Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Archive for the tag “Fabryka Maszyn Rolniczych i Odlewnia Żelaza Wacław Moritz”

Lustereczko, lustereczko… Powiedz przecie…

Okazuje się, że teza postawiona w poprzednim naszym wpisie jest (przynajmniej na razie) na wyrost i oto jutro nadeszło i jest już dzisiaj: mamy zatem rok dwa tysiące i osiemnasty, a w roku tym pełno roczNIC, przeczNIC i obietNIC. A także nadziei, że nie ostanie nam się, jak temu chamowi z Wyspiańskiego, jeno sznur (czyli właśnie nic). Nic to, trza się otrzepać i wznowić wędrówkę przez czas i przestrzeń, przy akompaniamencie słynnego już „O Borze! (to taki las…) wezwania. Zatem do roboty!

I na początek dobra wiadomość: wraca na łamy „Kuriera z Lublina” „Express Lubelski i Wołyński”, wzmacniając tym samym, skromną bazę źródłową „Gabinetu”. A korzystając z okazji, wyrażamy nadzieję, że w roku nowym, Sympatyczni Koledzy z lubelskiej Wszechnicy (tej, co sto jedenasty rok ma już na karku), dorzucą trochę zdigitalizowanych czasopism lubelskich. I chociaż podobno spes mater jest stultorum, ja jednak contra spem – spero. Koniec wymądrzania się, czas na gołe (nie zimno im w styczniu?) fakty…

Mamy więc 1 styczeń roku 1938. Lublin i Lubelszczyzna oddają się refleksji nad czasem minionym:

O roku ów:

  • przyniosłeś poprawę gospodarczą: dla miasta i regionu;
  • rynek pracy znacząco podreperowałeś (fabrykami Hessa i Moritza, tudzież innymi);
  • suszą wielką dopiekłeś wszystkim, dzięki czemu „wielki zjazd rolniczy” w Lublinie miał o czym rozprawiać;
  • Centralny Okręg Przemysłowy ku nam żeś przybliżyć raczył (choć wojną niedaleką, jego zniweczenia żeś przewidzieć nie potrafił);
  • dałeś nam płonną nadzieję na szkołę cywilną dla pilotów w Świdniku (nie wspominając już o niezrealizowanym planie przeniesienia na ten teren jednego z poważniejszych ośrodków wyszkoleniowych wojskowych;
  • pokazałeś, jak wielkie trzeba podjąć wysiłki w kierunku uporządkowania miasta (1937-2017);
  • w sporcie żeś specjalnie nie zachwycił;
  • ujawniłeś, że w Lublinie dziedzina życia umysłowego i kulturalnego w dalszym ciągu tkwi w impasie, nie mogąc wyjść na twórcze ścieżki…

…zaraz, zaraz czy aby na pewno chodzi o rok 1937?

Lublin (sed in loco Gdańsk et Gdynia), Anno Domini 2018.

 

„Express Lubelski i Wołyński”  nr 1  z 1 I 1938 r. – dodatek świąteczny

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

(Wy)Pustki…

lublin_-_ul-_lipowa_-_cmentarz_wojskowy_-_krzyze_nieznanych_zolnierzy_austriackich_-_dsc00371_v9

Cmentarz wojskowy przy ulicy Lipowej w Lublinie

O czym dzisiaj? No cóż, nie jest to zbyt oryginalny początek, ale jakieś zagajenie już mamy. Zagajenie? Za GAJ? E nieeee… Jednym słowem znowu las… A jak las (i w dodatku jednym słowem), to… o Borze! (to taki las). I w tym miejscu mógłbym już zakończyć dzisiejsze pisanie, ale nie zrobię tego, ponieważ tego nie zrobię. 😉

Przed stu laty wydarzyło się w Lublinie wiele wydarzeń, niektóre z nich nawet 24 września. O niektórych z nich pisała ówczesna prasa. Niektóre z tych gazet udało mi się przejrzeć i… oto się działo w roku 1916. „Głos Lubelski” propagował… kiszenie ogórków. Nie, to nie żart: Wincenty Dąbrowski, instruktor ogrodniczy, zaprezentował trzy sposoby kiszenia ogórków. Artykuł ten polecam zachować (raczej nie go nie wycinajcie!), bo w obliczu nadchodzącej zimy każde źródło witamin jest na wagę złota. Ja ze swej strony polecam kwas z ogórków:

1

Pochłonięci bez reszty kiszeniem ogórków, być może nie zauważyli Lublinianie dziwnego „zjawiska na niebie. Oto dnia poprzedniego w godzinach przedpołudniowych na przezroczystym horyzoncie nieba widać było wyraźnie sierp księżycowy, zaś obok gwiazdę.  Zjawisko budziło zrozumiałe zainteresowanie, jednak po rewolucji październikowej taki widok na nikim nie zrobiłby już wrażenia.

2

A co do tego wszystkiego ma bufetowa? Będąc młodą i inteligentną, musiała zapewne znać się na astronomii…

3

Teraz oddajmy „Głos” głos „Ziemi Lubelskiej” z tegoż samego dnia. Ze spraw lubelskich warto zwrócić uwagę na informację o urządzeniu przez komendę obwodową C. K. nowego cmentarza wojskowego, „na którym każde wyznanie otrzyma osobno wyznaczone miejsce”. W tekście nie podano lokalizacji cmentarza, ale ze słów, że nowe kwatery położone są „za cmentarzem prawosławnym i ewangelickim: można wywnioskować, ze chodzi tu o obecny cmentarz przy ulicy Lipowej.  „Ziemia” donosi. że roboty przy urządzaniu cmentarza są już na ukończeniu i że na nowym cmentarzu widnieje już kilkadziesiąt mogił żołnierskich tych, których fala wojny z ich rodzinnych stron przypędziła do kraju naszego i tu śmiercią nawiedziła.

45

Sto lat temu w Lublinie sprzedawano też owce. Sprzedażą beczącego towaru zajmowała się… Fabryka maszyn rolniczych i odlewnia żelaza Wacława Moritza:

6

„Ziemia” wydrukowała też chwytającą za serce historię z Austrii, która – może wbrew temu co napisano – w sposób oczywisty dowodzi istnienia Boga (i tego, że proście, a będzie…). Nie wierzycie, przeczytajcie sami.

7

A nie?

Z Bogiem!

Głos Lubelski z 24.IX.1916 r. (Nr 264) i Ziemia Lubelska z 24.IX.1916 r. (Nr 471)

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej i Wikipedii
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

„Nawet pesymista jest zadowolony…”

3

1

2

4

Express Lubelski i Wołyński z 6.XI.1935 r. (Nr 308)

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

I znowu ten Moritz!

1Ziemia Lubelska z 18 I 1915 r. (Nr 18)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

…i znowu zachwyca reklama od Moritza!

1Ziemia Lubelska z 17 I 1915 r. (Nr 17)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Nowy rozkład jazdy autobusów. Gdzie znaleźć dorożkę. Jak chodzić po mieście – PORADNIK. Gratis: ostatni film Maksa Lindera (UWAGA – BARDZO ŚMIESZNY, ALE MAX POPEŁNIŁ PO NIM SAMOBÓJSTWO…)

1

 

 

Rozkład przystanków autobusów. „Linja Dworzec – Uniwersytet”: Dworzec – Plac Bychawski – most na Bystrzycy – róg Bernardyńskiej – Plac Łokietka – Hotel Europejski – Bank Polski – Sąd Okręgowy – Uniwersytet.

„Linja Szpital żydowski – Dworzec”: Szpital żydowski – Czwartek – Plac Targowy – Plac Łokietka – róg Bernardyńskiej – most na Bystrzycy – Plac Bychawski – Dworzec. Wszędzie kurs 40 gr. Od ratusza do Uniwersytetu 20 gr. Dla uczącej się młodzieży 25 gr.


POCZ_1

Rozkład postoju dorożek w mieście. Hotel „Victoria” parokon. 6. Jednokonne: Kapucyńska róg Krakow. Przedmieścia – 12 Trzeciego Maja – 16 Wieniawska róg Krakow. Przedm – 10, Królewska róg pl. Łokietka – 15, Szpitalna obok Teatru – 6, Kowalska róg Nowej (na Kowalskiej) – 15, Lubartowska obok targu – 15, Fabryczna obok fabr. Moritza – 6, Bychawska róg Foksalnej – 15, Dworzec kolejowy 85.


= Czas tę sprawę uregulować. ( w) Bezwątpienia, żyjemy dziś w czasach i sezonie najprzerozmaitszych „pas” przeważnie tanecznych. Nigdy jeszcze bowiem tańce nie były tak rozpowszechnione jak obecnie. Jeżeli jednak znamy doskonale najbardziej zawiłe kroki taneczne schimmy, one-stepa, jawy, tanga i t. p. to w zupełności nie posiadamy sztuki chodzenia po ulicach naszego miasta, a raczej stosowania się do istniejących przepisów dla ulicznego ruchu pieszego. Zagranicą kulturalna publiczność chodzi w jednym kierunku prawą stroną chodnika, a w odwrotnym lewą, lub przeciwnie. W ten sposób nie tamuje się ruchu pieszego. U nas zaś choć również istnieją takie przepisy, każdy chodzi, jak i gdzie chce. Dlatego też w godzinach popołudniowych, gdzie ruch jest najbardziej ożywiony  przejście Krakowskiem Przedmieściem jest połączone z takiemi trudnościami, że ktoś, kto ma pilny interes do załatwienia, woli zejść na jezdnię i narazić się na rozjechanie przez jaki wehikuł, niż przeciskać się chodnikiem przez tłum rozpychający się wzajemnie i idący jak się komu podoba. Każdego przytem uderzyć musi jeden fakt zaobserwowany z naszego życia ulicznego. Dlaczego wszyscy tak wolno chodzą, przystają co krok na środku chodnika urządzają sobie cerele towarzyskie, idą ławą po czterech lub sześciu, tak, że wszyscy ustępować muszą i t. d. i to w godzinach, kiedy na całym świecie wre gorączkowa praca. Czyżby tyle wolnego czasu mieli? Są jednakże i u nas tacy, którzy czasu nie mają i spieszą się do warsztatów pracy. W ich to interesie policja nasza winna przestrzegać ścisłego stosowania się do przepisów dla ruchu pieszego, tak samo, jak i dla ruchu kołowego.


= Nie lada udręka (w ). W pewnym pensjonacie przy ul. Szpitalnej , dość licznie w roku bieżącym zamieszkiwanym, jak nam donoszą, dzieją się rzeczy zgoła nieprawdopodobne. Jedno z mieszkań zajmuje bowiem p. P., która snać postępując w myśl przysłowia „Wolnoć Tomu w swoim domku”, formalnie „bębni” przez noce całe na rozklekotanym klawikordzie nie pozwalając reszcie mieszkańców na zasłużony całodzienną ciężką pracą zawodową  odpoczynek. To też znosić oni muszą tę udrękę z konieczności tylko, albowiem ogólny „głód” mieszkaniowy nie pozwala na natychmiastowe wyemigrowanie. W każdym razie, jak tam jest to jest, dość, że w imieniu tych nieszczęśliwych mieszkańców apelujemy do poczucia ludzkości p. P., gdyby zaś to nie poskutkowało, postaramy się o energiczniejszą interwencję.


= „Niebezpieczny wypadek”. (z) W dniu onegdajszym w godzinach wieczornych na stację Pogotowia Ratunkowego zgłosiła się matka 2 letniego chłopca, Marjana Mazurkiewicza zamieszkałego przy ulicy Ewangielickieh 6, którego podczas zabawy z pokojowym pieskiem – tenże ugryzł w pewne „bardzo dyskretne miejsce” powodując lekkie skaleczenie. Przestraszona o przyszłość jedynaka – matka, czemprędzej pobiegła do lekarza Pogotowia, który ją zapewnił, że synkowi nic nie będzie, a po nałożeniu opatrunku – oddał maleństwo pod opiekę rodzicielki.

Głos Lubelski z 16 I 1925 r. (Nr 16)

Ilustracje z Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Smutna nauka, że prochem nie należy się bawić…

Smutna zabawa. 16 letni Andrzej Zieliński ze wsi Pustelnik w gminie Krzczonów znalazł wraz z jednym ze swych rówieśników na pobojowisku jakąś rurkę podobną do lufy od strzelby. Chłopcy zagwoździli jeden koniec kulką ołowianą, wypiłowali z boku dziurkę, nasypali prochu, ubili mocno kłakami i zapalili proch przez dziurkę. Ku ich wielkiej uciesze nastąpił głośny wystrzał, jak z prawdziwej strzelby. Kilka razy tak sobie strzelali, aż raz zachciało im się strzelić śrótem. Nabili więc strzelbę w ten sam sposób, tylko oprócz prochu nasypali jeszcze śrótu; gdy nabój był już gotowy, Andrzej wziął strzelbę w ręce i kazał towarzyszowi przytknąć do dziurki zapaloną zapałkę. Proch wybuchł z łoskotem i z taką siłą, że kulka wyparta z otworu z lufy ugodziła chłopca w czoło i przebiła czaszkę. Zanim chłopca dowieziono do szpitala umarł. Jak słychać, wypadki takie często się teraz zdarzają. Niech smutna przygoda Zielińskiego będzie dla młodzieży nauką, że prochem nie należy się bawić.

1

Ziemia Lubelska z 5 I 1915 r. (Nr 5)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Co się dzieje z tymi, którzy w nocy czynią hałasy…

1

Z Nowym Rokiem.

Rok temu składając naszym przyjaciołom „Życzenia noworoczne”, rozpoczęliśmy je słowami: „W noc sylwestrową, gdy rodzi się rok nowy, wszystkich ogarnia uczucie ulgi, iż minęły już przejścia roku starego, oraz nadziei, że od tej chwili wszystko odmieni się na lepsze”.

Niestety dziś, gdy dorocznym zwyczajem wypada nam złożyć życzenia „z Nowym Rokiem”, nie możemy powtórzyć, że „minęły przejścia roku starego”, gdyż rozpoczęta prawie pół roku temu wojna, której najkrwawsze walki toczą się na terenie kraju naszego, trwa wciąż i trwać zapewnie będzie jeszcze długo, a rezultatów jej przewidzieć nie można.

W dobie obecnej jedno jest życzenie na czasie, które możemy sobie złożyć, mianowicie – bądźmy mężni i wytrwali, a gotowi na wszystko, co nas może w przyszłości spotkać, abyśmy w odpowiedniej chwili znaleźli moc i wolę stawienia czołom przeciwnościom.

Gotowi na wszystko – wszystko zniesiemy i przezwyciężym, bo jest w nas moc, jeno jej zażyć nie umiemy.

Chciejmy więc – chcieć, jak mówi wieszcz!

3


+ Chleb w błocie. (p) Przy ul. Foksal w sobotę jechało kilka wozów z chlebem jednocześnie zaś pędził ulicą samochód. Konie u jednego z wozów spłoszyły się, wpadły na drzewko, wówczas wóz przewrócił się, a chleb rozsypał się po całej ulicy.


+ Zaręczyny złodziejskie. (p) Agenci wydziału śledczego, przechodząc w nocy 30 grudnia ulicą Zamojską koło domu Nr 21, usłyszeli wesołe granie i hałas ponad miarę, zaszli więc do środka domu, chcąc wyjaśnić przyczynę niezwykłej radości. Trafili na uroczystość zaręczyn dwuch młodych osób, przy współudziale licznych gości, wśród których policja znalazła sporo osób, poszukiwanych oddawna przez nią. Zaręczyny zakończyły się zaaresztowaniem wszystkich obecnych.


+ Wypadek. (p) W dn. 30 grudnia o godz. 8 wiecz. przyszedł na stację Lublin pociąg z szeregowcami, z których dwuch, wyskakując z wagonu przed zahamowaniem pociągu, uległo smutnemu wypadkowi. Jeden z nich, Mielnikow, złamał prawą nogę, a drugi Kowalew zwichnął nogę. Obaj przywiezieni zostali do szpitala.

2Ziemia Lubelska z 1 I 1914 r. (Nr 1)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Post Navigation