Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Archive for the month “Luty, 2014”

Tytułów i tak nikt nie czyta…

Przewodnik Katolicki 1934, nr 38. Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa.

Przewodnik Katolicki 1934, nr 38.
Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa.

Green Is The Color I Like…

… – jak śpiewał swego czasu Pink Floyd – czyli lubię zielony kolor (który składa się z dwóch kolorów, których nie lubię). Ale i tak najlepszy jest… ten song:

NIE DAMY SIĘ ZNOWU OSZUKAĆ

Wyjdziemy walczyć na uliczny bruk
Z naszymi dziećmi, u naszych stóp
Z dawnych przekonań, nic nie zostanie
A ci, co do nas zwrócili się
Wiedzą, co dobre jest, co złe
To z ich rozkazu śpiewnie gra karabin

Grzecznie powitam nową konstytucję
I ukłon poślę nowej rewolucji
Na uśmiech się zdobędę wobec zmian
I na gitarze będę grał
Jak przedtem
A potem jeszcze się pomodlę
By znów nas nie zawiedziono

To się musiało stać
Czuł to każdy z nas
Nie będziemy już jak stado, tylko tyle
Nagle się nie zmienił świat
I historia nadal trwa
A sztandary powiewają już dla nowych bitew

Grzecznie powitam nową konstytucję
I ukłon poślę nowej rewolucji
Na uśmiech się zdobędę wobec zmian
I na gitarze będę grał
Jak przedtem
A potem jeszcze się pomodlę
By znów nas nie zawiedziono

Mnie i mych bliskich w to nie mieszajcie
A jeśli uda się nam ocaleć
Zajrzę do gazet, z tym przekonaniem
Że nawiedzeni przecież nie kłamią
Czyż nie?

Ulice, kiedy na nie patrzę
Takie same są jak zawsze
Tylko hasła pozmieniano na przeciwne
Ci co stali z lewej strony
Teraz są po stronie prawej
A przez noc podrosły nieco brody

Grzecznie powitam nową konstytucję
I ukłon poślę nowej rewolucji
Na uśmiech się zdobędę wobec zmian
I na gitarze będę grał
Jak przedtem
A potem jeszcze się pomodlę
By znów nas
Nie zawiedziono

Więc nowego szefa masz
Stary nie był taki sam?

 Źródło: www.tekstowo.pl

Ha, ha, ha… dawno się tak nie uśmiałem?

Przewodnik Katolicki 1934, nr 47. Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa.

Przewodnik Katolicki 1934, nr 37.
Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa.

Jak posprzątałem Plac Wolności – historia prawdziwa, dźwiękiem i obrazem, jak żywa!

Od razu wiedziałem, że to nie jest to dobry pomysł: wszystko mi  szło jak po grudzie.Może opowiem Wam kiedyś dlaczego… – dziś nawet nie chcę wspominać imienia złowrogiego Gnoyarza ze Świdnika. Jedyne, co powinniście wiedzieć, to to, że jestem bardzo potężnym czarnoksiężnikiem, z czego się utrzymuję. Tylko dla niepoznaki zatrudniłem się w pewnej szacownej instytucji, będącej Skutkiem Wielce Nieszczęśliwego A Zarazem Szczęśliwego Wypadku. Bo przecież nie dla zarobku: czy normalny człowiek jest w stanie wyżyć z państwowej pensji? Nie, nie jestem tym marszałkiem. Więc nie jest. A więc życie zmusiło mnie do parania się czarnoksięstwem i czerpania z tego korzyści. Jak już wspomniałem, byłem dzisiaj nieźle wkurzony. Idę więc ulicą Panny Maryi, w czarnych myślach się pogrążam, tonę wręcz w zadumie, a tu nagle: słup! Normalnie słup – cholerny taki i zielony słup z ogłoszeniami! Jak Boga kocham: nagle wyrósł mi na drodze! Słupy z reguły są niebezpiecznymi i wymagającymi przeciwnikami – ten, szczęśliwie, był w kondycji takiej jak cała lubelska kultura. Znaczy. oblany kiepskim piwem.

Widowiskowe zwycięstwo poprawiło mi wreszcie humor: mogłem – jak zawsze – odprężyć się karmiąc gołębie na Placu Wolności. Najpierw jednak obowiązek, a dopiero potem przyjemność – skonstatowałem, bo myśleć tak bez przerwy nie można. Czasem trzeba po prostu coś skonstatować.

Utrzymuję się z nietypowych, wymagających magii, zleceń: sprzątam na ten przykład – na zlecenie Urzędu Miasta – miejskie place i skwery. Dzięki magicznej mocy, i mojej niezawodnej lasce (jest bardzo magiczna, naprawdę!) – a może głównie dzięki niej – sprzątam śmieci, z którymi nie radzą sobie tradycyjne służby oczyszczania miasta. Zwłaszcza, że niektóre ze śmieci – nie wiedzieć, dlaczego – uporczywie powracają. Ale ja – jak zawsze zresztą – nie poddaję się. I już. Zabrałem się więc za sprzątanie:

Tabliczką z rasistowskim hasłem „Zakaz karmienia gołębi” zająłem się na początku – kilkanaście sekund magii najwyższej jakości jeszcze nigdy mnie nie zawiodło:

Gorzej z tym żelaznym bezguściem, z  którego – zdarza się zwłaszcza latem- ciecze z tego woda. Niekiedy wręcz sika, niczym krasnal ogrodowy o chorym pęcherzu: jednak tylko głupiec mógłby wziąć to szkaradzieńśtwo za fontannę.

– No, to do roboty – pomyślałem:

A że śmieć był nieco większy, to i cały proces trzeba było powtórzyć kilkukrotnie. Efekt końcowy wart był jednak takiego wysiłku, nieprawdaż? Plac Wolności nareszcie wyglądał jak dawniej.

...nareszcie wyglądał jak dawniej!

…nareszcie wyglądał jak dawniej!

Czas na karmienie gołębi! Przyznacie, że bułka nasączona magią potrafi czynić cuda. Nawet z gołębiami!

A jutro? A jutro, razem z Gołębiem, sprzątamy Plac Litewski.

Bezpardonowy atak na polską szkołę!

 

Potępiamy stanowczo!

Ale, ale… nie o złote tu chodzi medale!

Przewodnik Katolicki 1934, nr 34. Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa.

Przewodnik Katolicki 1934, nr 34.
Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa.

Apelujemy: NIE KARMCIE GOŁĘBI NA PLACU WOLNOŚCI!

Wracając z pracy, zatrzymałem się na chwilę, by – jak co dzień – podzielić się okruchami z ptactwem. Jakież było moje zdumienie, gdy w ślad za rzuconym kawałkiem bułki wylądowało TO:

Jest to prawdopodobnie smok porzucony w dziecięctwie przez swych smoczych rodziców. Być może po prostu zgubili jajo, którym zaopiekowały się, znane z troskliwości i czułości, gołębie. Zwróćcie uwagę, że gołębie wcale się GO nie boją – przypuszczalnie dlatego, że uważają smoka za nieco większego przedstawiciela swego gatunku. Całe szczęście, że miałem przy sobie parasolkę, przy pomocy której udało się mi opędzić od natarczywej bestii. Jednak osoby starsze i dzieci mogą nie mieć tyle szczęścia… stąd też nasz usilny apel.

Więcej miejsc parkingowych w centrum Lublina już wkrótce. NIEMOŻLIWE?

A jednak możliwe! Ratusz poszerzył swój park maszynowy, zakupując sprzęt niezbędny nie tylko w utrzymaniu porządku w strefie płatnego parkowania. Wyspecjalizowane jednostki zajmą się również likwidacją dzikich parkingów na obrzeżach strefy.

– Liczymy się z protestami kierowców – mówi z urzędu Karol  – to jednak nieuniknione. Kierowcy szybko przekonają się do tego, że warto jednak parkować w strefie, a nie na jej obrzeżach – dodaje.

Spora wina autora

Podkreśl właściwą odpowiedź.

1. Autor ponosi odpowiedzialność (włącznie z karną) za błędy, jeżeli są one wynikiem:

a) niewłaściwej korekty

czy

b) brakiem jakiejkolwiek korekty?

Odpowiedzi prosimy nadsyłać na kartach pocztowych zaadresowanych na pocztę Berdyczów.

Wylądowali!

W Lublinie, na Rynku Starego Miasta:

Czy to już inwazja?

Post Navigation