Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Archive for the day “Grudzień 11, 2014”

Ślizgawica znów nie zachwyca…

V_0359_1931_0336-00004Pierwsze ofiary ślizgawicy

Jeszcze się zima nie zaczęła na dobre, a już na ulicach Lublina, spotyka przechodniów szereg nieszczęść w postaci nieszczęśliwych wypadków spowodowanych niedbalstwem dozorców, którzy lekceważąc sobie przepisy – nie posypują chodników piaskiem przed domami. Poniżej podajemy nazwiska pierwszych ofiar tegorocznej zimy.

Na ulicy Ruskiej poślizgnęła się i upadła, doznając złamania prawej ręki 65-letnia Haja Kuserbrener – Kalinowszczyzna 35.

Na ulicy Lubartowskiej poślizgnął się 18 letni Josek Cukierman – Lubartowska 10, chłopiec uderzył tak silnie głową o chodnik, że stracił przytomność.

Na ulicy Niskiej upadła i b. dotkliwie się potłukła 70 letnia Paulina Kozacka – Niska 2.

Wszystkim poszkodowanym pomocy udzieliło Pogotowie Ratunkowe. Zwracamy uwagę na konieczność posypywanie piaskiem chodników.


Groźny włamywacz grasujący w Lublinie aresztowany

W związki z ostatnio popełnionemi kradzieżami na terenie m. Lublina został zatrzymany podejrzany osobnik, który się podał za Antoniego Pelczarskiego. m-ca m. Lwowa i że przybył do Lublina do swojej rodziny. Drogą żmudnych wywiadów zdołano ustalić, że ów osobnik nie jest Pelczarskim, lecz zbiegłym kryminalistą i ostatecznie stwierdzono, że nazywa się Samotyj Antoni, który zbiegł z Sądu we Lwowie po ogłoszeniu wyroku, skazującego go na 2 i pół roku więzienia za kradzież biżuterji, wartości 100 000 zł, oraz dokonanie podkopu pod sklep jubilera Rapsa we Lwowie. Samotyj przyznał się do dokonanych kradzieży u Domiczka, Temkina Natana, Dr. Bobrowskiej i Wierońskiej, wskazując jako wspólnika Pelczarskiego Zygmunta, znanego recydywistę, zam. w Lublinie, który narazie zbiegł i ukrywa się. Dalsze dochodzenie prowadzą władze policyjne.


Jaja, masło i jabłka. Kłyk Adam Skibińska 2, zameldował o kradzieży 120 szt. jaj, 3 klg. masła oraz 16 klg. jabłek ogólnej wartości 40 zł. przez nieznanych sprawców.


Przed świętami. Janczek Józef, Bychawska 86, zameldował o kradzieży dwóch gęsi wart. 10 zł. zapomocą oderwania kłódki od komórki przez nieznanego sprawcę.


Nieszczęśliwy wypadek przy pracy. Jan Kowalski lat 23 zamieszkały przy ulicy Krętej 20 pomagając swemu bratu przy wjeżdżaniu wozem pod górę, wskutek gwałtownego cofnięcia się wozu doznał złamania prawego obojczyka. Pierwszej pomocy udzielił nieszczęśliwemu lekarz Pogotowia Ratunkowego.

Ziemia Lubelska z 11 XII 1931 r. (Nr 359)

Ilustracja z Biblioteki Cyfrowej KUL
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Pragniesz pokoju? Szykuj się do wojny!

Biblioteka Cyfrowa WBP w Lublinie

Biblioteka Cyfrowa WBP w Lublinie

Kurjer z 11 XII 1908 r. (Nr 284)

i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Po raz pierwszy w Gabinecie (a może nie…?): komiks z oryginalnym tekstem z Bitstrips – naszą jedyną winą jest, tym razem, przetłumaczenie go na polski!

Stworzono w aplikacji Bitstrips.

Stworzono w aplikacji Bitstrips.

i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

O wyższości niemieckiej kultury nad buractwem polskim oraz porady z Kalisza dla Nowego Pana Prezydenta

Ofiara barbarzyństwa.

„Warszawskaja Myśl.” opisuje następujące zdarzenie we wsi Kilniki w pow. wierzbołowskim, w gub. suwalskiej: „Włościanie miejscowi – opowiada podporucznik M. – zaprowadzili mnie do chaty 56-letniego, Józefa Binderowicza. Gospodarz leżał na pryczy, ciało jego wstrząsały drgawki przedśmiertne. Córki jego w milczeniu poprowadziły mnie do nieszczęsnego i otworzyły palcami jego usta. Zajrzałem w jamę ustną i zdrętwiałem z przerażenia. Zamiast języka zobaczyłem wielką ranę. Binderowicz zmarł niebawem. Córki zmarłego opowiedziały mi, iż język odcięli ich ojcu oficerowie niemieccy za to, że nie chciał im powiedzieć, w jakim kierunku odjechał podjazd rosyjski.


Z Kalisza. Ludność Kalisza w przeważającej większości uciekła, pozostawiając na łasce losu dobytek swój i mieszkania. Niemcy i szumowiny, plądrując po opuszczonych mieszkaniach, zabrali wszystko, co się dało. Na pozostałe jednak rzeczy i odebrane od rabusiów nowomianowany burmistrz Kalisza, fabrykant Gustaw Michel urządził przetarg. Rzeczy kupowali za bezcen przybyli na przetarg handlarze niemieccy. Pieniądze z przetargu zabrał burmistrz. Z nielicznymi właścicielami rzeczy, którzy po powrocie do Kalisza, zwracali się po pieniądze za sprzedane z przetargu rzeczy, burmistrz Michel nie chciał nawet rozmawiać.   ,

Jak gdyby nigdy nic…

Jak wosk gromnicznych świec
Liść rudy kapie w sadzie
Po cichu spać się kładzie
Jak gdyby nigdy nic…

***

 Jakby na stary sad
Na złote lip aleje,
Ostatnie swe oleje
Słoneczny zachód kładł…
 ***
I duch by wziął zeń rad
Ostatnie pocieszenie
I chłonął te promienie
Jak stary, mrący sad…

***

 I takby opaść chciał,
Po cichu, jako w sadzie
Spalony liść się kładzie
Gdyby nie pohuk dział.
 ***
Gdyby nie armat huk
I nie to wyglądanie
Tej Jawy, co się stanie –
I duch-by spocząć mógł.
Maryla Wolska
Lwów, listopad, 1914
CZAS_1491c_1914_nr63_0004

Nasi stróże. Współpracownik pisma naszego pan N. przechodząc ul. Lubartowską, był świadkiem zajścia przy domu Nr. 5 tejże ulicy, gdzie zajęci czyszczeniem trotuaru stóżka i syn jej wyrostek lat 17, bez najmniejszej uwadi obryzgiwali przechodniów błotem. Na słuszny protest obłoconej przez stróżów p. A., ci odpowiedzieli obelgami, a następnie stróżka […] wybłociła jej suknię, a wyrostek uderzył p. A. kilkakrotnie pięścią. Dalszej samowoli stróżów przeszkodzili przechodzący p. N i funkcjonaryusz G., który spisał odpowiedni protokół. Spodziewamy się, że stróże napastnicy będą surowo ukarani: prócz tego, samo zajście zwróci uwagę odpowiednich władz na niekarność stróżów miejskich wogóle, a zarazem na nieodpowiednią porę uprzątania ulicy tak ruchliwej, jak Lubartowska. Zajście miało miejsce o godz. 9 rano.


Do pana Złodzieja!

We wtorek d. 8 grudnia w [rannych] godzinach skradziono żakiet, w którym znajdował się potfel z dowodami osobistymi, kwitkami różnrgo rodzaju e. ct. nie przedstawiającymi żadnej wartości dla złodzieja. Proszę przeto uprzejmie pana Zlja, aby zechciał zwrócić skradzione dokumrnty w jakiklowiek sosób, żakiet zaś niech służy jaknajdłużej.

Głos Lubelski z 11 XII 1914 r. (Nr 63 II)

Ilustracja z Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Post Navigation