Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Archive for the month “Październik, 2014”

Martwię się, bo nie ja to napisałem. Kurcze…

Podejrzewam, że moje wieczne zmartwienia mają wspólne podłoże z moim pisaniem. Podstawową cechą autora jest bowiem empatia. Jest to umiejętność oglądu danej sytuacji z punktu widzenia innej istoty oraz wczucia się w jej emocje. Jest to również zasadnicza cecha osób zamartwiających się. Taka osoba nie widzi różnicy między tym, co przytrafia się jej samej, a tym, co przytrafia się innym. Nie rozróżnia też tego, co jest, od tego, co mogłoby być.

(…)

Tak więc martwię się.

Na chwilę obecną martwię się, o czym powinna być moja kolejna książka i czy znajdę dla niej wydawcę. Przyznać muszę, że powodzenie książki nie będzie miało jednak większego znaczenia. Nie zmniejszy bowiem mojego poczucia niepokoju. Nawet jeśli kolejna książka okaże się sukcesem, nadal będę żył wyobrażeniami i popadał w niedolę, gotowy na porażki, gdyby książka się nie sprzedała. Podobnie jak nie potrzebuję sukcesu, by wyobrazić sobie euforię, gdyby powieść okazała się bestsellerem, tak samo nie jest mi potrzebna druzgocąca klęska, by zadomowić się w mentalnym królestwie pisarskiego niespełnienia i niedocenienia. Nie chodzi o to, że historie, które już opowiedziałem i które mam zamiar opowiedzieć, mają jakieś ogromne znaczenie. To zaledwie kilka spośród nieskończonego zbioru historii czekających na swego opowiadacza – niektóre zaistnieją w wyobraźni i ktoś się nimi podzieli, inne ktoś naprawdę przeżyje, o innych ktoś będzie marzył, a następnie zostaną zapomniane.

Więc po co ja się martwię?

Ale tak to już jest z osobami wiecznie się martwiącymi. Ja martwię się nawet tym, że się martwię. Istnieje ogromna ilość namacalnych dowodów, że martwienie się ma negatywny wpływ na stan zdrowia i na trawienie.

I to naprawdę spędza mi sen z powiek. Chciałbym trochę od tych zmartwień odpocząć i starszy ja mógłby mi w tym pomóc, gdyby tylko zechciał mi powiedzieć, w jakim kierunku zmierza moja kariera pisarska i jak się miewa mama. Chcę go o to zapytać, ale martwię się, że pytania te mogłyby mieć problematyczne albo wręcz katastrofalne konsekwencje dla wszechświata.

Evan Mandery, Q. Ponadczasowa historia miłosna.

i-hate-facebook1

To ABSOLUTNIE nic nie znaczy…

Stworzono w aplikacji Bitstrips.

Stworzono w aplikacji Bitstrips.

i-hate-facebook1

Prognoza na dzisiaj…

Stworzono w aplikacji Bitstrips.

Stworzono w aplikacji Bitstrips.

i-hate-facebook1

Trzymajcie kciuki!

Stworzono w aplikacji Bitstrips.

Stworzono w aplikacji Bitstrips.

i-hate-facebook1

Obywatel a państwo polskie…

Przewodnik Katolicki 1935, nr 26. Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa.

Przewodnik Katolicki 1935, nr 26.
Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa.

i-hate-facebook1

Nie zaś w środku nocy, co nie?

Stworzono w aplikacji Bitstrips.

Stworzono w aplikacji Bitstrips.

i-hate-facebook1

Jak mnie widzą…

Stworzono w aplikacji Bitstrips.

Stworzono w aplikacji Bitstrips.

i-hate-facebook1

Tryby śpiewają w ze szkła hali?

Screenshot_2014-10-23-14-24-41

Zabawna rzecz: od kilku dni testuję androidową aplikację o nazwie Base Music Sensor. Otóż owa aplikacja siedzi sobie w pamięci telefonu i nasłuchuje. Jeśli usłyszy muzykę, próbuje ją rozpoznać. A kiedy już rozpozna utwór i wykonawcę, wyniki prezentuje w formie listy. Z tej to listy dowiedzieć się można co i kiedy  słyszało się danego dnia: jaka muzyka płynęła z radia w odwiedzonym sklepie, czego słuchał kierowca autobusu miejskiego, itd., itp. Generalnie otrzymujemy obraz swojej codziennej ścieżki dźwiękowej. Niektórych utworów Sensor czasem nie rozpoznaje: nie ma ich w swojej bazie… Zatem do prezentowanych wyników nie da się podchodzić zupełnie bezkrytycznie… Trudno zaprzeczyć, że w wielu przypadkach, niczym Francuzi w 1940, Sensor kapituluje. Ale zdarza się ma czasem usłyszeć muzykę… nie wiem do końca jaką… duszy? sfer niebieskich? Z pewnością jednak nie tą, która rozbrzmiewa w danym miejscu rzeczywiście.

I teraz puenta: dziś w pracy, o godzinie 10 minut 22, Base Music Sensor poinformował mnie, ze słyszy piosenkę niejakiego (niejakiej?) Pono, zatytułowaną po prostu: Wszystko bez sensu…

W pomieszczeniu nie było w tym czasie ani jednej nuty…

Czary, czarna magia czy… śpiew klimatyzacji?i-hate-facebook1

MBW! (Mogą Być Wszędzie)

Stworzono w aplikacji Bitstrips.

Stworzono w aplikacji Bitstrips.

i-hate-facebook1

Prawdziwy pech Barbary Nie Od Pary

Stworzono w aplikacji Bitstrips.

Stworzono w aplikacji Bitstrips.

i-hate-facebook1

Post Navigation