Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Archive for the tag “pobicie”

Zwykły dzień z życia zwykłego miasta

12Głos Lubelski z 9.IX.1915 r. (Nr 250)

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

…gdy tu błądzisz, wszędy ci, zapomniana, nikła, lśni… jakaś mara przeszłych dni…

Dzień

interesujących przeżyć

Już w godzinach rannych zaznaczą się zmiany na lepsze, rozbudzenie psychiczne i szersze zainteresowania.

Po godz. 10 rano nasza energia życiowa i aktywność będzie się potęgować, obiecując powodzenie w poczynaniach życiowych, wymagających przedsiębiorczości i odwagi.

Godz. 14 zapowiada dobre wpływy kosmiczne, obiecując powodzenie w miłości. Wieczór przedstawia się mniej pomyślnie.


Pogoda na dziś

Na wschodzie i południu chmurno  i mglisto z drobnemi opadami, pozatem dość pogodnie o zachmurzeniu wzrastającym, lekki, na wschodzie umiarkowany mróz. Słabe wiatry z kierunków północnych.


1

Krwawa rozprawa nożowa

na ulicy Grodzkiej

Ciężko rannego uczestnika bójki

przewieziono do szpitala Szarytek

W dniu wczorajszym w późnych godzinach wieczorowych przy ulicy Grodzkiej miała miejsce krwawa rozprawa nożowa, ofiarą której padł niejaki Alfons Arciszewski, lat 29, zamieszkały przy ulicy Dawnej 1.

Nieznani na razie osobnicy, na tle prawdopodobnie porachunków osobistych, napadli na wyżej wymienionego Arciszewskiego, zadając mu szereg ran w głowę oraz ramiona.

Widząc Arciszewskiego padającego na ziemię, napastnicy rozbiegli się, znikając w ciemnych zakamarkach przyległych ulic.

Wezwane Pogotowie Ratunkowe, po udzieleniu pierwszej pomocy, ofiarę porachunków osobistych przewiozło w stanie groźnym do szpitala Szarytek.


Trup noworodka

W dniu onegdajszym, wieczorem, jeden z mieszkańców Kośminka, idąc obok oparkanienia otaczającego gmach elektrowni miejskiej, natknął się na leżące w zawiniątku z łachmanów zwłoki noworodka płci męskiej.

Powiadomiona o powyższym wypadku policja wszczęła energiczne dochodzenie celem ujęcia i przykładnego ukarania zwyrodniałej matki.


Na lubelskim bruku.

Bronisławowi Zakościelnemu (Kalinowszczyzna 8) wybiwszy otwór w murze,nieznani sprawcy skradli 19 kur wartości 100 złotych.

*

Dwie obrączki ślubne, zegarek oraz garnitur męski łącznej wartości 550 złotych skradziono niejakiemu Hukielowi Antoniemu (Dolna 3-go Maja 3.)

*

Rajsowi Izraelowi-Hunie (Jezuicka 5) skradziono 50 złotych.

*

Na targu przy ulicy Bychawskiej skradziono niejakiemu Małosze Janowi, mieszkańcowi wsi Czerniejów pow. lubelskiego, 70 złotych.

*

Za handel mięsem z potajemnego uboju pociągnięto do odpowiedzialności sądowej niejaką Cypę Lew (Bychawska 48) u której zakwestjonowano 4 kg. mięsa wołowego.

Gazeta Lubelska z 5 III 1931 r. (Nr 61)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Dziś w numerze: cudowny lek na wszelkie bolączki!

Poważna zwyżka cen

na mięso wieprzowe i wędliny

jest nieuzasadniona.

Poczynając od dnia 21 lutego b.r. zaczął obowiązywać w Lublinie nowy cennik na mięso wieprzowe, wędliny i tłuszcze. Ceny poniższe obowiązują za 1 kg. w detalu.

I tak. Cena słoniny wynosi według tego cennika 2 zł. 40 gr.; schabu surowego 2 zł. 80 gr.; żeberek grubych 2 zł. 2o gr.; szynki surowej 2 zł.; boczku surowego 2 zł.; nóg 90 gr.; głowizny 1 zł.; wątroby 1 zł. 20 gr.; lekkie 70 groszy; błony czystej 2 zł. 60 gr.; smalcu 3 zł.; kiełbasy zwyczajnej 3 zł.; kiełbasy serdelowej 3 zł. 20 gr.; kiszki pasztetowej 2 zł. 80 gr.; kiszki kaszanej 90 groszy; salcesonu włoskiego 2 zł. 80 gr.; salcesonu szwabskiego 1 zł. 80 gr.; szynki gotowanej 5 zł.; golonki 3 zł. 20 gr.

Za nieprzestrzeganie powyższych cen grozi sprzedającym grzywna w wysokości trzech tysięcy złotych albo sześciotygodniowy areszt.

Zaznaczyć należy że ceny powyższe są w porównaniu z dotychczas obowiązującymi podniesione od dwudziestu do dwudziestu pięciu procent.

Ponieważ ceny żywca spadają ciągle przeto ta wielka podwyżka jest niezrozumiała.

Opinia publiczna czeka na wyjaśnienie miarodajnych czynników.


Krwawy napad

na ulicy Fabrycznej.

Rozwielmożniona łobuzerja lubelska raz po raz daje znać o sobie bandyckiemi wybrykami.

W dniu onegdajszym trzech znanych w Lublinie urwipołciów Tadeusz Walkowiak (Skibińska 20), Leon Walas (Hrubieszowska 6) i Franciszek Kuter (Hrubieszowska 20) postanowili pobić na tle porachunków osobistych Stefana Małochę (Podlaska 8).

Spotkawszy go na ulicy Fabrycznej rzucili się nań i silnie pobili. Ponadto Kuter uderzył go dwukrotnie nożem.

Pogotowie odwiozło Małochę w stanie ciężkim na kurację do szpitala Szarytek.

Krwawych napastników aresztowano.


Matka i synek

ulegli zaczadzeniu.

W tych dniach o godzinie 11 rano przy ulicy Bronowickiej 1 miał miejsce wypadek zaczadzenia, któremu uległa niejaka Felicja Szmaga, lat 32, oraz czteroletni jej synek Henryk.

Dzięki przebudzeniu się męża Szmagi zaczadzenie nie miało poważniejszych następstw.

Zawezwane Pogotowie Ratunkowe udzieliło pomocy.


Pod wpływem zazdrości

mąż poturbował żonę.

Mężowie są zazdrośni. Starą tę prawdę odczuła na sobie p. Marja Klejn zamieszkała w domu Nr. 45 przy Krakowskiem-Przedmieściu.

W dniu 23 b. m. p. Marja poszła wieczorem na przyjęcie do znajomych.

Czas mile spędzony biegł szybko to też gdy nastąpił moment powrotu do domu była godzina trzecia po północy.

Mąż, któremu znowu w domu w ciszy i samotności czas djablo się wydłużał, przywitał powracającą małżonkę ponuro i ozięble a w odpowiedzi na usprawiedliwienia skoczył jak tygrys i silnie poturbował. Widząc jednak że żona pod wpływem takiego zwrotu rzeczy zemdlała przeraził się nie na żarty i telefonicznie wezwał Pogotowie Ratunkowe.

Lekarz Pogotowia stwierdziwszy obrzęk na lewym policzku i górnej wardze nałożył bandaże.


Z mieszkania biżuterję

a ze sklepu
wyroby tytuniowe
zabrali złodzieje.

Zamieszkałego w domu Nr. 22 przy ulicy Bychawskiej Stanisława Drozda spotkała przykra niespodzianka.

Oto jacyś nieznani sprawcy zakradli się do jego mieszkania skąd zabrali mu biżuterję.

Mało tego.

Prawdopodobnie ciż sami sprawcy dostali się tegoż dnia późnym wieczorem do jego sklepu skąd zabrali wyroby tytuniowe i kilkanaście złotych gotówką.

Łącznie swe straty ocenia p. Drozd na tysiąc prawie złotych.


Na lubelskim bruku.

Antoniemu Dołęgowskiemu skradziono wóz wartości 340 złotych.

*

Zygmuntowi Danielowi (Drobna 7) skradziono ubranie i palto łącznej wartości 600 złotych.

*

Bieliznę i garderobę wartości 1500 złotych skradziono Janowi Rejtarowi zamieszkałemu na Dziesiątej.

*

Za sprzedaż mięsa pochodzącego z potajemnego uboju pociągnięto do odpowiedzialności Moszka Redlicha (Bychawska 53).


1

Gazeta Lubelska z 25 II 1931 r. (Nr 53)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej UMCS
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Pan Prezydent pozwoli? Lublin miastem alkoholi?

CZAS_1491c_1914_nr70_0001

W Łodzi.

(…)

Niemcy wezwali na podstawie listy proskrypcyjnej kilku Polaków i żydów, częściowo z kół fabrykantów i inteligencyi i powiesili ich na balkonach ich własnych domów za to, że dawali pomoc Rosyanom.

(…)


(j) Fałszywa pogłoska. W dniu przedwczorajszym rozpuszczoną została pogłoska, iż główny skład monopolowy sprzedawać będzie wódkę. W dniu tym nazjeżdżało się mnóstwo włościan z różnych stron, lecz po całodziennem oczekiwaniu okazało się, iż była to fałszywa pogłoska.


(j) Pobicie. Stolarz folw. Czechów Adalbert Szeliga lat 59 został raniony w głowę przez niewiadomego sprawcę. Poszwankowanego przywieziono do szpitala Szarytek.


 

(j) Ofiara wojny. Mieszkaniec Ratoszyna, gm. Chodel, Józef Prawicki lat 13 znalazłszy szrapnel na polu przyniósł go do domu, który oberwał mu rękę i nogę. Nieszczęśliwego przywieziono do szpitala Szarytek, gdzie zmarł.

CZAS_1491c_1914_nr70_0004Głos Lubelski z 18 XII 1914 r. (Nr 70)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Historie przykre, lecz prawdziwe…

WIELKI KINO – TEATR

COLOSSEUM

– DZIŚ –

SZAŁ PUSTYNI

Wspaniały egzotyczny dramat gorącej miłości i dzikiej nienawiści w 7 aktach.
W rolach głównych Dary Holm, Herman Valentin, ELLEN KORTI.
Muzyka pod batutą profesora Stembrowicza. Ceny miejsc od zł. 1 do 2,50.

= Bez nazwiska… ( w ) W dniu wczorajszym w bramie domu przy ulicy Foksalnej 23 znaleziono kwilące niemowlę płci męskiej. Noworodka odniesiono do III Komisarjatu P. P. Wszczęto poszukiwania w celu wykrycia matki noworodka.


Za „niedozwolone dekoracje”.

Dekorowanie miasta bielizną oraz trzepanie chodników na balkonach jest zgoła zbyteczne i wzbronione, wobec czego policja sporządza odpowiednie protokuły. Za wspomniane przekroczenie pociągnięto do odpowiedzialności: Leona Ufagla zam. przy ul. Początkowskiej 22 oraz Joannę Gacką zam. przy ulicy Lubartowskiej 10. Niechże to będzie przestrogą dla innych.

W.


Stałe „niespodzianki” przy ul. Pawiej.

Lokatorzy domu przy ul. Pawiej Nr 24 zostali zaalarmowani rozpaczliwemi krzykami, w mieszkaniu właściciela domu – kto żyw biegł pod drzwi z trwogą nadsłuchując odgłosów walki. W reszcie z trzaskiem otwarły się drzwi i z mieszkania wypadła srodze okrwawiona niejaka Marja Czajka, którą jak się okazało pobił jej zapalczywy mąż. Poturbowana żona, rewanżując się za doznane razy, wybiła we własnym mieszkaniu 2 szyby. Historja przykra lecz prawdziwa.

W.


Walka o tabliczki i światło przy wozach.

W myśl przepisów drogowych na każdym przejeżdżającym wozie powinna być umieszczona tabliczka z nazwiskiem i adresem właściciela, oświetlona w nocy białym światłem latarki. Przepisy te nie znalazły zastosowania u wszystkich właścicieli wozów, wskutek czego władze odnośne wszczęły energiczną akcję wyznaczając ostateczny termin wprowadzenia napisów i świateł do 15 grudnia b. r. Po tym terminie mają być stosowane kary.

W.


Orgje włamywaczy.

Włamywacze grasują nadal bezkarnie, popełniając każdego dnia kradzieże coraz to w innych dzielnicach naszego miasta. Nieproszeni klijenci wyłamawszy drzwi do sklepu Stanisława Daszycy przy ulicy Fabrycznej Nr. 8 splondrowali każdy zakątek przyczem skradli: wyroby tytoniowe, 10 kg. słoniny, 5 kg. kiełbasy oraz 5 zł. gotówką. Poszkodowany oblicza straty na sumę 500 zł.  Dochodzenie w toku.

W.


Listy amerykańskie wciąż giną.

Od dłuższego czasu w janowskim urzędzie pocztowym ginęły bez wieści listy amerykańskie. Naczelnik Urzędu podejrzewał o kradzież tych listów swego podwładnego urzędnika Edmunda Łukaszewicza. Pewnego dnia u Łukaszewicza zajętego segregowaniem listów, przeprowadzono osobistą rewizję. W kieszeni jego znaleziono list amerykański w stanie nienaruszonym. Łukaszewicza wraz z dochodzeniem przekazano władzom sądowym.

Głos Lubelski z 25 XI 1925 r. (Nr 324)

i-hate-facebook1

Post Navigation