Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Święta były… – cz. II. Gratis: zimowe porady dla drogowców!

1

Jak przeszły święta Bożego Narodzenia

w Lublinie

Minione święta Bożego Narodzenia w Lublinie przeszły w naszem mieście naogół bez większych sensacji. Przyczyniła się do tego pogoda, uniemożliwiająca „rozwinięcie działalności” na szerszą skalę, pewnym kategorjom mieszkańców Lublina.

Wigilja zaczęła się od tradycyjnego „oblatywania” przez małych chłopców wszystkich mieszkań. Zwyczaj ten istnieje już od dawna a według zdania starych ludzi zjawienie się chłopca w domu rano ma przynosić szczęście. To też biegają ci chłopcy „zarabiają” trochę grosza, gdyż za „szczęście” każdy coś tam do czapki rzuci.

Cały dzień wigilijny przeszedł pod znakiem ożywionego ruchu w handlu, gdyż wszyscy czynili gorączkowo ostatnie zakupy.

Wieczorem też różni awanturnicy próbowali zakłócić spokój, lecz „usadzono” ich w mgnieniu oka.

Boże Narodzenie mieliśmy „po wodzie” – tak więc jeszcze raz sprawdziło się słynne przysłowie ludowe (Barbary było po lodzie).

Pierwszy dzień świąt, uroczysty, spokojny, wszędzie cisza, ruch kołowy bardzo nieznaczny. Ludziska goszczą się wyłącznie w domach, a nikt nie „wędruje” do innych.

W drugim dniu ruch na mieście się ożywił. „Gościnne wędrówki” rozpoczęły się całą parą. Autobusy, dorożki i taksówki kursowały od samego rana z ogromnem powodzeniem.

W dniu tym więcej się na mieście widziało „podgazowanych” osób. Dużym powodzeniem cieszyły się „Jasełka” i kina.

Jednak największy ruch panował w kościołach, które w dniu tym dały olbrzymią ilość ślubów (około 100). Nie brakowało też i chrzcin. Co chwila pod świątynię podjeżdżały dorożki wioząc młodych obywateli po imiona. Naogół jednak panował wszędzie nastrój uroczysty.

Czasem gdzieś przyjechało Pogotowie Ratunkowe, czasem gdzieś jakiegoś „zawianego’ wsadzono z „hukiem” do „dryndy”. Lecz zaraz potem następowała cisza. Tak minął drugi dzień świąt.

W trzecim dniu świąt pogoda była „fatalna” od rana padał deszcz ze śniegiem. To też ruch w mieście znacznie się zmniejszył. Ulice były prawie puste a każdy „raczył” się w domu, w cieple na „łonie rodziny”.

O skutkach „raczenia się” świadczy fakt, że apteki lubelskie sprzedały znaczną ilość olejku… rycynowego.


W Pogotowiu Ratunkowem. W ciągu minionych świąt Bożego Narodzenia lubelskie Pogotowie Ratunkowe udzieliło pomocy w blisko 60 nieszczęśliwych wypadkach. W porównaniu ze świętami z roku ubiegłego liczba wypadków, a zwłaszcza krwawych bójek w okresie świątecznym znacznie zmniejszyła się.


Dwa zamachy samobójcze

w Lublinie

W domu Nr. 41 przy ulicy Bychawskiej za tunelem zamieszkiwała rodzina Józefa Barana. W rodzinie tej panował ład i spokój, to też ludzie otaczali małżonków Baranów szacunkiem stawiając ich za wzór innym. Jednak w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia pomiędzy małżonkami powstała niespodziewana awantura.

Rozżalona Konstancja Baran lat 27 postanowiła popełnić samobójstwo. W tym celu wyszła do sąsiedniego pokoju, gdzie wypiła większą ilość nieznanej trucizny. Całe szczęście, że zamach zauważył mąż który wezwał na pomoc Pogotowie Ratunkowe. Po przepłukaniu żołądka Baranowa zostawiona [została] na kuracji pod opieką męża.

– Przy tej samej ulicy w domu Nr. 73 targnął się na swe życie 26 letni Szloma Inchaber. Młody ten człowiek powiesił się w komórce na haku. Na szczęście odcięto go w porę i wezwano Pogotowie Ratunkowe. Po blisko 2 godzinnych zabiegach Inchaber odzyskał przytomność i został przewieziony w stanie ciężkim do szpitala żydowskiego. co było powodem samobójstwa nie wiadomo.


Powódź w Lublinie

W związku z ostatnią odwilżą jak również padającym deszczem wystąpiła ze swych brzegów Bystrzyca oraz dwie mniejsze rzeki lubelskie: Czerniejówka i Czechówka. Wody tych rzek zalały znaczne obszary rzek i wdarły się na ulice niżej położonych przedmieść.

W dniu wczorajszym woda zalała ulicę Chlewną na Bronowicach odcinając kilka domostw położonych tuż nad brzegiem rzeki. Na zagrożone miejsca wyruszyła straż ogniowa, która pobudowała szereg pomostów i kładek umożliwiając w ten sposób utrzymanie łączności zalanym domostwom z resztą „lądu”.

Naogół niebezpieczeństwo powodzi przestało już zagrażać, gdyż woda poczyna opadać. Nie mniej jednak należy być przygotowanym na wszelki wypadek, gdyż wody w razie deszczu mogą się znacznie podnieść. Jak dotychczas woda nie wyrządziła większych szkód.

Z wylewu rzeki skorzystali lubelscy kajakarze , którzy natychmiast wyruszyli na wodę.

W ostatniej chwili dowiadujemy się, że woda znacznie opadła, z czego należy wnioskować, że groźba zalania domów położonych w pobliżu Bystrzycy, całkowicie minęła.


Zamknięcie szosy wojewódzkiej

Lublin-Łęczna

Jak nam komunikuje Powiatowy Zarząd Drogowy w Lublinie droga wojewódzka Lublin-Łęczna na przestrzeni od 19 do 21 km. z dniem dzisiejszym została zamknięta dla ruchu kołowego. Droga ta na wspomnianej przestrzeni zamknięta będzie aż do czasu ustania mrozu.

Natomiast przestrzeń zamkniętą można objeżdżać przez drogę gruntową wiodącą przez wieś Nowogród.

Ziemia Lubelska z 29 XII 1931 r. (Nr 351)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej KUL
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Single Post Navigation

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d blogerów lubi to: