Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Archive for the day “Grudzień 21, 2014”

Ktokolwiek będziesz w bychawskiej tej stronie, nie zapomnij o – dla Kluski naszego – głębokim ukłonie!

Przewodnik Katolicki 1935, nr 34. Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa.

Przewodnik Katolicki 1935, nr 34.
Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa.

i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Opowieść nie tylko o po mieście jeżdżących nieprawidłowo…

1

Postanowienia gubernatora lubelskiego. Policmajster miasta Lublina wydał następujące ogłoszenie:

I. „Z rozporządzenia J. E. gubernatora lubelskiego ogłaszam do ogólnej wiadomości mieszkańców Lublina, że osoby jeżdżące w sposób nieprawidłowy po mieście, nie trzymające się prawej strony ulicy, jeżdżące szybko, zostawiające konie bez żadnej opieki i t. p. naruszają przez to przewidziane przez punkt 19 obowiązującego postanowienia gubernatora lubelskiego wydanego [?] lipca 1906 r. st. st. „O jeździe” i będą karane w porządku administracyjnym zgodnie z rozporządzeniem wydanym przez generał-gubernatora warszawskiego dnia 20 [listopada?] 1914 r. st. st. – grzywną do [?] rb. lub 3 miesiącami więzienia.

II. Zgodnie z rozporządzeniem gubernatora lubelskiego ogłaszam do ogólnej wiadomości, że mieszkańcy m. Lublina: właściciele domów, gospodarze mieszkań, właściciele [lokali], umeblowanych pokoi, zajezdnych domów i t. p. zakładów, zgodnie z przepisami o biurze adresowem wydanemi przez gubernatora lubelskiego 5 lutego 1906 rok. st. st. na zasadzie Najwyżej zatwierdza[jącej] par. 47 opinii Rady p. 19 kwi[etnia] 1904 r. st. st. obowiązani są w przeciągu 12 godzin zawiadomić o wszystkich przybywających lub przyjeżdżających osobach w domach nie wyłączając osób wojskowych [wyższych] i niższych stopni, przyczem właściciele hoteli i t. p. zobowiązani są o przybyciu wojskowych zawiadamiać codziennie miejskiego naczelnika wojennego. Osoby winne niespełnienia tego rozporządzenia, na zasadzie obowiązującego postanowienia generał-gubernatora warszawskiego z 20 lipca 19[14] r. st. st., będą karane grzywną 3000 rb. lub trzy miesięcznym aresztem.

Podpisał: policmajster m. Lublina

kapitan Sliżikow


6   t y g o d n i   temu zginął chłopiec blondyn ubrany w letnią bluzę. Nazywa się Stanisław Zdyb. Stroskani Rodzice proszą o wiadomość. Składać w biurze [?]towym.

Głos Lubelski z 21 XII 1914 r. (Nr 73)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Stworzono w aplikacji Bitstrips.

Stworzono w aplikacji Bitstrips.

IV Niedziela Adwentu

Przewodnik Katolicki 1932, nr 50. Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa.

Przewodnik Katolicki 1932, nr 50.
Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa.

i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

W okresie przedświątecznym ludzie do wszystkiego się przyzwyczajają…

Z BRUKU LUBELSKIEGO

Migawki przedświąteczne

Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia. Targowiska lubelsie przedstawiają obecnie niesamowity widok. Okres przedświąteczny sprawił że na rynku znalazło się wszystko to, czego dusza zapragnie. Obok wędlin i nabiału, leżą tam stosami słodycze, galanterja, choinki i ozdoby. Wszędzie panuje niezwykły ruch i harmider, spowodowany bądź targowaniem się, bądź też niezwykle głośną reklamą. W „tłoku” nie brak różnego rodzaju ciemnych typów, to też co pewien czas z tłumu wyrywa się okrzyk pełen rozpaczy „okradli mnie”. Koło takiej „ofiary” – zazwyczaj płaczącej – zbiera się w jednej chwili tłum litościwych kumoszek. Po pewnym czasie wszyscy rozchodzą sie a „obrobiona” ofiara idzie z policjantem do Komisarjatu.

Obok jatek na placu za Magistratem stoi stara żydówka z koszem napełnionym cytrynami. Jej krzyk – „tanie cytryny”- słychać na znaczną odległość.  Wokoło niej tłum kupujących. Nagle jakiś łobuziak wywraca kosz, cytryny rozsypują się, a gawiedź czemprędzej zbiera je do… własnych koszyków. „Pracy” tej towarzyszy głośny krzyk starej żydówki. Lecz i ta scena szybko jest zapomniana. Z cytryny nie zostało ani śladu.

Wąskie, strome schody w budynku mieszczącym jatki. W pewnej chwili na szczycie schodów ukazuje się korpulentna postać niewieścia do której poprzyczepiane jest mnóstwo różnych pakunków. Nagle niewiasta potyka się i „zjeżdża” po schodach w dół przyczem wszystkie paczki spadają za nią. Nieszczęśliwej musiał pośpieszyć z pomocą lekarz Pogotowia. Kto się zajął jej paczkami pozostało tajemnicą.

Targ przy ulicy 1-go Maja. Zajeżdża jakiś wieśniak wozem naładowanymi choinkami. W jednej chwili wóz zostaje otoczony kupującymi. Większość „kupujących” bierze towar (choinki) pod pachę i szybko się ulatnia. Wieśniak, który przywiózł około 50 drzewek otrzymał zaledwie pieniądze za… 7.

Naogół jednak tego rodzaju „kawałów” trafia się bardzo mało a to dzięki policji, która na skutek wzmożonego ruchu przedświątecznego zwróciła baczniejszą uwagę na targi.

O tem wiedzą wszelkiego rodzaju „swojacy” i to im psuje „interes”.

Gdzieindziej jakaś kobiecina „targuje” u wieśniaczki osełkę masła. W tem podchodzi inna niewiasta i deklaruje bez targu sumę, którą za masło żąda wieśniaczka. Na ten „podstęp” owa kobiecina chwyta za masło i z całej siły uderza nim w twarz „znajomą”. Oczywiście, że cios zmarzniętym masłem nie pozostaje na „sucho” bowiem z nadwyrężonego nosa owej „paniusi” tryska strumieniem krew. Zajście o musi zlikwidować posterunkowy, lecz tego rodzaju „wypadki” nie przejmują nikogo. W okresie przedświątecznym ludzie do wszystkiego się przyzwyczajają.

1

Ziemia Lubelska z 21 XII 1931 r. (Nr 346)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej KUL
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Post Navigation