Dziewięćdziesiąt osiem lat temu Polska odzyskała niepodległość. Od tego czasu, rok w rok ("z małymi" przerwami wynikłymi z różnych okupacji i reżimów) kolejne rocznice odzyskania są w Polsce świętowane. Nie inaczej było i w Lublinie osiemdziesiąt lat temu, o czym dowiedzieć można się z "Expressu Lubelskiego i Wołyńskiego" z 11 listopada 1936 r. W tej sprawie Autor … Czytaj dalej Obyś żył w… dzisiejszych czasach?
Tag: 80 lat temu
Bajka o tym, jak Lublin chciał stać się naprawdę
"Most żelbetowy" na Bystrzycy. Zdjęcie z wielkiej powodzi w roku 1947. Gdybym był złośliwy (a nie jestem!, nie? jestem!, nie! jestem?, nie jestem?) zacząłbym ten tekst od wykrzyknięcia O Borze! (to taki las...), bo poruszany temat jest z gatunku tych drażliwie drażniących. Temat ten to Lublin. Dlaczego? Dlatego, że jak Coś człowiek kocha i mu na … Czytaj dalej Bajka o tym, jak Lublin chciał stać się naprawdę
PanDa?
Sto lat temu w Lublinie był dzień trzydziestego października. Czy równo sto? To zależy od tego, jakiego dnia to czytacie. Wszak ten tekst też nie powstał trzydziestego października, a nawet tego dnia nie został opublikowany. A co dziś w programie? Jest wszystkiego więc po trochu: ciut kapusty, nieco grochu... w każdym kątku po dzieciątku. Koniec rymów. W dniu dzisiejszym, sto lat … Czytaj dalej PanDa?
Chleba naszego powszedniego…
Osiemdziesiąt lat temu spadło na Lublin prawdziwe nieszczęście. Nie po raz pierwszy i - zapewne - nie ostatni. Tym nieszczęściem był strajk piekarzy. Jak wyglądał ów protest, tego z szesnastopaździernikowej prasy się nie dowiemy, a po innodatową - zgodnie z konwencją - sięgamy niechętnie lub wcale. Dzisiaj więc wcale. Nie zdradzimy Wam wielkiej tajemnicy, jeśli przyznamy, że … Czytaj dalej Chleba naszego powszedniego…
26 września 1936 r….
Ul . Królewska w Lublinie. Było, nie było... trudno powiedzieć, ale zamieścić warto, bo to koniec lat 30-tych XX w. ... w Lublinie była sobota (w innych częściach Polski najprawdopodobniej również). Tego dnia na ulicy Królewskiej... nie, nie, nie: wróć! To musiało zdarzyć się wcześniej, bo TEGO akurat dnia o zdarzeniu napisały gazety - logicznie … Czytaj dalej 26 września 1936 r….
Stanisław Moskalewski (1876-1936)
6 września 1936 w Poznaniu zmarł Stanisław Moskalewski, w latach 1919-1926 pierwszy wojewoda lubelski po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. Wsławił się niezwykłą oszczędnością (co dziwne, bo wcale nie Poznaniak!): jako nadzwyczajny komisarz oszczędnościowy przy Prezesie Rady Ministrów w latach 1923-1926 zajął się redukcją wydatków administracyjnych. Zyskał wówczas przezwisko Moskalini, bo w krótkim czasie zwolnił 29 tysięcy … Czytaj dalej Stanisław Moskalewski (1876-1936)
O burze nie!
Oto kolejny o burza jący dowód lekceważenia Czytelnika masowego. Patrzajcie (i czytajcie): Joseph Conrad powiedział kiedyś: Burza zna więcej nikczemnych podstępów, niż włoscy książęta w siedemnastym wieku. Od książąt główny ekspert, Machiavelli niejaki, skonstatował, iż najczęstszy ludzki błąd – nie przewidzieć burzy w piękny czas. I pójść wonczas w jakiś las... 18 czerwca 1936 r. "Głos Lubelski" podał … Czytaj dalej O burze nie!
Słynni Lublinianie (1)
Na początek uwaga: to nie jest tekst o Panu, Szanowny Panie Prezydencie. Bo dziś nie o Krasnymstawie rzecz... Okazuje się, że całkiem sporo ciekawostek lubelskich znaleźć można w codziennej prasie krakowskiej z dwudziestolecia międzywojennego. Inaugurujemy, tym samym, obecność na naszych łamach ILUSTROWANEGO KURYERA CODZIENNEGO! (BRAWA! OKLASKI! OGÓLNY APLAUZ!) Dziś zapraszamy do lektury artykułu o zapomnianej już … Czytaj dalej Słynni Lublinianie (1)
Kur suma czyli dodawanie drobiu
I nadszedł maj roku 1936. W mieście Lublinie (a nie mieście Lublin, jak się obecnie, po barbarzyńsku zwykło mówić) opadł już świąteczny kurz: obchody Święta Narodowego Trzeciego Maja były, jak co roku, niezwykle udane i jeszcze zupełnie nieskażone zarazą zmiany dobrej (na tąż przyszło Lublinianom czekać lat jeszcze bez mała osiemdziesiąt). Temat obchodów majowych uważa … Czytaj dalej Kur suma czyli dodawanie drobiu
Krótki tekst ratunkowy czyli dyliżansem po zdrowie
W marcu roku 1936 zdarzyło się w Lublinie coś tak potwornie koszmarnego, że aż… w sumie, tak naprawdę, to nie wiemy co... Wiemy jedynie, że niejaki Rembkowski (imienia niestety historia nie przekazała potomności), słowem obraźliwym ranił ciężko pana Jabłońskiego. Dlaczego? Co nim powodowało? To właśnie owa wielka niewiadoma: sprawa musiała być poważna, a pan Jabłoński … Czytaj dalej Krótki tekst ratunkowy czyli dyliżansem po zdrowie









