Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Archive for the month “Październik, 2017”

Mięczaki zawsze wychodzą…

Przewodnik Katolicki 1936, nr 48

Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa

i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

Po prostu kilka zdań… (i wielokropek)

4 października 1957 roku o godzinie 19:28:34 czasu uniwersalnego Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich wystrzelił w kosmos pierwszego w historii ludzkości sztucznego satelitę. Tym satelitą był Sputnik. Sputnik po osiągnięciu odpowiedniej orbity zaczął krążyć wokół Ziemi i – węsząc po przestrzeni kosmicznej jak rasowa sobaka  – 22 listopada dotarł do „Kuriera Lubelskiego”. To byłby całkiem niezły początek kolejnego artykułu… i niewykluczone, ze nawet będzie, ale dopiero za miesiąc (jeśli taka będzie wola losu),  bowiem dziś na tapecie „Kurier” o miesiąc wcześniejszy, czyli z 22 października.

A dzisiaj spróbujemy pokazać, że w Lublinie nie zawsze dzieje się coś interesującego

Na pierwszej stronie znajdujemy informację, ze niejaki Paweł Dąbek, zabity komunista i przewodniczący Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Lublinie krytycznie oceniał działalność władz miejskich w Lublinie. I wiecie co? Chyba się z nim zgadzam: ja też krytycznie oceniam działalność władz miejskich w Lublinie (ale to już zapewne wiecie od dawna).

Na stronie drugiej zbyt wielu porywających informacji również nie znajdziemy, więc – z pewną wszakże niechęcią – przywołajmy genialny w swej prostocie pomysł ministerstwa handlu wewnętrznego, które znalazło sposób na zatrudnienie dziesięciu tysięcy maturzystów.  Na maturzystów czekało aż dwanaście tysięcy miejsc pracy w… handlu uspołecznionym. O radości! Obecnie, po sześćdziesięciu z górą latach, oparte na podobnym pomyśle projekty realizują kolejne ministerstwa. Wprawdzie już nie te od handlu w niedzielę, ale te od posyłania młodych ludzi w kamasze, to i owszem.

Strona trzecia przynosi błyskotliwą i pełną nieoczekiwanych zwrotów akcji opowieść o zdziesiątkowanych paczkach papierosów marki „Sport”, sprzedawanych w kiosku „Ruchu” przy ulicy Długiej. Działający tam sportowiec-recydywista uszczuplał każdą paczkę papierosów o jedną sztukę tytoniowego przysmaku.

Może też próbował przetrwać do wiosny, jak bohaterowie fascynującej i epickiej sagi o ludziach z utęsknieniem wyglądających tej pięknej pory roku.

Strona czwarta…? Niech się schowa! Tam o sporcie biegną słowa.

Tu się kończy ta przemowa.

O Borze!

To

Taki

Las

 

„Kurier Lubelski”  nr 195 z 22 X 1957 r.

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualneji-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

Krytycznie o ciszy nocnej

Ulica 1 Maja w Lublinie, w czasie regulacji.

O tym, że uprzykrzanie mieszkańcom Lublina zasłużonego wypoczynku nocnego nie jest wynalazkiem współczesnym, dowiadujemy się z lektury „Głosu Lubelskiego” z 19 października 1937 r.

[Co za odkrywcze stwierdzenie… Żenada!]

Na niepokojące hałasy skarżyli się na łamach „Głosu” mieszkańcy ulicy 1-go Maja z okolic Placu Bychawskiego. Jak się okazało, hałasy wyczyniali w nocy robotnicy zatrudnieni przy robotach związanych z przebudową ulicy 1-go Maja.

[I co, mądralo? Żadnego złośliwego komentarza, że ludzie chcą spać, a potem narzekają, że drogi nie pobudowane, że bruk za szorstki, ze kostka w niewłaściwym odcieniu….?]

Ale miarka się przebrała, gdy pewnej nocy, o godzinie 12 w nocy zaczęto wyrywać, z niedawno ułożonej jezdni kamienie i rzucać do żelaznej taczki, wywołując tym straszliwy hałas.

[No i gdzie kolejne złośliwości „na siłę”? Nie zażartujesz w swoim stylu, nie stwierdzisz, że musiał być hałas, bo taczka z żelaza, więc dźwięczeć musi, gdy w nią czymś ciężkim uderzyć? „Dowcipnie” nie zaproponujesz, żeby taczkę wyłożyć filcem lub użyć drewnianej?]

W takich warunkach wszelka możliwość odpoczynku staje pod znakiem zapytania.

[Taaa… teraz nawiąż do naszych czasów i tych hałasów, które to – rzekomo – generuje Browar Perły przy ulicy Bernardyńskiej. Wyciągnąłeś z jakiejś starej gazety dawno przebrzmiałą wiadomość, bo chcesz na siłę udowodnić, że niby ci co mieszkają w mieście mogą stanąć na drodze młodzieży, która chce się BAWIĆ. Ludzie chcą spać?! Żenada  Niech się na wieś wyprowadzą (lub do puszczy), bo miasto = zabawa cały rok przez całą dobę i jak się z tym nie zgadzasz, to wyp…]

Mamy nadzieję, że Zarząd Miejski natychmiast zlikwiduje ten stan rzeczy…

[Założę, się że teraz zaatakujesz Szanownego Pana Prezydenta, twórcę Wielkiego Lublina i Człowieka 700-lecia! Gdyby nie On, to byś już dawno… Nikt tyle nie zrobił dla Lublyna i Lubelaków, co on! O Borze! (to taki las…) – Żałosne i nie da się tego więcej czytać…]
[P.S. Obsesję masz jakąś, czy co?]
[P.S.2 Hospicjum? Śmieszny jesteś…]

„Głos Lubelski”  nr 287 z 19 X 1937 r.

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej i Biblioteki Multimedialnej Teatru NNi-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

Post Navigation