Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

W okresie przedświątecznym ludzie do wszystkiego się przyzwyczajają…

Z BRUKU LUBELSKIEGO

Migawki przedświąteczne

Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia. Targowiska lubelsie przedstawiają obecnie niesamowity widok. Okres przedświąteczny sprawił że na rynku znalazło się wszystko to, czego dusza zapragnie. Obok wędlin i nabiału, leżą tam stosami słodycze, galanterja, choinki i ozdoby. Wszędzie panuje niezwykły ruch i harmider, spowodowany bądź targowaniem się, bądź też niezwykle głośną reklamą. W „tłoku” nie brak różnego rodzaju ciemnych typów, to też co pewien czas z tłumu wyrywa się okrzyk pełen rozpaczy „okradli mnie”. Koło takiej „ofiary” – zazwyczaj płaczącej – zbiera się w jednej chwili tłum litościwych kumoszek. Po pewnym czasie wszyscy rozchodzą sie a „obrobiona” ofiara idzie z policjantem do Komisarjatu.

Obok jatek na placu za Magistratem stoi stara żydówka z koszem napełnionym cytrynami. Jej krzyk – „tanie cytryny”- słychać na znaczną odległość.  Wokoło niej tłum kupujących. Nagle jakiś łobuziak wywraca kosz, cytryny rozsypują się, a gawiedź czemprędzej zbiera je do… własnych koszyków. „Pracy” tej towarzyszy głośny krzyk starej żydówki. Lecz i ta scena szybko jest zapomniana. Z cytryny nie zostało ani śladu.

Wąskie, strome schody w budynku mieszczącym jatki. W pewnej chwili na szczycie schodów ukazuje się korpulentna postać niewieścia do której poprzyczepiane jest mnóstwo różnych pakunków. Nagle niewiasta potyka się i „zjeżdża” po schodach w dół przyczem wszystkie paczki spadają za nią. Nieszczęśliwej musiał pośpieszyć z pomocą lekarz Pogotowia. Kto się zajął jej paczkami pozostało tajemnicą.

Targ przy ulicy 1-go Maja. Zajeżdża jakiś wieśniak wozem naładowanymi choinkami. W jednej chwili wóz zostaje otoczony kupującymi. Większość „kupujących” bierze towar (choinki) pod pachę i szybko się ulatnia. Wieśniak, który przywiózł około 50 drzewek otrzymał zaledwie pieniądze za… 7.

Naogół jednak tego rodzaju „kawałów” trafia się bardzo mało a to dzięki policji, która na skutek wzmożonego ruchu przedświątecznego zwróciła baczniejszą uwagę na targi.

O tem wiedzą wszelkiego rodzaju „swojacy” i to im psuje „interes”.

Gdzieindziej jakaś kobiecina „targuje” u wieśniaczki osełkę masła. W tem podchodzi inna niewiasta i deklaruje bez targu sumę, którą za masło żąda wieśniaczka. Na ten „podstęp” owa kobiecina chwyta za masło i z całej siły uderza nim w twarz „znajomą”. Oczywiście, że cios zmarzniętym masłem nie pozostaje na „sucho” bowiem z nadwyrężonego nosa owej „paniusi” tryska strumieniem krew. Zajście o musi zlikwidować posterunkowy, lecz tego rodzaju „wypadki” nie przejmują nikogo. W okresie przedświątecznym ludzie do wszystkiego się przyzwyczajają.

1

Ziemia Lubelska z 21 XII 1931 r. (Nr 346)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej KUL
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Single Post Navigation

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d blogerów lubi to: