Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Archive for the tag “zbrodnie niemieckie”

Pan Prezydent pozwoli? Lublin miastem alkoholi?

CZAS_1491c_1914_nr70_0001

W Łodzi.

(…)

Niemcy wezwali na podstawie listy proskrypcyjnej kilku Polaków i żydów, częściowo z kół fabrykantów i inteligencyi i powiesili ich na balkonach ich własnych domów za to, że dawali pomoc Rosyanom.

(…)


(j) Fałszywa pogłoska. W dniu przedwczorajszym rozpuszczoną została pogłoska, iż główny skład monopolowy sprzedawać będzie wódkę. W dniu tym nazjeżdżało się mnóstwo włościan z różnych stron, lecz po całodziennem oczekiwaniu okazało się, iż była to fałszywa pogłoska.


(j) Pobicie. Stolarz folw. Czechów Adalbert Szeliga lat 59 został raniony w głowę przez niewiadomego sprawcę. Poszwankowanego przywieziono do szpitala Szarytek.


 

(j) Ofiara wojny. Mieszkaniec Ratoszyna, gm. Chodel, Józef Prawicki lat 13 znalazłszy szrapnel na polu przyniósł go do domu, który oberwał mu rękę i nogę. Nieszczęśliwego przywieziono do szpitala Szarytek, gdzie zmarł.

CZAS_1491c_1914_nr70_0004Głos Lubelski z 18 XII 1914 r. (Nr 70)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

O okrutnym traktowaniu jeńców rosyjskich w Polsce. Zaprzeczenie i ryby.

CZAS_1491c_1914_nr69_0001

(j) Nowy iluzjon. Dowiadujemy się, iż w tych dniach p. Szymon Dąbrowski, były kasyer Teatru Wielkiego, otwiera na swoje ryzyko przy ul. Krak. Przedm. nowy iluzyon p. n. „Bristol”. Zakładanie u nas w obecnych czasach nowych przedsiębiorstw świadczy, iż życie w Lublinie powraca do trybu normalnego.


Zaprzeczenie. Z powodu notatki wczorajszej o pokaleczeniu Leokadii Sz. zgłosił się do nas p. A. Ch. i zaprzeczył tej wiadomości, jako nieprawdziwej. Zaprzeczenie to z przyjemnością zamieszczamy.


Pod Tarczynem. W Wólce Kossowskiej włościanin W. Kostan przed wkroczeniem wojska niemieckiego znalazł w polu 4 rannych żołnierzy rosyjskich. Zabrał ich do stodoły i wraz z sąsiadem Ziątkiem troskliwie ich pielęgnował. Gdy wkroczyli, Niemcy aresztowali Kostana i Ziątka za opiekę nad rannymi i rozstrzelali ich w oczach spędzonych mieszkańców wsi. Po ucieczce Niemców osierocona rodzina Kostana zwróciła się o uwolnienie od wojska najstarszego, służącego  od roku w wojsku syna. Prośba ta została wysłuchana i 22-letni A. Kostan został uwolniony z wojska.

CZAS_1491c_1914_nr69_0004Głos Lubelski z 17 XII 1914 r. (Nr 69)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej KUL
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

O wyższości niemieckiej kultury nad buractwem polskim oraz porady z Kalisza dla Nowego Pana Prezydenta

Ofiara barbarzyństwa.

„Warszawskaja Myśl.” opisuje następujące zdarzenie we wsi Kilniki w pow. wierzbołowskim, w gub. suwalskiej: „Włościanie miejscowi – opowiada podporucznik M. – zaprowadzili mnie do chaty 56-letniego, Józefa Binderowicza. Gospodarz leżał na pryczy, ciało jego wstrząsały drgawki przedśmiertne. Córki jego w milczeniu poprowadziły mnie do nieszczęsnego i otworzyły palcami jego usta. Zajrzałem w jamę ustną i zdrętwiałem z przerażenia. Zamiast języka zobaczyłem wielką ranę. Binderowicz zmarł niebawem. Córki zmarłego opowiedziały mi, iż język odcięli ich ojcu oficerowie niemieccy za to, że nie chciał im powiedzieć, w jakim kierunku odjechał podjazd rosyjski.


Z Kalisza. Ludność Kalisza w przeważającej większości uciekła, pozostawiając na łasce losu dobytek swój i mieszkania. Niemcy i szumowiny, plądrując po opuszczonych mieszkaniach, zabrali wszystko, co się dało. Na pozostałe jednak rzeczy i odebrane od rabusiów nowomianowany burmistrz Kalisza, fabrykant Gustaw Michel urządził przetarg. Rzeczy kupowali za bezcen przybyli na przetarg handlarze niemieccy. Pieniądze z przetargu zabrał burmistrz. Z nielicznymi właścicielami rzeczy, którzy po powrocie do Kalisza, zwracali się po pieniądze za sprzedane z przetargu rzeczy, burmistrz Michel nie chciał nawet rozmawiać.   ,

Jak gdyby nigdy nic…

Jak wosk gromnicznych świec
Liść rudy kapie w sadzie
Po cichu spać się kładzie
Jak gdyby nigdy nic…

***

 Jakby na stary sad
Na złote lip aleje,
Ostatnie swe oleje
Słoneczny zachód kładł…
 ***
I duch by wziął zeń rad
Ostatnie pocieszenie
I chłonął te promienie
Jak stary, mrący sad…

***

 I takby opaść chciał,
Po cichu, jako w sadzie
Spalony liść się kładzie
Gdyby nie pohuk dział.
 ***
Gdyby nie armat huk
I nie to wyglądanie
Tej Jawy, co się stanie –
I duch-by spocząć mógł.
Maryla Wolska
Lwów, listopad, 1914
CZAS_1491c_1914_nr63_0004

Nasi stróże. Współpracownik pisma naszego pan N. przechodząc ul. Lubartowską, był świadkiem zajścia przy domu Nr. 5 tejże ulicy, gdzie zajęci czyszczeniem trotuaru stóżka i syn jej wyrostek lat 17, bez najmniejszej uwadi obryzgiwali przechodniów błotem. Na słuszny protest obłoconej przez stróżów p. A., ci odpowiedzieli obelgami, a następnie stróżka […] wybłociła jej suknię, a wyrostek uderzył p. A. kilkakrotnie pięścią. Dalszej samowoli stróżów przeszkodzili przechodzący p. N i funkcjonaryusz G., który spisał odpowiedni protokół. Spodziewamy się, że stróże napastnicy będą surowo ukarani: prócz tego, samo zajście zwróci uwagę odpowiednich władz na niekarność stróżów miejskich wogóle, a zarazem na nieodpowiednią porę uprzątania ulicy tak ruchliwej, jak Lubartowska. Zajście miało miejsce o godz. 9 rano.


Do pana Złodzieja!

We wtorek d. 8 grudnia w [rannych] godzinach skradziono żakiet, w którym znajdował się potfel z dowodami osobistymi, kwitkami różnrgo rodzaju e. ct. nie przedstawiającymi żadnej wartości dla złodzieja. Proszę przeto uprzejmie pana Zlja, aby zechciał zwrócić skradzione dokumrnty w jakiklowiek sosób, żakiet zaś niech służy jaknajdłużej.

Głos Lubelski z 11 XII 1914 r. (Nr 63 II)

Ilustracja z Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Krótkie przypomnienie o tym, że…

Jan Henryk Dąbrowski (1755-1818)
Portet nieznanego autorstwa, obecnie w zbiorach Muzeum Wojska Polskiego.
Wikimedia Commons – repozytorium wolnych zasobów.

20 sierpnia 1794 roku wybuchło I Powstanie Wielkopolskie – czyli wielkopolski epizod Insurekcji Kościuszkowskiej. Warto nadmienić, że w jego trakcie sławę zyskał generał Jan Henryk Dąbrowski (1755-1818), który najpierw brał udział w obronie Warszawy, a następnie został przez Kościuszkę wysłany do Wielkopolski. I chociaż powstanie zostało przez Prusaków stłumione, jednak sam Dąbrowski zyskał popularność, która pomogła mu w zorganizowaniu zwycięskiego powstania w roku 1806.

20 sierpnia 1941 roku Niemcy zamordowali 800 Polaków w Czarnym Lesie pod Stanisławowem.

Tadeusz Zawadzki, pseud. Zośka (1921-1943)
Andrzej Krzysztof Kunert „Słownik biograficzny konspiracji warszawskiej 1939-1944”, tom 2, Warszawa 1987
Wikimedia Commons – repozytorium wolnych zasobów.

20 sierpnia 1943 roku, w czasie ataku żołnierzy Kedywu Armii Krajowej na graniczny posterunek Grenschutzpolitzei w Sieczychach koło Wyszkowa zginął harcmistrz Tadeusz Zawadzki pseud. Zośka (1921-1943). Czytaliście Kamienie na szaniec…? W samej akcji Zawadzki uczestniczył jako obserwator. Atak na posterunek graniczny w Sieczychach przeprowadzono w ramach akcji „Taśma”, wymierzonej w niemieckie posterunki graniczne na granicy pomiędzy Generalnym Gubernatorstwem a ziemiami polskimi włączonymi bezpośrednio do III Rzeszy. Do lutego 1944 z powodzeniem zlikwidowano 13 niemieckich posterunków. O śmierci Zośki tak pisał jeden z uczestników wydarzeń,  Stanisław Broniewski, ps. Stefan Orsza (1915-2000):

Marsz na miejsce akcji wykonano planowo. O określonej godzinie oddział był na miejscu, gotów do uderzenia. Powodzenie akcji było całkowicie uzależnione od zaskoczenia Niemców. Tymczasem po rzuceniu granatów nastąpiła chwila wyczekiwania – trwała ona ułamki sekund, lecz była niewątpliwie tym, co wielu teoretyków wojny nazywa kryzysem boju. Kryzys przełamał Tadeusz, podrywając najbliższych chłopców do ataku. Pierwszy wpadł w drzwi strażnicy i tu trafił go śmiertelny strzał w samo serce. Walka została wygrana; strażnica opanowana; Niemcy wybici. Z naszej strony tylko jedna strata – Tadeusz…

I chociaż według innych świadków, w trakcie tej potyczki nie było żadnego momentu kryzysu, niezmiennym pozostaje fakt śmierci Tadeusza Zawadzkiego. Warto również dodać, że akcją dowodził inny harcerz z Szarych szeregów: Andrzej Romocki h. Prawdzic ps. Morro (1923-1944).

Andrzej Romocki h. Prawdzic ps. Morro (1923-1944)
Aleksander Kamiński „Zośka i Parasol”, Warszawa 1970 . s. 225.
Wikimedia Commons – repozytorium wolnych zasobów.

Źródło: pl.wikipedia.org

Polskie Termopile.

Konstanty Zarugiewicz (1901-1920) – polski Ormianin, jedno z Orląt Lwowskich, uczestnik wojny polsko-ukraińskiej i wojny polsko-bolszewickiej, kawaler Orderu Virtuti Militari, Krzyża Walecznych i Krzyża Niepodległości. Poległ pod Zadwórzem. Pismo Archidiecezjalnego Związku Ormian we Lwowie „Posłaniec św. Grzegorza” VII-IX 1938.  Wikimedia Commons – repozytorium wolnych zasobów.

17 sierpnia 1920 roku Pierwsza Konna Armia Siemiona Budionnego dotarła do wsi Zadwórze leżącej 33 kilometry od Lwowa. Pozbawione polskich żołnierzy miasto (zaangażowanych w obronę Warszawy przed głównymi siłami Armii Czerwonej) wydawało się łatwą zdobyczą dla sowieckich najeźdźców. Jednak w pobliżu Zadwórza oddziały Budionnego natknęły się na liczący 330 ludzi oddział Orląt Lwowskich. Młodzi ochotnicy, zaprawieni już w zwycięskich bojach z Ukraińcami, postanowili i tym razem za wszelką cenę nie dopuścić wroga do swego rodzinnego miasta.

Krwawe preludium bitwy nastąpiło 16 sierpnia, kiedy to I batalion 54 pułku piechoty został zaatakowany przez oddziały 6 dywizji konnej armii Budionnego i niemal do szczętu wybity. Następnego dnia batalion młodych lwowskich ochotników ze zgrupowania rotmistrza Romana Abrahama, dowodzony przez kapitana Bolesława Zajączkowskiego, maszerujący z Krasnego wzdłuż linii kolejowej do Lwowa,  niespodziewanie został ostrzelany z broni maszynowej w pobliżu wsi Kutkorz – strzały padły od strony Zadwórza. Kapitan Zajączkowski w tej sytuacji wydał rozkaz sformowania batalionu w 3 tyraliery , które skokami miały udać się w kierunku Zadwórza, zajętego przez wojska bolszewickie.

Do bezpośredniej wymiany ognia doszło w Zadwórzu – w pobliżu stacji kolejowej. Oddział pod dowództwem porucznika Antoniego Dawidowicza zaatakował stojące obok stacji działa, co wywołało kontratak bolszewickiej kawalerii stacjonującej w pobliskim lesie. Polacy odparli ten atak słynnej kawalerii, mało tego: w południe zdobyli stację kolejową! Niestety zaczynało brakować amunicji – zabierano ją zabitym i rannym. Bolszewicy, którzy posiadali przecież znaczną liczebną przewagę nie rezygnowali, rzucając do ataku kolejne szarże konnicy. Orlętom skończyła się amunicja – broniły się już tylko bagnetami. W tym krwawym boju trwającym  do wieczora, ostrzeliwani przez ciężką artylerię, odparli sześć konnych szarż,  ponosząc przy tym wielkie straty.

Stacja kolejowa po raz kolejny została zdobyta przez oddział porucznik Dawidowicza, natomiast pierwszej kompani udało się opanować pobliskie wzgórze. Do walki włączyły się również trzy polskie samoloty, które nadleciały od strony Lwowa i zaatakowały bolszewików ogniem karabinów maszynowych oraz bombami.

Na pole walki nadciągnęły nowe siły bolszewickie i sytuacja Polaków radykalnie się pogorszyła. Ale nawet wtedy, gdy zabrakło amunicji, otoczeni przez wroga żołnierze nie poddawali się. O zmierzchu przy życiu pozostało już tylko około 30 Obrońców Lwowa – kapitan Zajączkowski wydał rozkaz wycofywania się grupami do borszczowickiego lasu. Sytuacja garstki obrońców była jednak beznadziejna… otoczeni przez Rosjan, ostrzeliwani ogniem broni maszynowej przez sowieckie samoloty, już w zasadzie bezbronni, walczyli jeszcze krótko na kolby w pobliżu budki dróżnika. Sowieci, rozwścieczeni oporem, rąbali ich szablami a rannych dobijali kolbami. Poległo 318 polskich żołnierzy, nieliczni dostali się do niewoli. Kapitan Zajączkowski wraz z kilkoma żołnierzami popełnił samobójstwo  – by nie wpaść w ręce wroga.

Budionny, mimo zwycięstwa, zrezygnował z ataku na Lwów – jego oddziały wycofały się na wschód 20 sierpnia. Na pobojowisku pojawiły się polskie oddziały i rodziny poległych. Obdarte z odzieży i zmasakrowane ciała niemożliwym było zidentyfikować. Udało się rozpoznać jedynie 106. Zwłoki 7 poległych obrońców – kapitana Bolesława Zajączkowskiego, kapitana Krzysztofa Obertyńskiego, podporucznika Jana Demetera, podchorążego Władysława Marynowskiego, porucznika Tadeusza Hanaka, kaprala Stefana Gromnickiego i szeregowca Eugeniusza Szarka – pochowano uroczyście na Cmentarzu Obrońców Lwowa w oddzielnej kwaterze Zadwórzaków. Natomiast pozostałych poległych pochowano na wojskowym cmentarzu w Zadwórzu.

Dr Andrzej Mielęcki (1864-1920), polski działacz społeczny i polityczny na Górnym Śląsku, lekarz. Wikimedia Commons – repozytorium wolnych zasobów.

Tego samego dnia, na Śląsku…fałszywa informacja w prasie niemieckiej o zdobyciu Warszawy przez Armię Czerwoną, stała się pretekstem do zaatakowania przez niemieckie bojówki komunistyczne  siedziby powiatowego inspektora Międzysojuszniczej Komisji, płk Blancharda, przy ul. Warszawskiej w Katowicach. Żołnierze francuscy użyli broni, zabijając 10 atakujących. W odwecie zlinczowano znanego polskiego lekarza dr Andrzeja Mielęckiego i zdemolowano siedzibę polskiego komitetu plebiscytowego w Katowicach w hotelu Deutsches Haus (na rogu ul. Plebiscytowej i Wojewódzkiej) – w trakcie zamieszania pobito dr. Henryka Jarczyka.

Rok wcześniej, na tym samym Śląsku… doszło do bitwy o Paprocany (znanej też jako bitwa pod Paprocanami) – w dniu 17 sierpnia 1919 roku doszło w Paprocanach,w czasie I powstania śląskiego, do walk powstańców z wojskami niemieckimi. W miejscowości tej stacjonowała 100 osobowa niemiecka bateria artylerii polowej, wchodząca  w skład dywizji majora Aldenhovena. Powstańcy uzbrojeni w broń zdobytą wcześniej we wsi Urbanowice uderzyli na znajdującą się w Paprocanach baterię. Mimo początkowego zaskoczenia strony niemieckiej, opór Niemców przełamano dopiero po nadciągnięciu wsparcia dla powstańców śląskich w postaci trzech drużyn w okolic Tychów, dowodzonych przez Ludwika Gongora, Józefa Kurzaka i Jana Duka. Powstańcy śląscy wzięli do niewoli 100 jeńców oraz zdobyli 4 działa, 2 karabiny maszynowe i około 100 karabinów. Po stronie powstańców zginął Franciszek Szkudło.

Tego samego dnia, w Bydgoszczy… Podczas trwającego przedstawienia do Domu Polskiego w Bydgoszczy wtargnęło około 100 żołnierzy Grenzschutzu uzbrojonych w granaty ręczne. Raczej nie chodziło im o udział w przedstawieniu: zdemolowali lokal, zniszczyli sprzęt i urządzenia oraz zabili i zranili kilkadziesiąt osób.

Źródło: pl.wikipedia.org

O czym jeszcze pamiętamy 15 sierpnia?

Władysław Łokietek (fragment rzeźby nagrobnej Łokietka z katedry wawelskiej).

O tym, że w roku 1317 Władysław Łokietek nadał Lublinowi prawa miejskie. Media milczą, dusza śpiewa.

Bojowiec strzelający do policjanta. Rysunek z „Robotnika” z 1908 r. Wikimedia Commons – repozytorium wolnych zasobów

O tym, że w roku 1905 Organizacja Bojowa PPS przeprowadziła skoordynowaną akcję zbrojną wymierzoną w zaborcze instytucje Rosyjskie. Podobno dlatego, że w odróżnieniu od Galicji, nie częstowano Polaków pączkami i kawą. W związku z tym około 80 Rosjan, żandarmów, policjantów i agentów Ochrany poczęstowanych zostało bombami lub innymi wystrzałowymi niespodziankami. Akcję, znaną pod mianem „krwawej środy” przeprowadzono w 19 miastach Królestwa. Rosjanie byli pod wrażeniem: warszawski garnizon w przestrachu wycofał się z miasta na kilka tygodni.

O tym, że w roku 1919 niemiecki Grenschutz otworzył ogień do 3 tysięcy polskich górników i ich  rodzin, żądających w Mysłowicach zaległych wypłat. Zginęło 7 polskich górników, 2 kobiety i 13-letni chłopiec. Masakra stała się bezpośrednia przyczyna wybuchu I Powstania Ślaskiego.

O tym, że w roku 194o do obozu Auschwitz-Birkenau dotarł pierwszy transport więźniów z Warszawy – 513 więźniów z Pawiaka oraz 1153 osoby schwytane w łapankach ulicznych.

O tym, że w roku 1941 Niemcy zamordowali około 250 przedstawicieli polskiej inteligencji ze Stanisławowa. Egzekucja znana jest jako mord w Czarnym Lesie. Listę osób do rozstrzelania przygotowali Niemcom usłużni – jak zawsze – ukraińscy kolaboranci.

Źródło:pl.wikipedia.org

Przywracamy lekcje historii – NIE tylko do szkół!

Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba… Ulica w Wilnie XIX w., Muzeum Narodowe, Kraków. Ilustracja ze strony http://www.pinakoteka.zascianek.pl

8 sierpnia 1655 roku wojska rosyjskie zajęły Wilno. Miasto to zostało po raz pierwszy w swej historii zajęte przez obce wojska. I dość, trzeba powiedzieć, efektownie i efektywnie – rzeź Wilna trwała 3 dni: Rosjanie wymordowali 25 tysięcy ludzi. Miasto płonęło dni 17…

Bitwa pod Żyrzynem. Wikimedia Commons – repozytorium wolnych zasobów.

8 sierpnia 1863, oddziały powstańcze operujące na terenie Lubelszczyzny i dowodzone przez generała Michała Heidenreicha-Kruka kontynuowały marsz w kierunku Podlasia. Traf chciał, że przechwycono rosyjską depeszę informującą o rosyjskim konwoju przewożącym pieniądze (281 tysięcy rubli), a który miał przechodzić przez stację pocztową w Żyrzynie. Generał Heidenreich-Kruk postanowił urządzić zasadzkę na Rosjan. Rankiem, 8 sierpnia, konwój w liczbie około 500 żołnierzy i uzbrojony w 2 działa, pod dowództwem por. Laudańskiego, został zaatakowany przez oddział powstańców – wprawdzie znacznie liczniejszy (ok. 3 tysięcy osób, w tym 1400 strzelców), ale bardzo słabo uzbrojony. Pierwsze uderzenie zaskoczyło Rosjan wywołując w ich szeregach ogromny chaos. Potem  jednak uporządkowali szeregi i zdeterminowani bronili wozów pocztowych. Po trzech godzinach walki Rosjanie wycofali się – uciekł porucznik Laudański wraz z 87 ludźmi. 181 Rosjan już na zawsze zostało pod Żyrzynem, a 282 dostało się do niewoli (w tym 132 rannych). Część pojmanych przeszła na stronę powstańców, pozostałych puszczono wolno. Gdyby nasi przodkowie stosowali standardy rosyjskie, z pewnością jeńcy zostaliby straceni… (w Galicji po kawie i pączkach). Polacy zdobyli 400 karabinów i 140 tysięcy rubli (reszta przepadła). Polskie zwycięstwo pod Żyrzynem odbiło się szerokim echem nie tylko w Królestwie Polskim, ale w całej ówczesnej Europie – europejska opinia publiczna dostrzegła polski problem i… tradycyjnie na tym się skończyło. Rządy europejskie nie były zainteresowane jakąkolwiek pomocą dla Polski. A że opinia publiczna… ludzie lubią się wzruszać w takich przypadkach: nic ich to nie kosztuje i mają czyste sumienie oraz poczucie dobrze spełnionego obowiązku.

O bitwie i związanych z nią wydarzeniach traktuje też w opowiadanie Jarosława Iwaszkiewicza zatytułowane „Haydenreich”.

Przedwojenny herb Beresteczka. Wikimedia Commons – repozytorium wolnych zasobów.

8 sierpnia 1941 niemiecki Sicherheitsdienst i policja ukraińska zamordowali 300 Żydów z Beresteczka.

Źródło: pl.wikipedia.org

Dzień bogaty…

… w różne daty. Ale czy bogaty w komentarze do dat tych? Chyba nie byłbym sobą, gdyby ktoś tradycyjnie nie ucierpiał wskutek mojej pisaniny.

Zamek w Malborku – panorama. Ten plik udostępniony jest na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0

5 sierpnia w polskiej historii obfitował, jak zobaczycie, w wydarzenia. Ponieważ, jak wszyscy wiemy, miłe są złego początki, więc… w roku 1460 wojska polskie odbiły Malbork z rąk krzyżackich, kończąc tym samym trzyletnie zmagania o stolicę zakonu. A wszystko zaczęło się w czerwcu roku 1457, kiedy to najemnicy krzyżaccy (głównie Czesi – mówiący po czesku, może po polsku i niemiecku również; na pewno znający międzynarodową mowę brzęczącej monety) stanowiący wówczas załogę Malborka, odsprzedali zamek królowi polskiemu – jako że Krzyżacy nie wypłacali im żołdu. Polska radość ze zdobycia Malborka nie trwała długo – w sierpniu 1457 roku ruszyła nowa ofensywa krzyżacka – mieszkańcy miasta wpuścili do miasta swych byłych panów. W rękach polskich pozostawał wciąż zamek, obsadzony załogą pod dowództwem Oldrzycha Czerwonki, starosty malborskiego (a wcześniej dowódcy najemnych Czechów). Patowa sytuacja – zamek polski, miasto krzyżackie – trwała w sumie trzy lata. 21 marca 1460 roku Polacy po raz kolejny wznowili oblężenie miasta Malborka. Jego obrońcy, odcięci od dostaw żywności, skapitulowali 5 sierpnia. Do miasta wkroczyły siły polskie, a burmistrz, który trzy lata wcześniej dopuścił się zdrady, został powieszony. Co do Czerwonki, warto dodać iż po powrocie do Pragi został wtrącony do więzienia za zdradę, jednak wskutek polskiego wstawiennictwa wyszedł na wolnrość. Zanim zmarł w roku 1465 brał udział w wojnie z Zakonem – między innymi uczestniczył w zdobyciu zamku w Golubiu.

Bitwa pod Kleckiem. Grafika pochodzi z Wikimedia Commons – repozytorium wolnych zasobów

W roku 1506, w trakcie trwającej wojny z Tatarami doszło do bitwy pod Kleckiem – armia polsko-litewska, dowodzona przez Michała Glińskiego rozbiła w pył siły tatarskie, na czele których stali synowie chana perekopskiego: Biti-Girej i Buranas.  Uwolniono przy tej okazji 40 tysięcy ludzi wziętych w jasyr, a także zdobyto 30 tysięcy koni. A Michał Gliński… to postać ciekawa i kontrowersyjna. Po śmierci króla Aleksandra został przez wojewodę Zabrzezińskiego oskarżony o próbę zawładnięcia tronem wielkoksiążęcym na Litwie, przez co nie został przez nowego króla, Zygmunta Starego, zatwierdzony na sprawowanych do tej pory urzędach – marszłka nadwornego litewskiego i nadzorcy mennicy. Przez dwa lata próbował dochodzić prawdy przed sądem – spór jednak pozostał nierozstrzygnięty. W rezultacie dopuścił się Gliński zabójstwa wojewody Zabrzezińskiego i po siedmiokrotnym, nieskutecznym zaoferowaniu swych usług królowi, przeszedł w końcu na stronę moskiewską, a także próbował na Litwie wywołać antykrólewski bunt.  W czasie wojny litewsko-moskiewskiej 1512-1522 próbował powrócić na stronę polską, ale schwytany ledwo uniknął stracenia, deklarują chęć przejścia na prawosławie. Z więzienia zwolniony został dopiero w roku 1527, za wstawiennictwem bratanicy Heleny, żony Wasyla III. Cieszył się wówczas pewnymi względami u cara: powołany został nawet do Dumy bojarskiej. Jednak w roku 1532 popadł w konflikt z Oboleńskimi i ponownie trafił do więzienia. Z którego żywy już nie wyszedł… No i był na dodatek wujkiem Iwana Groźnego.

Kołacz królewski – alegoria rozbioru Polski, miedzioryt wykonany na podstawie rysunku przez Nicolasa Noël Le Mire. Wikimedia Commons – repozytorium wolnych zasobów. Znam ten obraz odkąd tylko patrzyłem ze zrozumieniem – oryginalny miedzioryt wisiał na ścianie w pokoju rodziców.

Następna data to data bardzo dla Polski i Polaków (z wyjątkiem oczywiście miłośników Franciszka Józefa) bolesnego i smutnego wydarzenia – otóż 5 sierpnia 1772 miał miejsce I rozbiór Polski. Przez cały okres trwania zaborów byli w Polsce ludzie, którzy nie zgadzali się z ideą miłości i uwielbienia do jakichkolwiek władców odpowiedzialnych za zniewolenie kraju (nie kochali więc i Franciszka Józefa, ani też jego przodków (i tyłków)).

Artur Grottger “Schronisko”, cykl “Polonia 1863″. Wikimedia Commons – repozytorium wolnych zasobów.

5 sierpnia 1863 roku grupa takich właśnie ludzi pokonała pod Depułtyczami Królewskimi wojsko rosyjskie. Tako rzecze o tej bitwie Wikipedia:

5 sierpnia 1863 r., dotarły do powstańców styczniowych z oddziałów Cieszkowskiego, Józefa Władysława Ruckiego, Władysława Eminowicza i Święcickiego, wieści o zbliżaniu się znacznych sił rosyjskich z Krasnegostawu, Uściługa, Włodawy i Dubienki. Powstańcy wyruszyli w stronę Depułtycz i tuż za miejscowością Pokrówka o godz. 10.30 natknęli się na żołnierzy rosyjskich. W trakcie kilkugodzinnej bitwy, wyparli Rosjan do Depułtycz, a następnie zmusili do odwrotu w kierunku Wierzchowin. W bitwie poległo 23 żołnierzy rosyjskich i 11 powstańców. Bitwa pod Depułtyczami należy do największych na terenie Ziemi Chełmskiej, zakończonych polskim sukcesem.

Nadanie Orderów Virtuti Militari żyjącym weteranom Powstania Styczniowego przez Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego na stokach Cytadeli Warszawskiej 5 sierpnia 1921, w rocznicę stracenia przywódców powstania.Wikimedia Commons – repozytorium wolnych zasobów.

Oczywistym jest przeto, że każdy przejaw „niekochania miłościwego pana” musi być surowo i przykładnie ukarany: 5 sierpnia 1864 roku, na stoku Cytadeli warszawskiej, zostali rozstrzelani przywódcy słynnego „styczniowego nielubienia miłościwego pana”: Romualda Traugutta, Rafała Krajewskiego, Józefa Toczyskiego, Romana Żulińskiego i Jana Jeziorańskiego. Nie wiem, może rzeczywiście gdyby cała rzecz miała miejsce w Galicji, skazanych przed rozstrzelaniem poczęstowano by pączkami i kawą…

Zadowoleni z dobrze wykonanej roboty… Od lewej: Oberscharführer SD, Rottenführer Allgemeine SS, Untersturmführer Waffen-SS i Oberscharführer SD w czasie akcji aresztowania Żydów, Polska, wrzesień 1939 roku. Wikimedia Commons – repozytorium wolnych zasobów

Na pączki i kawę nie miało też szans 682 żydowskich mężczyzn z Ołyki na Wołyniu. Poczęstowano ich za to ołowiem… zostali 5 sierpnia 1942 roku rozstrzelani na miejscowym cmentarzu przez niemiecką Sicherheitsdienst i policję ukraińską. Dokładnie tego samego dnia Niemcy rozpoczęli likwidację prowadzonego przez Janusza Korczaka warszawskiego Domu Sierot. Korczaka, 10 wychowawców i 192 sieroty przewieziono 5 lub 6 sierpnia 1942 roku do obozu w Treblince, gdzie zostali zgładzeni.

Szedł przodem tego tragicznego pochodu. Najmłodsze dziecko trzymał na ręku, a drugie maleństwo prowadził za rączkę (…) Trzeba tylko pamiętać, że droga z Domu Sierot na Umschlagplatz była długa. Trwała cztery godziny. Widziałam ich, kiedy z ulicy Żelaznej skręcali w Leszno.
Dzieci były ubrane odświętnie. Miały na sobie niebieskie drelichowe mundurki. Cały ten orszak kroczył czwórkami, sprężyście, miarowo, dostojnie na Umschlagplatz – na plac śmierci!
Kto miał prawo wydać taki wyrok? (…) A świat milczał! A milczenie czasem znaczy przyzwolenie na to, co się dzieje

Anna Mieszkowska, Dzieci Ireny Sendlerowej WWL MUZA SA, str. 134, wiersz 5-19

Rok później, 5 sierpnia 1943 roku, 5-osobowy zespół AK pod dowództwem por. Zenona Soboty dokonał udanego napadu na duże i silnie strzeżone więzienie w Jaśle. Sukces był możliwy dzięki współpracy strażnika więziennego. W ramach akcji „Pensjonat” uwolniono 67 więźniów politycznych i 66 pospolitych przestępców.

Grupa żydów z Gęsiowki (hitlerowskiego wiezienia w Warszawie) uwolnionych przez żołnierzy kompanni „Giewont” Batalionu „Zośka” dnia 5 VIII 1944 roku. Zdięcie na terenie obozu. Po prawej stronie, na ziemi siedzi Renata Preczep (potem Lubińska), która przeżyła Powstanie. Więzień obok niej (w czarnej marynarce) nazywa się Bronisław Miodowski (potem Bernard Miodon z Paryża). Wśród więźniarek rozpoznano także: Hankę Lux (mieszka w Australii) i Marię Morecką.

Podobna akcja miała miejsce w roku 1944 – tym razem w Warszawie, gdzie znany z „Kamieni na szaniec” batalion AK „Zośka” (pod dowództwem Ryszarda Białousa „Jerzego”) wyzwolił obóz koncentracyjny przy ulicy Gęsiej 24 (tzw. „Gęsiówkę). Niech znów przemówi Wikipedia:

Atak na Gęsiówkę
5 sierpnia 1944 roku, tym samym dniu gdy rozpoczęła się Rzeź Woli, Harcerski Batalion Szturmowy „Zośka” Armii Krajowej (pod dowództwem Ryszarda Białousa „Jerzego”) wyzwolił Gęsiówkę. Uwolniono 348 (według niektórych źródeł 383) sposród pozostałych tam więźniów żydowskich, w tym 24 kobiety i 89 obywateli polskich, wśród nich uczestników powstania w getcie warszawskim. Natarcie oddziałów AK na ten silnie umocniony punkt obrony niemieckiej w mieście służyło przede wszystkim uratowaniu więzionych tam ludzi, bowiem (jak dowiedziano się z przesłuchania schwytanego wcześniej komendanta obozowej policji politycznej) ci w każdej chwili mogli zostać rozstrzelani. Akcja ta była bardzo ryzykowna i mogła łatwo doprowadzić do masakry zarówno tak więźniów, jak i usiłujących ich ocalić powstańców. Wcześniej, pierwszego dnia powstania, uwolniono 50 więźniów Gęsiówki skierowanych do pracy w magazynach mundurowych i żywnościowych Waffen-SS przy ulicy Stawki, w rejonie byłego Umschlagplatzu.

Bitwa trwała około półtorej godziny i wbrew przewidywaniom zakończyła się spektakularnym zwycięstwem powstańców, dla którego kluczowe okazało się użycie w walce zdobytego wcześniej niemieckiego czołgu Panther (ochrzczonego imieniem Magda i dowodzonego przez Wacława Micutę). Za pomocą czołgu zniszczono wieże strażnicze i sforsowną więzienną bramę, a następnie skutecznie ostrzelano bunkry i koszary obozowe; uciszono ogniem armaty czołgowej także niemieckie stanowisko na wieży pobliskiego kościoła św. Augustyna. W wyniku zaskoczenia, dogłębnego rozpoznania terenu (osobiście przez „Jerzego” i jego zastępcę Eugeniusza Stasieckiego „Piotra Pomanina”) oraz nieposiadania przez Niemców w obozie broni przeciwpancernej, po stronie polskiej był tylko jeden zabity (Juliusz Rubini „Piotr”, trafiony z jednej z wież pociskiem dum-dum w pierś) oraz dwóch ciężko rannych (w tym śmiertelnie raniona w brzuch Zofia Krassowska „Zosia Duża”). Większość z liczącej około 90 ludzi niemieckiej załogi, głownie członków SD, zginęła lub została schwytana (wziętych do niewoli, w tym zastępcę komendanta Gęsiówki, przekazano na tyły, gdzie najprawdopodobniej zostali poddani osądowi trybunału polowego), choć części udało się przedrzeć przez Starówkę w stronę Pawiaka (trzymanego przez Niemców więzienia przy ul. Pawiej) pod ogniem oddziału powstańczego ubezpieczającego atak. W zdobytym obozie przejęto dużą ilość broni i magazyn żywności, a w wymiarze strategicznym otwarto Zgrupowaniu „Radosław” drogę na Stare Miasto. Ruiny getta powstańcy utrzymywali do 11 sierpnia.

Do wymordowania więźniów nie doszło, w czasie ataku zginęło jedynie dwóch, jeden został ranny. Większość spośród uwolnionych z Gęsiówki wstąpiła w szeregi Armii Krajowej, w tym kilkunastu młodszych i silniejszych do oddziałów bojowych. Niektórzy polegli w walkach, byli to m.in.: Dawid Goldman, Henryk Lederman „Bystry”, Henryk Poznański, a także lekarz Sołtan Safijew „Dr Turek” służący w batalionie „Parasol”. Blisko 50 byłych więźniów służyło w kwatermistrzostwie Zgrupowania „Radosław” (grupa kilku z nich przeniosła kanałami ze Starego Miasta do Śródmieścia rannego w nogi podpułkownika Jana Mazurkiewicza „Radosława”). Część z nich przeżyła powstanie, między innymi co najmniej kilku przepływając Wisłę pod koniec września. Według kontrowersyjnego artykułu Michała Cichego, trzech Żydów niemieckich zostało zastrzelonych gdyż wzięto ich za Niemców, a dwóch innych uwolnionych więźniów paść miało ofiarą polskich antysemitów podczas pracy przy budowie barykady.

Ciała polskich cywilów zamordowanych przez Niemców w trakcie „rzezi Woli”, dokonanej w pierwszych dniach powstania warszawskiego. Narodowe Archiwum Cyfrowe, Sygnatura: 37-1676. Fotografia pochodząca z archiwum fotograficznego Stefana Bałuka.

A na koniec… nie, nie będzie optymistycznego zakończenia: bo 5 sierpnia roku 1944 rozpoczęła się rzeź Woli. W efekcie realizacji osobistego rozkazu Adolfa Hitlera, nakazującego zburzenie Warszawy i wymordowanie wszystkich jej mieszkańców, w bestialski i barbarzyński sposób wymordowano nawet 65 tysięcy osób: kobiet, mężczyzn i dzieci.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Rze%C5%BA_Woli

Pączki i kawę, ze smakiem i przyjemnością, spożywali w tym przypadku chyba tylko mordujący niewinnych, niemieccy zbrodniarze…

Krwawa środa

Po kilku godzinach przeprowadzono nas na rynek i przy stoliku, przy którym siedziało kilku niemieckich funkcjonariuszy, poddano nas legitymowaniu sprawdzając, tzw. „palcówki”. Potem kazano nam leżeć twarzą do bruku, a za każdy niebaczny ruch Niemcy bili i kopali Polaków.

Feliks Kiryk, Ryszard Kołodziejczyk: Dzieje Olkusza i regionu olkuskiego t.2. Warszawa-Kraków: PWN, 1975, s. 174-177.

Krwawa środa w Olkuszu – rok 1940. Zdjęcie dostępne jako public domain,

31 lipca 1940 roku, w Olkuszu, doszło do wydarzeń określanych mianem „krwawej środy”. Niemcy przeprowadzili akcję pacyfikacyjną w odwecie za zastrzelenie niemieckiego żandarma, Ernesta Kaddatza. Zabójstwo nie miało jednak charakteru politycznego – Kaddatz został zastrzelony przez włamywacza w jednym z olkuskich domów. Już 16 lipca „prewencyjnie” rozstrzelano 20 Polaków, jednak właściwa akcja pacyfikacyjna rozpoczęła się 31 lipca, kiedy to do miasta przybyła specjalna, złożona z niemieckich żandarmów, gestapowców i żołnierzy Wehrmachtu,  ekspedycja karna. Z domów wywleczono wszystkich mężczyzn w wieku od 15 do 55 lat i spędzono ich na rynek i pobliskie place. Tam, przez kilka godzin, byli poddawani brutalnym i sadystycznym torturom. Ofiary były bite, maltretowane i upokarzane na różne sposoby. Grupa Polaków została zmuszona  do śpiewania hymnu narodowego i maszerowania z biało-czerwonym sztandarem – w trakcie pochodu byli bici, poniżani i…fotografowani. Szczególne upodobanie znaleźli Niemcy w znęcaniu się nad olkuskimi Żydami, którym kazali  m.in. rzucać do siebie ogromny kamień o ostrych brzegach, przez co najzwyczajniej w świecie kaleczyli sobie dłonie.

Leżeliśmy twarzą do ziemi. Ręce założone z tyłu. Twarz musiała być podparta nosem o ziemię. Jeśli któryś z mężczyzn kładł na ziemi policzki – Niemiec kopnięciem w głowę lub wprost w twarz przywracał go do porządku. Przyprowadzono partię Żydów. Poczęto znęcać się nad nimi w tak okrutny sposób, że pióro najzdolniejszego pisarza nie byłoby w stanie odtworzyć tych bestialskich zbrodni.

Wspomnienia Henryka Osucha za: Dzieje Olkusza.., op.cit.. s. 176-177.

Zamordowano również  Żyda Majera (obywatela Stanów Zjednoczonych) oraz pracującego w olkuskim magistracie, 25-letniego Tadeusza Lupę – został on zastrzelony podczas próby ucieczki. Jego ciało zawisło na płocie miejskiego ogrodu, jako ostrzeżenie dla innych. Dziesięć dni później zmarł z wyczerpania ksiądz kanonik Piotr Mączka. Natomiast 12 ciężko skatowanych mężczyzn Niemcy wywieźli  do więzienia w Sosnowcu.

Rabin Mosze Hagerman w otoczeniu niemieckich żołnierzy. Niemcy, jak widać, bawią się bardzo dobrze…, Jako miejsce wykonania podano Lwów, jednak naoczni świadkowie stwierdzili, że zdjęcie zrobiono w czasie „krwawej środy”. Bundesarchiv, Bild 146-1975-073-02 / CC-BY-SA – zdjęcie udostępnione na licencji „Creative Commons Uznanie autorstwa”.

Tradycyjną niemiecką rozrywkę, cywilizowaną i świadczącą o wyższości kulturowej rasy germańskiej nad innymi dostarczyli tym razem:

1. landrat Heinrich Groll;

2. Ortsgruppenleiter NSDAP w Olkuszu dr Karol Pokorny;

3. okupacyjny burmistrz Rudolf Skaletz

4. oraz miejscowy komendant żandarmerii (nieznany mi z nazwiska).

31 lipca 1649 wojska litewskie dowodzone przez Janusza Radziwiłła rozbiły pod Łojowem znacznie liczniejsze siły kozackie Stiepana Podobajły i Stanisława Krzeczowskiego.

POST SCRIPTUM:

Sprawa „krwawej środy” znalazła niespodziewanie ciąg dalszy na stronie żydowskiego instytutu Yad Vashem. Według Żydów jedynymi ofiarami opisanej akcji pacyfikacyjnej byli tylko i wyłącznie… Żydzi. Na stronie Yad Vashem nie ma też ani słowa o Polakach, którzy ucierpieli we wspomnianych wypadkach ani o przyczynach całej akcji. To tak jakby po okupowanej Polsce jeździł sobie, od miasta do miasta, tajemniczy oddział policji niemieckiej specjalizujący się w znęcaniu się nad Żydami. Prossszę…  A ksiądz kanonik Mączka też był Żydem?!

Ostatnie słowo o tegorocznej olimpiadzie…

… padło właśnie przed chwilą i obiecuję, że już nigdy w Gabinecie się to nie powtórzy. Dziś, w ramach przypominania przeszłości, przeniesiemy się na kresy wschodnie Rzeczpospolitej od niedawna nazywane Ukrainą.

Domniemany portret Jeremiego Wiśniowieckiego przypisywany Danielowi Schultzowi. Plik Jeremi Wiśniowiecki.jpg znajduje się w Wikimedia Commons – repozytorium wolnych zasobów.

Jak zapewne wiecie, w roku 1648 wybuchło powstanie Chmielnickiego, które szybko objęło swym zasięgiem wspominane tereny ukraińskie. Kilka słów na ten temat możecie znaleźć między innymi w „Ogniem i mieczem” Henryka Sienkiewicza. Zmagania siły polskich z kozackimi były niezwykle krwawe i toczyły się ze zmiennym szczęściem dla obu stron. Jedną z wielu bitew stoczonych w tym konflikcie była bitwa pod Konstantynowem: w trwającym przez dwa dni starciu zmierzyły się siły polskie w liczbie 8 tysięcy ludzi, pod dowództwem Jeremiego Wiśniowieckiego, z siłami kozackimi w liczbie 60 tysięcy ludzi, pod dowództwem Maksyma Krzywonosa. I wiecie co? Nasi wygrali! Wprawdzie polskie zwycięstwo nie zapobiegło rozszerzeniu się powstania, ale Kozakom nie udało się związać sił polskich do momentu przybycia wojsk Chmielnickiego. W bitwie po Konstantynowem Polacy stracili 200-300 ludzi, Kozacy 10-15 tysięcy…

Prawie 3 stulecia później, w zupełnie odmienionej rzeczywistości wieku dwóch wojen światowych, Niemcy zajęli wschodnie kresy Rzeczpospolitej, wypierając stąd okupantów sowieckich. 2 lipca 1941 roku Niemcy wkroczyli do Krzemieńca, znanego Wam być może dzięki słynnemu Liceum Krzemienieckiemu, do którego uczęszczał między innymi Juliusz Słowacki. Wkrótce potem do miasta przybyła Einsatzgruppe C – inaczej Grupa Operacyjna złożona z jednostek policji bezpieczeństwa (Sipo) i służby bezpieczeństwa (SD). Zadaniem oddziałów Einsatzgruppen, działających na zapleczu wojsk niemieckich, należała eksterminacja lub izolacja politycznych i ideologicznych wrogów III Rzeszy na podstawie tzw. „List wrogów Rzeszy” („Sonderfahndungsbuch Polen”). W tym celu uciekano się do bezwzględnego terroru i masowej eksterminacji aktywnych działaczy antyniemieckich i antyfaszystowskich, lub  osób, które mogły stać się potencjalnymi przeciwnikami (np. w Polsce uczestników powstania wielkopolskiego i śląskich oraz czołowych przedstawicieli inteligencji).

W Krzemieńcu listę potencjalnych przeciwników Niemcy dostali od nacjonalistów ukraińskich. Szczególnie gorliwym współpracownikiem był Iwan Miszczena. Aresztowanych Polaków uwięziono w Domu Społecznym, gdzie byli torturowani przez Sonderkommando i ukraińską milicję. Między 28 a 30 lipcem Polacy zostali wyprowadzeni na Górę Krzyżową i rozstrzelani. Zwłoki zakopywali, zmuszeni do tego przez Niemców, miejscowi Żydzi.

Oczywiście mord w Krzemieńcu nie był jedynym „dokonaniem” wspomnianego oddziału – jest on odpowiedzialny również za wymordowanie profesorów lwowskich i nauczycieli ze Stanisławowa, których listy także sporządzili ukraińscy nacjonaliści. Taka lista w Krzemieńcu wyglądała tak:

mgr Joanna Kopcińska, nauczycielka, harcmistrzyni

mgr Franciszek Mączak, nauczyciel

mgr Bolesław Młodzianko, nauczyciel

dr Zdzisław Marceli Opolski, nauczyciel

mgr Helena Paliwodzianka, nauczycielka, harcmistrzyni

mgr Janina Poniatowska, nauczycielka, harcmistrzyni
mgr Ludwik Zawalnicki, nauczyciel

Konstanty Ejsmund

Jan Targoński, nauczyciel

mgr Stefan Górecki, przewodniczący Komitetu Rodzicielskiego

Irena Górecka, studentka

Czesław Górecki, student

Franciszek Dorożyński, dyrektor banków

Piotr Moczulski, prawnik

Edmunt Żeromski, adwokat, członek Zarządu Liceum Krzemienieckiego

inż. Bolesław Sokołowski

Stanisław Brudziński

Ludomir Łoziński

Gustaw Wawrzyszak

i jedenaście innych osób…

Źródło: pl.wikipedia.org

Post Navigation