Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Archive for the month “Grudzień, 2014”

Sylwester w kinie -> kino w Gabinecie -> Gabinet w pościeli (komiczne)

1

LISTY DO REDAKCJI

Szan. Pan. Redaktorze!

Uprzejmie proszę o umieszczenie w swem poczytnem piśmie następującego listu od mieszkańców ulicy Dolna 3 Maja.

Przy ulicy Chmielnej Nr 1 w dawnym pałacu Chrzanowskiego mieści się zakład dla wychowania sierot jak również szkoła gospodarstwa domowego.

Otóż w wyżej wymienionym gmachu są urządzone w ten sposób klozety, że ciecz z nich wypuszczana bywa dwa razy dziennie t. j. rano przed godziną 8 i wieczorem koło godz. 10-ej specjalnym kanałem, którego wylot wychodzi do rynsztoka na ul. Dolna 3-go Maja.

Można sobie wyobrazić co za przykrą i zabójczą woń muszą mieszkańcy wyżej wymienionej ulicy wdychać.

Co na to Komisja Sanitarna Magistratu m. Lublina?

Za mieszkańców ulicy Dolna 3-go Maja.

Z. Godlewski


Dziś o godz. 11.30 Sylwestrowy seans w kinie „Apollo” wszystkie miejsca po 70 gr. Demonstracyjny będzie fenomenalne arcydzieło reżys. Van Dyke’a p.t. „Trader Horn”, oraz komedja z udziałem Flipa i Flapa p.t. „Nieopłacone Radjo”.


 

4

NIEŚMIERTELNA MIŁOŚĆ (Lilac Time)

NIEŚMIERTELNA MIŁOŚĆ
(Lilac Time)


Kradzież na Niecałej. Frejt Zygmunt, zam. Niecała 20, zameldował o kradzieży z mieszkania przez nieznanych sprawców pościeli oraz bielizny, ogólnej wartości 100 zł.


3

MARADU (East of Borneo)

MARADU
(East of Borneo)


 

Bańka od mleka. Olejarczyk Jacenty, zam. w maj. Konopnica, zameldował o kradzieży bańki od mleka, wart. 40 zł. przez nieznanego sprawcę.


2Ziemia Lubelska z 31 XII 1931 r. (Nr 353)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej KUL, Wikipedii oraz ze strony East of Borneo (http://www.eastofborneo.org/)
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Pan Macierewicz – prawdziwa ofiara: zawiadamia niniejszym, iż Sylwestra nie będzie!

1

(k) Nieporządki na stacyi. Kto miał nieszczęście w ostatnich czasach jechać koleją Nadwiślańską, stojąc od Lublina do Warszawy całą drogę w wejściu, gnieciony i wałkowany na każdej stacyi i przystanku, ten wie doskonale jak miłą jest obecnie podróż koleją. Nie lepiej jednak dzieję się pasażerom, oczekującym na stacyach na rozpoczęcie tortur w wagonie. Już na naszej stacyi w Lublinie nabrać można wstrętu do podróżowania. Daremnie biedny podróżniku, oglądasz się za kawałkiem krzesła, gdzie mógłbyś usiąść i wypić szklankę herbaty. Panuje tam zawsze wzajemne potrącanie się i deptanie po nogach, chociaż łatwo byłoby zapobiedz temu wstawiając choć kilkanaście krzeseł po nad normę dotychczasową. Brak mebli w Lublinie jeszcze nie daje się odczuwać, a więc odrobina dobrej woli ze strony zarządu stacyi mogłaby zapewnić większą wygodę publiczności.


(k) Skup nafty. Urząd policyjny w Lublinie skupuje ze wszelkich możliwych źródeł naftę, płacąc cenę ustanowioną przez taksę, t. j. rb. 5,60 za pud, którą potem ustępuje na beczki miejscowym urzędom i instytucyom. W dniu wczorajszym tą drogą sprzedano kilkadziesiąt beczek.


(k) Kradzież. Do mieszkania Ryfki Rozenfeld, zamieszkałej przy ul. Ruskiej zakradł się złodziej, zabrawszy z jej mieszkania bieliznę na sumę rb. 72. Policya wszczęła energiczne śledztwo.


Ofiary. – Zamiast wizyt noworocznych p. Macierewicz na biednych do uznania Redakcyi składa 1 rb;


WOJNA.

Żołnierzy rosyjscy pod

Berlinem

„Vossische Zeitung” donosi, że w Fürstenwaldzie w odległości 50 kilometrów od Berlina żandarmi zatrzymali w sobotę dwóch żołnierzy rosyjskich z bronią w ręku z 6-tego syberyjskiego pułku. Żołnierze ci, jak przypuszczają, zabłądzili w czasie walk na Warcie i przeszli całe Prusy nigdzie nie zatrzymywani po drodze.

Głos Lubelski z 31 XII 1914 r. (Nr 81)


+ Zarząd Tow. Wzaj. Pomocy Rzemieślników i Handlujących, uważając czasy obecne za niestosowne do urządzania tradycyjnych zabaw – Choinki i Wieczora Sylwestrowego – postanowił przeznaczyć: rb 15 na szpitalik dziecięcy, rb. 25 na szkołę Rzemieślniczo-Wieczorową i rb. 25 na zapomogę dla rodziny członka Tow., Pawła Policińskiego wszystkim zaś członkom Tow. przesłać następujące życzenia noworoczne:

Zarząd Towarzystwa Wzajemnej Pomocy,
Swych Członków dobro mając wciąż na względzie,

***

Zawiadamia niniejszym, iż nie w jego mocy
Zabawy urządzać. – „Sylwestra” nie będzie…
Również i Choinka, naszej dziatwy święto,
W tym smutnym dla nas roku będzie pominiętą.

***

Na nadchodzący Rok Nowy, zwiastun ery nowej,
Której oczekują ludzkich dusz miljony,
Równe wszystkim ważnej chwili przełomowej,
Oby nam był radosny i błogosławiony!
ZARZĄD

+ Z miasta. (p) Mieszkańcy przedmieścia Kalinowszczyzny uskarżają się na niemożliwe do wytrzymania zapachy, wydzielające się na ulicy, idącej nad łąkami koło koszar wojskowych. Przyczyną tego jest, że zawartość dołów ustępowych spuszcza się rowami wprost na łąki. Na taki porządek rzeczy zwracamy uwagę miejscowego kuratora sanitarnego oraz magistratu.


+ Jeńcy (p) Wczoraj do Lublina przybyła duża partja jeńców Niemców i austrjaków, wśród których było 11 oficerów austrjackich i 1 niemiecki.


+ Do odebrania (p) Policja śledcza odebrała z mieszkania niejakiego Brajera [?] (ul. Zamkowa) zapas kradzionej pościeli, wartości kilkuset rubli. Prawi właściciele odebrać mogą pościel w policji śledczej.


– „Uczciwa” służąca (p) Służąca Justyna Horne, zamieszkała przy ulicy Ewangielickiej Nr 6 znalazła w pokoju lekarza wojskowego, doktora E. Wajnsztajna, papierek sturublowy i coprędzej oddała go „na przechowanie” swej koleżance. Wzięta jednak w krzyżowy ogień zapytań w policji śledczej musiała wyznać prawdę. Pieniądze odebrano i zwrócono właścicielowi.


+ Kradzież na poczcie. (p) Dn 29 b. m. koło godziny 12 w południe szeregowiec S. Bykow chciał wysłać pocztą rb. 37. W czasie pisania przekazu  niewiadomy złodziej ukradł mu pieniądze z kieszeni palta.


+ Kradzież.  (p) W sklepie Szmula Gruzenberga niejaka J. Czerwińska ukradła 2 pary bucików, wartości 10 rb. Złodziejkę aresztowano.

1

Ziemia Lubelska z 31 XII 1914 r. (Nr 360)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Trzymajcie się mocno za… łebki

1

Z kraju.

Zapałki drożeją. Zjednoczenie fabryk zapałek przygotowywane energicznie od dłuższego czasu, zbliża się do urzeczywistnienia. Tymczasem cena zapałek już podskoczyła, ponieważ konkurencja już osłabła.


H. O. Garlikowska

MISTERJUM

opowieść erotyczna

Warszawa, E. Wende i S-ka, 1909, str. 274.

Doprawdy, przeczytawszy opowieść erotyczną (dlaczego wprost nie pornograficzną) pani Orlicz-Garlikowskiej p. t. „Misterjum” trudno sobie zdać sprawę, czy więcej się dziwić należy bezczelności „powieściopisarek” tego typu, czy też brakowi kulturty artystycznej czytelników, którzy przecież muszą takie elukubracje chętnie czytać, skoro działalność twórcza wymienionej autorki nie tylko nie zmniejsza się, lecz przeciwnie rozwija wciąż w czasie i przestrzeni. Już oto piąte dzieło pani Orlicz-Garlikowskiej mamy przed sobą – i jakie dzieło! Doskonały artykuł Leo Belmonta (patrz Nr 32 i 33 „Wolnego Słowa”), który szczerze radzę wszystkim czytelnikom „Kurjera” przeczytać zwalnia mnie od konieczności szczegółowego rozbioru dziejów flirtu i romansu pani Lilith z panem Adą: zaznaczyć tylko muszę, że na książce tej możnaby pouczać maluczkich , jak nie należy pisać po polsku; już nie żądam od autorki „Misterjum” własnego sposobu myślenia – to byłoby żądanie stanowczo wygórowane, ale gdyby choć język, zwroty, wogóle sposób wyrażania się jej był możliwy, nieodrażający… nadarmo. Pani Orlicz-Garlikowskiej pozostaje uczynić tylko jedno – przestać pisać, nic ponadto.


Telegramy

SPRAWA MASONÓW

Petersburg, 30 grudnia. Naczelnik miasta skazał redaktora dziennika „Wieczer” na 500 rubli kary za podanie wiadomości o legalizacji masonów. Wiadomość jest fałszywa.

Kurjer z 31 XII 1908 r. (Nr 299)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Hau – Hau!

1Wielkie zawody ping-pongowe w Lublinie

Jak się dowiadujemy W. K. S. Unja zaprosiła na dzień 2 i 3 stycznia drużynę ping-pongową warszawskiej I. M. C. A., która w dniu 2 rozegra mecz z Unją a 3 stycznia z Reprezentacją Lublina. Zawody odbędą się w sali ośrodka w. f. przy ulicy Szpitalnej 12.


 Komunista skazany przez Lub. Sąd Okręgowy

na 6 lat ciężkiego więzienia

W dniu wczorajszym lubelski Sąd Okręgowy rozpatrywał sprawę karną przeciwko mieszkańcowi Lublina Edmundowi Jóźwiakowi zamieszkałemu przy ulicy Pochyłej Nr. 7 oskarżonemu z art. 102 K. K.

Akt oskarżenia zarzuca Jóźwiakowi utworzenie na terenie Lublina „Okręgowego Komitetu Komunistycznego”. Jako najbliżsi „współpracownicy” Jóźwiaka zatrzymani zostali Edmund Mazurkiewicz – Zamojska 11 i Dawid Mendelbaum – Kalinowszczyzna 7. Cała ta paczka komunistyczna poczęła rozwijać na tutejszym terenie ożywioną działalność wywrotową. Policja, która mając wiadomość o odbywanych przez komunistów zebraniach, pewnego dnia przyłapała ich i osadziła w więzieniu. Na skutek próśb komuniści zostali zwolnieni za kaucją. Jóźwiak został schwytany w Piotrkowie, natomiast Mazurkiewicz i Mendelbaum ukrywają się dotychczas przed okiem policji.

Jak już zaznaczyliśmy w dniu wczorajszym Sąd Okręgowy rozpatrywał sprawę Jóźwiaka. Po przesłuchaniu szeregu świadków oraz przemówień prokuratora i obrońców, Sąd wydał wyrok, mocą którego komunista Edmund Jóźwiak za działalność antypaństwową skazany został na 6 lat ciężkiego więzienia z pozbawieniem praw.


 Z TEATRU

Hau – Hau

Deszcz pada. Zima nie zima. Ludzie noszą futra, udają, że mróz. Martwota.

W Teatrze mniej więcej to samo. Na scenie kręcą się ludzie. Są ucharakteryzowani. Przypominają tych, co noszą futra, choć nie jest zimno. Niewiadomo dlaczego ci ludzie udają, że coś jest, choć niczego nie ma.

Pan Czarnowski jako doskonała siła aktorska zrobił wszystko co mógł.

Ale stoi on sam, beznadziejnie sam…

j. t.


Noc Sylwestrowa w S. U. P. Wzorem lat ubiegłych lubelskie koło S. U. P., organizuje w noc sylwestrową, dla członków i gości Zabawę Taneczną. Początek o godz. 10-ej. Bilety wejścia dla członków i pp. akademików po 2 zł., dla wprowadzonych gości po 3 zł. Bywalcy wesołych dancingów będą mieli możność przywitać Nowy Rok przy doborowej muzyce i smacznym oraz tanim bufecie.


Pobity. Szmul Kielman lat 14 zamieszkały przy ulicy Ruskiej 9 został w dniu wczorajszym rano pobity przez jakiegoś łobuziaka, który zadał mu ranę ciętą żelaznym drutem w prawe ramię. Poszkodowanemu pierwszej pomocy udzielił lekarz Pogotowia Ratunkowego.


Ukradli czy nie ukradli. W dn. 27 b. m. zameldowała dozorczyni domu Nr. 20 przy ul. Niecałej, że w mieszkaniu Frejta Zygmunta, zam. w tymże, nieobecnego z powodu wyjazdu na święta, nieznani sprawcy splądrowali takowe, lecz czy coś skradli, stwierdzić nie zdołała.


Rynka bez kaczek. Rynka Mikołaj, Dzierżawna 14, zameldował o kradzieży przez nieznanego sprawców z komórki 2 kaczek, wart. 10 zł

Ziemia Lubelska z 30 XII 1931 r. (Nr 352)

i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Patrzę przeto psu prosto w oczy…

1

KRONIKA

+ Spekulacje nafciane. (p) Od chwili wydania taksy obowiązującej na produkty pierwszej potrzeby, nafta z handlu zniknęła zupełnie. Sklepy specjalne z naftą, przeważnie należące do Żydów, pozmykano i nafty dla ogółu nie ma. Sprzedaje się jednak dobrze znajomym, pewnym osobom w mieszkaniu, po cenie, naturalnie, dużo wyższej od wyznaczonej w taksie. A jednak najwyższy czas nadszedł, aby sprawa oświetlenia została uregulowana, co nie jest połączone z niemożliwemi trudnościami.

Ziemia Lubelska z 30 XII 1914 r. (Nr 359)


Z MIASTA

(k) W sprawie nafty. Niektórzy pp. kupcy jak również drobni sklepikarze lubelscy nie chcą zupełnie sprzedawać nafty, odpowiadając wprost, że „nafty niema, a co mam – to dla siebie”. Policya podobno naftę taką ma konfiskować. Może więc taksa ostatnia wejdzie wreszcie praktycznie w życie, a nie będzie figurować jedynie na słupach i na rogach ulic, jak jej poprzedniczki.


(k) Śnieg. W tych dniach w Lublinie spadł dość obfity śnieg, dzięki jednak odwilży sanna nie utrzymała się. To samo dzieje się i na szosach podmiejskich: jedynie na t. zw. „polskich drogach” można jako tako użyć sani.


WOJNA.

Pewny sposób.

W „Daily Telegraph” czytamy:

„Osoby przybyłe z zajętej przez Niemców Ostendy, opowiadają iż Niemcy na dworcu miejscowym wywiesili tablice z napisem „Kales”. Wszyscy zachodzili w głowę, poco Niemcy przechrzcili w tak dziwaczny Wsposób tę miejscowość, przecież nazwa Ostendy trudnych do wymówienia dla Niemca zgłosek nie zawiera. Tajemnica wyjaśniła się później dzięki niedyskrecyi oficera niemieckiego. „Jak się okazało, zagadkowe „Kales” miało wyobrażać w niemieckiej pisowni francuskie „Calais”. Mistyfikacyi dokonali zaś Niemcy poto, by przybywający do Ostendy żołnierze byli pewni, iż znajdują się w twierdzy francuskiej, która – jak w nich w kraju wmawiano – dawno została przez armie Wilhelma zdobyta.


 Grzebanie umarłych.

Jedna z gazet francuskich podaje wstrząsające opowiadanie młodej dziewczyny z okolic Wogezów.

„Niemcy, wszedłszy do naszej wioski, nic nam złego nie czynili, i powtarzali często, że Francuski są o wiele ładniejsze od Niemek, że po wojnie będą się żenili z Francuskami. Pewnego wieczora a było to bo bitwie pod Garbenviller, podoficer obchodził wszystkie domy prosząc, aby kobiety pośpieszyły rannym z pomocą. Dużo z pomiędzy nas chętnie stawiło się na wezwanie. O godz. 11 w nocy oficer zaprowadził nas w głąb lasu, rozkazując zbierać zabitych i nosić ich do wykopanych już głębokich dołów. Noc była ciemna, nie pozwolono nam jednak zapalić przyniesionych ze sobą latarni, z oddali bowiem padały kule dział francuskich. Potykając się co chwila, prowadzone przez przewodników, stanęliśmy wreszcie na ziemi pokrytej trupami.

Widok był tak straszny, iż nie miałyśmy odwagi zabrać się do pracy, lecz popychane kolbami, musiałyśmy poddać się bez oporu. Jedna z nas brała trupa za ramiona druga za nogi i tak niosłyśmy go do dołu o kilkaset metrów odległego. Zadanie było okropne i bardzo uciążliwe. Padałyśmy ze znużenia a nie wolno nam było odpocząć. Gdy sił do noszenia zabrakło, wlokłyśmy trupy po ziemi, potykając się przewracając – nerwowy śmiech wstrząsał nieraz nami, mimo ohydy widoku wokół się roztaczającego, – same okrwawione, wyglądałyśmy strasznie przy tej pracy. Jedynym odpoczynkiem była chwila, gdy czekałyśmy na wykopanie nowych dołów dla pomieszczenia w nich zabitych. O godz. 6-ej rano ukończyłyśmy tę okropną pracę – pochowałyśmy 103 trupy!”.


 Pies – sanitaryusz.

Armia francuska posiada 150 psów, wytresowanych dla pełnienia służby sanitarnej w polu: odszukiwania rannych, przewożenia wózków z materyałem opatrunkowym etc. W „Tribune Geneve” znajdujemy opowiadanie rannego, malujące zmyślność czworonogich saniataryuszów.

„Leżałem ranny odłamem pocisku w ramię, kulą – w szczękę i cięciem pałasza w głowę. Nademną piętrzył się stos trupów. Myślałem, że ostatnia moja godzina nadeszła. Wtem czuję coś w rodzaju pieszczoty: otwieram oczy i widzę, że pies sanitarny liże moją twarz. Widziałem, iż psy nasze są tak tresowane, że dane im w zęby kepi odnoszą do posterunku sanitarnego i w ten sposób sygnalizują obecność rannego. Cóż, kiedy zgubiłem swoje kepi podczas ataku – zresztą nie mógłbym się nawet poruszyć. Patrzę przeto psu prosto w oczy i powtarzam: „piesku, kochany piesku, pobiegnij, sprowadź mi mych kolegów”. Powiedziałem to raz, drugi – i widzę, że pies, który się bacznie we mnie wpatrywał, zrozumiał. Szczeknął wesoło, jakgdyby mi chciał dodać otuchy, i pomknął, jak strzała. Nie upłynęło dziesięciu minut a zostałem wydobyty z pod trupów i opatrzony. Ogromnie się ucieszyłem…

„Niemniej jednak się cieszył i mój czworonogi zbawca, który z radości tak się kręcił, że nawet przeszkadzał przy opatrunku”.

Głos Lubelski z 30 XII 1914 r. (Nr 80)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Plebiscyt rozstrzygnięty!

Mamy 3 miejsce!

  Bolesław Prus na podium!

W PLEBISCYCIE KURIERA LUBELSKIEGO

Wszystkim głosującym dziękujemy!

 

Sanna po lubelsku, a także o tym, co przyniósł żołnierzom pod choinkę Mikołaj (car) i Wilhelm (cesarz)

Pierwsza sanna (j) Wczorajszej nocy spadł obfity śnieg, który pokrył grubą warstwą ulice, dachy i drzewa. Od rana ukazało się na mieście kilka par sanek, w których używano pierwszej w b. r. szlichtady. Zdaje się jednak, że śnieg ten nie poleży długo i rostaje, gdyż mrozik zaczyna słabnąć.

Przy sposobności zauważyć należy, że na wielu ulicach bocznych stróże nie oczyszczają chodników ze śniegu, skutkiem czego, publiczność brnie w śniegu po kostki lub po błocie, jeśli śnieg stopnieje. Polecamy te ulice opiece organów policyjnych.


– Wypadek na stacji Lublin. (p) Koło przejazdu pod Bronowicami do pociągu będącego w ruchu chciał wskoczyć 24 letni cieśla Jan Zieliński z Mełgwi w zamiarze dostania się do domu. Skok był tak nieszczęśliwy, że Z. wpadł pod koła wagonu i został na miejscu zabity.


+ Trup podrzutka. (p) Na cmentarzu katolickim na Rurach pomiędzy nowemi mogiłami znaleziono trupa tygodniowego noworodka płci męskiej w pudełku tekturowem. Policja zajęła się wyszukaniem matki.


Nowe czcionki. Dążąc do możliwego ulepszenia technicznej strony naszego pisma i nie bacząc w tym wypadku na obecne trudne warunki wydawnicze, postanowiliśmy sprowadzić nowe czcionki do drukowania „Ziemi Lubelskiej”, aby uczynić druk czytelniejszym niż obecnie zamówione nowe czcionki mają już przybyć w niedługim czasie.


Wigilja w szańcach niemieckich

MOSKWA (wł) Kronprinz rozkazał w wigilję rozesłać do szańców, gdzie można było zapalić choinkę, przybory zabawek choinkowych i fajki  z wizerunkiem kronprinca wraz z następującą odezwą: „Pragnę, abyście nazawsze zachowali wspomnienie o wigilji, spędzonej we Francji w pobliżu nieprzyjaciela. Niech nam Bóg dopomoże, abyśmy zmusili nieprzyjaciół naszych do zawarcia pokoju, jakim chlubić się będzie mogła ojczyzna nasza. Wzorując się na nieboszczyku dziadku moim, który w roku 1870 posłał armji podarunki świąteczne i ja posyłam Wam, wierni moi druhowie, na pamiątkę obecnego Bożego Narodzenia, fajki z wizerunkiem moim”.

1

Ziemia Lubelska z 29 XII 1914 r. (Nr 358)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowe WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Święta były… – cz. II. Gratis: zimowe porady dla drogowców!

1

Jak przeszły święta Bożego Narodzenia

w Lublinie

Minione święta Bożego Narodzenia w Lublinie przeszły w naszem mieście naogół bez większych sensacji. Przyczyniła się do tego pogoda, uniemożliwiająca „rozwinięcie działalności” na szerszą skalę, pewnym kategorjom mieszkańców Lublina.

Wigilja zaczęła się od tradycyjnego „oblatywania” przez małych chłopców wszystkich mieszkań. Zwyczaj ten istnieje już od dawna a według zdania starych ludzi zjawienie się chłopca w domu rano ma przynosić szczęście. To też biegają ci chłopcy „zarabiają” trochę grosza, gdyż za „szczęście” każdy coś tam do czapki rzuci.

Cały dzień wigilijny przeszedł pod znakiem ożywionego ruchu w handlu, gdyż wszyscy czynili gorączkowo ostatnie zakupy.

Wieczorem też różni awanturnicy próbowali zakłócić spokój, lecz „usadzono” ich w mgnieniu oka.

Boże Narodzenie mieliśmy „po wodzie” – tak więc jeszcze raz sprawdziło się słynne przysłowie ludowe (Barbary było po lodzie).

Pierwszy dzień świąt, uroczysty, spokojny, wszędzie cisza, ruch kołowy bardzo nieznaczny. Ludziska goszczą się wyłącznie w domach, a nikt nie „wędruje” do innych.

W drugim dniu ruch na mieście się ożywił. „Gościnne wędrówki” rozpoczęły się całą parą. Autobusy, dorożki i taksówki kursowały od samego rana z ogromnem powodzeniem.

W dniu tym więcej się na mieście widziało „podgazowanych” osób. Dużym powodzeniem cieszyły się „Jasełka” i kina.

Jednak największy ruch panował w kościołach, które w dniu tym dały olbrzymią ilość ślubów (około 100). Nie brakowało też i chrzcin. Co chwila pod świątynię podjeżdżały dorożki wioząc młodych obywateli po imiona. Naogół jednak panował wszędzie nastrój uroczysty.

Czasem gdzieś przyjechało Pogotowie Ratunkowe, czasem gdzieś jakiegoś „zawianego’ wsadzono z „hukiem” do „dryndy”. Lecz zaraz potem następowała cisza. Tak minął drugi dzień świąt.

W trzecim dniu świąt pogoda była „fatalna” od rana padał deszcz ze śniegiem. To też ruch w mieście znacznie się zmniejszył. Ulice były prawie puste a każdy „raczył” się w domu, w cieple na „łonie rodziny”.

O skutkach „raczenia się” świadczy fakt, że apteki lubelskie sprzedały znaczną ilość olejku… rycynowego.


W Pogotowiu Ratunkowem. W ciągu minionych świąt Bożego Narodzenia lubelskie Pogotowie Ratunkowe udzieliło pomocy w blisko 60 nieszczęśliwych wypadkach. W porównaniu ze świętami z roku ubiegłego liczba wypadków, a zwłaszcza krwawych bójek w okresie świątecznym znacznie zmniejszyła się.


Dwa zamachy samobójcze

w Lublinie

W domu Nr. 41 przy ulicy Bychawskiej za tunelem zamieszkiwała rodzina Józefa Barana. W rodzinie tej panował ład i spokój, to też ludzie otaczali małżonków Baranów szacunkiem stawiając ich za wzór innym. Jednak w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia pomiędzy małżonkami powstała niespodziewana awantura.

Rozżalona Konstancja Baran lat 27 postanowiła popełnić samobójstwo. W tym celu wyszła do sąsiedniego pokoju, gdzie wypiła większą ilość nieznanej trucizny. Całe szczęście, że zamach zauważył mąż który wezwał na pomoc Pogotowie Ratunkowe. Po przepłukaniu żołądka Baranowa zostawiona [została] na kuracji pod opieką męża.

– Przy tej samej ulicy w domu Nr. 73 targnął się na swe życie 26 letni Szloma Inchaber. Młody ten człowiek powiesił się w komórce na haku. Na szczęście odcięto go w porę i wezwano Pogotowie Ratunkowe. Po blisko 2 godzinnych zabiegach Inchaber odzyskał przytomność i został przewieziony w stanie ciężkim do szpitala żydowskiego. co było powodem samobójstwa nie wiadomo.


Powódź w Lublinie

W związku z ostatnią odwilżą jak również padającym deszczem wystąpiła ze swych brzegów Bystrzyca oraz dwie mniejsze rzeki lubelskie: Czerniejówka i Czechówka. Wody tych rzek zalały znaczne obszary rzek i wdarły się na ulice niżej położonych przedmieść.

W dniu wczorajszym woda zalała ulicę Chlewną na Bronowicach odcinając kilka domostw położonych tuż nad brzegiem rzeki. Na zagrożone miejsca wyruszyła straż ogniowa, która pobudowała szereg pomostów i kładek umożliwiając w ten sposób utrzymanie łączności zalanym domostwom z resztą „lądu”.

Naogół niebezpieczeństwo powodzi przestało już zagrażać, gdyż woda poczyna opadać. Nie mniej jednak należy być przygotowanym na wszelki wypadek, gdyż wody w razie deszczu mogą się znacznie podnieść. Jak dotychczas woda nie wyrządziła większych szkód.

Z wylewu rzeki skorzystali lubelscy kajakarze , którzy natychmiast wyruszyli na wodę.

W ostatniej chwili dowiadujemy się, że woda znacznie opadła, z czego należy wnioskować, że groźba zalania domów położonych w pobliżu Bystrzycy, całkowicie minęła.


Zamknięcie szosy wojewódzkiej

Lublin-Łęczna

Jak nam komunikuje Powiatowy Zarząd Drogowy w Lublinie droga wojewódzka Lublin-Łęczna na przestrzeni od 19 do 21 km. z dniem dzisiejszym została zamknięta dla ruchu kołowego. Droga ta na wspomnianej przestrzeni zamknięta będzie aż do czasu ustania mrozu.

Natomiast przestrzeń zamkniętą można objeżdżać przez drogę gruntową wiodącą przez wieś Nowogród.

Ziemia Lubelska z 29 XII 1931 r. (Nr 351)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej KUL
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Egipskie? Nie! W Gabinecie tylko Gabinetowe!

 

1Ziemia Lubelska z 28 XII 1931 r. (Nr 350)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej KUL
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Czy Kommodus pod komodą, spinki trzymał zgodnie z modą?

Przewodnik Katolicki 1935, nr 35. Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa.

Przewodnik Katolicki 1935, nr 35.
Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa.

i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Post Navigation