Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Archive for the month “Październik, 2013”

Jak zostałem postacią literacką

Wyciągnął się i położył otwartą książkę na piersi. Nagle uświadomił sobie, że głowa ciąży mu coraz bardziej. Uznał, że głupio byłoby usnąć na kanapie, skoro od sypialni dzieli go zaledwie kilka kroków. Z drugiej strony sypialnia i łóżko nie uciekną, a zresztą on przecież nie zaśnie, jedynie na chwilę przymknie oczy…

Neil Gaiman, Amerykańscy bogowie

…może dojdzie… gdzie trzeba…

lublin.gazeta.pl

lublin.gazeta.pl

A poza tym wolał atrakcję turystyczną, choćby w najgorszym stylu, nawet oszukaną czy żałosną, niż jakiekolwiek centrum handlowe.

Neil Gaiman, Amerykańscy bogowie

 

Nigdy więcej zawsze i wszędzie

“Hey,” said Shadow. „Huginn or Muninn, or whoever you are.”

The bird turned, head tipped, suspiciously, on one side, and it stared at him with bright eyes.

„Say ‚Nevermore,'” said Shadow.

„Fuck you,” said the raven.”

 

„- Hej! – zawołał Cień. – Huginn, Muninn, czy kim tam jesteś.

Ptak odwrócił głowę i przekrzywił, patrząc na niego podejrzliwie błyszczącymi oczami.

– Powiedz: „Nigdy już” – rzucił Cień.

– Spierdalaj – odparł kruk. Przez resztę drogi już się nie odezwał.”

Neil Gaiman, Amerykańscy bogowie

Dla niekumatych objaśnienie po kliknięciu.

 

 

Złoto…

…się posypało. Japończycy.

Chcę…

Znacie? To posłuchaj…

Skała kicha…

…i w chusteczki nos wyciera.

To poważna jest choroba

więc el cztery

no i nie ma go, cholera…

 

 

Zmiany, zmiany, zmiany…

…a raczej jedna zmiana: tła. Ja to ten większy.

Post Navigation