Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Archive for the tag “Plac Bychawski”

Krytycznie o ciszy nocnej

Ulica 1 Maja w Lublinie, w czasie regulacji.

O tym, że uprzykrzanie mieszkańcom Lublina zasłużonego wypoczynku nocnego nie jest wynalazkiem współczesnym, dowiadujemy się z lektury „Głosu Lubelskiego” z 19 października 1937 r.

[Co za odkrywcze stwierdzenie… Żenada!]

Na niepokojące hałasy skarżyli się na łamach „Głosu” mieszkańcy ulicy 1-go Maja z okolic Placu Bychawskiego. Jak się okazało, hałasy wyczyniali w nocy robotnicy zatrudnieni przy robotach związanych z przebudową ulicy 1-go Maja.

[I co, mądralo? Żadnego złośliwego komentarza, że ludzie chcą spać, a potem narzekają, że drogi nie pobudowane, że bruk za szorstki, ze kostka w niewłaściwym odcieniu….?]

Ale miarka się przebrała, gdy pewnej nocy, o godzinie 12 w nocy zaczęto wyrywać, z niedawno ułożonej jezdni kamienie i rzucać do żelaznej taczki, wywołując tym straszliwy hałas.

[No i gdzie kolejne złośliwości „na siłę”? Nie zażartujesz w swoim stylu, nie stwierdzisz, że musiał być hałas, bo taczka z żelaza, więc dźwięczeć musi, gdy w nią czymś ciężkim uderzyć? „Dowcipnie” nie zaproponujesz, żeby taczkę wyłożyć filcem lub użyć drewnianej?]

W takich warunkach wszelka możliwość odpoczynku staje pod znakiem zapytania.

[Taaa… teraz nawiąż do naszych czasów i tych hałasów, które to – rzekomo – generuje Browar Perły przy ulicy Bernardyńskiej. Wyciągnąłeś z jakiejś starej gazety dawno przebrzmiałą wiadomość, bo chcesz na siłę udowodnić, że niby ci co mieszkają w mieście mogą stanąć na drodze młodzieży, która chce się BAWIĆ. Ludzie chcą spać?! Żenada  Niech się na wieś wyprowadzą (lub do puszczy), bo miasto = zabawa cały rok przez całą dobę i jak się z tym nie zgadzasz, to wyp…]

Mamy nadzieję, że Zarząd Miejski natychmiast zlikwiduje ten stan rzeczy…

[Założę, się że teraz zaatakujesz Szanownego Pana Prezydenta, twórcę Wielkiego Lublina i Człowieka 700-lecia! Gdyby nie On, to byś już dawno… Nikt tyle nie zrobił dla Lublyna i Lubelaków, co on! O Borze! (to taki las…) – Żałosne i nie da się tego więcej czytać…]
[P.S. Obsesję masz jakąś, czy co?]
[P.S.2 Hospicjum? Śmieszny jesteś…]

„Głos Lubelski”  nr 287 z 19 X 1937 r.

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej i Biblioteki Multimedialnej Teatru NNi-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

A na placu (Bychawskim) w dzień targowy, takie słyszy się rozmowy…

Płomienie sięgały trzeciego piętra, a słup czarnego, tłustego dymu wznosił się pod niebiosa. Pożar ogarnął błyskawicznie… coś tam z pewnością ogarnął, ale z pewnością nie w Lublinie 13 kwietnia roku 1916. Tego właśnie dnia w Lublinie nie zanotowano dużych pożarów i straż ogniowa musiała wyjechać jedynie na Olejną 5, gdzie zapaliło się drzewo, złożone przy piecu oraz na Grodzką 24, gdzie zapaliła się słoma i parkan drewniany. Oczywiście oba pożary zostały bardzo szybko ugaszone przez straż.

1

Charakteru dramatycznego nie miały też wydarzenia z ulicy Bychawskiej i z placu Bychawskim zwanego, opisywane tegoż właśnie dnia przez Ziemię Lubelską. A doszło tam, z polecenia magistratu, do przeniesienia targu. Ten istniejący dotychczas na ul. Bychawskiej (wiodącej do przejazdu) na Piaskach, przeniesiono na plac Bychawski (po prawej stronie ul. Foksal, przy rogatce). Zadowolenie magistratu z „dobrej zmiany” nie znalazło przełożenia na zadowolenie adresata tejże, czyli ludności zwykłej (jak zwykle zresztą). Tym razem niewdzięczność władzy okazali handlarze i przekupnie (gorszy sort?), twierdząc, że na nowem miejscu jest im ciasno. O Borze (to taki las), co za ludzie!

2

Nie wspominał nic o targowych placach Kofta Janusz, lecz wołał jedynie o ogrodów niezapominanie. Odpowiadając na to florystyczne wezwanie skreślmy słów kilka o projektowanym ogrodzie na lubelskich Bronowicach. Rzecz dotyczyła urządzenia ogródków dla dziatwy z ochronek oraz dla młodzieży studiującej w szkołach botanikę. A ponieważ zbytecznym byłoby szeroko omawiać oczywisty pożytek z założenia podobnych ogródków, zatem omawiać go nie będziemy. Wspomnimy jedynie, że na cel założenia takiego ogródka ofiarowano już plac za kościołem na Bronowicach do plantu kolejowego. Jednakowoż placu darowanie  dopiero sprawy całej początkiem było. Bo rzecz pierwsza, to że plac taki musi być ogrodzony. A to niestety w czasach obecnych pociąga za sobą znaczny wydatek. Sczęśliwie w każdych czasach znaleźć można ludzi życzliwych i skłonnych do pomocy: w kwietniu roku 1916 takim człowiekiem okazał się dyr. Halicki, który na ogrodzenie placu przeznaczył dochód z piątkowego przedstawienia „Rewizora”. W tej sytuacji pozostawało już jedynie mieć nadzieję, że na piątkowem przedstawieniu zgromadzi się dostateczna ilość widzów, sympatyzujących z tym projektem, by prace w zakładanym ogródku mogły być natychmiast rozpoczęte. Serce rośnie, nieprawdaż?!

3

4

Może i prawdaż… Ale życie ma różne strony, również i te mniej przyjemne… zwracamy uwagę na brudy i nieporządki panujące na podwórzu i klatkach schodowych domu Waksmana przy ul. Ruskiej 3. Listy lokatorów w tym domu niema, a brama przez całą noc stoi otworem.

5

Dyr. Halicki i pan Waksman… Dr. Jekyll i Mr. Hyde po lubelsku…

 

Ziemia Lubelska z 13.IV.1916 r. (Nr 181)

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

Buuum!

1

2

Głos Lubelski z 19.XII.1925 r. (Nr 347)

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

Poradnik urzędnika: jak postępować z nieustępliwym obywatelem

1

Głos Lubelski z 7.X.1925 r. (Nr 275)

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

„Wielki Lublin”. Projekty co do poszczególnych dzielnic. CZĘŚĆ II

Nie ma targu na Placu Bychawskim, nie ma również Placu Bychawskiego - jest za to ulica Bychawska w czasie brukowania.

Nie ma targu na Placu Bychawskim, nie ma również Placu Bychawskiego – jest za to ulica Bychawska w czasie brukowania.

T a r g   n a   p l a c u   B y c h a w s k i m   jest tymczasowy. W niedalekiej przyszłości przeniesiony zostanie na inne, specjalnie wyznaczone do tego miejsce.

FOT_ZB_SP

D w o r z e c   k o l e j o w y   umieszczony został w punkcie nieodpowiednim. Jednakże w przeniesieniu go do innej części miasta leżą spore trudności, czyniące projekt ten, skądinąd wysuwany przynajmniej narazie nierealnym. W jego okolicy stanie w przyszłości wielki dom ludowy i cały szereg nowych budowli kolejowych, cały zaś rejon połączony z miastem nowymi szlakami komunikacyjnymi. Dworzec towarowy (z chwilą przeniesienia Dyrekcji z Radomia) odsunięty zostanie od miasta o kilka kilometrów, tam też odbywać się będzie koncentracja wagonów. (Nie spowoduje to jednak żadnych trudności w dostarczaniu towarów do miasta, owszem – ułatwi je).

FOT_ZB_SP_2

Przejazd kolejowy na Bychawskiej.

D z i e l n i c a   p r z e m y s ł o w a   otrzyma również nowe połączenia z miastem, szczególnie część jej leżąca za szlakiem kolejowym, która rokuje nadzieje na szybki rozwój. Na przejeździe wybudowany zostanie wielki tunel w celu uniknięcia wypadków i tamowania ruchu w czasie przejazdu i przechodzenia przez plan kolejowy. W tej też dzielnicy na krańcach znaleźć się musi odpowiednio z miastem połączone pole lotnicze.

Głos Lubelski z 10 I 1925 r. (Nr 10)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie

Część I, Część III

 

i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Nowy rozkład jazdy autobusów. Gdzie znaleźć dorożkę. Jak chodzić po mieście – PORADNIK. Gratis: ostatni film Maksa Lindera (UWAGA – BARDZO ŚMIESZNY, ALE MAX POPEŁNIŁ PO NIM SAMOBÓJSTWO…)

1

 

 

Rozkład przystanków autobusów. „Linja Dworzec – Uniwersytet”: Dworzec – Plac Bychawski – most na Bystrzycy – róg Bernardyńskiej – Plac Łokietka – Hotel Europejski – Bank Polski – Sąd Okręgowy – Uniwersytet.

„Linja Szpital żydowski – Dworzec”: Szpital żydowski – Czwartek – Plac Targowy – Plac Łokietka – róg Bernardyńskiej – most na Bystrzycy – Plac Bychawski – Dworzec. Wszędzie kurs 40 gr. Od ratusza do Uniwersytetu 20 gr. Dla uczącej się młodzieży 25 gr.


POCZ_1

Rozkład postoju dorożek w mieście. Hotel „Victoria” parokon. 6. Jednokonne: Kapucyńska róg Krakow. Przedmieścia – 12 Trzeciego Maja – 16 Wieniawska róg Krakow. Przedm – 10, Królewska róg pl. Łokietka – 15, Szpitalna obok Teatru – 6, Kowalska róg Nowej (na Kowalskiej) – 15, Lubartowska obok targu – 15, Fabryczna obok fabr. Moritza – 6, Bychawska róg Foksalnej – 15, Dworzec kolejowy 85.


= Czas tę sprawę uregulować. ( w) Bezwątpienia, żyjemy dziś w czasach i sezonie najprzerozmaitszych „pas” przeważnie tanecznych. Nigdy jeszcze bowiem tańce nie były tak rozpowszechnione jak obecnie. Jeżeli jednak znamy doskonale najbardziej zawiłe kroki taneczne schimmy, one-stepa, jawy, tanga i t. p. to w zupełności nie posiadamy sztuki chodzenia po ulicach naszego miasta, a raczej stosowania się do istniejących przepisów dla ulicznego ruchu pieszego. Zagranicą kulturalna publiczność chodzi w jednym kierunku prawą stroną chodnika, a w odwrotnym lewą, lub przeciwnie. W ten sposób nie tamuje się ruchu pieszego. U nas zaś choć również istnieją takie przepisy, każdy chodzi, jak i gdzie chce. Dlatego też w godzinach popołudniowych, gdzie ruch jest najbardziej ożywiony  przejście Krakowskiem Przedmieściem jest połączone z takiemi trudnościami, że ktoś, kto ma pilny interes do załatwienia, woli zejść na jezdnię i narazić się na rozjechanie przez jaki wehikuł, niż przeciskać się chodnikiem przez tłum rozpychający się wzajemnie i idący jak się komu podoba. Każdego przytem uderzyć musi jeden fakt zaobserwowany z naszego życia ulicznego. Dlaczego wszyscy tak wolno chodzą, przystają co krok na środku chodnika urządzają sobie cerele towarzyskie, idą ławą po czterech lub sześciu, tak, że wszyscy ustępować muszą i t. d. i to w godzinach, kiedy na całym świecie wre gorączkowa praca. Czyżby tyle wolnego czasu mieli? Są jednakże i u nas tacy, którzy czasu nie mają i spieszą się do warsztatów pracy. W ich to interesie policja nasza winna przestrzegać ścisłego stosowania się do przepisów dla ruchu pieszego, tak samo, jak i dla ruchu kołowego.


= Nie lada udręka (w ). W pewnym pensjonacie przy ul. Szpitalnej , dość licznie w roku bieżącym zamieszkiwanym, jak nam donoszą, dzieją się rzeczy zgoła nieprawdopodobne. Jedno z mieszkań zajmuje bowiem p. P., która snać postępując w myśl przysłowia „Wolnoć Tomu w swoim domku”, formalnie „bębni” przez noce całe na rozklekotanym klawikordzie nie pozwalając reszcie mieszkańców na zasłużony całodzienną ciężką pracą zawodową  odpoczynek. To też znosić oni muszą tę udrękę z konieczności tylko, albowiem ogólny „głód” mieszkaniowy nie pozwala na natychmiastowe wyemigrowanie. W każdym razie, jak tam jest to jest, dość, że w imieniu tych nieszczęśliwych mieszkańców apelujemy do poczucia ludzkości p. P., gdyby zaś to nie poskutkowało, postaramy się o energiczniejszą interwencję.


= „Niebezpieczny wypadek”. (z) W dniu onegdajszym w godzinach wieczornych na stację Pogotowia Ratunkowego zgłosiła się matka 2 letniego chłopca, Marjana Mazurkiewicza zamieszkałego przy ulicy Ewangielickieh 6, którego podczas zabawy z pokojowym pieskiem – tenże ugryzł w pewne „bardzo dyskretne miejsce” powodując lekkie skaleczenie. Przestraszona o przyszłość jedynaka – matka, czemprędzej pobiegła do lekarza Pogotowia, który ją zapewnił, że synkowi nic nie będzie, a po nałożeniu opatrunku – oddał maleństwo pod opiekę rodzicielki.

Głos Lubelski z 16 I 1925 r. (Nr 16)

Ilustracje z Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Chłopiec przyzwoity i inteligentna starsza panienka: nie pojedynkują się na pogrzebacze, ni widelca w skroń nie wrażąją…

1

Doczekał się pociechy. (d) Dawid Satanowicz zamieszkały przy ulicy Grodzkiej 16 zdawna już ubolewał nad przyszłym losem dorodnego synalka, obecnie 20-letniego Borucha, bowiem młodzian miast, jak to zwykle u żydów bywa, dopomagać ojcu w handlu, rozpróżniaczył się i trwonił zapracowaną przez ojca gotówkę. Kiedy wreszcie zrozpaczony ojciec odmawiać począł codziennych datków, syn wziął się na sposób i bez skrupułów w tych dniach okradł ojca z biżuterji i gotówki. Przywiedziony tem do największej rozpaczy ojciec uznał za stosowne oddać syna pod opiekę policji, która całą sprawę skierowała do Sądu Pokoju II Okręgu. Zapewne lekkomyślnego młodzieńca nie minie kara, która naprowadzi go prawdopodobnie na właściwą drogę. Niema zatem tego złego coby na dobre nie wyszło.


Włamywacze nie śpią. (d) Grasujący od dłuższego czasu na terenie naszego miasta włamywacze po krótkiej przerwie świątecznej wznowili swą działalność włamaniem dokonanym w nocy z dnia 2 na 3 b. m. do sklepu przy ulicy Pijarskiej 2. Za pomocą zepsucia kłódki i wykręcenia sztaby dostali się oni do wnętrza sklepu, skąd skradli większą ilość obuwia i 52 złote gotówką. Poszkodowany Icek Herma Bronberg, zamieszkały przy ulicy Krawieckiej 2, oblicza straty na ogólną sumę 2720 złotych. Zawiadomiona o śmiałym tym włamaniu policja wszczęła energiczne dochodzenie.


Widelec narzędziem zemsty. (d) W dniu onegdajszym, przy ulicy Plac Bychawski Nr 3 wydarzył się dość oryginalny wypadek bójki pomiędzy Józefem Ciechanem, a Amelją Koneczną. Ciechan nie mogąc poradzić krewkiej kobiecie, użył za narzędzie broni widelca, którym zranił ją dotkliwie w skroń. Wezwane do wypadku Pogotowie Ratunkowe, po udzieleniu poszkodowanej pierwszej pomocy lekarskiej i założeniu opatrunku pozostawiło ją na kuracji pod opieką domowników.

2

Ukarany „czarnoksiężnik”. (d) Bieniek Franciszek „czarnoksiężnik” z ul. 3-go Maja, zajmujący się „zamawianiem” chorób, leczeniem ziołami i znachorstwem, czerpiąc wiedzę swą z „ksiąg czarnoksięskich” pełnych bzdurstw i najrozmaitszych niedorzeczności, pochodzących jeszcze z czasów czarowników i czarownic palonych na stosach – jak to już podawaliśmy – pociągnięty został do odpowiedzialności administracyjno-karnej i, jak się dowiadujemy, ukarany został grzywną w wysokości 50 złotych. Na początek kara jest jeszcze niezbyt dotkliwa, zapewne jednak spowoduje u Bieńka pewne postanowienia wyrzeczenia się raz na zawsze czarnoksięstwa i zajęcia się jakimś innym uczciwym „fachem”. Księgi z zakresu „białej i czarnej magji” zostały skonfiskowane.


Energiczna córka. (d) Nie lada kłopot miała Feliksa Osnowska, zam. przy ulicy Namiestnikowskiej 48 ze swą córką Marją Saszyńską której energja nie mając widać ujścia, wyładowała się w dniu onegdajszym na niej samej, bowiem córuś w przystępie miłości dotkliwie ją pobiła. Policja, która została zawiadomiona o tym niekulturalnym wybryku „córeczki”, sporządziła odpowiedni protokuł.


„Pojedynek” na pogrzebacze. (d) Zaiste pomysły ludzkie są niewyczerpane. Dowodem tego jest choćby oryginalny „pojedynek” na pogrzebacze, jaki miał miejsce w dniu onegdajszym pomiędzy Anną Martyniak, zamieszkałą przy ulicy Plac Bychawski Nr 5, a Franciszkiem Karwowowskim, zamieszkałym przy ulicy Króla Leszczyńskiego Nr 29. Mistrzynią we władaniu tego rodzaju bronią okazała się oczywiście Martyniak, która zadała dość ciężką ranę w głowę Karwowskiemu. Ponieważ jednak „pojedynki” tego rodzaju są ustawowo wzbronione, została ona pociągniętą do odpowiedzialności karnej przez miejscową policję.

3

C h ł o p i e c   przyzwoity, uczciwy, wyżej 16 lat potrzebny do posług biurowych. Zgłaszać się ze świadectwami o g. 11 – 1 w Administracji „Głosu”.


P o t r z e b n a   jest inteligentna starsza panienka do sklepu na stałe. Wiadomość: Skład Instrumentów Muzycznych A. Wolny Początkowska Nr. 2.


P o k ó j   przy rodzinie dla dwóch inteligentnych. Grodzka 28 m. 8 I piętro, w podwórzu, lewa oficyna.


S t a n c j a   dla ucznia, lub spokojnego mężczyzny. Namiestnikowska 13 m. 1.

4Głos Lubelski z 6 I 1925 r. (Nr 6)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Masz brodę? Uważaj!

Praczka poszukuje prania w domach prywatnych. Rynek 8 wiadomość u stróża.


Zbrojny napad bandycki w Lublinie. (u) W nocy z czwartku na piątek na mieszkanie p. Aleksandra Jaroszyńskiego właściciela domu przy ul. Pięknej (plac Bychawski) korzystając z nieobecności gospodarza domu, napadło 3 ch uzbrojonych w rewolwery bandytów, którzy zrabowali 2 palta, 3 garnitury męskie, garderobę damską, oraz większą ilość bielizny, wartości około 150 000 koron, jak również gotówkę 60 ooo koron. Podczas napadu  była tylko służąca i dwoje małych dzieci. Bandyci byli zamaskowani z przyprawionemi brodami. Zawiadomiona policja wszczęła energiczne śledztwo w celu wykrycia sprawców rabunku.


Pies suczka biały szpic jest do odebrania. Szopena 15-3.

Głos Lubelski z 22 XI 1919 r. (Nr 294)

i-hate-facebook1

Post Navigation