Przeprosiny!

Będzie już jakieś pięćdziesiąt minut jak się zaczęło, musicie mi jednak wybaczyć, bo transmisji z luźnego pitu pitu tym razem nie będzie. I choć drży podłoga, wprawiana w wibracje, łagodnym tembrem ciepłego głosu Kasy Łupieżcy... nic z tego. Wyjątek zrobimy tylko dla Władysława Grabskiego.