Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Archive for the tag “1914”

Pan Macierewicz – prawdziwa ofiara: zawiadamia niniejszym, iż Sylwestra nie będzie!

1

(k) Nieporządki na stacyi. Kto miał nieszczęście w ostatnich czasach jechać koleją Nadwiślańską, stojąc od Lublina do Warszawy całą drogę w wejściu, gnieciony i wałkowany na każdej stacyi i przystanku, ten wie doskonale jak miłą jest obecnie podróż koleją. Nie lepiej jednak dzieję się pasażerom, oczekującym na stacyach na rozpoczęcie tortur w wagonie. Już na naszej stacyi w Lublinie nabrać można wstrętu do podróżowania. Daremnie biedny podróżniku, oglądasz się za kawałkiem krzesła, gdzie mógłbyś usiąść i wypić szklankę herbaty. Panuje tam zawsze wzajemne potrącanie się i deptanie po nogach, chociaż łatwo byłoby zapobiedz temu wstawiając choć kilkanaście krzeseł po nad normę dotychczasową. Brak mebli w Lublinie jeszcze nie daje się odczuwać, a więc odrobina dobrej woli ze strony zarządu stacyi mogłaby zapewnić większą wygodę publiczności.


(k) Skup nafty. Urząd policyjny w Lublinie skupuje ze wszelkich możliwych źródeł naftę, płacąc cenę ustanowioną przez taksę, t. j. rb. 5,60 za pud, którą potem ustępuje na beczki miejscowym urzędom i instytucyom. W dniu wczorajszym tą drogą sprzedano kilkadziesiąt beczek.


(k) Kradzież. Do mieszkania Ryfki Rozenfeld, zamieszkałej przy ul. Ruskiej zakradł się złodziej, zabrawszy z jej mieszkania bieliznę na sumę rb. 72. Policya wszczęła energiczne śledztwo.


Ofiary. – Zamiast wizyt noworocznych p. Macierewicz na biednych do uznania Redakcyi składa 1 rb;


WOJNA.

Żołnierzy rosyjscy pod

Berlinem

„Vossische Zeitung” donosi, że w Fürstenwaldzie w odległości 50 kilometrów od Berlina żandarmi zatrzymali w sobotę dwóch żołnierzy rosyjskich z bronią w ręku z 6-tego syberyjskiego pułku. Żołnierze ci, jak przypuszczają, zabłądzili w czasie walk na Warcie i przeszli całe Prusy nigdzie nie zatrzymywani po drodze.

Głos Lubelski z 31 XII 1914 r. (Nr 81)


+ Zarząd Tow. Wzaj. Pomocy Rzemieślników i Handlujących, uważając czasy obecne za niestosowne do urządzania tradycyjnych zabaw – Choinki i Wieczora Sylwestrowego – postanowił przeznaczyć: rb 15 na szpitalik dziecięcy, rb. 25 na szkołę Rzemieślniczo-Wieczorową i rb. 25 na zapomogę dla rodziny członka Tow., Pawła Policińskiego wszystkim zaś członkom Tow. przesłać następujące życzenia noworoczne:

Zarząd Towarzystwa Wzajemnej Pomocy,
Swych Członków dobro mając wciąż na względzie,

***

Zawiadamia niniejszym, iż nie w jego mocy
Zabawy urządzać. – „Sylwestra” nie będzie…
Również i Choinka, naszej dziatwy święto,
W tym smutnym dla nas roku będzie pominiętą.

***

Na nadchodzący Rok Nowy, zwiastun ery nowej,
Której oczekują ludzkich dusz miljony,
Równe wszystkim ważnej chwili przełomowej,
Oby nam był radosny i błogosławiony!
ZARZĄD

+ Z miasta. (p) Mieszkańcy przedmieścia Kalinowszczyzny uskarżają się na niemożliwe do wytrzymania zapachy, wydzielające się na ulicy, idącej nad łąkami koło koszar wojskowych. Przyczyną tego jest, że zawartość dołów ustępowych spuszcza się rowami wprost na łąki. Na taki porządek rzeczy zwracamy uwagę miejscowego kuratora sanitarnego oraz magistratu.


+ Jeńcy (p) Wczoraj do Lublina przybyła duża partja jeńców Niemców i austrjaków, wśród których było 11 oficerów austrjackich i 1 niemiecki.


+ Do odebrania (p) Policja śledcza odebrała z mieszkania niejakiego Brajera [?] (ul. Zamkowa) zapas kradzionej pościeli, wartości kilkuset rubli. Prawi właściciele odebrać mogą pościel w policji śledczej.


– „Uczciwa” służąca (p) Służąca Justyna Horne, zamieszkała przy ulicy Ewangielickiej Nr 6 znalazła w pokoju lekarza wojskowego, doktora E. Wajnsztajna, papierek sturublowy i coprędzej oddała go „na przechowanie” swej koleżance. Wzięta jednak w krzyżowy ogień zapytań w policji śledczej musiała wyznać prawdę. Pieniądze odebrano i zwrócono właścicielowi.


+ Kradzież na poczcie. (p) Dn 29 b. m. koło godziny 12 w południe szeregowiec S. Bykow chciał wysłać pocztą rb. 37. W czasie pisania przekazu  niewiadomy złodziej ukradł mu pieniądze z kieszeni palta.


+ Kradzież.  (p) W sklepie Szmula Gruzenberga niejaka J. Czerwińska ukradła 2 pary bucików, wartości 10 rb. Złodziejkę aresztowano.

1

Ziemia Lubelska z 31 XII 1914 r. (Nr 360)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Patrzę przeto psu prosto w oczy…

1

KRONIKA

+ Spekulacje nafciane. (p) Od chwili wydania taksy obowiązującej na produkty pierwszej potrzeby, nafta z handlu zniknęła zupełnie. Sklepy specjalne z naftą, przeważnie należące do Żydów, pozmykano i nafty dla ogółu nie ma. Sprzedaje się jednak dobrze znajomym, pewnym osobom w mieszkaniu, po cenie, naturalnie, dużo wyższej od wyznaczonej w taksie. A jednak najwyższy czas nadszedł, aby sprawa oświetlenia została uregulowana, co nie jest połączone z niemożliwemi trudnościami.

Ziemia Lubelska z 30 XII 1914 r. (Nr 359)


Z MIASTA

(k) W sprawie nafty. Niektórzy pp. kupcy jak również drobni sklepikarze lubelscy nie chcą zupełnie sprzedawać nafty, odpowiadając wprost, że „nafty niema, a co mam – to dla siebie”. Policya podobno naftę taką ma konfiskować. Może więc taksa ostatnia wejdzie wreszcie praktycznie w życie, a nie będzie figurować jedynie na słupach i na rogach ulic, jak jej poprzedniczki.


(k) Śnieg. W tych dniach w Lublinie spadł dość obfity śnieg, dzięki jednak odwilży sanna nie utrzymała się. To samo dzieje się i na szosach podmiejskich: jedynie na t. zw. „polskich drogach” można jako tako użyć sani.


WOJNA.

Pewny sposób.

W „Daily Telegraph” czytamy:

„Osoby przybyłe z zajętej przez Niemców Ostendy, opowiadają iż Niemcy na dworcu miejscowym wywiesili tablice z napisem „Kales”. Wszyscy zachodzili w głowę, poco Niemcy przechrzcili w tak dziwaczny Wsposób tę miejscowość, przecież nazwa Ostendy trudnych do wymówienia dla Niemca zgłosek nie zawiera. Tajemnica wyjaśniła się później dzięki niedyskrecyi oficera niemieckiego. „Jak się okazało, zagadkowe „Kales” miało wyobrażać w niemieckiej pisowni francuskie „Calais”. Mistyfikacyi dokonali zaś Niemcy poto, by przybywający do Ostendy żołnierze byli pewni, iż znajdują się w twierdzy francuskiej, która – jak w nich w kraju wmawiano – dawno została przez armie Wilhelma zdobyta.


 Grzebanie umarłych.

Jedna z gazet francuskich podaje wstrząsające opowiadanie młodej dziewczyny z okolic Wogezów.

„Niemcy, wszedłszy do naszej wioski, nic nam złego nie czynili, i powtarzali często, że Francuski są o wiele ładniejsze od Niemek, że po wojnie będą się żenili z Francuskami. Pewnego wieczora a było to bo bitwie pod Garbenviller, podoficer obchodził wszystkie domy prosząc, aby kobiety pośpieszyły rannym z pomocą. Dużo z pomiędzy nas chętnie stawiło się na wezwanie. O godz. 11 w nocy oficer zaprowadził nas w głąb lasu, rozkazując zbierać zabitych i nosić ich do wykopanych już głębokich dołów. Noc była ciemna, nie pozwolono nam jednak zapalić przyniesionych ze sobą latarni, z oddali bowiem padały kule dział francuskich. Potykając się co chwila, prowadzone przez przewodników, stanęliśmy wreszcie na ziemi pokrytej trupami.

Widok był tak straszny, iż nie miałyśmy odwagi zabrać się do pracy, lecz popychane kolbami, musiałyśmy poddać się bez oporu. Jedna z nas brała trupa za ramiona druga za nogi i tak niosłyśmy go do dołu o kilkaset metrów odległego. Zadanie było okropne i bardzo uciążliwe. Padałyśmy ze znużenia a nie wolno nam było odpocząć. Gdy sił do noszenia zabrakło, wlokłyśmy trupy po ziemi, potykając się przewracając – nerwowy śmiech wstrząsał nieraz nami, mimo ohydy widoku wokół się roztaczającego, – same okrwawione, wyglądałyśmy strasznie przy tej pracy. Jedynym odpoczynkiem była chwila, gdy czekałyśmy na wykopanie nowych dołów dla pomieszczenia w nich zabitych. O godz. 6-ej rano ukończyłyśmy tę okropną pracę – pochowałyśmy 103 trupy!”.


 Pies – sanitaryusz.

Armia francuska posiada 150 psów, wytresowanych dla pełnienia służby sanitarnej w polu: odszukiwania rannych, przewożenia wózków z materyałem opatrunkowym etc. W „Tribune Geneve” znajdujemy opowiadanie rannego, malujące zmyślność czworonogich saniataryuszów.

„Leżałem ranny odłamem pocisku w ramię, kulą – w szczękę i cięciem pałasza w głowę. Nademną piętrzył się stos trupów. Myślałem, że ostatnia moja godzina nadeszła. Wtem czuję coś w rodzaju pieszczoty: otwieram oczy i widzę, że pies sanitarny liże moją twarz. Widziałem, iż psy nasze są tak tresowane, że dane im w zęby kepi odnoszą do posterunku sanitarnego i w ten sposób sygnalizują obecność rannego. Cóż, kiedy zgubiłem swoje kepi podczas ataku – zresztą nie mógłbym się nawet poruszyć. Patrzę przeto psu prosto w oczy i powtarzam: „piesku, kochany piesku, pobiegnij, sprowadź mi mych kolegów”. Powiedziałem to raz, drugi – i widzę, że pies, który się bacznie we mnie wpatrywał, zrozumiał. Szczeknął wesoło, jakgdyby mi chciał dodać otuchy, i pomknął, jak strzała. Nie upłynęło dziesięciu minut a zostałem wydobyty z pod trupów i opatrzony. Ogromnie się ucieszyłem…

„Niemniej jednak się cieszył i mój czworonogi zbawca, który z radości tak się kręcił, że nawet przeszkadzał przy opatrunku”.

Głos Lubelski z 30 XII 1914 r. (Nr 80)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Sanna po lubelsku, a także o tym, co przyniósł żołnierzom pod choinkę Mikołaj (car) i Wilhelm (cesarz)

Pierwsza sanna (j) Wczorajszej nocy spadł obfity śnieg, który pokrył grubą warstwą ulice, dachy i drzewa. Od rana ukazało się na mieście kilka par sanek, w których używano pierwszej w b. r. szlichtady. Zdaje się jednak, że śnieg ten nie poleży długo i rostaje, gdyż mrozik zaczyna słabnąć.

Przy sposobności zauważyć należy, że na wielu ulicach bocznych stróże nie oczyszczają chodników ze śniegu, skutkiem czego, publiczność brnie w śniegu po kostki lub po błocie, jeśli śnieg stopnieje. Polecamy te ulice opiece organów policyjnych.


– Wypadek na stacji Lublin. (p) Koło przejazdu pod Bronowicami do pociągu będącego w ruchu chciał wskoczyć 24 letni cieśla Jan Zieliński z Mełgwi w zamiarze dostania się do domu. Skok był tak nieszczęśliwy, że Z. wpadł pod koła wagonu i został na miejscu zabity.


+ Trup podrzutka. (p) Na cmentarzu katolickim na Rurach pomiędzy nowemi mogiłami znaleziono trupa tygodniowego noworodka płci męskiej w pudełku tekturowem. Policja zajęła się wyszukaniem matki.


Nowe czcionki. Dążąc do możliwego ulepszenia technicznej strony naszego pisma i nie bacząc w tym wypadku na obecne trudne warunki wydawnicze, postanowiliśmy sprowadzić nowe czcionki do drukowania „Ziemi Lubelskiej”, aby uczynić druk czytelniejszym niż obecnie zamówione nowe czcionki mają już przybyć w niedługim czasie.


Wigilja w szańcach niemieckich

MOSKWA (wł) Kronprinz rozkazał w wigilję rozesłać do szańców, gdzie można było zapalić choinkę, przybory zabawek choinkowych i fajki  z wizerunkiem kronprinca wraz z następującą odezwą: „Pragnę, abyście nazawsze zachowali wspomnienie o wigilji, spędzonej we Francji w pobliżu nieprzyjaciela. Niech nam Bóg dopomoże, abyśmy zmusili nieprzyjaciół naszych do zawarcia pokoju, jakim chlubić się będzie mogła ojczyzna nasza. Wzorując się na nieboszczyku dziadku moim, który w roku 1870 posłał armji podarunki świąteczne i ja posyłam Wam, wierni moi druhowie, na pamiątkę obecnego Bożego Narodzenia, fajki z wizerunkiem moim”.

1

Ziemia Lubelska z 29 XII 1914 r. (Nr 358)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowe WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

O lufę – stojąc oparty – armaty…

2

LIST

O, matko moja! O lufę armaty,
stojąc oparty, list ten do Was piszę:
wokół posnęli towarzysze moi,
huk dział daleki nocną szarpie ciszę.
***
Dzisiaj wigilia… Wy – w rodzinnym kole,
z białym opłatkiem wyciągacie dłonie…
…siano i obrus śnieżysty na stole –
snop zboża w kącie… i choinka płonie…
***
Matko, ucałuj w myśli swoje dziecię,
które na warcie nocą stoi ciemną…
kiedy się łamać opłatkiem będziecie,
to złam go, matko, myślami i ze mną…
***
Ja jeden czuwam i milczące straże –
pruskie w oddali czernieją okopy –
i patrząc w niebo, sen ułudny marzę,
że twoje święte do ust tulę stopy.
***
Wydano rozkaz. Znów jęczą armaty…
bądź zdrowa, matko – żegnaj matko droga…
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wnętrze się jawi cichej – jasnej chaty…
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Hej! bracia moi – dalej w bój!… na wroga

Jan Sokolicz-Wroczyński.

1Głos Lubelski z 28 XII 1914 r. (Nr 78)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Święta były… – cz. I

1

+ Święta tegoroczne. (p) Podczas świąt tegorocznych panował w mieście prawdziwie świąteczny nastrój. Kościoły przepełnione były pobożnymi tak na pasterce, jako też na sumie. Na ulicach panowały spokój i cisza, areszt policyjny świecił pustkami , co się oddawna nie zdarzyło pod czas świąt uroczystych.


+ Kradzież w kościele. (p) W dzień wilji w kościele Św. Ducha skradziono 2 świerki, przeznaczone do ubrania żłobka.


+ Zaginęła. (p) Apolonia Stecka, 12 letnia dziewczynka z prowincji, bawiąca obecnie w Lublinie u krewnych (ul. Przemysłowa, d. Teuderendy), wyszła wczoraj na miasto do kościoła i musiała zabłąkać się, gdyż dotąd nie wróciła. Stecka ma krótkie włosy blond, na głowie ubrana była w czerwoną chusteczkę. Kto mógłby udzielić o niej wiadomości, proszony jest o zawiadomienie pod wskazanym adresem.


A n g i e l s k i e g o   udzielam pojedyńczo lub zbiorowo. Wiadomość: Gubernatorska 6 m. 1.

Ziemia Lubelska z 28 XII 1914 r.  (Nr 357)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

O abstynencji smutkiem napawającej

Ruch przedświąteczny jest oczywiście słabszy niż w latach poprzednich, ale przedstawia się lepiej, niż tego można się było spodziewać. Najlepiej prosperują sklepy kolonialne, natomiast w sklepach galanteryi, zabawek i t. p. można zauważyć wielki zastój. Przyczyną tego jest nietylko ogólna oszczędność ograniczająca wydatki do pierwszych życiowych potrzeb, ale również tendencya przeznaczania pieniędzy wydawanych dawniej na świąteczne podarki, na cele dobroczynne. Zwłaszcza rubryka o tytule „dla biednych dzieci” cieszy się w pismach naszych dużem powodzeniem.

Ceny wielu artykułów spożywczych podskoczyły w górę; są jednak miłe niespodzianki jak np. ceny ryb. żywych, które obecnie wobec utrudnionego wywozu w salsze strony, znacznie staniały. Funt karpia żywego kosztuje obecnie 28 kop., szczupak żywego 32 kop. Wszystkie dolegliwości okresu przedświątecznego, nawet klęska naftowa, nie popsuły jednak tak bardzo humorów, jak przymusowa abstynencja od alkoholu… Przysłowie „choć na lekarstwo” święci pod tym względem swój tryumf.

CZAS_1491c_1914_nr75_0001

Z Rosyi.

Zniesienie modłów. Ogłoszone zostało rozporządzenie synodu, w którym zwykłe modły o, wybawienie od najścia Francuzów odprawiane na Boże Narodzenie, zastąpione mają być modłami o zesłanie zwycięstwa sprzymierzonym wojskom. Wkrótce po po powstaniu przymierza francusko – rosyjskiego synod był zmuszony usunąć z modłów tych wyrażenia zupełnie niewłaściwe, jak np. nazywanie Francuzów „zbydlęconymi” (zawieroarawnymi) i t. p. Obecnie, gdy Francuzi przelewają razem z Rosyanami krew o wspólną sprawę sprawiedliwość nakazuje wogóle zaprzestać modłów tych na Boże Narodzenie.

Synod wydał rozporządzenie, kasujące te modły jednakże tylko w roku bieżącym (Modlitwy te odmawiano od r. 1812, gdy Napoleon najechał na Rosyę. „Przyp. Red.)

Głos Lubelski z 23 XII 1914 r. (Nr 75)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Bombki może by nie wybuchały…

1

Kule eksplodujące. Gosp. Kropiwiec z Czeberaków był na pobojowiskach z podwodami, gdzie nazbierał sporo naboi, i przywiózł je do domu. Wiedziony ciekawością zaczął piłować kule, opatrzone łebkiem. Jedna z nich wybuchła i zraniła go w rękę.

Głos Lubelski z 22 XII 1914 r. (Nr 74)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Opowieść nie tylko o po mieście jeżdżących nieprawidłowo…

1

Postanowienia gubernatora lubelskiego. Policmajster miasta Lublina wydał następujące ogłoszenie:

I. „Z rozporządzenia J. E. gubernatora lubelskiego ogłaszam do ogólnej wiadomości mieszkańców Lublina, że osoby jeżdżące w sposób nieprawidłowy po mieście, nie trzymające się prawej strony ulicy, jeżdżące szybko, zostawiające konie bez żadnej opieki i t. p. naruszają przez to przewidziane przez punkt 19 obowiązującego postanowienia gubernatora lubelskiego wydanego [?] lipca 1906 r. st. st. „O jeździe” i będą karane w porządku administracyjnym zgodnie z rozporządzeniem wydanym przez generał-gubernatora warszawskiego dnia 20 [listopada?] 1914 r. st. st. – grzywną do [?] rb. lub 3 miesiącami więzienia.

II. Zgodnie z rozporządzeniem gubernatora lubelskiego ogłaszam do ogólnej wiadomości, że mieszkańcy m. Lublina: właściciele domów, gospodarze mieszkań, właściciele [lokali], umeblowanych pokoi, zajezdnych domów i t. p. zakładów, zgodnie z przepisami o biurze adresowem wydanemi przez gubernatora lubelskiego 5 lutego 1906 rok. st. st. na zasadzie Najwyżej zatwierdza[jącej] par. 47 opinii Rady p. 19 kwi[etnia] 1904 r. st. st. obowiązani są w przeciągu 12 godzin zawiadomić o wszystkich przybywających lub przyjeżdżających osobach w domach nie wyłączając osób wojskowych [wyższych] i niższych stopni, przyczem właściciele hoteli i t. p. zobowiązani są o przybyciu wojskowych zawiadamiać codziennie miejskiego naczelnika wojennego. Osoby winne niespełnienia tego rozporządzenia, na zasadzie obowiązującego postanowienia generał-gubernatora warszawskiego z 20 lipca 19[14] r. st. st., będą karane grzywną 3000 rb. lub trzy miesięcznym aresztem.

Podpisał: policmajster m. Lublina

kapitan Sliżikow


6   t y g o d n i   temu zginął chłopiec blondyn ubrany w letnią bluzę. Nazywa się Stanisław Zdyb. Stroskani Rodzice proszą o wiadomość. Składać w biurze [?]towym.

Głos Lubelski z 21 XII 1914 r. (Nr 73)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Aeroplany i barchany…

2

WOJNA

Z Łodzi.

(…)

Gdy w pewnym momencie ukazały się nad miastem dwa niemieckie aeroplany, dwóch rosyjskich lotników wzniosło się w powietrze: poczęli oni okrążać miasto, wzbijając się coraz wyżej. Tłumy zamarły w oczekiwaniu strasznego pojedynku: na chwilę widowisko to kazało ludziom zapomnieć o okropnej grozie toczącej się bitwy. I oto rosyjscy lotnicy coraz bliżej przysuwają się do niemieckich, lecz ci, raptownie skręciwszy aparaty, skierowali się w stronę Łęczycy; rosyjscy podążyli za nimi i zniknęli w sinnej dali.

(…)

4

Chorą na płuca, panienkę, pozbawioną środków na koszty kuracyi, ośmielamy się polecić miłosiernemu sercu Czytelników. Łaskawe datki przyjmuje administracja „Głosu Lubelskiego” (Dla chorej panienki).

3ODPOWIEDZI REDAKCYI.

Panu, który się nie podpisał. Ostatnie słowa na samym końcu każdego naszego numeru, powinny Panu wiele wytłomaczyć. Każe nam Pan odgrywać rolę zuchów, a sam Pan stchórzył i nie podpisał się. Ustnie doszlibyśmy z pewnością do porozumienia, gdyby Pan ośmielił się wstąpić do redakcyi. Nie taki dyabeł straszny, jak go malują.

51Głos Lubelski z 20 XII 1914 r. (Nr 72)

Ilustracje z Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Pan Prezydent pozwoli? Lublin miastem alkoholi?

CZAS_1491c_1914_nr70_0001

W Łodzi.

(…)

Niemcy wezwali na podstawie listy proskrypcyjnej kilku Polaków i żydów, częściowo z kół fabrykantów i inteligencyi i powiesili ich na balkonach ich własnych domów za to, że dawali pomoc Rosyanom.

(…)


(j) Fałszywa pogłoska. W dniu przedwczorajszym rozpuszczoną została pogłoska, iż główny skład monopolowy sprzedawać będzie wódkę. W dniu tym nazjeżdżało się mnóstwo włościan z różnych stron, lecz po całodziennem oczekiwaniu okazało się, iż była to fałszywa pogłoska.


(j) Pobicie. Stolarz folw. Czechów Adalbert Szeliga lat 59 został raniony w głowę przez niewiadomego sprawcę. Poszwankowanego przywieziono do szpitala Szarytek.


 

(j) Ofiara wojny. Mieszkaniec Ratoszyna, gm. Chodel, Józef Prawicki lat 13 znalazłszy szrapnel na polu przyniósł go do domu, który oberwał mu rękę i nogę. Nieszczęśliwego przywieziono do szpitala Szarytek, gdzie zmarł.

CZAS_1491c_1914_nr70_0004Głos Lubelski z 18 XII 1914 r. (Nr 70)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Post Navigation