Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Archive for the category “O borze!”

Jestem bogaty!!!

wyborcza.biz

wyborcza.biz

… bo co do urody,

to nigdy nie było wątpliwości!

i-hate-facebook1

Ale siwego włosa wciąż nie mam jeszcze!

 

640px-Frankenstein's_monster_(Boris_Karloff)i-hate-facebook1

Kolejna kul tura wystrzelona

Stworzono w aplikacji Bitstrips.

Stworzono w aplikacji Bitstrips.

i-hate-facebook1

Była sobie rura…

Zarząd Dróg i Mostów w Inspiracji

*

Miejskie Przedsiębiorstwo

Wodociągów i Kanalii wm.

*

Pan Prezydent Inspiracjan

***

informują, że w roku 2007, na ulicy Wesołej

w Lublinie (mieście) zaginął Wodociąg.

Zaginiony widziany był podobno –

w owym czasie – przez pewnego

„przedsiębiorcę” z Frampola (miasta?):

od tego czasu, miejsce pobytu Wodociąga 

nie jest znane.


Rysopis zaginionego:

no rura, to rura.

Ludzie! Zlitujcie się! Poszukiwania Wodociąga trwają już prawie 10 lat. Miasto nasze ponosi wciąż milionowe straty, gdyż nawet nie potraficie sobie wyobrazić, ile kosztuje godzina wynajmu ciężkiego sprzętu, tak niezbędnego w skutecznym Wodociąga poszukiwaniu. A przecież Wodociąga poszukiwanie zasadza się, w gruncie rzeczy, na gruntu zagęszczaniu – t o    t e ż    k o s z t u j e ! GRUNT TO GRUNT. Zagęścić.

Przed Twe ołtarze, zanosim błaganie:

oddaj nam Wodociąg,

zaoszczędź kopanie!

*

***

*

i-hate-facebook1

Nie tylko Kluska przerywa milczenie!

Stworzono w aplikacji Bitstrips.

Stworzono w aplikacji Bitstrips.

i-hate-facebook1

Dlaczego nie podzielamy żółto-niebieskiej gorączki „prezydenta” Żuka…

… i nie sympatyzujemy z „rewolucją” na Ukrainie:

Bunt ten kosztował życie ponad piętnastu tysięcy głów szlacheckich i ponad trzydziestu tysięcy głów żydowskich – mężczyzn, kobiet i dzieci pozarzynanych w ich własnych domach i w małych miasteczkach, gdzie znajdowali schronienie. W tych strasznych egzekucjach dochodziło do najbardziej wyrafinowanych okrucieństw. Zbuntowani chłopi wręczali krótkie dzidy własnym dzieciom, żeby przeszyły nimi dzieci swoich panów i dzieci Żydów. Zapełnili okaleczonymi zwłokami wiele studni.

Stanislas Auguste, Memoires, t. IV, s. 167, za: Francois Rosset, Dominique Triaire, Jan Potocki, s. 32. [o „koliszczyźnie”]

Proponuję zatem, „panie [?]” (GENDER) „prezydencie” podświetlić ratusz na czarno, bo „czerń” to jednak „czerń”. I taniej będzie. A zaoszczędzone pieniądze, wydać na budowę kanalizacji W CENTRUM MIASTA. Albo zapraszam do skorzystania, na mrozie, ze sracza na świeżym powietrzu. Pewnie wymiękłby pan już przy -5 stopniach… A na Euromajdanie jest chyba zimniej, a rozbierają ludzi bez pardonu…

Hip Hop! Hip Hop! Hip…

… Hop nie jest muzyką. Podobnie jak disco polo. Jak i dźwięki wydawane przez tartaczną piłę. Nie jest to też kultura. To tak, jak i żłopanie piwska…

Czy nie możecie czerpać przyjemności,

z tej prostej picia czynności,

bez popadania w manię wielkości?

Bo niczego tu nie zmienia,

nadużywanie KULTURY imienia…

Noc Kultury – RELACJA NA ŻYWO (w Gabinecie)

Widzi go z daleka podróżny który odległą znurzony iazdą i niewygodami w smrodliwych i nieczystych gospodach poniesionemi, które wszędzie po drogach znayduią się, pełnym pożądanej radości sercem, spodziewa się, ulgi i rozerwania trudow i przykróści w drodze doznanych, ale gdy tylko w przedmieścia wiedzie, chociaż pora czasu iest naypięknieysza, i naypogodnieysza, subtelne powietrze które co raz daley grubsze postrzega przydusza go prawie i wzdrygać mu się każe wiechania do Miasta, nietak ludzkiemu pomieszkaniu jak raczey mieyscu smrodow poświęconego. Postępuie lękliwym krókiem, i wsrzod miasta znayduie powietrze przyćmione zaraźliwym dymem wychodzącym z niektórych podziemnych mieysc kominów nie maiących, gdzie niektóre podłe osoby mięsiwem i iarzynami kupczące nie ochędożnie mieszkaią, daley, tu i owdzie błotniste i smrodliwe nakształt stawów widzi kałuży, rzuca wzrok na inną stronę i spostrzega wszędzie kupami leżące smieci, tu ulice nie ochędożne błotem pozawalne, tam ód szpetnych wilgotności zalane, które z każdego wypływaiąc dou, roznoszą zarażliwe po ulicach plugastwa, które także z niektorych domow zgromadzaiąc się kątow, przyczyniaią się do robienia grubego powietrza, pełnego gęstych wilgoći, które wisząc nad ciałami ludzkiemi i w krew wprowadzane, też do nayokropnieyszych chorob usposobiają. W przeszłych czasach znaydowały się Kloaki i podziemne kanały, które z odchodów plugawych czyściły Miasto, ale teraz zaledwie tych wygod ślady zniszczone widzieć się daią:  i chociaż położenie mieysca do takich podziemnych lochów, iest bardzo zdatne, i spław wod i plugastw mogłby bydz łatwo do nich sciągniony. Nadeydzie podobno dzień (f) który do większey mieszkańców zdrowia całości, sprawi wyproznienie tylu powietrzney choroby zadatków, które nie są same tylko, gdyż łączą się wraz do nich exhalacye bagnistey ziemi, które obszernie ku południu miasta rozciągaią się i szplital Miłosiernych Panien w którym Cmentarz rownie, iako przy Parafialnym Kościele, gdzie bardzo często trupow chowaią wszelkiego chorób rodzaiu.

 

(f) Zakładaniem i utrzymywaniem podziemnych Kanałow za czasow dawnego Rzymu zawiadywał Tarkwiniusz pyszny, i insi na iego irząd następuiący. Odnowienie ulic w Paryżu które za życia Ludwika XIV wszędzie były błotem zalane, i stąd Lutecyą nazwane, było dziełem tego Monarchy. Platner w Dyssertacyi III.  § VI.

 

Lublin podług ustaw medyki uważany w iedney dyssertacyi przez Mich: A. Bergonzoni. Filozofii i Medycyny Doktora, Konsyliarza J.K.M. i Towarzysza różnych Akademiy Medycznych i innych wyzwolonych Nauk. Cum licentia Superiorum w Lublinie w Drukarnii J.K.M. XX. Trynitarzów Roku 1782.

Cebularza czas zacząć!

lublin.gazeta.pl

lublin.gazeta.pl

Ale nie chodzi – chyba – o te cebulowe gnioty dostępne powszechnie w handlu lubelskim, które z PRAWDZIWYM domowym cebularzem mają niewiele wspólnego? Domowe cebularze, które znam, zawstydzają nie tylko pseudobularze z piekarni, nie można też porównywać do nich tych śmierdzących serów z gór. Hej!

O tym jak redaktor nie domagała…

Nie podobna wciąż pisać o poronionych pomysłach miejskich filistrów (bo chyba nie planistów?), nie sposób odwoływać się do rozumu i zdrowego rozsądku (bo jak można – się pytam – budować   k o l e j   m e t r o p o l i t a l n ą    bez metropolii (no, chyba że chodzi o metropolitę lubelskiego – „O biskupie, który jeździł koleją”?): więc o tym nie piszę, więc się nie odwołuję. Przypomnę jeno stare polskie przysłowie, że i w Paryżu nie zrobisz z owsa ryżu. Wasz prezydent, nasz wstyd… Mam jednak pytanie w związku z, jak zawsze błyskotliwie zabawnym, artykułem: jaka komisja ma w końcu zrobić nam dobrze:

Niestety lublin.gazeta.pl

Niestety lublin.gazeta.pl  

Nasz kawałek Paryża. Czy podziemny parking uratuje plac2

Źródło jak wyżej: jak wyżej nie znaczy, że lepiej

Jakaż to więc komisja? Bo wygląda na to, że dub smalonych. Albo co gorsza, wybacz mi Czytelniku – i wy piękne Czytelniczki, komisja ds. dup, niewątpliwie współczesnych.

Pomożecie? To dobijcie…

Post Navigation