Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Archive for the month “Wrzesień, 2013”

Kto pocieszy Maciupka?

Żył sobie raz mały Maciupek

w osobnym domku, całkiem sam.

I nawet bardziej był samotny,

niż mu się wydawało, kiedy wieczorem

zapalał wszystkie lampy, jakie miał

i chował się pod kołdrę, kwiląc ze strachu.

Na dworze spacerowały Paszczaki

wielkimi ciężkimi krokami,

gdzieś daleko w mroku nocy zawodziła Buka.

Wszędzie zamykano drzwi i wszędzie paliły się lampy,

a biedne, wystraszone stworzonka pocieszały się wzajemnie.

Lecz kto pocieszy Maciupka i powie mu, 

że w nocy wszystko, co okropne,

wydaje się jeszcze gorsze, niż jest?

Tove Jansson, Kto pocieszy Maciupka?

O! Znowu mi skapło…

Komentarz do dobrych rad ważnego kogoś

Tove faktycznie była gotowa z freskami w pół roku. Pokazała, co wybiera jako artystka. Nic nie mogło jej powstrzymać, ani ostrzeżenie Sama, ani kłótnie z Niilem Suihko, ani zawistni koledzy. Dostała szansę i wykorzystała ją. Skończyłam je – tydzień temu – i myślę, że wyszły dobrze” – pisze do Evy późną wiosną 1947 roku.

Boel Westin, Tove Jansson: Mama Muminków.

 

P.S. To tak jak my, panie „kolego”…

Dziś wszyscy jesteśmy Spielbergami…

… a zwłaszcza ja. Wyobraźcie sobie Spielberga, któremu producent – po premierze „Bliskich spotkań trzeciego stopnia” tłumaczy: „Panie reżyserze, film ogólnie fajny jest, ale… czy te spodki latające są koniecznie konieczne?”

P.S. A „Artysta”? Dobry, dobry, nie najgorszy… Ale Pan mi powie, czemuż oni tam nic nie mówią? I koloru trochę więcej – co do cholery pan robisz z tym kolorem?!

Nigdy więcej…

…Dużych Projektów w Tym Miejscu W Którym Pan Mój Pozostawać Mi rozkazał, przysięgam!

A piszę to po to, żebym kur*a, o tym broń Boże nigdy nie zapomniał.

Amen

Życie po życiu?

Jeżeli najdotkliwszą obrazą dla mazurskiego chłopka jest wyzywanie od farmazonów, omentrów i sufraganów, jeśli kroniki sądów gminnych mieszczą niejedną sprawę z tytułu sromotnego przezwiska „ordynat” lub „salceson”, jeśli mieszczanin z drobnej osady obraża się za przydomek „łyka” lub „wąwerka”, to niedługo w Lublinie poczną życzyć sobie „bodajbyś kronikarzem został”. Pyszna rzecz być kronikarzem lubelskiej gazety! Uciecha jak nagiemu w pokrzywach!

Gustaw Doliński, Głos z kąta, „Gazeta Lubelska” z 30 marca 1886 r.

Time is gone.

Song is over.

Post Navigation