Pytanie pierwsze: dlaczego pan Grzegorz z Transportu zaczął być podejrzliwy dopiero 30 kwietnia? Pytanie drugie: czy podejrzliwy był już rano, wkrótce po tym jak opuścił łóżko (bo chyba opuścił), czy dopiero przed piętnastą? Pytanie trzecie: jakimi ulicami szedł ów list z Zarządu do Przedsiębiorstwa, że zajęło mu to 2 godziny? A może jechał komunikacją miejską – wówczas czas podróży listu wcale nie dziwi? Pytanie czwarte: czy Zarząd posiadł już wiedzę o tym, że jakiś czas temu wynaleziono pocztę elektroniczną? Mało tego: od 1876 roku znany jest wynalazek telefonu (umożliwia przesyłanie głosu na odległość!). Pytanie piąte: dlaczego Grzegorz nie mógł spotkać się z Weroniką twarzą w twarz? Pytanie siódme: dlaczego zdaniem pani Grażyny z Przedsiębiorstwa reakcja na sytuację trwająca ponad dobę dowodzi szybkości działania? Pytanie ósme: kto wymyślił zwrot „wielkopojemne” i czy język polski nie zna jakichś zręczniejszych i bardziej dla odbiorcy przyjaznych określeń „wielkopojemności”? Pytanie dziewiąte: dlaczego tych pytań nie zadał „kud” z GwL (i dlaczego w zdaniu: „Pismo o którym mówi pan dyrektor Malec owszem otrzymaliśmy ale zbyt późno.” nie ma żadnego przecinka)?
Ja tylko… nie błądzę.

Nie wspominając już nawet o błędzie w drugim zdaniu artykułu…… „[…] wszystkie pojazdy były mały […]”
True, true… (wassup!)