Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Telefon w łóżku lub pod? Nie radzimy!

POCZ_SASKI

(h) Saneczki. Niema w tym roku tańcujących herbatek, „wieczorków z pączkami” – maskarada – redut etc., więc… pozazdroszczono dzieciom , i kto żyw, a ma ochotę, pędzi do Saskiego ogrodu na „tor” z saneczkami… Od dni kilku „tor” cieszy się wielkiem powodzeniem. Nietylko młodzież szkolna, dzieci, lecz i dorośli czują się tu doskonale!- Trzeba widzieć te rozbawione twarze. Tam jakiś „kolega” wysokim dyszkantem wykrzykuje: „Ja nie chcę jechać z tym dryblasem on mię jeszcze wywróci!”…

Tu znów „starszy sztubak” namawia koleżankę by pojechali razem…

– Kiedy ja się z panem boję – pan jeszcze tak kiepsko jeździ – odpowiada żywo „koleżanka” – bo ma ochotę przejechać się z innym.

To znów miła mamusia wiezie swoją „pociechę” rozpromienioną. Owdzie młodzieniec ubrany po sportowemu z tyumfem spoziera na „publiczność” na boku stojącą, gdyż zdaje mu się, że jest tu „primusem”.

Tam słychać energiczne „Z toru” potem trzask łamanych saneczek i inny młodzieniec (ten przyodziany w modny garnitur) uprząta złamane saneczki oraz dwie pasażerki na które najechano…

Słychać wybuchy śmiechu. Ochoczą jest ta zabawa na świeżem powietrzu, zdrową, hygieniczną – cóż kiedy „tor” niebardzo wygodny i nie falisty jak być powinien.


(r) Kradzież gałek. W miejscowym oddziale Banku Handlowego przy ul. Kapucyńskiej skradziono ze schodów kilkadziesiąt gałek mosiężnych. Policja śledcza ujęła złodziei, którymi są Szczepan Wrona l. 18 i Michał Wadel l. [?]


1

Z Kinematografów.

Z „Louvru”. W bioskopie „Louvre” już tylko dziś i jutro będzie demonstrowany dramat „Mazepa” według poematu Juliusza Słowackiego. Obraz ten zasługuje ze wszech miar na zobaczenie. Pan Kubicki, właściciel „Louvru” nie licząc się z ogromnemi kosztami, jakie pociągnęło za soboą sprowadzenie tego arcydzieła kinematograficznego dał nam możność podziwiania na ekranie jedną z pereł naszej literatury dramatycznej. Całość przestawia się imponująco i robi na widzu wrażenie, a i techniczna strona obrazu nic nie pozostawia do życzenia: niema tak pospolitych drgań, a odznacza się nadzwyczajną jasnością i plastyką.


Ukryty telefon.

– Było to w S. opowiadał żołnierz, nagrodzony krzyżem św. Jerzego za wykrycie ukrytego telefonu niemieckiego. Wysłano mnie na widetę. Przechodząc przez miasteczko, wstępujemy do piekarni, azeby kupić parę bułek. Stukamy do drzwi… Milczenie. Żadnej odpowiedzi… W tejże chwili zbliża się do nas chłopiec 13 – 14 letni i mówi po polsku.

– Nie stukajcie napróżno… nie otworzą wam… Gdy tylko zobaczą żołnierzy, zaraz zamykają się i nie wychodzą zupełnie… Tak jakby się obawiali czego.

Ostatnie słowa chłopca dały nam dużo do myślenia, coś mi w duszy szepnęło, ze dostać się do wewnątrz tego domu jest naszym obowiązkiem.

– Czekajcie… Ja zastukam… Mnie może otworzą – zaproponował chłopiec…

Stanęliśmy z boku… Chłopiec zastukał lekko i dyskretnie, a po chwili za drzwiami rozległy sie jakies szmery i pytanie:

– Kto tam?

– Wpuśćcie, to ja… Mama po bułki przysyła…

Zgrzytnął klucz w zamku i z za ostrożnie uchylonych drzwi wysunęła się jakaś ruda czupryna. Było to już sprawą jednej minuty dostać się wewnątrz. W sionce stał przed nami brudny jak łachman człowiek i patrzył z podełba, ponuro, przyczem nie był wstanie ukryć lekkiego drżenia. Rozpoczęliśmy rewizję. W pierwszej izbie sypialni, wzruszony i trwoga widoczną przejęty piekarz, usiadł na łóżku i odczułem, że chce od tego łóżka odwrócić naszą uwagę. Kazałem mu wstać… udał ze nie słyszy, a gdy go przemocą ściągnąłem, bronił sie tak wściekle, że aż mnie ugryzł w rękę.

Musiałem uderzeniem kolby ogłuszyć go i już bez przeszkody obejrzeliśmy owe tajemnicze łóżko, pod którem znaleźliśmy aparat telefoniczny. Chłopiec, który nas tu wprowadził ostrzegł wówczas, że w piwnicy jest więcej Niemców. Istotnie znaleźliśmy tam żołnierza niemieckiego.

Po przecięciu przewodu telefonicznych obu szpiegów niemieckich, piekarza i żołnierza, odprowadziliśmy do naszej kompanii.


R o c z n i k   „Głosu Lubelskiego” kupię w zupełnie dobrym stanie. Oferty w Administr. „Głosu”.

Głos Lubelski z 28 I 1915 r. (Nr 28)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1  Polub Gabinet na Facebooku!

Single Post Navigation

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d blogerów lubi to: