Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Archive for the tag “Skibińska”

Dnia 1 września roku…

POCZ_U_2768

… tysiąc dziewięćset szesnastego…

4 1

 

Jak możemy zobaczyć poniżej, ulica Bernardyńska – dość nieoczekiwanie – zmieniła się w ulicę Bernardyńskiego. Kim był Bernardyński… tego nie wiemy. 😉

2 3

Głos Lubelski z 1.IX.1916 r. (Nr 241)


56

 

Ten sam kierownik, ta sama szkoła i to samo ogłoszenie, co powyżej (w Głosie Lubelskim), ale w nieco innym wykonaniu:

7

 

I ładniejsza wersja gimnazjum z ulicy Bernardyńskiego Bernardyńskiej:

8

 

Reklamowało się też szkolnictwo specjalistyczne, nawet z Warszawy:

9

 

Nauczyciele poszukiwani! Poniżej ogłoszenie „Biura” – być może biura pośrednictwa pracy…

10

Ziemia Lubelska z 1.IX.1916 r. (Nr 429)


…dwadzieścia lat później, czyli w roku 1936…

12

13

 

Podręczniki! Podręczniki! Kupujcie podręczniki!

14

 

Wspominaliśmy już o ulicy Bernardyńskiego – poniżej inny kwiatek czyli ulica… Rusałkowska. Rusakowską została – jak nietrudno się domyślić – Rusałka, przez niektórych (O Borze! – to taki las…) tzw. „lubelaków” zwana nieprawidłowo ulicą Rusałki. Janowi Budzyńskiemu oczywiście współczujemy, a Edwardowi Pruchniakowi mniej.

15

Express Lubelski i Wołyń z 1.IX.1936 r. (Nr 243)


 

Ktoby jechał? Piszcie!

16

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

Dziś w numerze: cudowny lek na wszelkie bolączki!

Poważna zwyżka cen

na mięso wieprzowe i wędliny

jest nieuzasadniona.

Poczynając od dnia 21 lutego b.r. zaczął obowiązywać w Lublinie nowy cennik na mięso wieprzowe, wędliny i tłuszcze. Ceny poniższe obowiązują za 1 kg. w detalu.

I tak. Cena słoniny wynosi według tego cennika 2 zł. 40 gr.; schabu surowego 2 zł. 80 gr.; żeberek grubych 2 zł. 2o gr.; szynki surowej 2 zł.; boczku surowego 2 zł.; nóg 90 gr.; głowizny 1 zł.; wątroby 1 zł. 20 gr.; lekkie 70 groszy; błony czystej 2 zł. 60 gr.; smalcu 3 zł.; kiełbasy zwyczajnej 3 zł.; kiełbasy serdelowej 3 zł. 20 gr.; kiszki pasztetowej 2 zł. 80 gr.; kiszki kaszanej 90 groszy; salcesonu włoskiego 2 zł. 80 gr.; salcesonu szwabskiego 1 zł. 80 gr.; szynki gotowanej 5 zł.; golonki 3 zł. 20 gr.

Za nieprzestrzeganie powyższych cen grozi sprzedającym grzywna w wysokości trzech tysięcy złotych albo sześciotygodniowy areszt.

Zaznaczyć należy że ceny powyższe są w porównaniu z dotychczas obowiązującymi podniesione od dwudziestu do dwudziestu pięciu procent.

Ponieważ ceny żywca spadają ciągle przeto ta wielka podwyżka jest niezrozumiała.

Opinia publiczna czeka na wyjaśnienie miarodajnych czynników.


Krwawy napad

na ulicy Fabrycznej.

Rozwielmożniona łobuzerja lubelska raz po raz daje znać o sobie bandyckiemi wybrykami.

W dniu onegdajszym trzech znanych w Lublinie urwipołciów Tadeusz Walkowiak (Skibińska 20), Leon Walas (Hrubieszowska 6) i Franciszek Kuter (Hrubieszowska 20) postanowili pobić na tle porachunków osobistych Stefana Małochę (Podlaska 8).

Spotkawszy go na ulicy Fabrycznej rzucili się nań i silnie pobili. Ponadto Kuter uderzył go dwukrotnie nożem.

Pogotowie odwiozło Małochę w stanie ciężkim na kurację do szpitala Szarytek.

Krwawych napastników aresztowano.


Matka i synek

ulegli zaczadzeniu.

W tych dniach o godzinie 11 rano przy ulicy Bronowickiej 1 miał miejsce wypadek zaczadzenia, któremu uległa niejaka Felicja Szmaga, lat 32, oraz czteroletni jej synek Henryk.

Dzięki przebudzeniu się męża Szmagi zaczadzenie nie miało poważniejszych następstw.

Zawezwane Pogotowie Ratunkowe udzieliło pomocy.


Pod wpływem zazdrości

mąż poturbował żonę.

Mężowie są zazdrośni. Starą tę prawdę odczuła na sobie p. Marja Klejn zamieszkała w domu Nr. 45 przy Krakowskiem-Przedmieściu.

W dniu 23 b. m. p. Marja poszła wieczorem na przyjęcie do znajomych.

Czas mile spędzony biegł szybko to też gdy nastąpił moment powrotu do domu była godzina trzecia po północy.

Mąż, któremu znowu w domu w ciszy i samotności czas djablo się wydłużał, przywitał powracającą małżonkę ponuro i ozięble a w odpowiedzi na usprawiedliwienia skoczył jak tygrys i silnie poturbował. Widząc jednak że żona pod wpływem takiego zwrotu rzeczy zemdlała przeraził się nie na żarty i telefonicznie wezwał Pogotowie Ratunkowe.

Lekarz Pogotowia stwierdziwszy obrzęk na lewym policzku i górnej wardze nałożył bandaże.


Z mieszkania biżuterję

a ze sklepu
wyroby tytuniowe
zabrali złodzieje.

Zamieszkałego w domu Nr. 22 przy ulicy Bychawskiej Stanisława Drozda spotkała przykra niespodzianka.

Oto jacyś nieznani sprawcy zakradli się do jego mieszkania skąd zabrali mu biżuterję.

Mało tego.

Prawdopodobnie ciż sami sprawcy dostali się tegoż dnia późnym wieczorem do jego sklepu skąd zabrali wyroby tytuniowe i kilkanaście złotych gotówką.

Łącznie swe straty ocenia p. Drozd na tysiąc prawie złotych.


Na lubelskim bruku.

Antoniemu Dołęgowskiemu skradziono wóz wartości 340 złotych.

*

Zygmuntowi Danielowi (Drobna 7) skradziono ubranie i palto łącznej wartości 600 złotych.

*

Bieliznę i garderobę wartości 1500 złotych skradziono Janowi Rejtarowi zamieszkałemu na Dziesiątej.

*

Za sprzedaż mięsa pochodzącego z potajemnego uboju pociągnięto do odpowiedzialności Moszka Redlicha (Bychawska 53).


1

Gazeta Lubelska z 25 II 1931 r. (Nr 53)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej UMCS
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Sweter

1

Wysłańcy proroka Eljasza w Lublinie

Apostołowie „nowej wiary” z dalekiego Polesia

LUBLIN, 31. 1. Dziś w naszej redakcji zjawili się dwaj „wysłańcy proroka Eljasza”, sekty o której piszemy na innej stronie. Są to dwaj chłopi białoruscy z Motola w powiecie Drohiczyńskim pod Pińskiem. Miał im się okazać prorok Eljasz, i dawszy się poznać cudami, o których wysłańcom mówić nie wolno – kazał im iść w świat głosić ową wiarę.

Wiara ta ma na celu zjednoczenie ludzi we wspólnej religii. Świętować się ma dwa dni w tygodniu – sobotę i niedzielę. Nie wolno jeść świńskiego mięsa, bowiem świnia jest nieczysta i ma zły charakter, który udziela się ludziom spożywającym jej mięso.

Zasadniczą podstawą „nowej religii” jest zachowywanie Dziesięciorga przykazań. Wysłańcy wędrują na piechotę, nie wolno im przyjmować datków pieniężnych i żywieni są w drodze przez ludzi.

Owi dwaj poleszucy robią dziwne wrażenie ludzi zahipnotyzowanych. Obaj są drobnymi rolnikami. Porzucili sadyby, żony i dzieci którymi opiekują się tymczasem ich sąsiedzi – współwyznawcy. Wędrują już tak od żniw, głosząc zasady swej sekty.

Zasady te m. in. jak nam oświadczyli wysłańcy proroka Eljasza, zabraniają używania tytoniu i alkoholu. Związki małżeńskie są dozwolone i nie uważane za grzech. W Lublinie mają zamiar zostać koło tygodnia. Dokąd się udadzą następnie – jeszcze nie wiedzą.


Elektryfikacja Sławinka. Kilkunastu właścicieli willi na Sławinku zdawna oczekuje już przedłużenia miejskiej sieci elektrycznej. Jak nas informują sprawa obecnie posunęła się do naprzód, ponieważ ustalono podział kosztów z elektryfikacją związanych. Zarząd elektrowni własnym kosztem doprowadziłby kabel wysokiego napięcia (6600 v) i pobudował transformator na Sławinku na prąd użytkowy 220 v., właściciele zaś willi wpłaciliby sumy potrzebne na doprowadzenie linii od transformatora do ich posiadłości. Koszta te wyniosłyby do paruset złotych, zależnie od długości pojedyńczej linii, jednak elektrownia koszta te zwróciłaby każdemu w formie dostarczanego prądu. Obecnie wskazane jest żeby każdy właściciel willi na Sławinku  zgłosił się do Zarządu Elektrowni Miejskiej i złożył deklarację pokrycia kosztów swego odcinka linji.


Też „spoczynek niedzielny”. Nie tylko handel w sklepach jest chyba zakazany w niedzielę, ale również zapewne funkcjonowanie innych przedsiębiorstw, jak np. przewozowych. Tymczasem nie byle gdzie, bo na Krakowskim Przedmieściu widzieć można ciągnące wysoko ładowane fury, pełne towaru jadące w kierunku Alei Racławickich w każdą niemal niedzielę i święto. Są to wozy żydowskich przedsiębiorstw przewozowych, które obecnie przewożą końmi towary, zastępując w ten sposób drogie i wysoko opodatkowane samochody. Sądzimy, że ustawa o spoczynku niedzielnym rozciąga się również na przedsiębiorstwa tego rodzaju, tak że władze owemu procederowi w niedzielę i święta kres położyć powinny.


Hazard uliczny. Na ulicy Zamojskiej jacyś trzej osobnicy urządzili sobie znowu istne Monte Carlo. Ustawiają stół, na nim kilka wygranych (przeważnie budzików) i wciągają do gry naiwnych przechodniów. Grę prowadzi jeden z przedsiębiorców, dwaj drudzy stoją na czatach i w razie pojawienia się na horyzoncie policjanta alarmują towarzysza, który porywa stolik, budziki i wszystko ukrywa się w najbliższej bramie. Wartoby posłać na miejsce po cywilnemu ubranych wywiadowców, aby z tem zrobili porządek.

Specjalista od takich gier Ekiert, znany bojówkarz sanacyjny z okresu wyborów, siedzi podobno w więzieniu. Jak widać – znalazł następców.


Historja skradzionego wieprza. Władze policyjne pociągnęły do odpowiedzialności karnej Adolfa Fijałkowskiego (Skibińska 29) który dokonał kradzieży wieprza u St. Filipowicza. Fijałkowski zabił wieprza i zamierzał mięso sprzedać. Zabitego wieprza zwrócono Filipowiczowi.


Żydzi okradli sklep żydowski. W związku z okradzeniem sklepu Symchy Szypra przy ul. Szerokiej (gdzie skradziono towarów na około 1000 zł.) policja po przeprowadzeniu dochodzeń aresztowała sprawców kradzieży w osobach Samuela Cukiermana (ul. Krawiecka 5) i Moszka Gurfinkla (Krawiecka 5). Obu złodziei osadzono na Zamku.


Specjalista od kiosków w areszcie. W związku z ciągłem okradaniem kiosków inwalidzkich zatrzymany został sprawca tych kradzieży Czesław Ogrodowski zam. przy ul. Krochmalnej 15. Ogrodowski dokonał kradzieży w kioskach przy ul. Szopena 15, Kapucyńskiej 5 i usiłował dokonać kradzieży w jednym z kiosków przy ulicy Narutowicza.


Codzienne kradzieże. Wiktorii Jasińskiej zam. przy ul. Konopnickiej 5 skradziono z mieszkania sweter wartości 30 zł. Kradzieży tej dokonała Helena Szymańska bez stałego miejsca zamieszkania.

Głos Lubelski z 1 II 1935 r. (Nr 32)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Ślizgawica znów nie zachwyca…

V_0359_1931_0336-00004Pierwsze ofiary ślizgawicy

Jeszcze się zima nie zaczęła na dobre, a już na ulicach Lublina, spotyka przechodniów szereg nieszczęść w postaci nieszczęśliwych wypadków spowodowanych niedbalstwem dozorców, którzy lekceważąc sobie przepisy – nie posypują chodników piaskiem przed domami. Poniżej podajemy nazwiska pierwszych ofiar tegorocznej zimy.

Na ulicy Ruskiej poślizgnęła się i upadła, doznając złamania prawej ręki 65-letnia Haja Kuserbrener – Kalinowszczyzna 35.

Na ulicy Lubartowskiej poślizgnął się 18 letni Josek Cukierman – Lubartowska 10, chłopiec uderzył tak silnie głową o chodnik, że stracił przytomność.

Na ulicy Niskiej upadła i b. dotkliwie się potłukła 70 letnia Paulina Kozacka – Niska 2.

Wszystkim poszkodowanym pomocy udzieliło Pogotowie Ratunkowe. Zwracamy uwagę na konieczność posypywanie piaskiem chodników.


Groźny włamywacz grasujący w Lublinie aresztowany

W związki z ostatnio popełnionemi kradzieżami na terenie m. Lublina został zatrzymany podejrzany osobnik, który się podał za Antoniego Pelczarskiego. m-ca m. Lwowa i że przybył do Lublina do swojej rodziny. Drogą żmudnych wywiadów zdołano ustalić, że ów osobnik nie jest Pelczarskim, lecz zbiegłym kryminalistą i ostatecznie stwierdzono, że nazywa się Samotyj Antoni, który zbiegł z Sądu we Lwowie po ogłoszeniu wyroku, skazującego go na 2 i pół roku więzienia za kradzież biżuterji, wartości 100 000 zł, oraz dokonanie podkopu pod sklep jubilera Rapsa we Lwowie. Samotyj przyznał się do dokonanych kradzieży u Domiczka, Temkina Natana, Dr. Bobrowskiej i Wierońskiej, wskazując jako wspólnika Pelczarskiego Zygmunta, znanego recydywistę, zam. w Lublinie, który narazie zbiegł i ukrywa się. Dalsze dochodzenie prowadzą władze policyjne.


Jaja, masło i jabłka. Kłyk Adam Skibińska 2, zameldował o kradzieży 120 szt. jaj, 3 klg. masła oraz 16 klg. jabłek ogólnej wartości 40 zł. przez nieznanych sprawców.


Przed świętami. Janczek Józef, Bychawska 86, zameldował o kradzieży dwóch gęsi wart. 10 zł. zapomocą oderwania kłódki od komórki przez nieznanego sprawcę.


Nieszczęśliwy wypadek przy pracy. Jan Kowalski lat 23 zamieszkały przy ulicy Krętej 20 pomagając swemu bratu przy wjeżdżaniu wozem pod górę, wskutek gwałtownego cofnięcia się wozu doznał złamania prawego obojczyka. Pierwszej pomocy udzielił nieszczęśliwemu lekarz Pogotowia Ratunkowego.

Ziemia Lubelska z 11 XII 1931 r. (Nr 359)

Ilustracja z Biblioteki Cyfrowej KUL
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Post Navigation