Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Archive for the tag “Noc Kultury”

A po Nocy…

…przychodzi gniew.

Ziew!

Call of the Cthulhu czyli Ziew Koty.

The Call of Cthulhu
czyli
Ziew Koty.

i-hate-facebook1

Odgłosy nocy

Na przełomie stuleci powstał niezwykły tekst, stając się próbą naszkicowania dźwiękowego portretu Lublina. Zabawnymi – z perspektywy lat kilkunastu, które upłynęły od czasu jego napisania – wydadzą się Wam zapewne niektóre jego akapity, czytane w zupełnie nowym i aktualnym kontekście dnia dzisiejszego. Mimo to, a zwłaszcza dlatego, warto „Odgłosy nocy” przeczytać.

Gdy słońce znika za horyzontem i zapada zmrok miasto układa się do snu. A wraz z nim jego mieszkańcy… . No, nie do końca jest właśnie tak jak napisałem. Zazwyczaj bowiem dwie grupy ludzi zadają kłam temu twierdzeniu. Pierwsi to romantycy zapatrzeni w gwiazdy, ci drudzy zaś to wszelkiego rodzaju obwiesie, pod osłoną nocy parający się działalnością przestępczą. Przy czym może pojawić się wątpliwość…

CAŁY TEKST

(KLIKNIJ ŻEBY PRZECZYTAĆ)

i-hate-facebook1

Noc Kultury – RELACJA NA ŻYWO (w Gabinecie)

Widzi go z daleka podróżny który odległą znurzony iazdą i niewygodami w smrodliwych i nieczystych gospodach poniesionemi, które wszędzie po drogach znayduią się, pełnym pożądanej radości sercem, spodziewa się, ulgi i rozerwania trudow i przykróści w drodze doznanych, ale gdy tylko w przedmieścia wiedzie, chociaż pora czasu iest naypięknieysza, i naypogodnieysza, subtelne powietrze które co raz daley grubsze postrzega przydusza go prawie i wzdrygać mu się każe wiechania do Miasta, nietak ludzkiemu pomieszkaniu jak raczey mieyscu smrodow poświęconego. Postępuie lękliwym krókiem, i wsrzod miasta znayduie powietrze przyćmione zaraźliwym dymem wychodzącym z niektórych podziemnych mieysc kominów nie maiących, gdzie niektóre podłe osoby mięsiwem i iarzynami kupczące nie ochędożnie mieszkaią, daley, tu i owdzie błotniste i smrodliwe nakształt stawów widzi kałuży, rzuca wzrok na inną stronę i spostrzega wszędzie kupami leżące smieci, tu ulice nie ochędożne błotem pozawalne, tam ód szpetnych wilgotności zalane, które z każdego wypływaiąc dou, roznoszą zarażliwe po ulicach plugastwa, które także z niektorych domow zgromadzaiąc się kątow, przyczyniaią się do robienia grubego powietrza, pełnego gęstych wilgoći, które wisząc nad ciałami ludzkiemi i w krew wprowadzane, też do nayokropnieyszych chorob usposobiają. W przeszłych czasach znaydowały się Kloaki i podziemne kanały, które z odchodów plugawych czyściły Miasto, ale teraz zaledwie tych wygod ślady zniszczone widzieć się daią:  i chociaż położenie mieysca do takich podziemnych lochów, iest bardzo zdatne, i spław wod i plugastw mogłby bydz łatwo do nich sciągniony. Nadeydzie podobno dzień (f) który do większey mieszkańców zdrowia całości, sprawi wyproznienie tylu powietrzney choroby zadatków, które nie są same tylko, gdyż łączą się wraz do nich exhalacye bagnistey ziemi, które obszernie ku południu miasta rozciągaią się i szplital Miłosiernych Panien w którym Cmentarz rownie, iako przy Parafialnym Kościele, gdzie bardzo często trupow chowaią wszelkiego chorób rodzaiu.

 

(f) Zakładaniem i utrzymywaniem podziemnych Kanałow za czasow dawnego Rzymu zawiadywał Tarkwiniusz pyszny, i insi na iego irząd następuiący. Odnowienie ulic w Paryżu które za życia Ludwika XIV wszędzie były błotem zalane, i stąd Lutecyą nazwane, było dziełem tego Monarchy. Platner w Dyssertacyi III.  § VI.

 

Lublin podług ustaw medyki uważany w iedney dyssertacyi przez Mich: A. Bergonzoni. Filozofii i Medycyny Doktora, Konsyliarza J.K.M. i Towarzysza różnych Akademiy Medycznych i innych wyzwolonych Nauk. Cum licentia Superiorum w Lublinie w Drukarnii J.K.M. XX. Trynitarzów Roku 1782.

Noc Kultury według „Kuriera”.

Oto istota „Nocy Kultury” według „Kuriera Lubelskiego”. Być może Redaktorzy tej szanownej gazety nie wiedzą, ale podobne „noce kultury” mają w Lublinie już całkiem niezłe tradycje: wystarczy nocną porą odwiedzić np. rejon Zamojskiej lub Lubartowskiej. Niewątpliwie organizacja  „nocy kultury” jest znacznie łatwiejsza (i tańsza) niż w przypadku „Nocy Kultury Z Dużej Litery Pisanej”. Wystarczy panu Heniowi lub Zdzisiowi kupić tanie, patykiem pisane, wino i impreza gotowa. Dotychczasowa praktyka pokazuje jednak, że Henio i Zdzisio radzą sobie doskonale bez żadnych organizatorów, zarówno w organizowaniu „kultury” jak i w jej konsumpcji.

P.S. Teraz już wiem dlaczego jeden z moich sąsiadów – niejaki Sztuka Sznurek – uważa, że upowszechnia kulturę!

Źródło: kurierlubelski.pl

Post Navigation