Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Archive for the tag “oszustwo”

Miłość wśród śledzi

12

Gazeta Gdańska z 17.XII.1935 r. (Nr 286)

Ilustracje ze zbiorów Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

Święta idą: strzeżcie się badacza z opłatkiem!

SM0_1-M-2180
Śpiewaczka i aktorka Marta Eggerth
przy choince Bożonarodzeniowej (grudzień 1938 r.)

1

4

3

2

Głos Lubelski z 8.XII.1925 r. (Nr 337)

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

Święto Niepodległości w Gdańsku, fałszerze książeczek rzemieślniczych w Gdyni

2

1

4

3

5

6

Gazeta Gdańska z 11.XI.1935 r. (Nr 256)

Ilustracje ze zbiorów Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

O roli i znczeniu męża, jako też o oszustwie na „tajną policję”

12

3 4

Ziemia Lubelska z 6.X.1915 r. (Nr 326)

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Połączyła ich bielizna: tragiczna historia Rozalii i Armanda

 1W POPRZEDNIM ODCINKU…

Braki i nonsensy. (e) Chodniki i bruki lubelskie słyną z wyboistości dziur i pułapek, czychających na przechodnia o każdej porze roku. Wiele się o tem mówi i pisze, a mimo to stan chodników pozostawia wiele do życzenia, nawet na Krakowskim Przedmieściu, gdzie np. od NN 22 do 36 widzi się zupełne pod tym względem zaniedbanie. Kiedyż wreszcie miarodajne czynniki doprowadzą rzecz tę do porządku? – i to nie dorywczo i częściowo, lecz systematycznie w całem mieście i w jak najkrótszym czasie. To jest cząstka zaledwie braków, bo weźmy np. zamiatanie ulic: odbywa się ono chaotycznie, w różnych porach dnia, przyczem zarządy gmachów państwowych i samorządowych miast służyć za wzór – przodują w zaniedbaniu. Albo polewanie ulic: policjanci bez względu na to, czy termometr wskazuje wyżej czy niżej zera, polecają dozorcom polewać ulice i chodniki rankiem. Skutek jest ten, że czasem na chodnikach polanych w czasie przymrozku tworzy się ślizgawica, wymagająca znowu posypywania piaskiem i tak w kółko. Czyżby zorjentowanie się w tak prostej sytuacji było takąż „szaradą”? Nie – trzeba tylko nieco rozsądnej gorliwości i najzwyklejszego zrozumienia, ale… o to właśnie najtrudniej.


= Zasłużona kara. (.w) Dzisiejszy nader opłakany stan lubelskich chodników zwrócił nareszcie uwagę miejscowych władz policyjnych, które wydały polecenie podwładnym czynnikom do sporządzania na opornych w reperowaniu ich i doprowadzania do należytego stanu, odpowiednich protokułów. Kierując się tem funkcjonarjusze służbowi sporządzili w dniu wczorajszym doraźny protokuł na p. Sikorskiego właściciela posesji Nr 51 przy ulicy Namiestnikowskiej, przed którą naprawdę chodnik jest wprost skandalicznym i niejednokrotnie zagrażać może życiu i zdrowiu przechodniów.

2

= Pomysłowy wieśniak. (.w) W dzisiejszych bezgotówkowych czasach żądza złota, zwłaszcza wśród zawsze chciwego ludu wzmogła się szalenie. Każdy niemal sili swój dowcip nad tem w jakiby to sposóbzdobyć potrzebne fundusze. Do tych ostatnich należał również Andrzej Polesiak mieszkaniec wsi Czerniejów gminy Piotrków powiatu lubelskiego, który mając kwity władz wojskowych wystawione na zakupione u niego zboże, postanowił zarobić na nich solennie, i w tym celu w sposób dosyć udatny na miejsce dawnych prawdziwych cyfr przezeń wywabianych wstawił sobie sumę, jaka mu właśnie do gustu przypadała. Pomimo jednak zręcznego podrabiania poznano się na sfałszowanych kwitach, a pomysłowego wieśniaka oddano w ręce władz policyjnych, które za fałszerstwo i chęć oszukania władz wojskowych pociągnęły go do odpowiedzialności sądowej.

4

= Niedozwolona kwesta. (.w) Miejscowe władze administracyjne w ostatnich czasach wobec częstych nadużyć wydały zaostrzone przepisy co do przeprowadzania kwest na cele dobroczynne. Jak zwykle w takich wypadkach, kiedy chodzi o przepisy obowiązujące, żydzi chcą je w jakiś sposób obejść, a najlepszym dla nich i najdogodniejszym znać okazał się sposób przeprowadzania kwest potajemnie, bez zezwolenia władz. Miedzy innemi w tych dniach lubelscy żydzi zbierali ofiary na rzecz towarzystwa „Mirrachi”, w której to bowiem przeszkodziła im niestety policja pociągając kwestujących do odpowiedzialności sądowej.

3

= Lubelski „Łazarz”. (d) Na onegdajszem zebraniu przedstawicieli Związków Zawodowych w Kasie Chorych p. Komisarz Kawecki przybrał się na rolę najnędzniejszego „żebraka” lubelskiego, oznajmiając publicznie, że mieszka tylko w jednym pokoju. Jak zdołaliśmy wczoraj stwierdzić w kamienicy Nr 6 przy ul. Królewskiej, pan Kawecki Dyonizy zajmuje tam 7 pokoi, kuchnię i łazienkę. Pocóż więc było uciekać się do demagogicznego tego kłamstwa. I w tym wypadku lubelski „Łazarz” okazał swą dżentelmaneria.


6

= Lokatorzy bez bielizny. (.w) Od dawna już, odkąd złodzieje poczęli grasować po strychach bezkarnie rzadko kto wiesza dziś do wysuszenia bieliznę na strychu, nie chcąc narazić się na skradzenie. Niektórzy jednak mieszkańcy z konieczności korzystają ze strychów  niejednokrotnie trzymając całemi nocami warty. O oględności tej zapomnieli lokatorzy domu Nr 52 przy ulicy Krakowskie Przedmieście Rozlja Kostrzewska, Armand Pusow i Małgorzata Pignowska, którzy powieszonej bielizny już nigdy oglądać prawdopodobnie nie będą. Nieznani bowiem sprawcy korzystając z tej nieoględności zakradli się nocą na strych, skąd skradli wszystką bieliznę. Władze policyjne są na tropie złodzieja.


= Znowu śnieg i znowu mokro. (e) Po kilku pięknych, słonecznych dzionkach, horyzont nad Lublinem zasłały znowu lekkie śniegowe chmurki, prusząc spokojnie miękkimi płatkami śniegu, topniejącymi bezwłocznie po zetknięciu z nagrzaną powierzchnią ziemi. Prawdopodobnie jednak śnieg nie zdoła już spaść w takiej ilości, by utrzymał się przez kilka dni bodaj na powierzchni, a przemijające chmurki śniegowe są tylko przednią strażą marca, któremu stare przysłowie nasze nadaje miano „garnca”, zawierającego resztki zimy i początki wiosny, a więc śnieg z deszczem, lub na przemian.

Głos Lubelski z 22 II 1925 r. (Nr 53)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

O kozie, kawiarce i dozorcy ludzi

1

Z IZAJASZA

Na twarz padam w proch przed Panem i łkający wznoszę głos
Przecz pożądał od Sjonu hekatomby tak olbrzymiej,
Co do wschodu od zachodu krwią mojego ludu dymi?…
Przecz nie olśni wzroku Twego ten bijący w niebo stos?!
W Twych świątyniach jęk nasz dławi Babylonu pyszny śpiew,
A przed ołtarz, jako skarga zbezczeszczona płynie krew…
= = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = =
I napróżno dymią rany, próżno piana drży u warg,
Próżno z piersi rozbolałych bije w niebo tysiąc skarg,
Nim lud jarzmem omulony, urągliwie biczem samagan,
Nie powstanie jako jeden… nie uderzy jak huragan…
= = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = =
Józef Kuczyński.

2

+ Ostrzeżenie (p) W ostatnich czasach w Lublinie ukazali się nowi procederzyści sezonowi, mianowicie różni przyzwoicie odziani agenci proponujący restauracjom, garkuchniom i .p. dostawę różnych produktów spożywczych. Agenci owi żądają zadatków i po pobraniu ich od nieostrożnych kończą swe czynności, gdyż zamówionego towaru nie dostarczają, bo go nie mają wcale.


+ Odsiadywanie (p) Dowiadujemy się że p. Skawiński, przedsiębiorca asenizacyjny, skazany na 1000 rb. grzywny lub miesiąc aresztu, rozpoczął odsiadywanie kary.


+Miły synek (p) Jan T., 17 letni młodzieniec, ukradł swemu ojcu 154 rb i z tym kapitałem poszedł grać w karty. Na szczęście ojciec szybko się spostrzegł i przy pomocy agentów wydziału śledczego synka odnalazł wraz z częścią pieniędzy, których nie zdążył jeszcze przegrać.


POCZ_4

+ Wykrycie kradzieży cukru. (p) Agenci wydziału śledczego zauważyli przed domem Nr 15 przy ul. Zamojskiej 2 platformy naładowane workami z cukrem. Jeden z woźniców zdjął z platformy 2 worki 5 pudowe i złożył je w podwórzu pomienionego domu, poczem platformy ruszyły w stronę miasta. Zainteresowani opisanym agenci zatrzymali platformy i zaczęli badać woźnicę, który mięszał się i dawał odpowiedzi niejasne, co wywołało podejrzenie że woźnica, Teodor Bartosiewicz jest winnym kradzieży 2 worków cukru, więc go zaaresztowano. Przeprowadzone następnie śledztwo szczegółowe ustaliło, że Bartosiewicz w zmowie z robotnikiem cukrowi Lublin, Stanisławem Morejem, pracującym przy ekspedycji cukru dopuszczał się systematycznej kradzieży. Obaj spólnicy zostali pociągnięci do odpowiedzialności karnej.


+ Kradzieże (p.) Włościaninowi Józefowi Tkaczowi z Nasutowa skradziono na ul. Św. Duskiej z wozu burkę i kożuch wartości 30 rb.

– (p) Z sieni domu Nr 15 przy ul. Krak. Przedm. skradziono Z. Grünfeldowi właścicielowi dystrybucji skrzynię tytoniu wartości 100 rb.

– (p) Szeregowcowi Syderowowi skradziono w łaźni przy ul. Jatecznej Nr 10 z szafki, w której S. zamknął swoje rzeczy, gotówką 10 [rb] i papierośnicę srebrną wartości około 15 rb.


+ Napad (p) Na ul. Krawieckiej na Herszka Trepe [?] napadło dwóch nieznanych drabów, którzy zranili go nożem i zrabowali portmonetkę z 12 rub. poczem zbiegli bezkarnie.


+ Aresztowanie. (p) Agenci wydziały [!] śledczego aresztowali w Lublinie Judkę Erlicha, zbiegłego z pod dozoru policyjnego w pow. Lubartowskim, i wysłali go etapem na miejsce pobytu.


J EST do odebrania przybłąkana koza za zwrotem kosztów. Wiadomość w Administr. Ziem. Lub

K AWIARKA i kelnerka potrzebna do mleczarni, róg Zamojskiej i Królewskiej.

P o s z u k u j ę   zajęcia szwajcara, woźnego lub dozorcy ludzi. Umiem czytać i pisać. Wiadomość w Administracji „Ziemi”.

3Ziemia Lubelska z 14 II 1915 r. (Nr 45)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Czy złożyłeś już życzenia swojemu Panu Prezydentowi?

 

Kronika miejscowa.

Pan Prezydent z wizytą na Lubelszczyźnie w maju roku 1939.

Pan Prezydent Rzplitej z wizytą na Lubelszczyźnie w maju roku 1939.

Imieniny Prezydenta Rzeczypospolitej. W dniu 1 lutego przypadają imieniny P. Prezydenta Rzeczypospolitej. W związku z tym z inicjatywy Prezydjum Zarządu Miasta w dniu 1 lutego w kościele Katedralnym odprawiona zostanie uroczysta Msza św. na intencję Solenizanta. Tegoż dnia o godz. 12 ej w południe szkoły powszechne urządzaja w sali Teatru Obchód imienin P. Prezydenta. O godzinie 5-ej po poł. tegoż dnia Towarzystwo Naukowe K.U.L. urządza uroczystą akademję ku uczczeniu 30 lecia pracy naukowej prof. Mościckiego.


Czy to prawda? Komunikują nam czytelnicy, że dyrekcja Rzeźni Miejskiej do pobielania kotłów i wózków cyną zakontraktowała w swoim czasie… cyganów, jakby nie było rzemieślników polskich. Cyganie za tę robotę pobrać mieli około 800 zł., a wykonać mieli ja tak, że po paru tygodniach rzeźnia była zmuszona oddać powtórnie pobielenie tego wszystkiego rzemieślnikom miejscowym. O ile by to odpowiadało prawdzie, niezbyt pochlebnie by świadczyło o gospodarce w rzeźni. Nie mając możliwości sprawdzić – zapytujemy czy to prawda?

1

Ostrożnie z oszustką! Po domach chodzi młoda kobieta, w granatowem palcie i chustce podając się za Górnoślązaczkę, która jedzie z Równego do Katowic i nie ma pieniędzy na drogę. Aby wzbudzić litość, kobieta opowiada, że uległa jakiemuś wypadkowi i że leżała kilka dni w jednym ze szpitali lubelskich. Zbiera datki „na bilet”.

Wymieniona odwiedziła i naszą redakcję. Chcąc jej pomóc – skomunikowaliśmy się z Opieką Społeczną, gdzie nas poinformowano, że o ile leżała w szpitalu  – to szpital wyda jej bilet kolejowy za darmo. Ponieważ ofiara losu nie mogła podać w którym szpitalu leżała – połączyliśmy się z oboma szpitalami lubelskiemi, gdzie się okazało, że takiej pacjentki nie znają. Widząc że zostanie zdemaskowana – kobieta uciekła z redakcji.

Podaje się za Karolinę Czarodziejczyk lub Kołodziejczyk. Ostrzega się przed oszustką.

Kradzież w budce inwalidzkiej. Z kiosku inwalidzkiego przy ul. Szopena 15 skradziono w nocy pewną ilość bibułki „Aida”, kilka numerów „Kina”. Poszkodowany Stefan Nostkowski (Dziesiąta) oblicza swe straty na około 7 zł. Dochodzenie policyjne przeprowadzone w tej sprawie ustaliło, że kradzieży tej dokonał Czesław Orzodowski zam. przy ul. Krochmalnej 15.


Codzienne kradzieże. Karolowi Małkowi ul. Łęczyńska 22, skradziono z podwórka pewną ilość nowych desek.

– Surze Goldsztajn zam. przy ul. Bernardyńskiej 6, skradziono z balkonu 2 poduszki wartości około 30 złotych.

– Edwardowi Małkowskiemu zam. przy ul. Grodzkiej 16, skradziono z mieszkania różne artykuły spożywcze i inne przedmioty domowego użytku łącznej wartości 40 zł.

Głos Lubelski z 31 I 1935 r. (Nr 31)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Na koniec świata, tylko w butach „Bata”!

2Zabił swą teściowę

Przypadkowe morderstwo pod Turobinem

We wsi Przedmieście Szczekaskie, gminy Turobin, powiatu krasnystawskiego, od pewnego czasu zamieszkiwał przy swej teściowej Katarzynie Ług, młody jej zięć, Paweł Wojtas.

Życie tej rodziny płynęło spokojnie, nie słychać tam było żadnych kłótni ani awantur. Pewnego wieczoru Wojtas począł manipulować rewolwerem, a pracy jego przyglądała się cała rodzina. W pewnej chwili teściowa zwróciła się do Wojtasa z zapytaniem „czego rewolwer nie psztyka”. – Wojtas chcąc teściowej pokazać „psztyknięcie” pociągnął za kurek. Rozległ się wystrzał. Stara kobiecina trafiona śmiertelnie w brzuch, padła trupem na miejscu.

Sprawę skierowano na drogę sądową. Na rozprawie sądowej świadkowie stwierdzili, że zabójstwo było przypadkowe. Sąd po krótkiej naradzie, skazał Wojtasa na 6 miesięcy więzienia.


Kulą w brzuch

Krwawa zemsta wieśniaków

Kilka dni temu we wsi Godziszów gm. Kawęczyn pow. janowskiego powracał do domu 26-letni mieszkaniec tej wsi  Andrzej Widz.

Widz cieszył się bardzo złą opinją i podejrzany był o dokonanie szeregu kradzieży. Kiedy idący znalazł się w pobliżu swego domu, nagle rozległ się suchy trzask wystrzału rewolwerowego i Widz z głuchym jękiem zwalił się na ziemię. Okazało się, że jakiś osobnik strzelił do niego trafiając w brzuch. Rannego w stanie groźnym przewieziono do szpitala.

Policja w tej sprawie rozpoczęła dochodzenie. Zachodzi przypuszczenie, że ma się tu do czynienia z aktem zemsty.

3

Skazanie komunisty przez lubelski

Sąd Okręgowy

Swego czasu do Gorzkowa w powiecie krasnystawskim, przybył mieszkaniec m. Warszawy Dawid Herszenson. Miał on w Gorzkowie Kuzynów, do których zawitał. Ponieważ policja miała co do jego osoby pewne podejrzenia, przeto roztoczyła nad nim surową inwigilację, dzięki której w kilka dni później ustalono, iż posiada on w celu rozpowszechnienia znaczną ilość ulotek o treści antypaństwowej wydanych przez K.P.P. Przeprowadzono rewizję i znalezione ulotki skonfiskowano.

Herszenson został pociągnięty do odpowiedzialności sądowej. Ostatnio stanął on przed lubelskim Sądem Okręgowym, który skazał go na 1 rok więzienia.


Krwawe „spotkanie” młodzieży dwuch wsi

W obronie własnej zastrzelił przeciwnika

Młodzież ze wsi Babin, gminy Zakrzówek, powiatu janowskiego całą gromadą wybrała się na zaręczyny swego znajomka do sąsiedniej wsi Annów leżące już na terenie powiatu krasnystawskiego.

O tej „wyprawie zaręczynowej” babiniaków dowiedzieli się mieszkańcy Annowa i za wszelką cenę zapragnęli nie dopuścić do ich przybycia na teren wsi. W tym celu zebrali się parobczacy z Annowa na naradę. Uradzono, że kiedy babiniacy przybędą do wsi – wówczas wszyscy chłopi z Annowa uzbrojeni w pały i kłonice „przepędzą gości na cztery wiatry”.

Jako teren spotkania obrano plac przed kuźnią mieszczącą się na skraju wsi.

Po jakimś czasie na drodze ukazali się „goście” – wówczas na ich „spotkanie” wyszedł jeden ze starszych gospodarzy Annowa uzbrojony w długą tyczkę i „kolnął” jednego z „gości” w pierś. Był to znak do ataku. Wszyscy annowiacy wyskoczyli ze swych kryjówek i rzucili się na przybyłych. Rozpoczęła się ogólna bójka na noże, pałki i inną „broń ludową!”

Pod naporem masy annowiaków szczupła garść przybyszów zachwiała się i poczęła uciekać.

Wówczas annowiacy chwycili w środek dwóch z Babina – braci Wojciecha i Michała Flisów.

Obaj młodzieńcy znaleźli się w sytuacji bez wyjścia. Ponieważ napastnicy zabierali się do nich nie na żarty, wówczas Michał Flis wydobył z kieszeni rewolwer i strzelił do tłumu. Jeden z napastników ugodzony w czoło padł trupem, pozostali w popłochu zbiegli.

Flis w tych dniach stanął przed Sądem Okręgowym oskarżony o zabójstwo. Sąd uznał, że strzelił on w obronie koniecznej i uwolnił go od winy i kary.

1Piwiarnię okradli z żarówek. Wajser Icek, Zielona 5, zameldował o kradzieży 3-ch żarówek wart. 4,30 zł z piwiarni przez nieznanego sprawcę.


Oszustwo. Malinowski Ignacy, zakrystjan kościoła św. Pawła w Lublinie (Bernardyny) zameldował o oszustwie przez nieznanego osobnika, roznoszącego opłatki w rejonie parfji nie mając upoważnienia na zbieranie pieniędzy.

Ziema Lubelska z 22 XII 1931 r. (Nr 347)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej KUL
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Dlaczego Marvas (ten z 8 grudnia) dziś jest już Mavasem?!

MawasGłupi żart wieśniaka

zaprowadził go na 6 miesięcy do więzienia

Niezwykłe wydarzenie miało miejsce przed niedawnym czasem na nowobudującej się szosie Fajsławice – Trawniki. Oto przy wspomnianej szosie zamieszkiwał w drewnianej budce słomą krytej dozorca drogowy niejaki Jan Hawryło. W budce tej przechowywał narzędzia i sam spał. Pewnego dnia w godzinach popołudniowych drogą obok budki szedł mieszkaniec Fajsławic Kasper Wójcik. Młodzieniec ten będąc dobrym znajomym Hawryły zapragnął spłatać mu figla. W tym celu zakradł się za budkę i tam podłożył ogień. W jednej chwili budka stanęła w ogniu. Przerażony Hawryło zdążył tylko uratować narzędzia. Za swój „żart” Wójcik stanął onegdaj przed Sądem Okręgowym, który skazał go na 6 miesięcy więzienia.

Wojciech

O krok od śmierci

W niewielkim domku oznaczonym numerem 20 przy ul. Spacerowej, zamieszkiwał z rodziną 22 letni Władysław Świstak, robotnik. W dniu onegdajszym wieczorem w domu Świstaka napalono pod kuchnią, a następnie zasunięto szyber. Oczywiście, że czad węglowy nie mając innego ujścia, począł napełniać izbę, ogarniając tumanami śpiącego Świstaka. Po pewnym czasie nieszczęśliwy robotnik leżał już nieprzytomny. Całe szczęście, że do izby ktoś wszedł przypadkowo, a widząc co się święci wezwał Pogotowie Ratunkowe.

Zaczadzonemu Świstakowi, lekarz udzielił pomocy, pozostawiając go na kuracji w domu. Przy okazji nie od rzeczy bedzie zwrócenie uwagi na ostrożniejsze zasuwanie szybrów, gdyż czad z każdym dniem poczyna zbierać coraz więcej ofiar w Lublinie.

Ziem Lub

Nieszczęśliwy upadek z balkonu. W domu Nr. 11 przy ulicy Króla Leszczyńskiego bawił się na balkonie podwórzowym I piętra 12 letni chłopiec Paweł Matejewicz. W czasie chodzenia po barjerach chłopiec poślizgnął się nagle i runął na ziemię. Skutki upadku były straszne, bowiem nieszczęśliwy chłopiec prócz szeregu bolesnych obrażeń całego ciała – doznał również niebezpiecznego dla życia wstrząsu mózgu. Wezwane Pogotowie Ratunkowe po udzieleniu pierwszej pomocy przewiozło nieszczęśliwego chłopca w stanie groźnym do szpitala dziecięcego.

Oparzona Mucha. Pani Aleksandra Mucha, lat 38, zamieszkała przy ulicy Zamojskiej 23, w czasie pracy przy kuchni, przewróciła garnek z wrzącą wodą, która dotkliwie poparzyła jej ręce i nogi. Pierwszej pomocy nieszczęśliwej kobiecie udzielił lekarz Pogotowia Ratunkowego nakładając jej opatrunki.

GwiazdGwiazd 2

O s t r z e ż e n i e. Ostrzegam przed prowadzeniem jakichkolwiek interesów z inż. Jerzym Teysserem, który po zaręczeniu słowem honoru przeprowadził ze mną tranzakcję oszukańczą czem naraził mnie na stratę tysiąca złotych i jeszcze starał się publicznie mnie zniesławić.

Marja Wildmanowa

Ziemia Lubelska z 13 XII 1931 r. (Nr 338)

Ilustracje pochodzą z Biblioteki Cyfrowej KUL
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

 

Post Navigation