Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Archive for the tag “Brama Krakowska”

Lublin w okowach…

…zimy. Aż chciałoby się wykrzyknąć O Borze! (to taki las…) ależ pieruńsko zimno, ale… się nie wykrzyknie: wszak jest zima i musi być zimno. Tak jest teraz, tak było i kiedyś w Lublinie (w innych miejscach takoż). Sześć dekad temu miasto znalazło się więc w zimowych okowach, co z lubością relacjonował ówczesny „Kurier Lubelski, zwracając uwagę na plusy tej sytuacji:

  • że miasto w nocy ładniejsze (to prawda, lecz nie tylko nocą, bowiem śnieg świeży ma tę magiczną właściwość skrywania wszelkich nieporządków miejskich, że w śniegu świat zawsze piękniejszy);

  • że dzieci śniegiem się cieszą (czy i dzisiaj? Bo raz, że często nie wiedzą, czym się cieszyć, dwa, że dzieci na dworze…?, a trzy… podobno za spacer po Saskim z dzieckiem będzie się dostawać mandaty… ).

Zauważa też kurier minusy zimowej aury:

  • że autobusy w szczerym polu, w sen zimowy po zaspach zapadają;

  • że z zaopatrzeniem w odzież zimową kiepściutko, oj kiepściutko…

  • że śniegu się tak nie sprząta (a no napisali…)

A puenta? Zamarzła, bo nieogacona w porę…

P.S.

„Kurier Lubelski”  nr  25 z 25 I 1958 r. i „Gazeta Gdańska – Echo Gdańskie” z 24 II 1928 r.

Ilustracje własne, ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej i Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

 

Pogodowe kryminałki

1

24 stycznia 1936 r. słońce nad Lublinem wzeszło o godzinie 7 minut 50, a zaszło o 16 minut 7. W kinie „Apollo”, tego właśnie dnia, doszło do radykalnej zniżki cen, zatem nic nie stało na przeszkodzie, by obejrzeć najnowszy dramat wojenny z Jackiem Holtem, zatytułowany „Burza nad Andami”.

lf

W mieście pogoda była o wiele spokojniejsza, zupełnie nieburzowa: temperatura dnia poprzedniego według termometru Bramy Krakowskiej była następująca: godz. 6-ta rano +1, godz. 12 w południe +0, godz. 18 +0. Codzienny raport o pogodzie publikował „Głos Lubelski”. Z tegoż „Głosu” dowiadujemy się też co nieco o kryminalnej codzienności naszego miasta.

2

      Wyobraźcie sobie, że – w owym czasie – przy ulicy Jezuickiej 14 w Lublinie, mieszkał niejaki Józef Czapczyński. Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo przecież musiał gdzieś mieszkać. Z drugiej strony, przez te wszystkie lata, był on nie pierwszym, i zapewne nieostatnim mieszkańcem z Jezuickiej 14. To taki żart w stylu angielskim, a zatem wcale nie musi być śmieszny. I pewnie nie jest… Wracając do meritum: Józio pewnego dnia, na drodze swego życia, spotkał Leokadję Oleskównę. Leokadja była panną, na co wskazuje forma zapisu jej nazwiska. Mieszkała w Majdanie Moniackim (pow. Janów). Źródła milczą jak długo trwała ich znajomość i w jaki sposób kształtowały się jej losy. Co nie jest tak ważne, jak to, że nasz bohater obiecał pannie Leokadji ożenek. Miał zająć się formalnościami związanymi ze ślubem: w tym też celu otrzymał od Leosi 150 zł – wtedy też zerwał zaręczyny. Pieniędzy oczywiście nie oddał i… ostatnio aresztowano kilku sprawców napadu a mianowicie… A mianowicie, spytacie zgorszeni, co to ma wspólnego ze sprawą oszusta matrymonialnego z Jezuickiej? Jak się okazuje, zupełnie nic, ale dzięki temu możemy przejść do kolejnej opowieści.

3

      Aresztowani (Stanisław Siczka ze wsi Chmiel, Józef Skrzypek ze wsi Piotrków, Władysław Podsiadły oraz Szczepan Mazura ze wsi Piotrkówek w pow. lubelskim) w listopadzie roku poprzedniego dokonali napadu rabunkowego na Szmula Mitaka i inn. kupców z osady Żółkiewka w pow. Krasnystaw. W owym czasie (to nasz ulubiony zwrot w tym tekście) lubelski Zamek pełnił funkcję zakładu penitencjarnego, nic więc dziwnego, że sprawców napadu osadzono w więzieniu na Zamku.

POCZ_U_4937_0008

      Potem zdarzenia potoczyły się błyskawicznie: Lidji Chomicz Kościuszki 7 skradziono 40 zł gotówki i zegarek wart. 55 zł, Franciszkowi Gołębiowskiemu Narutowicza 26 skradziono z warsztatu wędliny wart. 65 zł, a Halinie Niewiarowskiej Al. Bartosza Głowackiego 17 skradziono z piwnicy 2 liny i 2 bloki żelazne wart. 60 zł. Mało? Izrael Langer S to Duska 20 zawiadomił policję, że Mendel Krochmalnik Szeroka 20 skradł mu odważnik wart. 4 zł. Odważnik? To zrozumiałe: było trzeba przecież jakoś zważyć zwędzoną (nie wędzoną?) wędlinę! Ale bloki, liny i zegarek? MacGywer jeden wie, co z tego da się zrobić…

4

Lublinianie jednak nie poddali się narastającej fali drobnej przestępczości: Felik[s] Abroży Kr. Leszczyńskiego 7 przyłapał na gorącym uczynku kradzieży desek wart. 40 zł z ogrodu, z których jednego, Stefana Grajczyka (Lubomelska 4) zatrzymał. Sytuacja stawała się coraz bardziej nerwowa, trzeba było coś zapalić: Cecylia Dankiewicz Zamojska 3 zawiadomiła policję, że Ryszard Gumieniak skradł jej z kiosku przy ul. Królewskie[j], papierosy wart. 4.50 zł. A że był styczeń, ludzie marzli: Moszek Goldberg, Kr. Leszczyńskiego 23, zawiadomił policję, że Andrzej Gręga Spokojna 7, skradł mu spodnie i kamizelkę wart. 8 zł. Pamiętajmy, że choć temperatura utrzymywała się w granicach zera, w każdej chwili mogło powiać mroźniejszym powietrzem – spodnie i kamizelka wówczas by nie wystarczyły: Eli Ajchenbaum, Złota 2, skradziono futro wart. 250 zł. z przedpokoju. To przelało czarę goryczy: futra z przedpokoju są bardzo cenione w każdych czasach. Złodziejowi (złodziejom?) pozostała jedynie ucieczka. Rowerem… Stanisławowi Moskwa, Mochnackiego 17 skradziono rower wart. 100 zł.

5P.S. O Borze (to taki las…)!

Głos Lubelski z 24.I.1936 r. (Nr 23)

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

Hejnał i wszystkie nasze dzienne sprawy

POCZ_U_3856

1

2

3

Ziemia Lubelska z 29.XI.1915 r. (Nr 366)

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

Nie pożądaj liści buraka bliźniego swego!

1

3

4

5

2

Głos Lubelski z 14.X.1925 r. (Nr 282)

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Krótka piłka: rozebrać…

2

1

Głos Lubelski z 16.VI.1915 r. (Nr 165)

Ilustracje: Lubelska Biblioteka Wirtualna
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Ballada wagonowa

1

Pościg za złodziejem po dachach pędzącego pociągu

Lew załapał złodzieja, którego osadzono na Zamku

Pewnej nocy letniej zdążał z Krakowa w stronę Lublina pociąg osobowy. W Rozwadowie do jednego z przedziałów III-ej klasy pociągu osobowego, w którym znajdował się Izaak Lew, wszedł jakiś młody człowiek.

Pociąg ruszył w dalszą drogę. Pasażerowie poczęli drzemać. Izaak Lew też się nieco zdrzemnął. Po jakimś czasie Lew uczuł, że jakaś ręka zagłębiła się w jego kieszeni, w której znajdowało się 1000 złotych. Błyskawicznie zerwał się i chwycił złodzieja za rękę, wzywając jednocześnie pomocy, ludzi znajdujących się w sąsiednim przedziale. Złodziej tym czasem wyrwał się z objęć Lwa i wyskoczył na korytarz, a następnie na dach wagonu.

Za nim rzuciło się w pogoń kilku pasażerów. Rozpoczął się szalony pościg po dachach pędzącego pociągu. Wreszcie kiedy uciekający złodziej miał zamiar skoczyć z pędzącego pociągu na ziemię, dopadli go ścigający i przytrzymali. Został on następnie oddany policji w Lublinie.

Ustalono, że jest to znany policji „ptaszek”, wielokrotnie już karany za różne kradzieże, warszawianin Bronisław Lewosz.

W dniu wczorajszym stanął on przed Sądem Okręgowym w Lublinie, który skazał go na 1 rok więzienia z pozbawieniem praw.


Jak pan kierownik Urzędu Pocztowego

zabawiał się w czarnoksiężnika

czyli jak na rozkaz jego rozkaz jego czarodziejskiej ręki znikały dolary
z listów amerykańskich

(t) Wesoły żywot prowadził pan kierownik Urzędu Pocztowego w Gościeradowie, nie siał nie orał a zbierał dolary.

Ten żywot iście „poczciwego” człowieka pan kierownik prowadziłby dłużej, gdyby mu się nie pośliznęła noga. Oto zawiadomiana Anastazja Pomorska, że otrzymała list z Ameryki, pobiegła na pocztę, gdzie stwierdziła, że list jest naruszony. Otworzyła go więc w urzędzie pocztowym i tu się okazało, ze list ten był w kilku miejscach podskrobany i że innem pismem wpisane było kilka zdań. Wtedy roztropna niewiasta odesłała list odwrotną pocztą do Ameryki do męża.

Wówczas wyszły na jaw malwersacje pana kierownika. Oto odpisuje, że on podejrzanych zdań nie pisał i że w liście tym posłał swej żonie 10 dolarów.

Zarządzono śledztwo podczas którego ekspertyza wykazała, że tym fałszerzem i zarazem złodziejem był kierownik.

W tych dniach – pomysłowy oszust stanął przed Sądem. Sąd Apelacyjny na mocy art. 578, cz. I i III KK. skazał go na 1 rok więzienia, karę tę zmniejszono mu na zasadzie amnestji do 6 miesięcy więzienia.


 2

Ciemności

Lampa, przyświecająca na ulicy Krochmalnej, od paru dni zgasła i ulicę zalegają zupełne ciemności. Ponieważ pod cukrownią zdarzają się częste napady i bójki, należy jak najszybciej ową lampę naprawić i w ten sposób usunąć grożące przechodniom w ciemnościach niebezpieczeństwo.


Pożar w Obozie Zachodnim

W dniu wczorajszym w godzinach popołudniowych z powodu wady w przewodzie kominowym wybuchł pożar w budynku mieszczącym dowództwo 2-go Dyonu Taborów. Ogień objął część ściany, która poczęła się szybko palić. Wezwano straż ogniową, która ogień szybko ugasiła.

Straty nieznaczne.


3Zarządzenie Magistratu

w sprawie numeracji domów i mieszkań

Zgodnie z rozporządzeniem P. Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 16 października 1930 r. Dz.Ust. R. P. Nr. 84 poz. 653 o meldunkach i księgach ludności wszystkie nieruchomości na terenie m. Lublina, jak również i mieszkania w domach, oraz oficynach i innych budynkach winny być oznaczone kolejnymi numerami.

Na podstawie ust. 8 $ 27 w-w rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i ust. 4 $ 12 instrukcji M. S. W. z dnia 27 listopada 1930 r. oraz rozporządzenia P. Wojewody Lubelskiego, Magistrat m. Lublina wzywa tych właścicieli nieruchomości, którzy nie oznaczyli dotychczas numerami swych domów, jak również i mieszkań w swych domach, ażeby w nieprzekraczalnym terminie do dnia 20 lutego 1931 r. zaopatrzyli swe nieruchomości w tabliczki i latarki z nazwą ulicy i numerem kolejnym według wykazu i wskazówek policji państwowej, jak również wszystkie mieszkania w domach, oficynach i innych budynkach oznaczyli kolejnymi numerami.

W razie niezastosowania się do niniejszego zarządzenia w określonym terminie zostaną zastosowane środki postępowania przymusowego (Dz. U. R. P. z 1928 r. Nr. 36 poz. 342).

Kierownik Zarządu Miejskiego
m. Lublina

J. Piechota

Naczelnik Wydziału Budownictwa

Inż. I. Kędzierski

Ziemia Lubelska z 7 II 1931 r. (Nr 36)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej KUL
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Przeciwko anonimowości i ukryta emancypacja

1

Z kraju.

Z Warszawy.

– W jednym z lazaretów wojskowych, gdzie leczeni są ranni żołnierze niemieccy, wielu z nich skutkiem ciężkich ran odniesionych zmarło. Obdukcya zwłok wykazała, iż były wśród jeńców leczonych trzy kobiety z krótko ostrzyżonymi włosami, które aż do zgonu, na łożu szpitalnem, potrafiły ukryć swą płeć, nie wzbudzając żadnych podejrzeń.

2

Stałej Czytelniczce. Niejednokrotnie już zwracaliśmy uwagę Sz. Czytelnikom, że Redakcya z wiadomości anonimowych korzystać nie może. Jeśli ktoś nie życzy sobie wymieniania w piśmie swego nazwiska, to w każdym razie powinien podać je do wiadomości Redakcyi. Dyskrecyi może być pewny. Redakcja musi posiadać rękojmię, że wiadomość nie jest zmyśloną.




 (j) Nieuwaga, Idącego po platformie kolejowej konduktora Antoniego Świderskiego zaczepiły schodki przejeżdżającego wagonu. S. uległ potłuczeniu prawej nogi i lewego boku. Pomocy udzielono mu w punkcie opatrunkowym na stacyi.


 (j) Brak gazu. Brak gazu daje się u nas na dobre odczuwać. Nawet zegar na bramie Krakowskiej jest oświetlony bardzo słabo, tak że wieczorem z dołu nie można dojrzeć godziny.


 (j) Błoto uliczne. Na rogu ulicy Bernardyńskiej i Zamojskiej leży na trotuarze warstwa błota na którem przechodnie ślizgają się, a nawet padają. Czyby nie można było usunąć tej przymusowej ślizgawki.


 (j) Zwłoki dziecka. Na cmentarzu rzymsko-katolickim znaleziono zwłoki dziecka rodzaju męskiego.


(j) Kradzież. Właścicielowi domu przy ul. Foksal Nr3 Frykowi i jego służącej skradziono ze strychu bieliznę wartości [?] rb., sprawcy kradzieży nie schwytano.

Głos Lubelski z 16 XII 1914 r. (Nr 68)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Fundacja Chlejących Piwsko z Pobliskiego Browaru również dziękuje!

kurierlubelski.pl

kurierlubelski.pl

Dziękujemy Ci, zaprzyjaźniona Fundacjo, bo dzięki Twojej brawurowej akcji ohydna reklama ziółek dla staruchów (dla których, jak wszyscy wiemy, w Lublinie nie mam miejsca! Podobnie jak dla biedaków i niezbyt pięknych, ludzi z psami i z kotami, pieszych, rowerzystów, kierowców, kobiet, dzieci i wszystkich normalnych) nie szpeci już Bramy Krakowskiej (zabawne, że brama nazywa się jak kiełbasa, którą zakąszamy Inne Alkohole – chociaż już niedługo podejmiemy stosowną inicjatywę zmiany nazwy na Brama Golonkowa lub Zwyczajna): przez co wszyscy mogą podziwiać przepiękne reklamy naszego piwa Diament, wiszące na Deptaku (przez oszołomów i wyrzutków zwanego niesłusznie Krakowskim Przedmieściem). Są piękne przecież i kojarzą się ze świętami, których sens polega przecież na piciu alkoholi.

P. S. W kolejce do podziękowań ustawiają się już kolejne fundacje: Fundacja Knajp i Ogródków Piwnych Które Przecież Nigdy Nie Szpecą Ani Krakowskiego Przedmieścia Ani Starego Miasta, Fundacja Tekturowych Idyotów, Fundacja Nie! Dla Lublinian w Lublinie, Fundacja Lublin Dla Buraków i inne

Oddajcie rondo pod Bramą Krakowską, złodzieje!

Na początek: nie, nie zamykamy Gabinetu. Gdyby tak było, to byście nie mogli tu wejść, bo byłoby zamknięte! To oczywiste. I proste: jak żądanie zawarte w temacie tej wiadomości. Za prezydenta Bryłowskiego rozpoczął się kolejny okres upadku tego zacnego miasta: gdybyście chcieli zobaczyć, jak wyglądało zanim… to zapraszamy do nowej odsłony w naszym Fotoplastikonie: dziś Brama Krakowska. Podobno wizytówka Lublina… I na Boga: nie pijcie zwietrzałej kawy! Lepiej już nic nie pić, chociaż skutecznie zwietrzałość człowieka pozbawia senności…

P.S. I chyba wygodniej było przechodzić przez dwa przejścia, niż przez to co jest dzisiaj?

Post Navigation