Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Archive for the month “Czerwiec, 2012”

Wpis dla wiernego Czytelnika…

… działu „Tylko świnie…” (bo przecież to nie jest wrogi szpieg śledzący moje ruchy). Nawet w – tak krytykowanej przeze mnie – GwL zauważono, że działalność obecnego właściciela Browaru nie jest, wbrew temu co twierdzi Pan Prezydent i osoby z różnych fundacji, prowadzona z myślą o Lublinie, jego mieszkańcach i gościach:

Źródło: lublin.gazeta.pl

Też go wyrzucą z Eski Rock?

A w ogóle to co to za dziwne podejście: osobom które się z czymś nie zgadzają zarzuca się jakąś chorobę? To jak nazwać fobię na kogoś, kto się nie zgadza?

Źródło: gazeta.pl

Święto Małego Papu.

Dwa lata to naprawdę wspaniała liczba i z tej okazji wielu tatanów, łałałów, brumbrumów, jak również ssss jadących po mo! No i również wszystkiego najlepszego z okazji Świętego Papu!

Kuku

Uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła

Źródło: Przewodnik Katolicki 1930, nr 26 ze zbiorów Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej oraz youtube.com .

„Oj, czasy! czasy nastały. Ani paszy dla bydła, ani uczciwości ludzkiej.”

Na to mamy cztery ściany i sufit, aby brudy swoje prać w domu i aby nikt o nich nie wiedział.

Gabriela Zapolska Moralność Pani Dulskiej

Rozdziobią nas kruki i wrony…

… a chamstwo nas zaleje. A nawet już zalało i odniosło kolejne zwycięstwo:

P.S. Nie ma co: fajny prezent urodzinowy (BTW: dziękuję za życzenia Francuziku!)

Jak można pobiegać?

Dookoła to można właśnie sobie pobiegać – natomiast kontrowersje powstają wokół czegoś:

Jeśli koledzy bibliotekarze i pracownicy informacji nie są w stanie dbać o poprawność językową, to co się dziwić kolegom redaktorom i dziennikarzom?

P. S. Punktualność podobno obowiązuje nawet byłych dyrektorów. Obecnych też. I przyszłych takoż.

Źródło: nowyebib.info

Święto Wszystkich Czerwców

Za co jeszcze odpowiadają tabletki z suszonej żaby?!

Bo że za ten artykuł nie ulega wątpliwości. Wywołują one (patrz „Świat Dysku T. Pratchetta) różne nieprzewidziane efekty, jak widać w kolejnej fotorelacji w „GwL”. Jej twórca, Pan (?) Redaktor, dał kolejny już raz popis swych niezwykłych możliwości intelektualnych – w tym człowieku drzemie naprawdę nieodkryty potencjał i aż się boję pomyśleć, co jeszcze wymyśli w przyszłości. Nie chcę wiedzieć. Oto ukazała się fotostory, tym razem o przedwojennej wystawie koni w Lublinie. Już sam fakt rozbicia artykułu na 20 slajdów jest wymownym świadectwem stosunku Redakcji do Czytelników: artykuł na kilkunastu / kilkudziesięciu / kilkuset planszach nie jest ani czytelniejszy niż tradycyjny artykuł jednostronicowy, ani wygodniejszy do czytania. Służy tylko nabijaniu kolejnych kliknięć / odsłon, za co reklamodawcy sypną większym groszem. Ale wróćmy do kondycji Redaktor(a) „biel”:

I jeszcze drugiego, który nie będzie szczególnie znany nawet za lat kilkanaście. Z tyłu, za jeszcze nie znanym za kilka lat, a już salutującym generałem Andersem stał młody człowiek o nieznanym nazwisku. (Nie) znany nigdy za to: że nie wziął udziału w zajęciu Zaolzia w 1938 roku, nie poległ we wrześniu 1939 ani nie trafił do sowieckiej niewoli po 17 września. Nie brał udziału w walkach w Norwegii, Belgii i Francji w roku 1940, ani też w Bitwie o Anglię w tym samym roku. Nie pływał na niszczycielu „Grom” ani na okręcie podwodnym „Orzeł”. Nie zatopiono go z konwojem PQ-17. Nie walczył z Niemcami w Afryce Północnej ani Japończykami na Sumatrze. Nie brał udziału w inwazji na Normandię w roku 1944 ani też w Bitwie o Ardeny. Nie był o jeden most za daleko w takim samym stopniu jak nie był czołgistą generała Maczka. Nie zginął pod Leniono w roku 1943, ani pod Studziankami w roku 1944. Nie wywołał powstania w Warszawie ani jej nie zdobywał. Nie zasłużył się bohaterstwem w zdobywaniu umocnień Wału Pomorskiego, w walkach nad Nysą Łużycką i nie zdobył Berlina w roku 1945. I powiem Wam jeszcze jedno: w Bitwie o Monte Cassino też nie poległ!

„Z postaci, które zobaczyliśmy…” – aż strach pomyśleć jaki to postaci zobaczył Pan (?) Redaktor. Może to Duch Prawdziwego Dziennikarstwa przychodzi doń nocą? Razem z Gramatyką, Logiką i Wiedzą. Bo wszystkie te „postaci” zmarły i nie ma ich wśród nas.

Zdanie wielokrotnie złożone: Anders trafił do niewoli którą przeżył i stanął na czele armii którą dowodził… już więcej razy „który” się z zmieściło?

ZSRR w czasie gdy Anders wyprowadzał z jego terytorium armię polską nie było wrogim państwem. To znaczy nie bardziej wrogim niż obecnie Rosja jest wrogim państwem dla Rzeczpospolitej Polskiej: to znaczy wszyscy wiemy, że Rosja miała, ma i będzie miała jasno sprecyzowane zamiary w stosunku do Polski i Polaków, niekoniecznie można je nazwać przyjaznymi. Ale to wiemy wszyscy – taka jest rosyjska natura i trzeba starać się z tym żyć (rodakom wywożonym na Sybir, pomordowanym w Katyniu i w innych miejscach niestety się nie udało). Można zaryzykować twierdzenie, że przymiotnik (np. – jak chce Pan (?) Redaktor – wrogi, czy jakiekolwiek inne zawierające podobne znaczenia) zawierają się już w określeniu Rosja, Rosjanie czy rosyjski. Po prostu mieszkając w tym punkcie przestrzeni i czasu, w tym miejscu świata i w tym momencie historii, taką wiedzę po prostu mieć trzeba – to życiowa konieczność. Myślę jednak, że myśli Pana (?) Redaktora nie biegną już tak daleko, pisząc bowiem o ZSRR jako wrogim państwie sugeruje chyba jakiś fakt z dziedziny historii i dyplomacji.

Tymczasem, 30 lipca 1941 r. Władysław Sikorski i Iwan Majski podpisali w Londynie układ polsko-radziecki. Nie wnikając w szczegóły, przynajmniej dyplomatycznie, kończył on stan wzajemnej wrogości między ZSRR a Polską. Ale Pan (?) Redaktor może tego nie wiedzieć: wszak ani Władysława Sikorskiego ani Iwana Majskiego nie ma na zdjęciach z wystawy koni w Lublinie. II Korpus został ewakuowany latem 1942, a stosunki z Polską Rosja Radziecka zerwała dopiero w roku 1943.

Jako pierwszego z pozostałych postaci? PIERWSZEGO Z POZOSTAŁYCH POSTACI?! O Borze (to taki las)… A nie pierwszą z pozostałych postaci? Może było mniej problemów, gdyby Pan (?) Redaktor nie czepiał się tak namiętnie tych biednych, nieszczęśliwych i Bogu ducha winnych postaci? Nie ma w języku polskim osób, generałów, oficjeli et.?

Była wojna. Niemcy (to ci źli) zabijali Polaków (to ci dobrzy). Czy naprawdę ważne jest w jaki sposób? Ja wiem, że tak napisano w Wikipedii i że taki zwrot dodaje do tekstu nutkę dramatyzmu i niepewności. Czy już nie da się wymyślić jakiegoś własnego zwrotu, a nie tylko kopiuj-wklej? Czy zwrot: „dokładne miejsce i data śmierci pozostają nieznane” jest zbyt banalny? Jedno jest pewnee: w dzisiejszych czasach egzekucja niewygodnych osób byłaby znacznie łatwiejsza: wystarczyłoby nieszczęśnikowi przeczytać jakąś wybraną foto szopkę Pana (?) Redaktora i po kłopocie…

Identyczny straszliwy los… Co za przerażające sformułowanie! Gdym tylko je obaczył, dreszcz strachu i niewypowiedzianej grozy falą trudnego do opisania gorąca i chłodu zarazem, na wskroś przeniknął całe me jestestwo! No i czy los (straszliwy oczywiście) obu generałów był identyczny z losem Pana Wojewody, czy też ze sobą nawzajem? Bo przecież okoliczności tragicznej śmierci Pana Wojewody są nieznane, a o losie Panów Generałów wiadomo coś więcej. Na przykład to, że zginęli od jednej kuli. Co za niezwykłą broń posiadali już wówczas Sowieci, że byli w stanie zabić jednym pociskiem dwie osoby w dwóch różnych oddalonych od siebie miejscowościach? Pocisk wystrzelony w Katyniu wykonał swą katowską robotę najpierw na miejscu, potem zaś udał się w drogę do Charkowa aby tam dokończyć swoje zadanie. A może… nie to chyba jednak niemożliwe. Przez chwilę przyszło mi do głowy, że dzięki zastosowaniu technologii tuneli hiperprzestrzennych, cofnął się w czasie, przewędrował do Polski i… odnalazł Pana Wojewodę! I dlatego Pan (?) Redaktor napisał, co napisał: „identyczny straszliwy los”.

Naprrrawdę strrraszna. Brrr. Chyba za dużo horrorów – pewnie to te środy z horrorem w „Kinie w Browarze” tak na Pana (?) Redaktora działają. Poza tym nie wiedziałem, że w snach się coś przewiduje. W snach się śni, bez różnicy czy w czarnych czy różowych. W języku polskim się śni, ale może Pan (?) Redaktor powołuje się na jakieś doświadczenia własne z dziedziny wróżbiarstwa, jasno i czarnowidzenia – do takiej wiedzy trudno mi się odnosić.

Postacie to jakaś nemezis Pana (?) Redaktora. Ale zgodzę się, że trudno aby „jedna z najważniejszych postaci to mógł przewidzieć”. Bo postać co najwyżej mogła by coś przewidzieć, ale żeby postać mógł coś przewidzieć – to niemożliwe. Bo postać (rzeczownik) jest rodzaju żeńskiego, więc jeśli już się pojawia to raczej jako „ta postać”, a nie „ten postać”.

Czy Pan (?) Redaktor wie co znaczy słowo „ludycznie”? Bo ja wiem i dlatego trudno mi odnaleźć na tej trybunie elementy „zabawowe, dotyczące gier albo zabaw.” A rozumiem! Bo żołnierze (to ci panowie w mundurach) skojarzyli się Panu (?) Redaktorowi z zabawą żołnierzykami i stąd ta ludyczność. No bo o to, że trybuna mogła się kojarzyć z ludem, ludową kulturą, w pewnym sensie ludowością to chyba Panu (?) Redaktorowi nie mogło chodzić? No oczywiście, że nie!

No i te elity w tytule artykułu (?). Bo były już „niemieckie elity

w Lublinie”, teraz są „przedwojenne elity”, za jakiś czas pewnie pojawią się „partyjne elity w Lublinie” albo „elity peerelowskie”. Są i starsze zdjęcia, więc mogą na łamach GwL zagościć elity austriackie, rosyjskie lub carskie… Niech za całe podsumowanie posłuży tytuł czwartego slajdu.

P.S. Gdyby tytuł czwartego slajdu zniknął z artykułu (?):

Źródło: lublin.gazeta.pl

Odkrywcze, acz jednostronne spostrzeżenia Redaktora (?)

Redaktor o pseudonime biel z GwL pisze:

Jednak z komentarzem, redaktorze:

Parking obok zabytkowej katedry, jednego z najoryginalniejszych i pięknych obiektów sakralnych w Lublinie. Z komentarzem, jak widać.

Źródło: lublin.gazeta.pl i Google Street View

Post Navigation