(r) Łobuzerstwo. Z podmiejskich stacyi kolejowych codziennie przybywają do Lublina porannymi pociągami gromady dzieci obojga płci na naukę do szkółek lubelskich, po skończeniu zaś zajęć odjeżdżają napowrót do swoich domów. Dzieci te, a zwłaszcza chłopcy, zachowują się w pociągu niesfornie, biegając po wszystkich wagonach, krzycząc przytem i popychając się. Urządzają sobie także w przedsionkach wagonów, … Czytaj dalej Polska krew. Komiczne…
Tag: Iluzjon „Louvre”
O wściekłym kocie: to może być każdy z nas…
Listy do Redakcyi. Szanowny Panie Redaktorze! Upraszam uprzejmie o łaskawe umieszczenie w pańskiem piśmie niniejszego listu: Jako stały czytelnik czasopisma "Ziemia Lubelska", nie mogąc już ścierpieć ciągłych sporów w drodze listów otwartych, i ja ośmielam się również skreślić słów parę, które powinny położyć już kres ciągłemu kręceniu się wkoło jednej i tej samej osi. Miałem … Czytaj dalej O wściekłym kocie: to może być każdy z nas…
Pijcie. Denaturat. Jednak. Nie jest. Dobrym pomysłem.
Zagubiona walizka. Dn. 12 b. m. szosą od Lublina do Warszawy przejeżdżał samochód, w którym siedziało parę osób. Podczas jazdy wypadła z niego walizka i rozbiła się, przyczem znajdujące się w niej rzeczy wypadły na ziemię. Poszkodowany może się zgłosić po swoją własność pod adresem: folwark Moszczanka (gub. lubelska). W-ny A. Miłkowski. (Wert.) Otrucia spirytusem … Czytaj dalej Pijcie. Denaturat. Jednak. Nie jest. Dobrym pomysłem.
Dać rzeczy właściwą perspektywę…
+ Dobry skutek dobrej inicjatywy. W Nr 38 "Głosu Lubelskiego" z dnia 7 b. m. znajdujemy notatkę p.t. "Chwalebna innowacja", z której dowiadujemy się, że p. Kubicki, właściciel bioskopu "Louvre", po porozumieniu się z p. Dąbrowskim (z bioskopu "Bristol") i p. Makowskim (z bioskopu "Panteon"), podjęli inicjatywę p. Kaznowskiego, właściciela bioskopu "Oaza", który w liście … Czytaj dalej Dać rzeczy właściwą perspektywę…
Telefon w łóżku lub pod? Nie radzimy!
(h) Saneczki. Niema w tym roku tańcujących herbatek, "wieczorków z pączkami" - maskarada - redut etc., więc... pozazdroszczono dzieciom , i kto żyw, a ma ochotę, pędzi do Saskiego ogrodu na "tor" z saneczkami... Od dni kilku "tor" cieszy się wielkiem powodzeniem. Nietylko młodzież szkolna, dzieci, lecz i dorośli czują się tu doskonale!- Trzeba widzieć … Czytaj dalej Telefon w łóżku lub pod? Nie radzimy!
Wigilia w okopach
Wigilia w okopie. W ciągu całego dnia grzmot armat nie ustawał ani na chwilę. Niemcy dwa razy szli do szturmu o okop, panujący nad płaskim brzegiem której rzeczułki - i za każdym razem, zostawiając na piasku nadbrzeżnym dziesiątki zabitych, musieli cofać się na swoje pozycye. Wreszcie pod wieczór kanonada ustała, a o zmroku umilkła zupełnie. … Czytaj dalej Wigilia w okopach
Przeciwko anonimowości i ukryta emancypacja
Z kraju. Z Warszawy. - W jednym z lazaretów wojskowych, gdzie leczeni są ranni żołnierze niemieccy, wielu z nich skutkiem ciężkich ran odniesionych zmarło. Obdukcya zwłok wykazała, iż były wśród jeńców leczonych trzy kobiety z krótko ostrzyżonymi włosami, które aż do zgonu, na łożu szpitalnem, potrafiły ukryć swą płeć, nie wzbudzając żadnych podejrzeń. Stałej Czytelniczce. … Czytaj dalej Przeciwko anonimowości i ukryta emancypacja
Czerstwy chleb i bezimienna mogiła
O tułaczce Merysi! (Epizod z wojny). Wśród rannych przywieziono do Kijowa 13-letnią dziewczynkę ze wsi podkarpackiej Mozernia, Marysię Maksymowicz. Chuda, o bladej cerze i wylęknionych oczach, z raną postrzałową w nodze, przeszła ona przez wszystkie okropności wojny, poczynając od zniszczenia ogniska rodzinnego, a kończąc na głodzie, chłodzie i tułaczce. Była ona świadkiem przemarszu nieskończonych szeregów … Czytaj dalej Czerstwy chleb i bezimienna mogiła







