Ballada druga tunelowa

Tunel nigdy się nie kończy? Wszak to noc, która trwa chwilę krótką. Po czym jest już raniutko. Jednak nie w Lublinie. Problem to nie nowy: oto 25 lutego 1946 r. w „Gazecie Lubelskiej”, w rubryce Listy do Redakcji, ukazał się list Czytelnika zatytułowany Uporządkować wejście do tunelu. Pierwsze lata powojenne to czas upowszechniania się nowej … Czytaj dalej Ballada druga tunelowa

Autobus z Radzynia jednak nie przyszedł…

Zazgrzytało, zaświstało (choć mógłbym przysiąc, że i załomotało), po czym zapadła cisza. Nareszcie – pomyślałem z ulgą i spojrzałem na tarczę chronometru ­– i to by było na tyle, jeżeli chodzi o dobre wiadomości… chronometr znowu pokazywał rok 1936. Miałem nadzieję, że ten dzien, 8 lutego, przyjdzie mi spędzić w innym roku. A tu tylko … Czytaj dalej Autobus z Radzynia jednak nie przyszedł…

Wódka! Tylko wódka?

Ślizgawica na Górnej. Jeden z naszych czytelników prosi, abyśmy zwrócili uwagę komu należy, że na ulicy Górnej od domu nr. 4 do domu nr. 8 panuje niebywała ślizgawica i wiele przechodzących osób wywraca się odnosząc mniejsze lub większe stłuczenia. Winne tu jest niedbalstwo dozorców domowych, którzy nie posypują chodników piaskiem ni popiołem i nie zeskrobują … Czytaj dalej Wódka! Tylko wódka?

Urzędnik jakkolwiek bądź, daleki jeszcze od dobrobytu…

= Fortuna variabilis... (e) Urzędnik państwowy w czasie inflacji był przedmiotem ogólnego współczucia z racji swego nędznego uposażenia, oraz z przyczyny wzrastającej z dnia na dzień drożyzny. Ideałem jego był wówczas sklepikarz, którego stać było na wszystko, co przeciętnemu człekowi do szczęścia potrzeba i którego majątek bynajmniej się nie uszczuplał. Dziś role się zmieniły. Urzędnik … Czytaj dalej Urzędnik jakkolwiek bądź, daleki jeszcze od dobrobytu…

Jest nas coraz mniej i mamy problem z telefonami: MY WIEMY DLACZEGO!

(r) Czy aeroplanem? Przy spadającym z dachu śniegu, gdy na wszystkich ulicach nieomal co kilka kroków ustawione są na chodnikach prowizoryczne zagrody, aby ominąć dane miejsce, przechodnie muszą iść brzegami ulic. W czasie ślizgawicy brzegi te, najczęściej pochyłe, są niemożliwe do przejścia, a więc możeby dla wygody publiczności miejsca podobne posypywać piaskiem, jak to się … Czytaj dalej Jest nas coraz mniej i mamy problem z telefonami: MY WIEMY DLACZEGO!

Na bezludziu i Salomon nie naleje

(r) Śnieg z dachu. Zwracamy uwagę komu należy, iż [nie] wszędzie są probione odpowiednie zagrody na chodnikach w tych miejscach, gdzie śnieg, obsuwając się z dachu spada nieraz ze znacznej wysokości. Niektórzy znowu z przechodniów nie zwracają uwagi na zagrody i przechodzą pod samemi ścianami domów, filozofując na temat : "Coby było, gdyby śnieg spadł … Czytaj dalej Na bezludziu i Salomon nie naleje

Sanna po lubelsku, a także o tym, co przyniósł żołnierzom pod choinkę Mikołaj (car) i Wilhelm (cesarz)

Pierwsza sanna (j) Wczorajszej nocy spadł obfity śnieg, który pokrył grubą warstwą ulice, dachy i drzewa. Od rana ukazało się na mieście kilka par sanek, w których używano pierwszej w b. r. szlichtady. Zdaje się jednak, że śnieg ten nie poleży długo i rostaje, gdyż mrozik zaczyna słabnąć. Przy sposobności zauważyć należy, że na wielu … Czytaj dalej Sanna po lubelsku, a także o tym, co przyniósł żołnierzom pod choinkę Mikołaj (car) i Wilhelm (cesarz)

Mróz przysparza kłopotów. Oszust z Obszy przyłapany na gorącym uczynku!

Mróz, Marchewka i Szczecina w opałach Właściciel majątku Chojno w powiecie chełmskim p. Antoni Boduszyński ma nielada powód by się swoją dzielnością pochełpić. Od pewnego czasu na terenie jego majątku dał się silnie we znaki... Mróz. Nie był to objaw zimy lutej, lecz wielki, barczysty drab trudniący się kłusownictwem. Do swej pomocy miał Mróz - … Czytaj dalej Mróz przysparza kłopotów. Oszust z Obszy przyłapany na gorącym uczynku!