Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Archive for the tag “Niemcy”

Pa!(miątki) Lubelskie…

FOT_766_II

„Wyzwolenie” Lublina…

Lipiec 1944 to w Lublinie czas kiedy okupację niemiecką zastąpiła sowiecka. Oczywiście na początku wielu Lublinian uległo iluzji, że odzyskali wolność, jednak z biegiem czasu przekonali się… ale my nie o tym. Okazuje się, że ucieczka Niemców z Lublina wcale nie zakończyła tematu Niemców w Lublinie. 7 lipca 1946 r. „Gazeta Lubelska” opublikowała artykuł pod wiele mówiącym tytułem: Czy mieszkają jeszcze Szwaby w Lublinie. Trudno powiedzieć, czy było to pytanie, bo znaku pytania nie postawiono. Zgorszeniście użyciem obraźliwej dla Niemców formy „Szwaby”? Ludzie nie mogli zapomnieć, tego – co zaledwie wczoraj – „te Szwaby w Polsce zrobiły” (przypomnę: około sześciu milionów Polaków zostało przez Szwabów w latach 1939-45  zamordowanych). Ale „Szwabów” przynajmniej pisano dużą literą, „niemcy” często nie mieli tego szczęścia…

1

Wojna się skończyła – zaczyna autor, kryjący się pod inicjałami JD, po chwili przechodząc do żartu: mamy już dwa lata niepodległą Polskę… Szczęśliwie w drugim zdaniu wyłuszcza istotę problemu i wspomina o śladach niemieckiej obecności w Polsce, nie ma przy tym na myśli tych najbardziej oczywistych: nie mówimy o ruinach czy spalonych budynkach. Aby przekonać się, co to za pamiątki, musicie skorzystać z zaproszenia do… bramy pierwszego lepszego domu w Lublinie, gdzie odnaleźć można pisma i druki pochodzące jeszcze z czasu okupacji niemieckiej. Swoich druków zostawili Niemcy w Lublinie całkiem sporo: wystarczy zajrzeć do dokumentów wytworzonych po wojnie w lubelskim archiwum czy Bibliotece Łopacińskiego, druki takie powszechnie wykorzystywano bardzo powszechnie ze względu na brak zwykłego papieru. Tu chodzi jednak o co innego – i tu autor wymienia np., ogłoszenie wiszące w bramie domu przy ul. Wyszyńskiego 6 (obecnie Niecała), zawierające zarządzenie nr 16 w sprawie obrony przeciwlotniczej z datą… 19 września 1944. Błąd drukarski? W tym czasie Lublin nie był już okupowany przez Niemców: może chodziło więc nie o „niemieckość”, a raczej o „wojenność” rzeczonego obwieszczenia?

3

Obok niego spis przedmiotów potrzebnych do ratunku domu w razie pożaru od wybuchu bomby. A przecież wojna opuściła Lublin już dwa lata wcześniej… W innych miejscach: nie zdjęto z bram spisów lokatorów, pochodzących z czasów okupacji, a na spisach obok nielicznych nazwisk polskich figurują nazw firm niemieckich. Zgroza… I nazwiska różnych Hoffmanów, czy innych Szwabów (jeden z Hoffmanów jest obecnie twarzą zmiany (tej właśnie, o której myślicie), co rodzi podejrzenie, że i innych Szwabów też nie trzeba szukać zbyt daleko….

4

Artykuł ten dowodzi również potrzeby czytania ze zrozumieniem – otóż przykład Pana Krzysztofa (o Borze! – to taki las…) z Krasnegostawu pokazuje, że – wbrew pozorom – nie jest to rzecz prosta i łatwa. Pamiętajcie, nie popełnijcie tego samego błędu co Krzysztof, który uznał, że zdanie Uważamy, że już najwyższy czas, aby te „pamiątki” usunąć jest zachętą do wyburzenia połowy Lublina!  

2

P.S. W ostatniej chwili głos zabrał Pan Krzysztof. Napisał: To nieprawda, ze nie rozumiem. Rozumiem. To ja sprawiłem, że już NIGDY na Placu Litewskim nie dojdzie do takiego wypadku! Do żadnego wypadku tam nie dojdzie. Do niczego tam nie dojdzie! Nigdy! Ha ha ha, ha ha ha, ha…

P.S. 2 Też uważam, że to bez sensu.

Gazeta Lubelska z z 7.VII.1946 r. (Nr 185)

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

Orłowo – Perłą Wybrzeża, kołnierzyk z nitką czerwoną – symbolem gentelmanna

POCZ_U_179

(ok. 1930 r.)

4

1

2

3

Gazeta Gdańska z 30.XI.-1.XII.1935 r. (Nr 272)

Ilustracje ze zbiorów Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej i Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej (pocztówka)
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

9.IX.1939 r. w Lublinie: Niemcy „pouczają” Polaków jak się zachowywać…

200810151207050.906.039

24

200810151255300.906.064

25

200810151243080.906.052

Fotografie przedstawiające skutki niemieckiego nalotu na Lublin w dniu 9.IX.1939 r. pochodzą z Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej.

i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Z Lublina – rekrut, z Gdańska – Niemcy, z pociągu – brzytwa: DLA KAŻDEGO COŚ MIŁEGO!

43125

Głos Lubelski z 23.VI.1925 r. (Nr 171)

Ilustracje: Lubelska Biblioteka Wirtualna
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

„Gabinet”: U nas bez zakazu wypieku ciast świątecznych i chleba!

W Niemczech.

SZTOKHOLM 28/3 (AP.) W Niemczech ogłoszono zakaz wypiekania na święta Wielkanocne, nietylko w piekarniach, ale i w domach prywatnych, ciasta z mąki pszennej na drożdżach. Pogwałcenie tego zakazu karane będzie więzieniem do pół roku.

Dzienniki berlińskie radzą ludności, aby zamiast przyozdabiania balkonów kwiatami, sadziła tam ogórki, sałatę i inne jarzyny.

1Kronika.

+ „Oaza”. Dziś i jutro w „Oazie” demonstrowany będzie następujący program: „Gra namietności” (dramat w 4 cz.), „Z Ajacio do Bonifacio” (natura), „Niepomyślny stan” (komedja).

We czwartek, piątek i sobotę Wilelkiego Tygodnia wszelkie widowiska będą zawieszone.

Pierwsze przedstawienie po tej przerwie odbędzie się w niedzielę 4 kwietnia. Program na ten dzień oraz na poniedziałek 5 kwietnia zapowiada: „Willa róż” (dramat w 3 cz.), „Nicea” (z natury), „Toto i sztandar” (komiczny), „Bez mamy ani kroku” (komedja).

Ziemia Lubelska z 30.III.1915 r. (Nr 89)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

O wściekłym kocie: to może być każdy z nas…

12

Listy do Redakcyi.

Szanowny Panie Redaktorze!

Upraszam uprzejmie o łaskawe umieszczenie w pańskiem piśmie niniejszego listu:

Jako stały czytelnik czasopisma „Ziemia Lubelska”, nie mogąc już ścierpieć ciągłych sporów w drodze listów otwartych, i ja ośmielam  się również skreślić słów parę, które powinny położyć już kres ciągłemu kręceniu się wkoło jednej i tej samej osi.

Miałem sposobność już kilkakrotnie czytać w „Ziemi Lubelskiej ” listy otwarte, które prowadzą jakoby spór o to, kto był inicyatorem urządzenia „święta kinematograficznego”, co według mego zdania jest dla ogółu „zupełnie obojętnem”. Obu Bóg dał, takich inicyatorów było jak najwięcej, lecz oby obyło się bez reklamowania siebie, a poniżania innych, co miało miejsce w obecnym wypadku.

W mojem pojęciu każdy z tych panów dający dochód na cel dobroczynny, ma równe zasługi i nie powinno tu być mowy o tem, czy to ten, czy ów był inicyatorem , ponieważ w takim wypadku dobry uczynek traci na wartości. Według mego zdania Sz. Redakcya „Ziemi Lubelskiej” mogłaby poświęcić owe szpalty raczej na jakieś pożyteczniejsze nowiny, których w obecnych czasach nie brak, a którychto czytelnicy więcej są żadni, aniżeli wiadomości o „Oazie”.

Każdemu musi się sprzykrzyć, kiedy, biorą pismo do ręki, na każdym kroku widzi artykuły o „Oazie”, jakby to miało być dla czytelników najbardziej interesującem. Np. w Nr 41 z dnia 10 lutego r. b. znajdują się aż 4 takie artykuły, w Nr wczorajszym czytamy znowu o tej sprawie.

Czytelnik „Ziemi Lubelskiej” J. K. M.


Kronika.

Z LUBELSKIEGO I PODLASIA

(r) Postanowienie obowiązujące. Naczelnik Dźwińskiego okręgu wojennego podaje do wiadomości, iż winni skupowania miedzi oraz wszelkiego rodzaju wyrobów miedzianych w tymże okręgu, będą karani w drodze administracyjnej grzywną w sumie do 3000 rb. lub więzieniem do 3 miesięcy.

– Główny naczelnik mińskiego okręgu wojennego podaje do wiadomości ogólnej, iż winni ograbiania zabitych lub rannych żołnierzy na polu walki będą karani śmiercią przez powieszenie.


Uporządkowanie mogił. P. gubernator lubelski zorganizował oddział robotników pod kierunkiem urzędników policyi celem uporządkowania mogił bratnich poległych w bitwie żołnierzy.

Pojedyńcze mogiły, które można zachować w całości, będą doprowadzone do porządku.


(r) Odebranie. Straż ziemska odebrała od mieszkańca wsi Dominów, gm. Mełgiew. Mateusza Kowalskiego wóz drabiniasty, należący do innego właściciela, a przywieziony przez K. z placu boju.


Z MIASTA.

(r) Wściekły kot. Na ulicy Pijarskiej strażnik zabił wściekłego kota, który się tam ukazał budząc popłoch wśród miejscowych mieszkańców.


(r) Wypadek. W szpitalu po-Bonifraterskim zmarł przywieziony na kuracyę szczepiacz wagonów z miejscowej stacyi, który uległ wypadkowi zgniecenia buforami.


(r) Aresztowanie. Miejscowy wydział policyi śledczej zatrzymał niejakiego Wacława Frąka [?] oskarżonego o należenie do band złodziei uprawiających od dłuższego czasu kradzieże na stacyi Lublin.


(r) Znów kradzież na stacyi. Mamy do zanotowania świeży znów fakt kradzieży na naszej stacyi, gdzie widocznie grasuje kilku rzezimieszków. Tym razem skradziono z pociągu sanitarnego oficerowi buty wartości 32 rb.


Lusitania19

Cynizm Niemców.

BUKARESZT 19.11 (wi.) „Vossiche Zeitung” oświadcza: „Jest nam obojętnem, że podczas blokady wybrzeży angielskich mogą ucierpieć niewinni. Jedyną radą, jaką możemy im dać, to – niech siedzą w domu”. Równocześnie prasa niemiecka wyraża zdziwienie, że „Lusitania” wyruszyła z portu pod flagą angielską i widzi w tem lekceważenie niemieckich pogróżek.

7 maja 1915 r. Niemcy ukarali lekceważącą...

7 maja 1915 r. Niemcy ukarali lekceważącą pogróżki „Lusitanię”. 1198 osób (w tym 100 dzieci) nie chciało „siedzieć w domu”…

Głos Lubelski z 19 II 1915 r. (Nr 51)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie, strony http://www.simplonpc.co.uk/Cun_Lusitania.html i z Wikipedii.
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

…i nie ma się czym przykryć…

1

(r) Przesiedleńcy. Nocy dzisiejszej wysłano specyalnym pociągiem bezpośredniej komunikacyi do Ufy partyę niemieckich i austryackich poddanych. Pociąg składa się z wagonów trzeciej i czwartej klasy. Życzący sobie mogą odbywać tę podróż na swój własny rachunek, w przeciwnym zaś razie zostaną wysłani etapem.


(r) W sprawie przesiedleńców. Dowiadujemy się, iż kobiety poddane austryackie lub niemieckie a pochodzenia słowiańskiego mogą pozostać i nadal w miejscu swego obecnego zamieszkania po złożeniu podania miejscowemu gubernatorowi wraz z poręczeniem wydanem przez jakieś poważne lubelskie towarzystwo społeczne. Do powyższego podania należy dołączyć dwie marki stemplowe po rublu, co zaś do formy poręczenia, to gotowe już do wypełnienia przez dane towarzystwo blankiety, są wydawane w biurze miejscowej policji.


 (r) O przerwaniu komunikacyi z Warszawą. Od kilku dni obiegają po mieście pogłoski, iż ma być wstrzymana chwilowo komunikacya z Warszawą. Jak nas informują z wiarogodnych źródeł, wieści te są fałszywe i pozbawione najzupełniej wszelkich podstaw.


 (r) Za naruszenie umowy. Właściciel przedsiębiorstwa asenizacyjnego p. W. Skawiński za wywożenie nieczystości na miejsca nieodpowiednie nie wskazane w umowie, oraz rozlewanie takowych został skazany na zasadzie rozporządzenia gubernatora lubelskiego na karę w wysokości 1000 rubli, lub miesiąc aresztu.


POCZ_TUU2

(r) Drobny pożar. We wtorek straż ogniowa została zawezwaną do domu przy ul. Krakowskie Przedmieście róg Początkowskiej. Okazało się, iż wszczął się pożar w sklepie p. p. Żarskiego i  [?]chmalhoffera. Ogień w zarodku ugaszono. Spłonęło kilka kołder, które zajęły się od piecyka.


(r) Kradzież. Mieszkańcowi Lublina Izraelowi Wajnbuchowi skradziono z domu przy ul. Krak.-Przedm. Nr 1 balon miedziany po wodzie sodowej. Wydział miejscowy policyi śledczej wykrył sprawców i łup został odebrany.

Głos Lubelski z 5 II 1915 r. (Nr 36)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Szwabska Moralność. I nie tylko…

1

Z LUBELSKIEGO I PODLASIA

(r) Stragany na stacyach. Na skutek odnośnych poleceń wysłanych swego czasu przez odpowiednie władze po liniach dróg żel. Nadwiślańskich, poszczególne stacye prowadzą budowę krytych straganów. Stragany te znajdują się w pobliżu budynków stacyjnych. Okoliczni mieszkańcy zapłaciwszy pewną kwotę tytułem dzierżawy mogą prowadzić sprzedaż produktów spożywczych przejeżdżającemu wojsku, po cenach nie wyższych niż przewiduje odpowiednia taksa.

Winni wykroczenia w tym względzie będą pociągani w drodze administracyjnej do surowej odpowiedzialności. Stragany takie znajdują się i na naszej stacyi w Lublinie.


POCZ1

Saneczki. Sport saneczkowy w Ogrodzie Saskim ogromnie się rozwinął przy przeważającym udziale uczącej się młodzieży. Szybki rozwój tej zdrowej i przyjemnej rozrywki powinien zwrócić uwagę kierowników miejscowych szkół na konieczność zaspokojenia potrzeb naszej młodzieży w myśl zasady „mens sana in corpore sano”. Inicyatorowi i organizatorowi sportu saneczkowego p. Julianowi Korsakowi należą się wyrazy szczerego uznania za dostarczenie licznym zastępom młodzieży ze wszech miar godnej poparcia rozrywki.


(r) Kary administracyjne. Mieszkańca Lublina Józefa Komorowskiego za przechowywanie u siebie w mieszkaniu wina skazano w drodze administracyjnej na grzywnę w sumie 25 rubli lub areszt tygodniowy.

– Za jazdę po mieście po lewej stronie ulicy skazano niejakiego Stanisława Janyka na zapłacenie 10 rb. lub tydzień aresztu.


WOJNA.

List ochotnika.

Ciekawy list z linii bojowej nadsyła paryskiej „Polonii” jeden z ochotników polskich, walczących w armii francuskiej:

„Tak przywykliśmy – pisze – do życia w okopach, że czujemy się tam, jak w domu. Strzelanina i ataki na bagnety są dla nas raczej rozrywką w życiu spokojnem i cichem. Niektórzy z nas nawet rozbierają się na noc, jakgdyby mieli położyć się do łóżek. Śród Niemców naprzeciwko nas, znajduje się wielu Polaków x Poznańskiego, a nawet z Galicyi. Ci z nich, którzy zdołali się wymknąć z szańców nieprzyjacielskich, zapewniają, że tuż w pobliżu jest chyba 50,000 Polaków, sród Niemców, wyciągniętych linią przed pozycyami francuskiemi. Kochani jednak rodacy nasi wiedzą, że mają naprzeciwko siebie ochotników polskich i korzystają z każdej sposobności, aby się oddać w niewolę. W nocy na 23 grudnia, gdy kilku z nas stało na straży na pozycyach czołowych, ujrzeliśmy cień, czołgający się ku nam. Jeden z naszych zmierzył do niego lecz chybił. Wówczas cień skoczył na równe nogi i, wymachując chustkę, zaczął biedz ku nam, wołając: „Polak, polak!” Następnie zwróciwszy się ku poblizkiemu laskowi, dał znak i jeszcze sześć cieniów podniosło się z ziemi i połączyło się z nami. Wesoło wychyliliśmy kieliszki z naszymi siedmiu jeńcami rodakami. W dzień po śmierci naszego chorążego (Szuyskiego) Polacy z armii niemieckiej dowiedzieli się, że ich rodacy walczą w szeregach francuskich. Znajdowaliśmy się wówczas w odległości zaledwie 80 metrów od szańców nieprzyjacielskich. Ujrzawszy sztandar polski, poznali go natychmiast i zapłakali, wydając okrzyki w języku polskim. Było ich jednak zaledwie kilkudziesięciu, osaczonych wśród Prusaków, nie mogli się więc ruszyć. Nazajutrz Niemcy usunęli ich pośpiesznie z przed naszych pozycyi i odesłali gdzieindziej. Polacy ci jednak roznieśli wieść, iż rodacy ich walczą za Francyę, a wieść ta rozeszła się szybko śród naszych biednych poznańczyków”.

Głos Lubelski z 3 II 1915 r. (Nr 34)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Pan Macierewicz – prawdziwa ofiara: zawiadamia niniejszym, iż Sylwestra nie będzie!

1

(k) Nieporządki na stacyi. Kto miał nieszczęście w ostatnich czasach jechać koleją Nadwiślańską, stojąc od Lublina do Warszawy całą drogę w wejściu, gnieciony i wałkowany na każdej stacyi i przystanku, ten wie doskonale jak miłą jest obecnie podróż koleją. Nie lepiej jednak dzieję się pasażerom, oczekującym na stacyach na rozpoczęcie tortur w wagonie. Już na naszej stacyi w Lublinie nabrać można wstrętu do podróżowania. Daremnie biedny podróżniku, oglądasz się za kawałkiem krzesła, gdzie mógłbyś usiąść i wypić szklankę herbaty. Panuje tam zawsze wzajemne potrącanie się i deptanie po nogach, chociaż łatwo byłoby zapobiedz temu wstawiając choć kilkanaście krzeseł po nad normę dotychczasową. Brak mebli w Lublinie jeszcze nie daje się odczuwać, a więc odrobina dobrej woli ze strony zarządu stacyi mogłaby zapewnić większą wygodę publiczności.


(k) Skup nafty. Urząd policyjny w Lublinie skupuje ze wszelkich możliwych źródeł naftę, płacąc cenę ustanowioną przez taksę, t. j. rb. 5,60 za pud, którą potem ustępuje na beczki miejscowym urzędom i instytucyom. W dniu wczorajszym tą drogą sprzedano kilkadziesiąt beczek.


(k) Kradzież. Do mieszkania Ryfki Rozenfeld, zamieszkałej przy ul. Ruskiej zakradł się złodziej, zabrawszy z jej mieszkania bieliznę na sumę rb. 72. Policya wszczęła energiczne śledztwo.


Ofiary. – Zamiast wizyt noworocznych p. Macierewicz na biednych do uznania Redakcyi składa 1 rb;


WOJNA.

Żołnierzy rosyjscy pod

Berlinem

„Vossische Zeitung” donosi, że w Fürstenwaldzie w odległości 50 kilometrów od Berlina żandarmi zatrzymali w sobotę dwóch żołnierzy rosyjskich z bronią w ręku z 6-tego syberyjskiego pułku. Żołnierze ci, jak przypuszczają, zabłądzili w czasie walk na Warcie i przeszli całe Prusy nigdzie nie zatrzymywani po drodze.

Głos Lubelski z 31 XII 1914 r. (Nr 81)


+ Zarząd Tow. Wzaj. Pomocy Rzemieślników i Handlujących, uważając czasy obecne za niestosowne do urządzania tradycyjnych zabaw – Choinki i Wieczora Sylwestrowego – postanowił przeznaczyć: rb 15 na szpitalik dziecięcy, rb. 25 na szkołę Rzemieślniczo-Wieczorową i rb. 25 na zapomogę dla rodziny członka Tow., Pawła Policińskiego wszystkim zaś członkom Tow. przesłać następujące życzenia noworoczne:

Zarząd Towarzystwa Wzajemnej Pomocy,
Swych Członków dobro mając wciąż na względzie,

***

Zawiadamia niniejszym, iż nie w jego mocy
Zabawy urządzać. – „Sylwestra” nie będzie…
Również i Choinka, naszej dziatwy święto,
W tym smutnym dla nas roku będzie pominiętą.

***

Na nadchodzący Rok Nowy, zwiastun ery nowej,
Której oczekują ludzkich dusz miljony,
Równe wszystkim ważnej chwili przełomowej,
Oby nam był radosny i błogosławiony!
ZARZĄD

+ Z miasta. (p) Mieszkańcy przedmieścia Kalinowszczyzny uskarżają się na niemożliwe do wytrzymania zapachy, wydzielające się na ulicy, idącej nad łąkami koło koszar wojskowych. Przyczyną tego jest, że zawartość dołów ustępowych spuszcza się rowami wprost na łąki. Na taki porządek rzeczy zwracamy uwagę miejscowego kuratora sanitarnego oraz magistratu.


+ Jeńcy (p) Wczoraj do Lublina przybyła duża partja jeńców Niemców i austrjaków, wśród których było 11 oficerów austrjackich i 1 niemiecki.


+ Do odebrania (p) Policja śledcza odebrała z mieszkania niejakiego Brajera [?] (ul. Zamkowa) zapas kradzionej pościeli, wartości kilkuset rubli. Prawi właściciele odebrać mogą pościel w policji śledczej.


– „Uczciwa” służąca (p) Służąca Justyna Horne, zamieszkała przy ulicy Ewangielickiej Nr 6 znalazła w pokoju lekarza wojskowego, doktora E. Wajnsztajna, papierek sturublowy i coprędzej oddała go „na przechowanie” swej koleżance. Wzięta jednak w krzyżowy ogień zapytań w policji śledczej musiała wyznać prawdę. Pieniądze odebrano i zwrócono właścicielowi.


+ Kradzież na poczcie. (p) Dn 29 b. m. koło godziny 12 w południe szeregowiec S. Bykow chciał wysłać pocztą rb. 37. W czasie pisania przekazu  niewiadomy złodziej ukradł mu pieniądze z kieszeni palta.


+ Kradzież.  (p) W sklepie Szmula Gruzenberga niejaka J. Czerwińska ukradła 2 pary bucików, wartości 10 rb. Złodziejkę aresztowano.

1

Ziemia Lubelska z 31 XII 1914 r. (Nr 360)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Patrzę przeto psu prosto w oczy…

1

KRONIKA

+ Spekulacje nafciane. (p) Od chwili wydania taksy obowiązującej na produkty pierwszej potrzeby, nafta z handlu zniknęła zupełnie. Sklepy specjalne z naftą, przeważnie należące do Żydów, pozmykano i nafty dla ogółu nie ma. Sprzedaje się jednak dobrze znajomym, pewnym osobom w mieszkaniu, po cenie, naturalnie, dużo wyższej od wyznaczonej w taksie. A jednak najwyższy czas nadszedł, aby sprawa oświetlenia została uregulowana, co nie jest połączone z niemożliwemi trudnościami.

Ziemia Lubelska z 30 XII 1914 r. (Nr 359)


Z MIASTA

(k) W sprawie nafty. Niektórzy pp. kupcy jak również drobni sklepikarze lubelscy nie chcą zupełnie sprzedawać nafty, odpowiadając wprost, że „nafty niema, a co mam – to dla siebie”. Policya podobno naftę taką ma konfiskować. Może więc taksa ostatnia wejdzie wreszcie praktycznie w życie, a nie będzie figurować jedynie na słupach i na rogach ulic, jak jej poprzedniczki.


(k) Śnieg. W tych dniach w Lublinie spadł dość obfity śnieg, dzięki jednak odwilży sanna nie utrzymała się. To samo dzieje się i na szosach podmiejskich: jedynie na t. zw. „polskich drogach” można jako tako użyć sani.


WOJNA.

Pewny sposób.

W „Daily Telegraph” czytamy:

„Osoby przybyłe z zajętej przez Niemców Ostendy, opowiadają iż Niemcy na dworcu miejscowym wywiesili tablice z napisem „Kales”. Wszyscy zachodzili w głowę, poco Niemcy przechrzcili w tak dziwaczny Wsposób tę miejscowość, przecież nazwa Ostendy trudnych do wymówienia dla Niemca zgłosek nie zawiera. Tajemnica wyjaśniła się później dzięki niedyskrecyi oficera niemieckiego. „Jak się okazało, zagadkowe „Kales” miało wyobrażać w niemieckiej pisowni francuskie „Calais”. Mistyfikacyi dokonali zaś Niemcy poto, by przybywający do Ostendy żołnierze byli pewni, iż znajdują się w twierdzy francuskiej, która – jak w nich w kraju wmawiano – dawno została przez armie Wilhelma zdobyta.


 Grzebanie umarłych.

Jedna z gazet francuskich podaje wstrząsające opowiadanie młodej dziewczyny z okolic Wogezów.

„Niemcy, wszedłszy do naszej wioski, nic nam złego nie czynili, i powtarzali często, że Francuski są o wiele ładniejsze od Niemek, że po wojnie będą się żenili z Francuskami. Pewnego wieczora a było to bo bitwie pod Garbenviller, podoficer obchodził wszystkie domy prosząc, aby kobiety pośpieszyły rannym z pomocą. Dużo z pomiędzy nas chętnie stawiło się na wezwanie. O godz. 11 w nocy oficer zaprowadził nas w głąb lasu, rozkazując zbierać zabitych i nosić ich do wykopanych już głębokich dołów. Noc była ciemna, nie pozwolono nam jednak zapalić przyniesionych ze sobą latarni, z oddali bowiem padały kule dział francuskich. Potykając się co chwila, prowadzone przez przewodników, stanęliśmy wreszcie na ziemi pokrytej trupami.

Widok był tak straszny, iż nie miałyśmy odwagi zabrać się do pracy, lecz popychane kolbami, musiałyśmy poddać się bez oporu. Jedna z nas brała trupa za ramiona druga za nogi i tak niosłyśmy go do dołu o kilkaset metrów odległego. Zadanie było okropne i bardzo uciążliwe. Padałyśmy ze znużenia a nie wolno nam było odpocząć. Gdy sił do noszenia zabrakło, wlokłyśmy trupy po ziemi, potykając się przewracając – nerwowy śmiech wstrząsał nieraz nami, mimo ohydy widoku wokół się roztaczającego, – same okrwawione, wyglądałyśmy strasznie przy tej pracy. Jedynym odpoczynkiem była chwila, gdy czekałyśmy na wykopanie nowych dołów dla pomieszczenia w nich zabitych. O godz. 6-ej rano ukończyłyśmy tę okropną pracę – pochowałyśmy 103 trupy!”.


 Pies – sanitaryusz.

Armia francuska posiada 150 psów, wytresowanych dla pełnienia służby sanitarnej w polu: odszukiwania rannych, przewożenia wózków z materyałem opatrunkowym etc. W „Tribune Geneve” znajdujemy opowiadanie rannego, malujące zmyślność czworonogich saniataryuszów.

„Leżałem ranny odłamem pocisku w ramię, kulą – w szczękę i cięciem pałasza w głowę. Nademną piętrzył się stos trupów. Myślałem, że ostatnia moja godzina nadeszła. Wtem czuję coś w rodzaju pieszczoty: otwieram oczy i widzę, że pies sanitarny liże moją twarz. Widziałem, iż psy nasze są tak tresowane, że dane im w zęby kepi odnoszą do posterunku sanitarnego i w ten sposób sygnalizują obecność rannego. Cóż, kiedy zgubiłem swoje kepi podczas ataku – zresztą nie mógłbym się nawet poruszyć. Patrzę przeto psu prosto w oczy i powtarzam: „piesku, kochany piesku, pobiegnij, sprowadź mi mych kolegów”. Powiedziałem to raz, drugi – i widzę, że pies, który się bacznie we mnie wpatrywał, zrozumiał. Szczeknął wesoło, jakgdyby mi chciał dodać otuchy, i pomknął, jak strzała. Nie upłynęło dziesięciu minut a zostałem wydobyty z pod trupów i opatrzony. Ogromnie się ucieszyłem…

„Niemniej jednak się cieszył i mój czworonogi zbawca, który z radości tak się kręcił, że nawet przeszkadzał przy opatrunku”.

Głos Lubelski z 30 XII 1914 r. (Nr 80)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Post Navigation