Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Archive for the month “Styczeń, 2014”

Białe kruki to raczej nie były…

… a przecież, gdzie jak gdzie, ale w takich miejscach jak TO, człowiek nie spodziewa się czarnych, okropnych ptaszysk:

Ja nie chcę na Mur! (to zdanie dedykuję miłośnikom „Gry o tron”)

JA CHCĘ DO DOMU! (cokolwiek to znaczy… :))

Niewesoło na Wesołej…

…i to nie tylko ze względu na „sympatię”, jaką „władze” „miasta” (i MPWiK) darzą tę nieszczęsną uliczkę. Wzmożony ruch samochodowy… i taki wypadek był tylko kwestią czasu:

P.S. Mamy tu jakiś skrót do tartaku?!

Tego chcecie?

odezwać

Odezwa z maja roku 1918.

P.S. No proszę 700… ale w nieciekawym towarzystwie…

Dlaczego nie podzielamy żółto-niebieskiej gorączki „prezydenta” Żuka…

… i nie sympatyzujemy z „rewolucją” na Ukrainie:

Bunt ten kosztował życie ponad piętnastu tysięcy głów szlacheckich i ponad trzydziestu tysięcy głów żydowskich – mężczyzn, kobiet i dzieci pozarzynanych w ich własnych domach i w małych miasteczkach, gdzie znajdowali schronienie. W tych strasznych egzekucjach dochodziło do najbardziej wyrafinowanych okrucieństw. Zbuntowani chłopi wręczali krótkie dzidy własnym dzieciom, żeby przeszyły nimi dzieci swoich panów i dzieci Żydów. Zapełnili okaleczonymi zwłokami wiele studni.

Stanislas Auguste, Memoires, t. IV, s. 167, za: Francois Rosset, Dominique Triaire, Jan Potocki, s. 32. [o „koliszczyźnie”]

Proponuję zatem, „panie [?]” (GENDER) „prezydencie” podświetlić ratusz na czarno, bo „czerń” to jednak „czerń”. I taniej będzie. A zaoszczędzone pieniądze, wydać na budowę kanalizacji W CENTRUM MIASTA. Albo zapraszam do skorzystania, na mrozie, ze sracza na świeżym powietrzu. Pewnie wymiękłby pan już przy -5 stopniach… A na Euromajdanie jest chyba zimniej, a rozbierają ludzi bez pardonu…

Nie zimno mu tak?

Taki rozebrany przecież… no nie ważne. Ważne, że chyba nie kontroluję już tego CO SIĘ WYPRAWIA NA MOIM PODWÓRZU!!! ARRRGHHH!!!

UFO sighted in Lublin!

…znaczy UFO lata nad Lublinem. I wysyła jakieś dziwne sygnały. O co chodzi?

„Zawsze powtarzam, że miasto nie jest miastem, jeśli nie ma w nim księgarni.”

DSCF0273

Płoną okna Browaru… Tutaj zachodzącym słońcem.

 

„Może nazywać się miastem, ale bez księgarni nikogo nie nabierze.” (Neil Gaiman, Amerykańscy bogowie).

A to znaczy, że Lublin zmierza w kierunku przestania bycia miastem. W miejscu księgarni na Zamojskiej straszy obskurny warzywniak z niemiłą obsługą. I choć kilka wysp miejskości jakoś się trzyma, to widoki na przyszłość są… no, nienajlepsze. Może więc lepiej pooglądać widoki z przeszłości: zapraszamy zatem do Fotoplastikonu na Widoki na Lublin (cz. 2). Takiej panoramy od Nowej Drogi już nie zobaczycie – no chyba, że się w końcu zawali koszmarny, ceglany grobowiec księży emerytów. Podobnie nie będziecie mieli możliwości oglądania Starego Miasta od al. Unii Lubelskiej, bez tej Unii Lubelskiej za plecami grzmiącej, setkami mknących aut… Część pierwsza Widoków na Lublin również do obejrzenia w Fotoplastikonie. Zapraszamy!

Słuchajcie, słuchajcie!

A i patrzajcie też! Nie uwierzycie, co też mnie dzisiaj spotkało. Otóż wracam poranną porą z niedzielnej mszy, przechodząc – jak co tydzień – koło Seminarium. Idę więc, dziarsko przedzieram się przez śnieg, i nagle… cóż za przedziwny widok ukazuje się mym oczętom?! Nie, to nie zaspani klerycy, a… Aaaaaaaa!

Reni? Reni Jusis? Nie. Reni. Reni Fery…

Perpetuum mobile

Przewodnik Katolicki 1934, nr 32. Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa.

Przewodnik Katolicki 1934, nr 32.
Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa.

Są na tym świecie rzeczy…

… o których nie śniło się nawet filozofom. Tylko dlaczego akurat na moim podwórzu?!

Post Navigation