Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Archive for the tag “kościół Bernardynów w Lublinie”

O burze nie!

Oto kolejny o burza jący dowód lekceważenia Czytelnika masowego. Patrzajcie (i czytajcie):

Joseph Conrad powiedział kiedyś: Burza zna więcej nikczemnych podstępów, niż włoscy książęta w siedemnastym wieku. Od książąt główny ekspert, Machiavelli niejaki, skonstatował, iż najczęstszy ludzki błąd – nie przewidzieć burzy w piękny czas. I pójść wonczas w jakiś las…  18 czerwca 1936 r. „Głos Lubelski” podał do publicznej wiadomości, że burza nad lubelskiem wyrządziła dużo szkód w mieście i na prowincji.

CZAS_1491c_1935_I_nr164_0006

Przyszła w nocy, jak złodziej, pomiędzy godziną 2 a 3. Nad Lublinem i niektórymi miejscowościami Lubelszczyzny rozpętała się gwałtowna burza z piorunami i wielką ulewą. Wiele osób przysięgało więc na wszystkie świętości, że to oberwanie chmury… Jak było naprawdę, zdaje się nikogo to nie obeszło… Deszcz, ach!, ten to dopiero narozrabiał! Sady, ogrody i drzewostan? Zapomnijcie! Pogruchotane wszystko. Linie telegraficzne i telefoniczne? Oczywiście zerwane. A wiecie, jakie fajne drzewo rosło przy kościele Bernardynów? Taaakie duuużee i staare, że hej! No i też trzas… ło matko! Konar gruchnął na ulicę i zatarasował przejście. Weź teraz to cholerstwo odciągnij: nie było łatwo. A teraz jest?

POCZ_U_3009

            A w Hrubieszowskiem to się dopiero działo?! Taż sama burza rozszalała się nad wsią i folwarkiem Raciborowice gm. Białopole. Bez żadnych zahamowań… Ulewy i grad, grad i ulewy. I tak na zmianę. Zniszczeniu uległy zasiewy na polach: oziminy w 20 procentach, zasiewy wiosenne w 50…

CZAS_1491c_1935_I_nr164_0005

            A jeszcze w niedzielę było zupełnie inaczej: rano słoneczna i upalna pogoda, to też kto żyw wyjeżdżał z miasta „na łono natury”. Osiemdziesiąt lat temu lubelskim łonem były Zemborzyce, wówczas nie zalane jeszcze bystrzycową – o glonów smaku – zalewą. Łonem zapasowym był też i Sławinek. Do samych Zemborzyc sprzedano przeszło 600 biletów kolejowych. W naturze wystąpiły też i burze, ale ludziska nie narzekali: w ciągu dnia przeszło kilka deszczów i burz nie zepsuło to jednak „majówek”. Niektórym trudno dogodzić…

            Niestety, znowu zawiodła kolej… Choć burza huczy wkoło nas, pociąg znowu nie zjawił się na czas. Czy słońce świeci, czy deszczyk leje, zawodzą w kraju tym, żelazne nas koleje. Oddajmy głos „Głosowi”: należy stwierdzić z ubolewaniem, że władze kolejowe pogorszyły  znacznie komunikację z Zemborzycami, Krężnicą i Niedrzwicą, kasując niedzielny pociąg wycieczkowy, który w ubiegłym sezonie odchodził o 10 z Lublina. Pozostał tylko pociąg o 7.45, co jest stanowczo za wcześnie.

O Borze (to taki las!),
Burzy znów
Nadszedł czas!

P.S. …deszcze były krótkie – a potem wracała ładna pogoda.

Głos Lubelski z 18.VI.1936 r. (Nr 164)

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

 

O kurzu, ćwiczeniach i skruszonym szoferze

4

3

5

2

6

1Głos Lubelski z 19.V.1925 r. (Nr 137)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Tylko w „Gabinecie”: Uroczystości Wielkiego Tygodnia we wszystkich świątyniach lubelskich…

…w roku 1915:

Ceremonje Wielkotygodniowe.

(p) W Wielkim Tygodniu uroczyste ceremonje odprawione będą jak niżej:

1

W kościele katedralnym.

Ceremonje Wielko Tygodniowe rozpoczną się we Czwartek Wielki o g. 8 rano, Ciemne jutrznie w Wielki Czwartek, Piątek i Sobotę o g. 4 po poł. Rezurekcja rozpocznie się w Wielką Sobotę o g. 8 wieczorem. W Wielką Niedzelę i Poniedziałek sumy będą odprawione o g. 11 rano, nieszpory o godz. 4 po poł.

2

W kościele po-Bernardyńskim.

W Wielki Czwartek o g. 8 rano, w Piątek o g. 9 rano, w Sobotę o g. 7 rano. Rezurekcja w Niedzielę o g. 6 rano. Suma w Niedzielę i Poniedziałek o g. 11 rano. Nieszpory o g, 4 po poł.

3

W kościele św. Ducha.

W Wielki Czwartek, Piątek i Sobotę o g. 7 rano. Rezurekcja w Niedziele o g. 7 rano, po rezurekcji Msza św. Nieszpory o g. 5 poł.

4

W kościele po-Kapucyńskim.

W Wielki Czwartek o g. 8 rano, w Piątek i Sobotę o g. 9 rano (święcenie wody). Rezurekcja w Sobotę o g, 7 wiecz. Suma w Niedzielę i Poniedziałek o g. 10 rano.

5

W kościele po-Wizytkowskim.

W Wielki Czwartek, Piątek i sobotę o g. 9 rano. Rezurekcja w Sobotę o g. 7 wiecz. Suma w Niedzielę o g. 11 m. 30 rano.

6

W kościele pp. Bernardynek.

W Wielki Czwartek, Piątek i Sobotę o g, 7 rano. Rezurekcja w Sobotę o g. 7 wiecz. Suma w Niedzielę i Poniedziałek o g. 11 rano.

7

W kościele św. Wincentego (pp. Szarytek).

W Wielki Czwartek i Piątek o g. 6 rano (święcenie wody). Rezurekcja w Niedzielę o g. 6 rano, poo rezurekcji Msza św. Nieszpory o g. 5 po poł.

8

W kościele po-Karmelickim.

W Wielki Czwartek o g. 8 rano, w Piątek pasje o g, 5 po poł., w Sobotę święcenie wody o g. 8 rano. Rezurekcja w Niedzielę o g. 7 rano, po rezurekcji Msza św. Nieszpory o g. 5 po poł.

9

W kościele po-Dominikańskim.

W Wielki Czwartek, Piątek i Sobotę o g. 6 rano, Rezurekcja w Sobotę o g. 8 wiecz. Suma w Niedzielę o g. 10 rano. Nieszpory o g. 4 po poł.

10

W kościele po-Misjonarskim.

W Wielki Czwartek, Piątek i Sobotę o g. 7 rano. Rezurekcja w Niedzielę o g. 7 rano, po rezurekcji Msza św.

1211

W kościołach na Kalinowszczyźnie i Czwartku.

W Wielki Czwartek o g. 10 rano, w Piątek o g. 9 rano (tegoż dnia pasje o g. 5 po poł), w Sobotę o g. 7 rano (święcenie wody). Rezurekcja w Niedzielę o g. 7 rano, po rezurekcji suma. Nieszpory o g. 4 po poł.

Ziemia Lubelska z 31.III.1915 r. (Nr 90)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

…tylko żeby ta Mary Pickford (…) była choć mniej trochę brzydka…

Weteranów z r. 1863

jest niespełna 150.

W związku z 72-gą rocznicą wybuchu powstania styczniowego oddawano w całej Polsce hołd staruszkom – weteranom tych bohaterskich zmagań.

Uczestnicy tego powstania są już bardzo nieliczni. Nawet najmłodsi wówczas, bo 18-letni bohaterzy roku 1863, są dzisiaj sędziwymi starcami . Dolna granica wieku dzisiejszych weteranów 1863 roku to 89 lat, najstarsi wśród nich przekroczyli już lat sto. Jeszcze przed 5 laty było ich ponad 2000, obecnie każdy niemal dzień stwarza  wyrwę w przerzedzonych szeregach. W całej Polsce jest ich nie pełna 150.

Weteranami zajmuje się zespół specjalnie oddany ich sprawie: „Towarzystwo Przyjaciół Weteranów”. Ponadto we wszystkich większych miastach , a więc w Warszawie, Lwowie, Krakowie itd. istnieją koła „Towarzystwa Przyjaciół Weteranów”, których celem jest skupienie stosunków weteranów, zamieszkałych na danym terenie, w jedną wspólną rodzinę i utrzymywanie z nimi kontaktu osobistego lub korespondencyjnego.


Niezwykły konwertyta

Żyd-komunista przyjmuje katolicyzm aby uzyskać
schronienie w klasztorze

LUBLIN 24.1 Do klasztoru OO. Karmelitów w Lublinie zgłosił się młodzieniec wyznania mojżeszowego i podaje się za słuchacza wyższej uczelni w Warszawie. Złożył oświadczenie, że pragnie przyjąć chrzest święty i chciałby się poświęcić misji nawraca żydów na katolicyzm, że czuje powołanie do życia klasztornego.

OO. Karmelici przekonawszy się, że kandydat posiada już zupełne znajomości zasad wiary katolickiej, co świadczyć mogło o rzeczywistych i szczerych jego zamiarach zmiany wiary z przekonania, uważali za możliwe nie odkładać ceremonji chrztu i zaproszono na rodziców chrzestnych panią O. i pana R. przyjęli kandydata na łono Kościoła Katolickiego.

Neofita wszedł w ścisłe stosunki z klasztorem, gdzie nawet zamieszkał. U swoich rodziców chrzestnych bywał częstym gościem, a poza tem prowadził życie ruchliwe, zawierając w mieście wiele znajomości.

Pewnego razu, podczas bytności neofity w klasztorze, zgłosił się agent tajnej policji, zapytując o jego osobę. Zobaczywszy agenta, neofita… wyskoczył oknem i znikł w pogoni. Okazało się że zbieg jest dawno poszukiwanym przez policję działaczem komunistycznym, i że komedję chrztu podobno aranżował już parokrotnie w różnych miejscowościach. Tym razem chodziło mu prawdopodobnie o uzyskanie w klasztorze bezpiecznego schronienia.


Odpust w kościele św. Pawła. Dzisiaj 25 b. m. przypada odpust w kościele po Bernardyńskim z okazji święta Nawrócenia św. Pawła Apostoła. Uroczystą sumę o godz. 11-tej odprawi ks. kan. Stodulski z Luterskich Piask, kazanie wygłosi ks. prof. dr. Władysław Goral. Wieczorem o 6 tej będą odprawione uroczyste nieszpory z kazaniem Ojca Ireneusza, Karmelity bosego na temat „zjednoczenie kościołów – postulatem nauki Chrystusowej.


Nowe nazwy ulic. Wojewoda zatwierdził decyzję prez. Piechoty co do nadania nowych nazw niektórych nowych ulic m. Lublina.

Zatwierdzona więc została zmiana nazwy ul. Powiatowej na ul. Bronisława Pierackiego, oraz nazwy następujących ulic:

1) na gruntach Rury Jezuickie (gr. Michałowskiej) ul. Zachodnia, Słoneczna, Żniwna, Letnia i Siewna.

2) na gruntach Rydygier Bielajew przy ul. Narutowicza ul. Ochotnicza i Antoniego Szczerbowskiego.

3) na gruntach Rotrubina: ul. Czwartaków, Piotra Wysockiego i M. Langiewicza.

4) na gruntach wojskowych i miejskich przy ul. Racławickiej: ul. Płk. Lisa Kuli i Sławinkowska.

5) na gruntach Lemszczyzny: Plac Jana Kleniewskiego, ul. Sapiehy i ul. Szwedzka.

6) na gruntach Ponigwody: ul. Wielka, Plac  Ponigwoda, ul. Ziemiańska i ul. Dworska.


Mary_Pickford_cph.3c17995u

…mniej trochę brzydka?!

Z ekranu.

Kino Stylowy: „Cienie wielkiego miasta” i „Kiki”.

Obecny program kina Stylowego dostarcza wiele wrażeń tym, którzy lubią sensację, oraz tym, którzy lubią humor. Sensacji pod dostatkiem zawiera bowiem film „Cienie wielkiego miasta”. Mimo sensacyjnej fabuły, film nie jest zanadto banalny, zmontowany jest zręcznie, akcja jego wiąże się w dobrą i interesująca całość. Niemałą atrakcję stanowią momenty narciarskie w terenie wysokogórskim.Wybitnych „gwiazdorów” w filmie nie ma, ale wszyscy aktorzy są razem wziąwszy nienajgorsi.

„Kiki” to film niewątpliwie zabawny, tylko żeby ta Mary Pickford, tak przereklamowana, była choć mniej trochę brzydka i grała lepiej. Ratuje sytuację wiele momentów szczerego humoru, wprawdzie humoru amerykańskiego, więc hałaśliwego nieco, ale nie przeszkadza to jednak, że na widowni zapanowuje nastrój bez troski, a publiczność reaguje co chwila głośnym śmiechem.

Program akurat na dzisiejsze ciężkie czasy.

Głos Lubelski z 25 I 1935 r. (Nr 25)

i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Targi Lubelskie przed stu laty

POCZ_UUU

+ Zyskowny proceder. (p) Rozporządzenie magistratu, zakazujące furmankom włościańskim postoju na targu, wydane prawdopodobnie w celu usunięcia nieczystości, jakie się tworzą przy postoju koni, a więc w celu podniesienia stanu hygienicznego targu, skutku nie odniosło, gdyż śmiecie i brudy na targu jak były, tak i są obecnie. Za to wywołało ono śród właścicieli domów w okolicy targu zyskowny proceder udzielania prawa postoju furmankom na podwórzach swych domów za wynagrodzeniem 5 kop. od konia. W jednym domu przy ulicy Szewckiej w podwórzu mieści się około 500 koni z wozami, które cały prawie dzień przepełniają to podwórze, co przynosi gospodarzowi mniej więcej 20 rb dziennego dochodu bez kosztów, w innym znów domu w pobliżu mieści się 300 koni. Właściciele domów z dużemi podwórzami przy ul. Ś to Duskiej również biorą się do tego procederu, a niektórzy wycinają na ten cel nawet ogrody owocowe, gdyż dochód z postoju furmanek jest, rozumie się, znacznie wyższy niż z owoców.

1

+ Z przedmieścia Piaski. (p) Jedno z największych a niewątpliwie najbardziej zaludnione i najruchliwsze przedmieście lubelskie – Piaski pod wielu względami wygląda, jakby do miasta nie należało i znajdowało się od niego o kilka mil. Szczególnie jaskrawo bije to w oczy, gdy się przejść po tamtejszym targu, gdzie panują porządki, gwałtownie upominające się uporządkowania. Rzeźnicy np. tyranizują wprost swoją klijentelę. O taksie na mięso nic słyszeć nie chcą a przy sprzedaży mięsa każą należność płacić z góry przed odważeniem. Gdy się kto powoła na taksę, dodają mu połowę wagi nagami bydlęcemi, porąbanemi na kawałki, w ostatecznym razie wypraszaja kupujących z jatki i zamykają ją na cztery spusty. Na domiar złego w wypadkach takich nadużyć rzeźników jakoś nie można znaleźć stójkowego, a jeśli się znajdzie to prawie zawsze odmawia zejścia na miejsce, tłumacząc się, że mu nie wolno opuśić posterunku. Trudno również wnieść zażalenie na przekraczającego przepisy rzeźnika do instancji wyższej, jak stójkowy, gdyż na jatkach na Piaskach nie ma ani numerów ani imion i nazwisk rzeźników, o czem już dawniej wzmiankowaliśmy.

Wobec tego wszelkie nadużycia rzeźników z Piask i ich gburowate obchodzenie się z publicznością uchodzi bezkarnie, pomimo rożnych przepisów i taks. Czyżby jednak nie było żadnego sposobu na Wielmożnych Panów Rzeźników z Piask i czy publiczność tamtejsza już zawsze musi być w ich niewoli, nie mogąc się obyć bez mięsa?

Nafty i węgla na Piaskach brakuje w sklepach, ale za to kto ma stosunki i chce płacić co Żydkowie zażądają, to może dostać, gdyż artykuły te pochowali oni po komórkach i piwnicach, zkąd je pokryjomu zaufanym i znajomym sprzedają. Nie można się temu dziwić, bo przy jawnej sprzedaży np. nafty trzeba brać według taksy po 14 kop. za kwartę, a w tajemnicy sprzedając, bierze się 25, 30 a nawet 35 kop. za kwartę.

+ Statystyka. (p) W parafii Nawrócenia św. Pawła (przy kościele po-Bernardyńskim) w ub. 1914 r. zawarto związków małżeńskich 210, urodzin zanotowano 1405, skonów 1360. W tejże parafii dopełniono 25 aktów przejścia z prawosławia na katolicyzm.

Bez tytułu

Sto lat później… (www.pawel.lublin.pl – z ogłoszeń na niedzielę 28 grudnia 2014 r.)

Ziemia Lubelska z 4 I 1915 r. (Nr 4)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Na koniec świata, tylko w butach „Bata”!

2Zabił swą teściowę

Przypadkowe morderstwo pod Turobinem

We wsi Przedmieście Szczekaskie, gminy Turobin, powiatu krasnystawskiego, od pewnego czasu zamieszkiwał przy swej teściowej Katarzynie Ług, młody jej zięć, Paweł Wojtas.

Życie tej rodziny płynęło spokojnie, nie słychać tam było żadnych kłótni ani awantur. Pewnego wieczoru Wojtas począł manipulować rewolwerem, a pracy jego przyglądała się cała rodzina. W pewnej chwili teściowa zwróciła się do Wojtasa z zapytaniem „czego rewolwer nie psztyka”. – Wojtas chcąc teściowej pokazać „psztyknięcie” pociągnął za kurek. Rozległ się wystrzał. Stara kobiecina trafiona śmiertelnie w brzuch, padła trupem na miejscu.

Sprawę skierowano na drogę sądową. Na rozprawie sądowej świadkowie stwierdzili, że zabójstwo było przypadkowe. Sąd po krótkiej naradzie, skazał Wojtasa na 6 miesięcy więzienia.


Kulą w brzuch

Krwawa zemsta wieśniaków

Kilka dni temu we wsi Godziszów gm. Kawęczyn pow. janowskiego powracał do domu 26-letni mieszkaniec tej wsi  Andrzej Widz.

Widz cieszył się bardzo złą opinją i podejrzany był o dokonanie szeregu kradzieży. Kiedy idący znalazł się w pobliżu swego domu, nagle rozległ się suchy trzask wystrzału rewolwerowego i Widz z głuchym jękiem zwalił się na ziemię. Okazało się, że jakiś osobnik strzelił do niego trafiając w brzuch. Rannego w stanie groźnym przewieziono do szpitala.

Policja w tej sprawie rozpoczęła dochodzenie. Zachodzi przypuszczenie, że ma się tu do czynienia z aktem zemsty.

3

Skazanie komunisty przez lubelski

Sąd Okręgowy

Swego czasu do Gorzkowa w powiecie krasnystawskim, przybył mieszkaniec m. Warszawy Dawid Herszenson. Miał on w Gorzkowie Kuzynów, do których zawitał. Ponieważ policja miała co do jego osoby pewne podejrzenia, przeto roztoczyła nad nim surową inwigilację, dzięki której w kilka dni później ustalono, iż posiada on w celu rozpowszechnienia znaczną ilość ulotek o treści antypaństwowej wydanych przez K.P.P. Przeprowadzono rewizję i znalezione ulotki skonfiskowano.

Herszenson został pociągnięty do odpowiedzialności sądowej. Ostatnio stanął on przed lubelskim Sądem Okręgowym, który skazał go na 1 rok więzienia.


Krwawe „spotkanie” młodzieży dwuch wsi

W obronie własnej zastrzelił przeciwnika

Młodzież ze wsi Babin, gminy Zakrzówek, powiatu janowskiego całą gromadą wybrała się na zaręczyny swego znajomka do sąsiedniej wsi Annów leżące już na terenie powiatu krasnystawskiego.

O tej „wyprawie zaręczynowej” babiniaków dowiedzieli się mieszkańcy Annowa i za wszelką cenę zapragnęli nie dopuścić do ich przybycia na teren wsi. W tym celu zebrali się parobczacy z Annowa na naradę. Uradzono, że kiedy babiniacy przybędą do wsi – wówczas wszyscy chłopi z Annowa uzbrojeni w pały i kłonice „przepędzą gości na cztery wiatry”.

Jako teren spotkania obrano plac przed kuźnią mieszczącą się na skraju wsi.

Po jakimś czasie na drodze ukazali się „goście” – wówczas na ich „spotkanie” wyszedł jeden ze starszych gospodarzy Annowa uzbrojony w długą tyczkę i „kolnął” jednego z „gości” w pierś. Był to znak do ataku. Wszyscy annowiacy wyskoczyli ze swych kryjówek i rzucili się na przybyłych. Rozpoczęła się ogólna bójka na noże, pałki i inną „broń ludową!”

Pod naporem masy annowiaków szczupła garść przybyszów zachwiała się i poczęła uciekać.

Wówczas annowiacy chwycili w środek dwóch z Babina – braci Wojciecha i Michała Flisów.

Obaj młodzieńcy znaleźli się w sytuacji bez wyjścia. Ponieważ napastnicy zabierali się do nich nie na żarty, wówczas Michał Flis wydobył z kieszeni rewolwer i strzelił do tłumu. Jeden z napastników ugodzony w czoło padł trupem, pozostali w popłochu zbiegli.

Flis w tych dniach stanął przed Sądem Okręgowym oskarżony o zabójstwo. Sąd uznał, że strzelił on w obronie koniecznej i uwolnił go od winy i kary.

1Piwiarnię okradli z żarówek. Wajser Icek, Zielona 5, zameldował o kradzieży 3-ch żarówek wart. 4,30 zł z piwiarni przez nieznanego sprawcę.


Oszustwo. Malinowski Ignacy, zakrystjan kościoła św. Pawła w Lublinie (Bernardyny) zameldował o oszustwie przez nieznanego osobnika, roznoszącego opłatki w rejonie parfji nie mając upoważnienia na zbieranie pieniędzy.

Ziema Lubelska z 22 XII 1931 r. (Nr 347)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej KUL
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Może… pomoże?

IMAG0091i-hate-facebook1

Marne widoki

Pałac Sobieskich

Pałac Sobieskich w Lublinie.

Kościół i klasztor oo. Bernardynów

Kościół i klasztor oo. Bernardynów w Lublinie.

i-hate-facebook1

Piaseczkiem…

prosiłem zasypać. Nie strzałami!

Przynajmniej lód się trochę potopił od tego gorąca. Ale tarcza do reperacji… niestety…

Parafii rzymskokatolickiej Nawrócenia św. Pawła w Lublinie…

…przy ulicy Bernardyńskiej 5: serdeczne „Bóg zapłać!” za troskę i opiekę nad duszyczkami naszymi grzesznymi i za to, że nie musimy przejmować się sprawami tego świata. Bo Pan uchroni nas przed upadkiem… zwłaszcza na, pokrytym lodem, chodniku przy kościele na rzeczonej ulicy Bernardyńskiej. A może byście, Ojcowie Duchowni, pomogli naszemu Stwórcy uchronić nas grzesznych przed bólem owego, na śliskim chodniku, upadku? I posypali go piaskiem. Lubo też solą. Powiadają Starsi, że i popiół z pieca (nie, nie ten, w który obrócić się spodziewamy!) zdać się na śliskość ową może.
A może przyczynę, okrutnej tej śliskości, na zawsze już usunąć? Znaczy chodnik zerwać do imentu, iment ów zaorać i trawą, w wiosennej porze, zasiać. A następnie, dla odstraszenia niewiernych, pieszych Lublina mieszkańców (kobiety z dzieciątkami w wózkach, staruszek i staruszków w szczególności) taśmą czerwoną w białe pasy zagrodzić. Albo i lepiej białą, jeno na czerwone pasy zdobioną. Bo biały to niewinności oznaczenie.
I sposób ów, na Dolnej Panny Maryi ulicy, sprawdza się extraordynaryjnie.
Z góry o wybaczenie za swą śmiałość proszę. I za wiarę słabą, co nie zawsze przed upadkiem uchroni. Ale może i Wasza jest racja, że pokładanie ufności w piach bezrozumny, miast w Opatrzność…pogaństwa to oznaka… Pogański to kraj, pogański obyczaj. Ja nie Gender wszakże, nie mahometanin przebrzydły… ino „człowiek jam niewdzięczny „, o członków swoich całość, i marnej mej człowieczej powłoki integralność, jako też niezbyt duże jej uszkodzenie, zatroskany.
Amen.

Post Navigation