Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Archive for the tag “dziecko”

O skutecznym sposobie na zakłócanie ciszy nocnej

12


S z e ś c i o m i e s i ę c n y   chłopiec zdrowy, ładny, nie ochrzczony do oddania na własność inteligentnej osobie, z powodu złego stanu materjalnego. Zamojska 25, u p. Miłosie[rdzia].

Głos Lubelski z 12.V.1925 r. (Nr 130)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie

1394196876945

i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Jest nas coraz mniej i mamy problem z telefonami: MY WIEMY DLACZEGO!

1(r) Czy aeroplanem? Przy spadającym z dachu śniegu, gdy na wszystkich ulicach nieomal co kilka kroków ustawione są na chodnikach prowizoryczne zagrody, aby ominąć dane miejsce, przechodnie muszą iść brzegami ulic. W czasie ślizgawicy brzegi te, najczęściej pochyłe, są niemożliwe do przejścia, a więc możeby dla wygody publiczności miejsca podobne posypywać piaskiem, jak to się robi na chodnikach. Sądzimy, że zgodnie z istniejącym odnośnym przepisem administracyjnym należałoby to robić, bo jakże inaczej ten biedny przechodzień ma przebyć nieraz dość dużą część ulicy, gdy mu grozi przejechanie przez samochód, złamanie nogi lub w najlepszym razie spadnięcie na nos kilkupudowego płatka śniegu z trzeciego piętra.


Nie będzie brat zabijał brata.

Dzielnie się sprawuje legion polski we Francyi, godnie piastując wielkie tradycye polskie. Jakie jednak konflikty trafiają się niejednokrotnie i tam, na dalekim zachodzie: gdy brat przeciwko bratu walczyć musi. Wzruszający epizod na tem tle opowiada francuski „Intransigeant”. Podczas walk ostatnich we Francyi, żołnierze legionu polskiego dowiedzieli się od schwytanych jeńców niemieckich, że pułki niemieckie, w niedalekich okopach nieprzyjacielskich liczą wielu bardzo Polaków. Na propozycję dowódcy legionu, zgłosił się pewien żołnierz na ochotnika i nocą wybrał się na tajemniczą wyprawę. Śmiałek wyruszył na czworakach ku okopom nieprzyjacielskim, a gdy już był bardzo blizko, nucić począł rzewną polską pieśń narodową. Polacy z nad Warty poznali rodaka, wychylać jęli wnet głowy z okopów. Bohaterski legionista, aby misję swą skutecznie przeprowadzić przemówił serdecznie do poznańczyków, tak, że im szare polskie oczy, z pod pilkielhauby wyzierające, łzami zaszły. A przekonał rodaków, mówiąc im, że Polacy, w szeregach francuskich walczący, za sprawę ojczystą bój toczą. Dźwięki swojskie pieśni polskie[j] i słowa legionisty, nie przeszły, bez echa;trafiły do serc polskich, które, choć pod mundurem pruskim, jednako wszystkie po polsku biją.

Nazajutrz Polacy z okopów niemieckich przyszli gromadnie do okopów francuskich, braciom swym oddając się do niewoli.

Nie będzie brat zabijał brata…

Głos Lubelski z 15 I 1915 r. (Nr 15)


+ Z miasta (p) Nieporządki panujące na ul. Bychawskiej, zasługują na zaznaczenie. Śnieg z chodników nigdy nie jest zmiatany, same chodniki, nawet podczas największej gołoledzi, nie są posypywane piaskiem, choć go w pobliżu nie brak. Na ulicy tej stoją 4 latarnie naftowe, ale nigdy w nich wszystkich razem nie palą lampy, tylko czasami, i to zapewne przypadkiem, w jednej lub dwóch kopci się mały płomyczek. Na korytarzach i na schodach w żadnym z domów na tej ulicy nie palą się od dawna lampki. A jednak ulica ta należy do miasta!

Mieszkańcy ul. Foksal również uskarżają się, że gospodarze domów nie oświetlają schodów i korytarzy, co naraża lokatorów na niebezpieczeństwo. Oto w domu Nr 30 przy tej ulicy 12 letni chłopiec, idąc po nieoświeconych schodach, spadł z nich na dół i boleśnie się potłukł. Ciekawem jest co zrobiłby gospodarz domu, gdyby wypadek ten, wynikły z ciemności na schodach, spowodował śmierć lub kalectwo? Zapewne musiałby wynagrodzić rodzinę zabitego ewentualnie zapewnić utrzymanie dla kaleki, jak to obowiązuje np. fabrykantów, którzy niedość dbale zabezpieczają robotnków od maszyn i pasów. I wtedy oszczędność groszowa pana gospodarza na nafcie lub oliwie przyniosłaby mu setki lub nawet tysiące rubli straty. Panowie gospodarze winniby zastanowić się nad taką ewentualnością nieoświecania klatek schodowych  i korytarzy. Ale i policja powinnaby rozciągnąć baczniejszy dozór, nie czekając na skargi poszkodowanych i… protokuły.


Spójrzcie na te słupy: no jak miały się nie plątać...

Spójrzcie na te słupy: no jak miały się nie plątać…

+ Poplątane druty. Od jednego z naszych czytelników otrzymujemy słuszną skargę, że obecnie zarząd naszych telefonów bardzo długo, mianowicie całemi tygodniami nieraz, reperuje t. z. poplątanie drutów telefonicznych, skutkiem którego nie można przez cały czas poplątania korzystać z telefonu. Pożądane byłoby więc rychlejsze nieco naprawienie w ten sposób popsutej komunikacji telefonicznej.


+ Przymusowa ofiara. (p) We środę w kasie gubernialnej w wydziale patentów o trzy kwadranse na drugą, gdy wydział natłoczony był interesantami, ogłoszono, że kto złoży 1 rb. do puszki na Czerwony Krzyż, ten patent otrzyma niezwłocznie. Ogłoszenie to wywołało skutek, gdyż wiele osób złożyło przymusową ofiarę, aby tylko jaknajprędzej załatwić się z wykupieniem patentu, co zawsze trwa kilka godzin.


+ Co z niej będzie? (p) Na początku ub. m. donosiliśmy na tem miejscu o zaginięciu 13 letniej Janiny Piekarskiej. Obecnie została ona odnaleziona we wsi Świdniczek  gm. Wólka, gdzie służyła jako niańka i włościanki Katarzyny Skrzypkowej. Przywieziona do Lublina, do matki, zeznała, że, wyszedłszy do sklepu za sprawunkiem, została zawołana przez dwóch Żydów do mieszkania a potem wsadzona przez nich na wóz i wywieziona z miasta. Gdy przejeżdżali w nocy przez jakąś wieś, narobiła krzyku, wtedy na drogę wyszła Skrzypkowa i odebrała ją od Żydów. Okazało się jednak, że mała kłamie, gdyż Skrzypkowa zeznała, że spotkała ją kręcącą się przy domu. Zainteresowana losem dziecka Skrzypkowa zaczęłą badać Jankę, która rozpłakała się i opowiedziała, że uciekła z Bronowic od ciotki, gdyż ta ją bardzo katowała, że jest sierotą bez ojca i matki, że się nazywa Jadwiga Adamczyk. Skrzypkowa ulitowała się nad dziewczynką i wzięła ją do siebie jako piastunkę do dzieci. Okazuje się przy tem, że Janina była umieszczona przez matkę, wdowę na służbie u nauczycielki w domu przy katedrze, ale sprawowała się źle i uciekła z Lublina w obawie przed matką.


Rekwizycja kołder.

KOPENHAGA (wł) Z Berlina donoszą, że rząd niemiecki zarekwirował dla wojska wszystkie kołdry w składach towarowych.


Pociągi z trupami.

AMSTERDAM (wł) Tutejszy „Telegraph” donosi z Kolonji: Od pewnego czasu przez tutejszy dworzec centralny przechodzą co noc pociągi kolejowe, zapełnione   c i a ł a m i   oficerów niemieckich, poległych w walkach na froncie zachodnim, przeważnie w Alzacji.


4

M ł o d z i e n i e c   lat 18 z dwuklasowem wykształceniem poszukuje posady w Banku lub w innym biurze. Oferty : Gorzków Lublski R. Strużak.


 3

Młodzieniec

z czteroklasowem wykształceniem, Polak, poszukuje jakiegolwiek odpowiedniego zajęcia. Oferty w Administracji dla „Uczciwego”.


S T O L A R Z, 53 lat bez zajęcia poszukuje jakiejkolwiek roboty. Wiadomość w Admnistracji  „Ziemi”.

2

Ziemia Lubelska z 15 I 1915 r. (Nr 15)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Na bezludziu i Salomon nie naleje

(r) Śnieg z dachu. Zwracamy uwagę komu należy, iż [nie] wszędzie są probione odpowiednie zagrody na chodnikach w tych miejscach, gdzie śnieg, obsuwając się z dachu spada nieraz ze znacznej wysokości. Niektórzy znowu z przechodniów nie zwracają uwagi na zagrody i przechodzą pod samemi ścianami domów, filozofując na temat : „Coby było, gdyby śnieg spadł teraz z dachu”? Odpowiedź na podobne pytanie nie jest trudną, [nie] trzeba więc narażać się lekkomyślnie conajmniej na zniszczenie ubrania.

(r) Nauczka dla innych. Jednego z właścicieli sklepów przy ul. Namiestnikowskiej, Feliksa Rybczyńskiego, za sprzedaż paczki zapałek po nad cenę ustanowioną przez taksę, skazano na karę rb. 200 lub dwa miesiące więzienia. R. odebrawszy to ostatnie już odsiaduję karę. Fakt powyższy powinien być przykładem i nauczką dla innych właścicieli sklepików.

(r) Bez wieści. Niejaka Rozalia Białaszewska, dziewczynka l. 11, przed kilkoma dniami uciekła z domu rodzicielskiego w obawie przed karą. Rodzice proszą, jeżeli by ktoś wiedział o zaginionej, – komunikowanie pod adresem: Wieniawa dom Bereja. Uciekinierka miała na głowie czarną chustę i długi watowany kaftan.

Wykolejenie. Dn. 4 b. m. na stacyi w Milanowie spadły z szyn podczas manewrowania trzy wagony pociągu, którym wieziono robotników, do odgarniania śniegu na torze pod Bystrzycą. Wypadek ten nie pociągnął za sobą żadnych strat.

Głos Lubelski z 9 I 1915 r. (Nr 9)

10924668_805266479541208_8547790648250094715_n

A oto Właściciele reklamowanego lokalu, pomieszczonego w hotelu Wajsa i Goldberga (Saskim). Zdjęcie zamieszczamy dzięki uprzejmości naszego Czytelnika – prawnuka wspomnianych Właścicieli. Restauracja zakończyła działalność około roku 1931 z przyczyn ekonomicznych. A szkoda, bo bigos i befsztyki pradziadka Walentego były podobno legendarne…

1

+ Praca w niedzielę. (p.) W ubiegłą niedzielę furgony naszej straży ogniowej podczas nabożeństwa w kościele na Czwartku woziły nawóz do ogrodów katedralnych, leżących na przedmieściu Czwartek poza tamtejszym kościołem. Gdy proboszcz miejscowy zwrócił uwagę strażakom na niewłaściwość gwałcenia dnia niedzielnego , zwłaszcza zaś podczas nabożeństwa, zainterpelowani odpowiedzieli mu, że spełniają rozkaz swej władzy.

+ Pożyteczne zarządzenie. (p) Na st. Lublin, mają być zbudowane dla wygody żołnierzy, przejeżdżających przez stację, dwie hale drewniane – jedna pomiędzy stacją przejazdem tunelowym, druga w pobliżu remizy. W halach tych urządzone zostaną stoły, przy których handlujący będą mogli sprzedawać żołnierzom artykuły spożywcze po taksie, zatwierdzonej przez komendanta stacji. Miejsca numerowane przy stołach należy wykupywać u zawiadowcy st. Lublin.

Ziemię Lubelska z 9 I 1915 r. (Nr 9)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Opowieść nie tylko o po mieście jeżdżących nieprawidłowo…

1

Postanowienia gubernatora lubelskiego. Policmajster miasta Lublina wydał następujące ogłoszenie:

I. „Z rozporządzenia J. E. gubernatora lubelskiego ogłaszam do ogólnej wiadomości mieszkańców Lublina, że osoby jeżdżące w sposób nieprawidłowy po mieście, nie trzymające się prawej strony ulicy, jeżdżące szybko, zostawiające konie bez żadnej opieki i t. p. naruszają przez to przewidziane przez punkt 19 obowiązującego postanowienia gubernatora lubelskiego wydanego [?] lipca 1906 r. st. st. „O jeździe” i będą karane w porządku administracyjnym zgodnie z rozporządzeniem wydanym przez generał-gubernatora warszawskiego dnia 20 [listopada?] 1914 r. st. st. – grzywną do [?] rb. lub 3 miesiącami więzienia.

II. Zgodnie z rozporządzeniem gubernatora lubelskiego ogłaszam do ogólnej wiadomości, że mieszkańcy m. Lublina: właściciele domów, gospodarze mieszkań, właściciele [lokali], umeblowanych pokoi, zajezdnych domów i t. p. zakładów, zgodnie z przepisami o biurze adresowem wydanemi przez gubernatora lubelskiego 5 lutego 1906 rok. st. st. na zasadzie Najwyżej zatwierdza[jącej] par. 47 opinii Rady p. 19 kwi[etnia] 1904 r. st. st. obowiązani są w przeciągu 12 godzin zawiadomić o wszystkich przybywających lub przyjeżdżających osobach w domach nie wyłączając osób wojskowych [wyższych] i niższych stopni, przyczem właściciele hoteli i t. p. zobowiązani są o przybyciu wojskowych zawiadamiać codziennie miejskiego naczelnika wojennego. Osoby winne niespełnienia tego rozporządzenia, na zasadzie obowiązującego postanowienia generał-gubernatora warszawskiego z 20 lipca 19[14] r. st. st., będą karane grzywną 3000 rb. lub trzy miesięcznym aresztem.

Podpisał: policmajster m. Lublina

kapitan Sliżikow


6   t y g o d n i   temu zginął chłopiec blondyn ubrany w letnią bluzę. Nazywa się Stanisław Zdyb. Stroskani Rodzice proszą o wiadomość. Składać w biurze [?]towym.

Głos Lubelski z 21 XII 1914 r. (Nr 73)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Przeciwko anonimowości i ukryta emancypacja

1

Z kraju.

Z Warszawy.

– W jednym z lazaretów wojskowych, gdzie leczeni są ranni żołnierze niemieccy, wielu z nich skutkiem ciężkich ran odniesionych zmarło. Obdukcya zwłok wykazała, iż były wśród jeńców leczonych trzy kobiety z krótko ostrzyżonymi włosami, które aż do zgonu, na łożu szpitalnem, potrafiły ukryć swą płeć, nie wzbudzając żadnych podejrzeń.

2

Stałej Czytelniczce. Niejednokrotnie już zwracaliśmy uwagę Sz. Czytelnikom, że Redakcya z wiadomości anonimowych korzystać nie może. Jeśli ktoś nie życzy sobie wymieniania w piśmie swego nazwiska, to w każdym razie powinien podać je do wiadomości Redakcyi. Dyskrecyi może być pewny. Redakcja musi posiadać rękojmię, że wiadomość nie jest zmyśloną.




 (j) Nieuwaga, Idącego po platformie kolejowej konduktora Antoniego Świderskiego zaczepiły schodki przejeżdżającego wagonu. S. uległ potłuczeniu prawej nogi i lewego boku. Pomocy udzielono mu w punkcie opatrunkowym na stacyi.


 (j) Brak gazu. Brak gazu daje się u nas na dobre odczuwać. Nawet zegar na bramie Krakowskiej jest oświetlony bardzo słabo, tak że wieczorem z dołu nie można dojrzeć godziny.


 (j) Błoto uliczne. Na rogu ulicy Bernardyńskiej i Zamojskiej leży na trotuarze warstwa błota na którem przechodnie ślizgają się, a nawet padają. Czyby nie można było usunąć tej przymusowej ślizgawki.


 (j) Zwłoki dziecka. Na cmentarzu rzymsko-katolickim znaleziono zwłoki dziecka rodzaju męskiego.


(j) Kradzież. Właścicielowi domu przy ul. Foksal Nr3 Frykowi i jego służącej skradziono ze strychu bieliznę wartości [?] rb., sprawcy kradzieży nie schwytano.

Głos Lubelski z 16 XII 1914 r. (Nr 68)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Dlaczego Marvas (ten z 8 grudnia) dziś jest już Mavasem?!

MawasGłupi żart wieśniaka

zaprowadził go na 6 miesięcy do więzienia

Niezwykłe wydarzenie miało miejsce przed niedawnym czasem na nowobudującej się szosie Fajsławice – Trawniki. Oto przy wspomnianej szosie zamieszkiwał w drewnianej budce słomą krytej dozorca drogowy niejaki Jan Hawryło. W budce tej przechowywał narzędzia i sam spał. Pewnego dnia w godzinach popołudniowych drogą obok budki szedł mieszkaniec Fajsławic Kasper Wójcik. Młodzieniec ten będąc dobrym znajomym Hawryły zapragnął spłatać mu figla. W tym celu zakradł się za budkę i tam podłożył ogień. W jednej chwili budka stanęła w ogniu. Przerażony Hawryło zdążył tylko uratować narzędzia. Za swój „żart” Wójcik stanął onegdaj przed Sądem Okręgowym, który skazał go na 6 miesięcy więzienia.

Wojciech

O krok od śmierci

W niewielkim domku oznaczonym numerem 20 przy ul. Spacerowej, zamieszkiwał z rodziną 22 letni Władysław Świstak, robotnik. W dniu onegdajszym wieczorem w domu Świstaka napalono pod kuchnią, a następnie zasunięto szyber. Oczywiście, że czad węglowy nie mając innego ujścia, począł napełniać izbę, ogarniając tumanami śpiącego Świstaka. Po pewnym czasie nieszczęśliwy robotnik leżał już nieprzytomny. Całe szczęście, że do izby ktoś wszedł przypadkowo, a widząc co się święci wezwał Pogotowie Ratunkowe.

Zaczadzonemu Świstakowi, lekarz udzielił pomocy, pozostawiając go na kuracji w domu. Przy okazji nie od rzeczy bedzie zwrócenie uwagi na ostrożniejsze zasuwanie szybrów, gdyż czad z każdym dniem poczyna zbierać coraz więcej ofiar w Lublinie.

Ziem Lub

Nieszczęśliwy upadek z balkonu. W domu Nr. 11 przy ulicy Króla Leszczyńskiego bawił się na balkonie podwórzowym I piętra 12 letni chłopiec Paweł Matejewicz. W czasie chodzenia po barjerach chłopiec poślizgnął się nagle i runął na ziemię. Skutki upadku były straszne, bowiem nieszczęśliwy chłopiec prócz szeregu bolesnych obrażeń całego ciała – doznał również niebezpiecznego dla życia wstrząsu mózgu. Wezwane Pogotowie Ratunkowe po udzieleniu pierwszej pomocy przewiozło nieszczęśliwego chłopca w stanie groźnym do szpitala dziecięcego.

Oparzona Mucha. Pani Aleksandra Mucha, lat 38, zamieszkała przy ulicy Zamojskiej 23, w czasie pracy przy kuchni, przewróciła garnek z wrzącą wodą, która dotkliwie poparzyła jej ręce i nogi. Pierwszej pomocy nieszczęśliwej kobiecie udzielił lekarz Pogotowia Ratunkowego nakładając jej opatrunki.

GwiazdGwiazd 2

O s t r z e ż e n i e. Ostrzegam przed prowadzeniem jakichkolwiek interesów z inż. Jerzym Teysserem, który po zaręczeniu słowem honoru przeprowadził ze mną tranzakcję oszukańczą czem naraził mnie na stratę tysiąca złotych i jeszcze starał się publicznie mnie zniesławić.

Marja Wildmanowa

Ziemia Lubelska z 13 XII 1931 r. (Nr 338)

Ilustracje pochodzą z Biblioteki Cyfrowej KUL
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

 

Historie przykre, lecz prawdziwe…

WIELKI KINO – TEATR

COLOSSEUM

– DZIŚ –

SZAŁ PUSTYNI

Wspaniały egzotyczny dramat gorącej miłości i dzikiej nienawiści w 7 aktach.
W rolach głównych Dary Holm, Herman Valentin, ELLEN KORTI.
Muzyka pod batutą profesora Stembrowicza. Ceny miejsc od zł. 1 do 2,50.

= Bez nazwiska… ( w ) W dniu wczorajszym w bramie domu przy ulicy Foksalnej 23 znaleziono kwilące niemowlę płci męskiej. Noworodka odniesiono do III Komisarjatu P. P. Wszczęto poszukiwania w celu wykrycia matki noworodka.


Za „niedozwolone dekoracje”.

Dekorowanie miasta bielizną oraz trzepanie chodników na balkonach jest zgoła zbyteczne i wzbronione, wobec czego policja sporządza odpowiednie protokuły. Za wspomniane przekroczenie pociągnięto do odpowiedzialności: Leona Ufagla zam. przy ul. Początkowskiej 22 oraz Joannę Gacką zam. przy ulicy Lubartowskiej 10. Niechże to będzie przestrogą dla innych.

W.


Stałe „niespodzianki” przy ul. Pawiej.

Lokatorzy domu przy ul. Pawiej Nr 24 zostali zaalarmowani rozpaczliwemi krzykami, w mieszkaniu właściciela domu – kto żyw biegł pod drzwi z trwogą nadsłuchując odgłosów walki. W reszcie z trzaskiem otwarły się drzwi i z mieszkania wypadła srodze okrwawiona niejaka Marja Czajka, którą jak się okazało pobił jej zapalczywy mąż. Poturbowana żona, rewanżując się za doznane razy, wybiła we własnym mieszkaniu 2 szyby. Historja przykra lecz prawdziwa.

W.


Walka o tabliczki i światło przy wozach.

W myśl przepisów drogowych na każdym przejeżdżającym wozie powinna być umieszczona tabliczka z nazwiskiem i adresem właściciela, oświetlona w nocy białym światłem latarki. Przepisy te nie znalazły zastosowania u wszystkich właścicieli wozów, wskutek czego władze odnośne wszczęły energiczną akcję wyznaczając ostateczny termin wprowadzenia napisów i świateł do 15 grudnia b. r. Po tym terminie mają być stosowane kary.

W.


Orgje włamywaczy.

Włamywacze grasują nadal bezkarnie, popełniając każdego dnia kradzieże coraz to w innych dzielnicach naszego miasta. Nieproszeni klijenci wyłamawszy drzwi do sklepu Stanisława Daszycy przy ulicy Fabrycznej Nr. 8 splondrowali każdy zakątek przyczem skradli: wyroby tytoniowe, 10 kg. słoniny, 5 kg. kiełbasy oraz 5 zł. gotówką. Poszkodowany oblicza straty na sumę 500 zł.  Dochodzenie w toku.

W.


Listy amerykańskie wciąż giną.

Od dłuższego czasu w janowskim urzędzie pocztowym ginęły bez wieści listy amerykańskie. Naczelnik Urzędu podejrzewał o kradzież tych listów swego podwładnego urzędnika Edmunda Łukaszewicza. Pewnego dnia u Łukaszewicza zajętego segregowaniem listów, przeprowadzono osobistą rewizję. W kieszeni jego znaleziono list amerykański w stanie nienaruszonym. Łukaszewicza wraz z dochodzeniem przekazano władzom sądowym.

Głos Lubelski z 25 XI 1925 r. (Nr 324)

i-hate-facebook1

Z przed laty 99-ciu śpargałków kilka

Z targów. Na targu za żelaznym mostem prawie stale zgarniają stróże wszelkie nieczystości, które nieraz wskutek nagromadzenia, dochodzą do większych rozmiarów, tworząc formalnie kopce. Furmanki, zajeżdżające na targ, z powrotem owe nieczystości roznoszą po niem. W dni deszczowe rozpływa się to po placu, tworząc prawie jedną kałużę błota, a towary które przekupnie trzymają na brukach przesiąkają tym nieprzyjemnym aromatem. Również na tym samym targu za Magistratem, stoły kuchenne pozostawiają wiele do życzenia pod względem sanitarnym. Pożądanem jest, aby obecnie, kiedy powinniśmy zwrócić baczniejszą uwagę na hygienę, śmiecie z placów targowych stale wywożono, a przekupniom nakazano towary trzymać na miejscach wzniesionych, jak również ochraniać stoły kuchenne od wszelkich opadów.


Fałszywa waga. Małka Wolkam i Hane Elegant, zostały pociągnięte do odpowiedzialności za używanie złej wagi jak również ciężarka.


Zwłoki podrzutka. Wczoraj 16 b. m. znaleziono rano zwłoki dziecka płci żeńskiej na ul. Początkowskiej pod parkanem. Dziecko było zawinięte w białą chustę i worek , oprócz tego przy dziecku była umieszczona kartka z napisem żydowskim: „Niemogąc dać środków do życia biednej dziecinie, polecam ją opiece Bożej.” Zwłoki dziecka znajdują się w żydowskim prosektoryum.


Zbieg. Ze szpitala Jana Bożego (Bonifratrów) doniesiono, że uciekł chory nazwiskiem Stanisław Mitura lat 32. Na wierzchu ubrania nosił różaniec. Jeżeli kto zauważył takiego osobnika, zechce zawiadomić kancelaryę tego szpitala lub władze policyjne.


Kradzież bielizny. Mojżesz Grimberg, zamieszkały przy ulicy Szerokiej, zawiadomił wydział policyjny, że skradziono mu w tych dniach ze strychu bieliznę (razem 100 sztuk). Bielizna była wyznaczona następującymi literami, M. G., S. G., W. G. i B. Z.


Aresztowania. Wczoraj i onegdaj policya wojskowa aresztowała następujących podejrzanych ludzi: Lejzora Chudego, Józefa Cenkalskiego, Maryana Frąka, Ignacego Kozaka i Czesława Kłosowskiego, należących do spółki przy kradzieży na szkodę kupca Eljasza Lewinsztejna, Targowa Nr 4, którzy z zamkniętej piwnicy skradli cztery skrzynki cukru, i dwie beczki smaru do wozów, razem wartości 360 koron. Z tego odebrano tylko jedną skrzynkę cukru, ponieważ sprawcy zdążyli resztę sprzedać. Wszystkich tych wyżej wymienionych osadzono w areszcie policyjnym.

„Głos Lubelski” z 17 XI 1915 r. (Nr 319)

i-hate-facebook1

 

Post Navigation