Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Historia Gabinetu na unikalnych zdjęciach! TYLKO U NAS I W KOLORZE…

… przynajmniej częściowo…

Przeglądając rubrykę „O mnie” zauważyliście, zapewne, zdjęcie przedstawiające mały Gabinecik (zaopatrzone w szereg komentarzy na temat istnienia bądź nie – to teraz nieistotne) – zaczęliście się więc zastanawiać: jak też, na miły Bór (to taki las), do TEGO doszło. Szczerze mówiąc, to nie wiadomo. Niektórzy obwiniają Najwyższego Matematyka i zarzucają Mu błąd w obliczeniach. Inni, odrzucający wiarę w Najwyższego, starają się wyjaśnić TO metodami naukowymi. Niestety, nawet budowany w tym celu Wielki Zderzacz Hadrionów okazał się zupełnie bezużyteczny. Nie zaprzątajcie więc sobie Waszych bystrych umysłów wyjaśnieniem tej nierozwiązywalnej zagadki, miast tego poznajcie historię Gabinetu. Historię opowiedzianą za pomocą unikatowych fotografii. Hartwig, Podbielski, Kiełsznia – ci wybitni fotograficy nie mają z nimi nic wspólnego.

Gabinecik.

Gabinecik to ten osobnik z fotografii w „O mnie”. Jak do tego doszło, że siedząc maltretował niewinnego.plastikowego kota? Jakoś doszło. Lecz zanim doszło, wyglądało to tak:

Gabinecik

Gabinecik cały w skowronkach.

Czym się cieszył Gabinecik, nie wiadomo. Lecz już wtedy kontemplował, np. smoczki:

Św. Jerzy i smok.

Św. Jerzy i smok.

Ale nie zawsze było tak wesoło: Gabinecik chciał już siedzieć, a oni KŁADLI GO NA BRZUCHU!!! Oburzające…

Spróbujcie no tylko tak zrobić...

Spróbujcie no tylko tak zrobić…

Ale w końcu zrozumieli:

No naprawdę tak trudno zrozumieć?! Ghhh, Ghhh?

No naprawdę tak trudno zrozumieć?! Ghhh, Ghhh?

Droga do kota stanęła otworem! Gdybyście znaleźli przypadkiem plastikowy ogon, skontaktujcie się ze mną! Proszę!

Ogon, ogon...proszę!

Ogon, ogon…proszę!

Potem Gabinecik rozpoczął wędrowanie po świecie. Najpierw, jak Bóg przykazał, na nogach:

Po prostu Gabinet

Sliiiczny, nie?

Potem odkrył Gabinecik rower:

Co za maszyna...

Co za maszyna…

Podelektujcie się tym zbliżeniem...

Podelektujcie się tym zbliżeniem…

... i tym...

… i tym…

…i rower z Siostrą:

Gabinecik i jego Siostra.

Gabinecik i jego Siostra (to ta mniejsza…)

Jeździli tak we dwoje lata całe, a Gabinecik, w swej wielkiej szlachetności odstępował swój wspaniały sprzęt młodszej Siostrze, wpatrzonej w niego jak we słońce:

Więksi na większych!

Więksi na większych!

Gabinecik szukał wciąż nowych i lepszych środków lokomocji:

Nowe, lepsze środki lokomocji.

Nowe, lepsze środki lokomocji.

Nie, to nie było jeszcze to. Spróbował czegoś innego:

Wio koniku, a jak się postarasz..

Wio koniku, a jak się postarasz..

Ale to też nie było to – ten środek transportu również przekazał Siostrze. Używa go do dzisiaj! I wtedy znalazł:

...Siostra, jak się później okazało, też znalazła. I to wcześniej.

…Siostra, jak się później okazało, też znalazła. I to wcześniej.

Od najmłodszych lat Gabinecik nie dawał robić się w balona:

Gabinecik nie daje robić się w balona.

Gabinecik nie daje robić się w balona.

Od wczesnych lat dziecinnych uczył się bronić swoich racji. Za pomocą różnych argumentów – bardzo rzeczowych:

Argument rzeczowy nr 1

Argument rzeczowy nr 1

To były ciężkie czasy – pełne niebezpieczeństw, więc i argumenty musiały być właściwej rangi. Przyjrzyjcie się dokładniej:

I co?

I co?

Jeden strzał ostrzegawczy w powietrze potrafił skosić klucz żurawi!

Jeden strzał ostrzegawczy w powietrze potrafił skosić klucz żurawi!

Trzeba było za w szelka cenę bronić Siostry. Nawet nie zdajecie sobie sprawy z tego, co w chwili nieuwagi, potrafił zrobić z człowiekiem taki banan!

Już drugi raz mnie nie zaskoczycie, wy... banany!

Już drugi raz mnie nie zaskoczycie, wy… banany!

Potem przyszedł kryzys, trzeba było liczyć każdy nabój. Gabinecik znalazł wyjście i z tej sytuacji:

Widzicie? Siostra do tej pory nie obawia się żadnych bananów!

Widzicie? Siostra do tej pory nie obawia się żadnych bananów!

Ale nie da się ukryć, że Gabinecik nie potrzebował aż takich argumentów, by udowodnić swoje racje. Ten miś uważał inaczej:

- No więc, mój misiu, możemy o tym spokojnie porozmawiać!

– No więc, mój misiu, możemy o tym spokojnie porozmawiać!

Mylił się:

- I co, misiaczku? Łyso ci teraz?

– I co, misiaczku? Łyso ci teraz?

Gabinecik od najmłodszych lat ścigał dziennikarską głupotę. Warsztatu uczył się na „Misiu”:

Gabinet przegląd prasy

Misie nie miały szczęścia do Gabinecika…

I na niezwykle poczytnym, w tamtych czasach, „Świerszczyku”:

Kiedyś to był dopiero "Świerszczyk"...

Kiedyś to był dopiero „Świerszczyk”…

Gabinecik dość szybko dołączył do grona ludzi cywilizowanych – posiadł wiedzę o posiedzeniach:

Myślicie , że to takie proste? Nie dla wszystkich... prawda Papu?!

Myślicie , że to takie proste? Nie dla wszystkich… prawda Papu?!

W tamtych czasach, wszystkie ważne decyzje zapadały na tym właśnie szczeblu. Poniżej unikalne zdjęcia z posiedzenia komitetu redakcyjnego:

- Wiesz, lepiej się nie śmiej...

– Wiesz, lepiej się nie śmiej…

- Dlaczego?- Bo wiesz, ten banan...

– Dlaczego?
– Bo wiesz, ten banan…

Gabinecik od zawsze cieszył się uznaniem ludzi wysoko postawionych. Mikołaje za nim przepadali:

Gabinet z Mikołajem.jpg001

Musieli chyba czuć respekt przed królewskim majestatem Gabinetu. Bo to Mikołaje zabiegali o królewskie względy…

Gabinet z Mikołajem.jpg

Gabinecik przedstawia swej Siostrze Mikołaja. Przed nią też powinien odczuwać respekt…

Gabinet z Mikołajem

I dlatego, możemy o sobie mówić My, nasi drodzy poddani…

To były czasy: Mikołaje byli bardziej czerwoni…

Gabinet z Mikołajem - zbiorowy002

Czy jest na sali Gabinecik?

… i zdjęcia bardziej wyblakłe:

Gabinet z Mikołajem - zbiorowy

Króluj nam zawsze… Gabineciku!

Nie ma żadnej przesady w stwierdzeniu, że z hołdem przybywali przedstawiciele różnych stanów. Górnicy…

Gabinet portret zbiorowy.jpg

Gabinecik, dla niepoznaki, skryty w górniczym przebraniu. Znajdziecie? (zażartował Pierwszy Sekretarz)

… przedszkolanki…

Gabinet portret zbiorowy

Nieobce były, w tamtych czasach…, Gabinecikowi bale i zabawy. Potrafił zastrzelić wszystkich kowbojskim przebraniem:

Który kowboj to Gabinecik?

Który kowboj to Gabinecik?

Ale największą furorę zrobił Gabinecik, czarując na balach nadobne księżniczki:

Hej! Księżniczko, gdzieś się podziała?

Hej! Księżniczko, gdzieś się podziała?

Ale jak miał nie używać swej wrodzonej magii? Gabinecik zawsze był czarujący…

No i zniknęła!

No i zniknęła!

…władczy…

...znowu  chcą mnie zrobić w balona...

…znowu chcą mnie zrobić w balona…

…przystojny…

Rajstopki, obczajcie te rajstopki!

Rajstopki, obczajcie te rajstopki!

… i opiekuńczy:

- Bo wiesz, ten banan to był wypadek...

– Bo wiesz, ten banan to był wypadek…

KONIEC ?

Single Post Navigation

7 thoughts on “Historia Gabinetu na unikalnych zdjęciach! TYLKO U NAS I W KOLORZE…

  1. Kasina on said:

    Tak, tak…. Banany na zawsze zdeterminowały mój żywot…. I dlaczego zabrałeś Dyziowi „ijaka” ?!

    • A co on taki pamiętliwy się zrobił? Dobrze, że siuchawek nie pamięta… I żeby go tam banan jaki nie napadł,cholery teraz wszędzie się dostaną. 🙂

  2. Słodkie. Najlepsze są korony, kołnierze i… rajstopki 😉

  3. Pingback: Święto św. Kazimierza Królewicza | Gabinet Osobliwości

  4. Pingback: WYJĄTKOWA FOTORELACJA! TYLKO U NAS! ZOBACZ! | Gabinet Osobliwości

  5. Pingback: Kalosze są moje! | Gabinet Osobliwości

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d blogerów lubi to: