Cośsiedzieje już w centrum Lublina! Uważajcie! Mogą przyjść i do Was!

Wiele się mówi o potrzebie kultury. O tym że niedoszła (Opatrzność czuwa), europejska stolica kultury stać kulturą powinna, a w miasta Centrum w dwójnasób. Jeno czy znak równości między kulturą a rozrywką próżną i głupią postawić można. Bo „Dyskoteka w Browarze” jest niewątpliwie rozrywką, którą niektórzy próbują pod kulturę podciągnąć. Nie mam dla Was dobrych wiadomości: to czego słuchacie w tym waszym browarze nie jest ani muzyką, ani z kulturą nic nie ma wspólnego. Również z kulturą osobistą. Ma za to wiele z jej braku. Bo czy do dobrego tonu należy hałasowanie nocą, kiedy wszyscy próbują spać. Ale od początku:

W zeszłym roku powołano do życia „Kino w Browarze”, z pewnego punktu widzenia, bardzo interesujące i pożyteczne przedsięwzięcie. Szkoda tylko że zadanie postawiło sobie „Kino” mało ambitne, a mianowicie by przyciągnąć jak największą liczbę widzów, jednak nie repertuarem a piwem. Bo repertuar, jak zauważyliśmy, nie powala na kolana, a piwo i owszem. No bo powiedzcie sami: „Straszny film 3”? Ten film nie był śmieszny już wtedy kiedy wchodził na ekrany. A powinien, bo to komedia. Ale po spożyciu, gdy spojrzenie widza traci już ostrość, zapewne piwosze rechotaliby nawet oglądając „Dom z piasku i mgły”, a przy „Requiem dla snu” pokładaliby się ze śmiechu. Bo nazwa kina zobowiązuje. W browarze to w browarze. Logiczne, że filmy to tylko dodatek do tego dosyć ubogiego menu. Jeżeli komuś taka idea zda się odpowiednią i miłą, jego sprawa, nie mnie negować. Samo kino, choć uciążliwe dla zdrowego rozsądku, nie jest uciążliwością dla chcącego normalnie egzystować mieszkańca tutejszego.

Ale co się dzieje gdy seans kinowy dobiegnie końca…  Nie wiem czy są na to odpowiednie słowa. Bo według samego „Kina” jest dyskoteka. Ale to nie jest dyskoteka. Dyskoteka bowiem zawiera w sobie konieczność występowania muzyki. Muzyki! Lecz to co dobywa się spośród murów dawnego klasztoru oo. Reformatów muzyką nie jest i nigdy nie będzie. Niechby to było nawet techno, ale takie prawdziwe. Ale nie – mamy tu do czynienia ze zwielekrotnionym łomotem w rytmue regularnego basowego ump – ump, gdzie jakiś pozbawiony słuchu didżej miksuje Jacksona z Gotye, dodając szczyptę „Hit the Road Jack”. O borze… (patrz opis działu o tej nazwie). Szyby drżą w oknach, wyjść na podwórze nie można, śpiew ptaków ledwie słychać… W sumie nawet jeśli ktoś chce walić się w głowę młotkiem jego prawo, ale jeśli podłączy to pod głośnik i każe słuchać innym… Przepraszam, ale na to nie może być zgody.

Czy wam (nie zasługujecie na W) się to podoba czy nie, w Polsce wciąż jeszcze obowiązuje prawo. Prawo zapewnia każdemu możliwość spokojnego, nocnego odpoczynku. Od godziny 22-ej do 6 rano. Wy mi, i moim współposzkodowanym towarzyszom niedoli, prawo to odbieracie. Możecie mi wierzyć lub nie, ale nie zabraniam wam upijać się perłą w takt tych przykrych dla ucha dźwięków. Macie do tego prawo i nikt tego nie kwestionuje. Ale nie macie prawa, aby zmuszać mnie do dzielenia waszych „pasji”. A zmuszacie.

Reasumując: przeciwko „Kinu” nie jestem i nigdy nie byłem. W sumie największym jego wrogim jest chyba właściciel, jako że Perła jakiś czas temu ogłosiła plan budowy hotelu w tym miejscu. Wtedy mi się to nie podobało. Teraz niestety już tak. Tak na marginesie pomyślcie, czy goście hotelowi będą narażani na hałas? Nawet to co napisałem powyżej nie jest dowodem, że miałbym być przeciwnikiem „Kina w Browarze” – nie, tak nie jest. Rzecz cała została wywołana zaistniałą sytuacją. Na koniec kilka pytań, na które wiem że nie otrzymam odpowiedzi. Z drugiej strony, gdybym je znał być może łatwiej byłoby mi całą sytuację zrozumieć…

1. Dlaczego dyskoteka w „Kinie w Browarze” rozpoczyna się po godzinie 22-ej, gdy obowiązuje już cisza nocna?

2. Dlaczego dyskoteka w „Kinie w Browarze” gra tak głośno? Przecież z doświadczenia wiem, że nawet jeżeli bawiący się na dyskotece lubią jak poziom głośności wyrywa im bębenki w uszach, to można tak go ustawić żeby nie był uciążliwy dla osób w dalszej odległości (odnoszę wrażenie, że nagłośnienie browaru gra tyle co fabryka dała czyli na maksa)?

3. Kto wydał „Kinu” zgodę na naruszanie ciszy nocnej?

4. Czy cisza nocna będzie zakłócana  codziennie aż do października?

5. Dlaczego dyskoteka uniemożliwia małym dzieciom sen w nocy?

6. Dlaczego dyskoteka uniemożliwia sen również osobom dorosłym?

7. Czy wiecie Państwo, że w pobliżu znajduje się hospicjum?

8. Czy wiecie Państwo, co to jest hospicjum?

9. Czy wiecie Państwo, że w hospicjum znajdują się ludzie nieuleczalnie chorzy?

10. Czy wiecie Państwo, że często nieuleczalnie chorzy są umierający?

11. Czy byliście Państwo kiedykolwiek w hospicjum?

12. Czy Państwo zamierzają odwiedzić hospicjum?

13. Czy pytaliście Państwo chorych i umierających czy hałas przeszkadza im w umieraniu?

14. Czy „wreszcie coś się dzieje w centrum” jest ważniejsze od życia i śmierci człowieka?

15. Czy sprzedaż piwa to wystarczający powód…

A w następnej części: krótka rozprawa między trzema osobami: dwiema zwolenniczkami „Piwa w Kinie” z jednej, a mną – nieprzyjacielem wielkim „coś się dziania wreszcie w centrum” – z drugiej strony. Możliwe dodatkowe dramatis persoane – ochotnicy mile widziani. Własny sprzęt niekonieczny – piwowarzy zapewniają wszystkim darmowe kłonice, widły i pochodnie. Piwo? Nie no oczywiście, że nie. Za piwo trzeba zapłacić!

4 myśli na temat “Cośsiedzieje już w centrum Lublina! Uważajcie! Mogą przyjść i do Was!

    1. Nie tak znowu anonimowo… Ale wracając do pytania: po pierwsze to próbowałem skontaktować się z organizatorami i po prostu poprosić o zmniejszenie głośności, bo spokojnie dałoby się ustawić to na tyle ciszej, że ludzie na imprezie mogliby bawić się nadal, a ludzie poza imprezą zażywać nocnego wypoczynku. W rezultacie – na jedynej platformie kontaktowej jaką w tym przypadku jest facebook, zostałem pozbawiony możliwości wypowiedzi. Po drugie zwróciłem się z uprzejmą prośbą tej samej treści do Browarów – zero reakcji. Teraz i owszem podjąłęm jeszcze inne działania, ale nie przyszło mi jakoś do głowy,żeby próbę rozwiązania tej sprawy zaczynać od kija… W międzyczasie zaś, dla zabicia (zapewne) nudy „wylewam żale” w Internecie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.