… jak zwykła powtarzać moja Babcia. Nie pisałem nic ostatnio o Imprezach w których mam zaszczyt uczestniczyć. Oczywiście nadal nie napiszę nic konkretnego, ale jedną rzecz muszę podkreślić. Otóż nie znam osoby, która nie byłaby zaszczycona imiennym zaproszeniem na taką imprezę. Widzicie? A jestem. To znaczy zaproszony imiennie. Naprawdę to jestem wzruszony, bo tak naprawdę nie spodziewałem się , że kiedykolwiek zostanę w taki sposób doceniony.
A tu proszę… BA-BAACH jak powtarza Pawełek, mój mały siostrzeniec. Tak więc, moi drodzy, mój entuzjazm wcale nie słabnie i nie mogę się już doczekać dalszego ciągu.
P. S. Specjalnie dla Was przyniosłem fotografię z jednej z poprzednich Imprez, na której – jak widzicie – wybornie się bawiłem:
Źródło: bije. Mój borze, jakżeż ono bije! Ostatnio ledwom życie ocalił.

