Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Archive for the tag “Cyrulicza”

Nie pożądaj żadnej rzeczy, która jego jest!

Owoców nie swoich też nie pożądajcie!  Lublin, ul. Cyrulicza  w 1938 r.

Bez zbędnych dywagacji, bez zbędnych O Borze! (to taki las…), przechodzimy do konkretów. Nie pożądaj więc:

  • 1) torebki Pani Klepki Bronisławy (ani żadnej innej takoż);

  • 2) zakąsek, piwa i wina (zwłaszcza jeśli nie możesz za nie zapłacić);

 

  • 3) garderoby nadesłanej paczką wprost z Ameryki (jeśli paczka nie do ciebie, nawet jeśliś amerykańskiej garderoby wielkim amatorem);

  • 4) artykułów spożywczych ze spiżarki (kompociku się zachciało?);

  • 5) szyn nieswoich (nawet jeśli liczba ich nieparzysta);

  • 6) SZYN?

  • 7) Nie pożądaj również nie swojej broni, nawet jeśli Bronia nie ma nic przeciwko (tu już wchodzi inne przykazanie, lecz: jej torebki również nie pożądaj, zob. p. 1).

Po prostu, nie pożądaj! Nawet jeśli nie jest to rok 1938 i nie jest to Lublin, a rzeczy, które chciał(a)byś porządnie pożądać, nie ma na naszym wykazie…

…NIE POŻĄDAJ I JUŻ!

 

„Głos Lubelski”  nr 10 z 11 I 1938 r.

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej i fotopolska.eu
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

Co ciekawsze kradzieże…

8

I od razu wyjaśnienie: nie co ciekawsze, a wszystkie odnotowane przez „Głos Lubelski” z 4 marca 1936 r. – nie oszukujmy się: historia Lublina, nie ważne czy przed 100, 90, 80 czy 70 laty, to w dużej mierze historia kryminalna. Mała i duża. Co więcej, taka jest też Lublina teraźniejszość. A mglisty i deszczowy dzień, jak ten dzisiejszy, nie motywuje do pisania o rzeczach piękniejszych i wznioślejszych. Pozostają zatem wspomniane kradzieże.

12Ene, due… przejdźmy zatem do wyliczanki: Janowi Maksymowiczowi z Dzierżawnej skradziono komórkę… przepraszam, przepraszam: skradziono z komórki! Królika… najprawdopodobniej sprawcą był Szalony Kapelusznik z „Alicji w krainie czarów”. Henryk Jaroszewicz z Warszawy stracił natomiast książki religijne i różańce wartości 274 złotych: dewocjonalia te zniknęły z mieszkania przy ulicy Królewskiej w Lublinie. Złodziej (lub złodzieje) potrzebowali gdzieś schować te wszystkie różańce i dlatego też ukradli Wandzie Białkowskiej (z ul. Narutowicza) torebkę, w której znajdowało się 9 złotych i różne drobiazgi ogólnej wart. 35 zł. Nudna wyliczanka, nieprawdaż? Cóż, życie… Skoro wspomnieliśmy o bardzo pobożnym złodzieju, nie sposób nie wspomnieć też i o rabusiu-ogrodniku – jego łupem padły: fartuch ogrodniczy, nożyce do cięcia trawy i in. ogólnej wart. 22 zł, przedmioty te – jak również płaszcz letni – skradziono z ogrodu przy ulicy Narutowicza. Kto przechowuje płaszcz letni w ogrodzie?! Skalski Roman…

345Wyliczamy dalej: spragniony piwa Marian Szczuka z Dzierżawnej, w piwiarni przy Racławickiej, natknął się na, spragnionego jego portfela, Feliksa Gospodarka z Wieniawskiej. Josefowi Kurlenderowi, zamieszkałemu na Dawnej (od jak dawna, nie wiadomo) skradziono papierosy różnego gatunku na sumę 450 złotych. Kradzieży dokonano ze sklepu przy Cyruliczej.
W rejonie ulicy Szopena grasował natomiast… hydraulik-kryminalista! Stanisławowi Patkowskiemu zniknęła rura wodociągowa z nowobudującego się domu pod numerem 23, zaś Łukaszowi Kuryło, monterowi pracującemu na budowie pod numerem 21, nieznany sprawca podprowadził, oprócz rury wodociągowej, kwitariusz na dostawę piasku z jego pieczątkami i podpisem…

6O Borze! (to taki las) – wyliczać już zakończyć czas! No właśnie… czas. Niestety, z czasem też nie najlepiej: bo jak tu mierzyć czas bez zegara, dokładnie takiego figurkowego, który Władysław Celiński z Niecałej skradł Kazimierzowi Łukaszewiczowi z Wieniawskiej? Spać się człowiekowi chce od tego ciągłego wyliczania… o jaka fajna poduszka! Dobranoc Państwu!

7Rubinsztejn Sura Szajndla zam. przy ul. Lubartowskiej 29 złożyła zameldowanie o kradzieży poduszki wartości 20 zł. dokonanej z balkonu…

Głos Lubelski z 4.III.1936 r. (Nr 63)

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

O soborze na Placu Litewskim ciąg dalszy historii, jako też o tradycji zwalczania przez władzę nielegalnych „praktyk” lekarskich, uprawianych przez ludzi niewykwalifikowanych i do tego nieuprawnionych (tytuł dzisiejszy w wersji mocno, mocno skróconej)

POCZ_U_U

„Bliżej skarbów.” (d) Kto bacznie śledzi szybko posuwające się obecnie roboty około rozbiórki soboru na placu Litewskim, ten z pewnością spostrzegł, że roboty te odbywają się obecnie już w podziemiach, polegają na rozbijaniu fundamentów, podmurówek i murowanych korytarzy podziemnych, a zatrudnieni przy rozbiórce żołnierze coraz bardziej zbliżają się do „zakopanych”, według krążących po mieście legend, „skarbów”. A zatem ci, którzy naprawdę mają nadzieje ujrzeć je, niechaj czekają cierpliwie jeszcze kilka tygodni, w tym bowiem czasie wszelkie podmurówki znikną i roboty zostaną całkowicie ukończone, prawda zaś wyjdzie na wierzch.


„Egipska plaga.” (d) Nieliczni przechodnie w porze wieczorowej i nocnej, koniecznością zmuszeni przejść Krakowskiem – Przedmieściem narażają się stale na zgorszenie, rozsiewane przez przeróżnego rodzaju sutenerów, prostytutki i alfonsów, a niejednokrotnie nawet opłacać się muszą haraczem w postaci papierosów czy gotówki, jeśli nie chcą usłyszeć grubjańskich naigrawań. Pomysł zatem, nie wiadomo czem umotywowany, przeniesienia z ulic bocznych na główną ulicznych „panienek” nie jest zbyt fortunnym.W celu ukrócenia choćby stałych pijackich awantur wszczynanych przy lada sposobności przez te podejrzane indywidua należałoby rozporządzenie poprzednie zmienić i zrzucić z centrum miasta, gdzie indziej, tę naprawdę „egipską plagę”.


Jak z rogu obfitości. (d) Nie wiadomo, czemu przypisać, dzień Trzech Króli w mieście naszem zaznaczył się niebywale wielką liczbą kradzieży, dokonanych przez nieznanych sprawców w różnych punktach i dzielnicach. Besi Landwer, zamieszkałej przy ulicy Olejnej 6 skradziono pościel wartości 70 złotych, Motlowi Szmelcerowi zam. przy ul. Krawieckiej 51 skradziono ze strychu owies w worku wartości 80 złotych, Moszkowi Rendlichowi zam. przy ul. Krawieckiej 51 skradziono ze strychu 2 sztuki skór wartości 50 złotych, Chaimowi Grensztajnowi zam. przy ul. Cyruliczej 12 skradziono 120 kilogramów soli wartości 30 złotych, Juljanowi Banachowi zam. przy ulicy Zamojskiej 27 skradziono chodnik wart. 15 złotych, Rojzli Turlicht zam. przy ulicy Ruskiej 8 skradziono z komórki za pomocą dobranego klucza 3 kury, koguta i koszulę damską wart. 30 złotych, Jadwidze Jakowieckiej zam. przy ulicy Nowo Bonifraterskiej skradziono za pomocą oderwania kłódki od drzwi dołu, znajdującego się w ogrodzie 3 korce kartofli wart. 12 złotych, Nowosielskiemu zam. na Kalinowszczyźnie skradziono z niezamkniętego chlewa świnię wartości 200 złotych, wreszcie na szkodę huty szklanej na Tatarach skradziono czworo drzwi i dwie deski wart. 70 złotych, oraz Franciszkowi Jurkowi zam. przy ul. Hrubieszowskiej 5, podczas chwilowej nieobecności skradziono z dorożki fartuch wartości 50 złotych. We wszystkich wypadkach policja wszczęła energiczne dochodzenie.


Potajemny handel w dni świąteczne. (d) Stokroć razy już zwracaliśmy uwagę powołanych czynników na nieposzanowanie przez kupców żydowskich katolickich świąt i prowadzenie przez nich potajemnego handlu w dni świąteczne. Pomimo jednak czujności służby bezpieczeństwa sprytni żydowie i nadal proceder ten uprawiają, biorąc się na wszelkie możliwe sposoby. Najbardziej zdaniem naszem winnemi w tym wypadku są żydowskie sklepy i składy, które mieszczą się na piętrach lub w podwórzach domów. Jak nam ostatnio zakomunikowano, w bezczelny sposób uprawiają potajemny handel w dni świąteczne t. zw. komisjonerzy, posiadający najprzerozmaitszą galanterję na sprzedaż w prywatnych mieszkaniach. Dla dobra ogólnego, warto, by władze gorliwiej jeszcze zajęły się podobnemi żydowskimi spelunkami, a z pewnością ukrócenie panujących na tem tle nadużyć przyjdzie z łatwością.


„Babki” pod czujną opieką władz. (o) Władze nasze usilnie zwalczają wszelkie nielegalne „praktyki” lekarskie, uprawiane przez ludzi niewykwalifikowanych  i do tego nieuprawnionych. M. in. cieszą się tą czujną opieką władz przygodne akuszerki, jedyne asystentki przy urodzeniach na wsi – jak je tam nazywają – „babki”. Jedna z takich babek (jak ją również nazywa protokuł policyjny) 27-letnia Wiktorja Gorajska z Niedrzwicy Dużej za niehigieniczne obchodzenie się przy operacji i wywołanie wskutek tego gorączki połogowej u tamtejszej mieszk. Feliksy Szczęsnej, pociągnięta została do odpowiedzialności administracyjno-karnej. Inna znów „babka”, Marjanna Czobot z Bełżyc za nielegalne uprawianie praktyki akuszeryjnej (i tutaj były wypadki gorączki połogowej) ukarana została w drodze administracyjnej grzywną w wysokości 25 zł


P o t r z e b n y   ogrodnik kawaler starszy, od kwietnia. Wiadomość: Niecała 12 – 5.

Głos Lubelski z 8 I 1925 r. (Nr 8)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Upadli z Lublina – ciąg dalszy nastąpi(ł)

Liczba ofiar ślizgawicy stale wzrasta

Od kilku dni na terenie Lublina wydarzają się nieprzerwanym łańcuchem wypadki spowodowane przez ślizgawicę. W dniu wczorajszym wydarzyły się następujące wypadki.

Małka Bekierman lat 28 zamieszkała przy ulicy Krawieckiej 39, idąc ulicą upadła i doznała złamania lewej ręki.

– Dwojra Oksenbaum lat 56 Unicka 2, wskutek poślizgnięcia się upadła i doznała niebezpiecznej kontuzji krzyża i głowy.

– Antoni Adamczyk lat 28, zamieszkały Wesoła 10, wskutek upadku doznał zranienia głowy.

– Zofja Rutkowska przechodząc Alejami Racławickimi upadła tak nieszczęśliwie, że doznała silnych obrażeń ciała oraz straciła przytomność.

– Stanisław Argan lat 37, zam. Aleje Długosza 18 wskutek upadku powodowanego ślizgawicą doznał skręcenia lewej nogi.

Wszystkim poszkodowanym pierwszej pomocy udzielił lekarz Pogotowia.

Należy bezwzględnie w okresie zimowym przestrzegać posypywania piaskiem chodników, gdyż tylko w ten sposób zapobiec można tak częstym wypadkom.

1

Ozdoby na choinkę. Kmicic Wacław, zam. we wsi Snopków zameldował o kradzieży przyborów do choinki, wart. 12 zł. przez nieznanego sprawcę.


Gołębie pocztowe. Zdybicki Aleksander, Orla 5, zameldował o kradzieży 2-ch gołębi pocztowych, wart. 120 zł. przez Kostyłę Henryka, zam. w kol. Natalin, gm. Konopnica.


Czyje rzeczy? W dniu 15 b. m. został znaleziony przy ul. Czechowskiej w rozwalonym domu pakunek, zawierający dwie poszewki do poduszek, jeden obrus, jedną ścierkę, 1 parę dessous 1 halkę, 1 firankę, kuchenną, 1 stanik damski z monogramem 1. Z., bluzkę damską, sweter trykotowy, 2 saczki damskie, czarne z aksamitnemi kołnierzami, oraz płaszcz czarny, które to przedmioty, prawdopodobnie pochodzące z kradzieży znajdują się w 1. Komisarjacie P. P.


Worek pęcaku. Waserbaum Izaak, Białkowska Góra 16, zameldował o kradzieży worka pęcaku, wart. 17 zł. przez nieznanego sprawcę z wozu w czasie nieobecności meldującego.


Kradzież świń z pociągu. Dąbrowski Antoni, przewoźnik świń, zam. w Skierbieszowie, pow. Zamość zameldował na posterunku kolejowym P. P., że nieznani sprawcy na przestrzeni Świdnik – Lublin skradli z wagonu 4 świnie, wartości około 900 zł. Wysłani w celu poszukiwań policjanci odnaleźli 2 sztuki świń – jedną za tarczą ostrzegawczą, drugą za przejazdem na Majdanku Tatarskim. Dochodzenie prowadzi się.


Nielegalny handel choinkami. Pociągnięto do odpowiedzialności Robaka Józefa – Szańcowa 21 za uprawianie handlu choinkami, których pochodzenia nie mógł wyjaśnić. 

Ziemia Lubelska z 17 XII 1931 r. (Nr 342)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej KUL
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Z ostatniej chwili: Wyjazd Najjaśniejszego Pana.

PIOTROGRÓD. (AP.) 1 XII Najjaśniejszy Pan raczył odjechać z Carskiego Sioła do armii czynnej.


(j) Ślizgawka. Od kilku dni amatorzy ślizgawki poczęli uczęszczać na nowo urządzone ślizgawki w Cyklodromie i na posesji p. Wojdalińskiego w „Rusałce”.


(j) Przy pracy. W fabryce Wolski i S-ka pracownikowi fabryki, Bolesławowi Rudzińskiemu, przy pracy maszyna oberwała palec u prawej ręki.

Biblioteka Cyfrowa WBP w Lublinie.

Biblioteka Cyfrowa WBP w Lublinie.

(j) Po naftę. Wczoraj, od samego rana, ledwie gazety zdołały ogłosić o dostawie nowych cy[stern] z naftą, tłumy ludzi oblegały wejścia do składów Komitetu Obywatelskiego.


(j) Kary. Za sprzedaż chleba po cenie wyższej od ustanowionej przez taksę skazano [kwota nieczytelna] kary lub 5 dni aresztu piekarza Arona Szeka, zamieszkałego przy ulicy Nadstawnej i Berka Fry[?]na – przy ulicy Szerokiej 17.

– Współwłaścicielka domu przy ulicy Furmańskiej Nr 3, Szyję [?]mana, za brudne utrzymywanie podwórka i klatki schodowej skazano na karę 50 rubli lub 4 tygodnie aresztu.

– Za toż samo przewinienie skazani zostali na kary współwłaściciel domu przy ulicy Cyruliczej Finkielsztejn i współwłaściciel domu przy ulicy Cyruliczej 13, [?]sman.

Głos Lubelski z 2 XII 1914 r. (Nr 54)

i-hate-facebook1

Post Navigation