Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Archive for the tag “kościół Karmelitów w Lublinie”

Dwie strony Światowida, czyli Lublin w kolorze.

No może (O Borze! – to taki las…) nie cały w kolorze, bo kolorowe są tylko dwie ilustracje z – zamieszczonego w numerze 23 z 4 czerwca 1939 r. magazynu ilustrowanego Światowid – artykułu zatytułowanego Piękno prastarego Lublina. Krótki ten artykuł to zapowiedź urządzanych w dniach 4-11 czerwca „Dni Lublina, Zamościa i Lubelszczyzny”, na których miasto nasze miało okazję z chlubą swą przeszłość i teraźniejszość całej Polsce zaprezentować. Dziś, dokładnie osiemdziesiąt lat później, w rocznicę wspomnianej imprezy, na naszych skromnych łamach ów artykuł prezentujemy w całości – ku Waszej i naszej (też przecież) radości. Przyjemnej lektury!

 

„Światowid” nr  23 z 4 VI 1939 r.   

Ilustracje ze zbiorów Jagiellońskiej Biblioteki Cyfrowej
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

Kolejna szafa

POCZ_U_5732

Kościół św. Józefa w w Lublinie: dawniej po-karmelicki, obecnie znów karmelicki. Tak bardzo spodobał się Rawie Ruskiej, że aż chciała go sobie przywłaszczyć. Niedobra Rawa!

Jak napisać tekst o… Jak? Po prostu tak! Jest marzec roku 1916, Lublin, zmęczony wojną, okupacją i zimą,  z utęsknieniem wygląda nadchodzącej wiosny. Bo pragnieniu trawy i słońca, zaprawdę nigdy nie ma końca… Zbliża się właśnie dziewiętnasty dzień miesiąca: w kościele po-Karmelickim obchodzi się uroczystość odpustową ku czci św. Józefa. Najpierw, osiemnastego marca, odprawia się nieszpory o godzinie piątej po południu. W niedzielę odpustową msze święte o godzinie ósmej oraz dziewiątej i pół, uroczysta suma o godzinie 11. W czasie nieszporów konkluzyjnych o godzinie piątej kazanie głosi ks. Cyraski.

1            Józef  nie może jednak poczęstować gości imieninowym ciastem: w Lublinie panoszy się głód cukrowy. Wiadomo, olbrzymie braki w zaopatrzeniu, a jednak… w sklepach i hurtowniach, w drodze łaski i dobrej znajomości, cukier można otrzymać w cenie od 50 do 70 kopiejek za funt. Ale czy sytuacja rzeczywiście jest tak dramatyczna? Koła kupieckie zapewniają, że w kierunku Lublina zmierza kilkanaście wagonów cukru. To niewątpliwie dobra wiadomość, pod warunkiem oczywiście, że cukier trafi w ręce uczciwych sprzedawców, którzy – nadzorowani przez Komitety Ratunkowe i Wydział żywnościowy – będą go sprzedawać po cenach oznaczonych. W innym wypadku do głosu znów dojdzie lichwa cukrowa.

2            Okazuje się jednak, że Wydział Żywnościowy już sprzedaje cukier w wyznaczonych sklepach, do których dołącza właśnie sklep IV-go Lubelskiego Stowarzyszenia Spożywczego przy Namiestnikowskiej 48. Dzisiejszej soboty, deficytowy towar sprzedawany jest od godziny dziewiątej rano: na rodzinę przypadają dwa funty białego proszku. Kupujący nie zapominają o zabraniu ze sobą kart cukrowych, autor natomiast nie poddaje się dziwnej mani nazywania cukru białą śmiercią.

3            Sklep przy Namiestnikowskiej to nie jedyny sklep otwierający dziś swe podwoje w Lublinie: przy ulicy Bernardyńskiej 2, konfekcję damską i dziecięcą nabyć można w pracowni pod nazwą „Michalina i S-ka”. Informacja dla lękających się podstępów złego ducha: sklep jest już poświęcony. Poświęcił ks. Stodolski.

4            Nastrojów w mieście nie poprawia nowe zarządzenie C. i K. Komendanta Obwodu, podpułkownika Turnaua, na mocy którego – zarządzenia, nie podpułkownika Turnaua – rekwiruje się wszelkie rodzaje łoju. Zajęciu podlegają wszystkie zapasy surowca zmagazynowane u rzeźników, wytapiaczy łoju, handlarzy, mydlarzy i garbarzy. Wspomnieni mają również obowiązek meldowania Komendzie Obwodowej aktualnych stanów magazynowych łoju rzeczonego surowca. Kara grzywny i aresztu grozi wszystkim występującym przeciwko postanowieniom Komendy. Takiej samej karze podlegają również  ci wszyscy, którzy przyłapawszy bliźnich na łojowych nadużyciach, nie doniosą o tym władzom. Zaś ci, którzy doniosą, liczyć mogą na nagrodę – to prawda uniwersalna i ponadczasowa. Dobra, zmiana? Niekoniecznie: porządnych cwaniaczki łoją w każdym czasie i przy każdej sposobności… łoj!

5I do tego śledzie holenderskie pakowane w papier pakowy. Autor już nie może? Morze! O Borze (to taki las!) Toże… w zborze (to taki zbór)! Chodźta przez zboże, we wsi Moskal stoi!

O szafie „Głos Lubelski” z 18 marca 1916 r. nie napisał niczego…

6

Głos Lubelski z 18.III.1916 r. (Nr 76)

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

Guma. Między innemi

1

+ Kary administracyjne (p) Ryfka Adler, właścicielka sklepu przy ulicy Namiestnikowskiej Nr 19, została skazana na 30 rb. grzywny lub 15 dni aresztu lub za sprzedanie paczki papierosów o 1 kop. drożej niż wskazywała cena.

– (p) Hersz Hochman, wł. domu Nr 3 przy ulicy Foksal, został skazany na 200 rb. grzywny lub 30 dni aresztu za uchybienie przepisom sanitarnym.

– (p) Moszek Wajngarten, wł. domu i rzeźni rytualnej kur, został skazany na 300 rb. grzywny lub 30 dni aresztu za niechlujne utrzymanie kurników.


– Kradzież w kościele. (p) W kościele po Karmelickim p. Dominikowi Górasińskiemu (Sądowa 8) skradziono z kieszeni woreczek z 50 rb. w gotówce. Złodziej zbiegł.


Kradzież (p) Ickowi Kupfermanowi (Kowalska 19) skradziono z sieni skrzynkę z 20 funt. drożdży. Drożdże te wydział śledczy odebrał od Moszka Mandla, sprawcy kradzieży, i osadził go w areszcie.

2

Ziemia Lubelska z 25 III 1915 r. (Nr 84)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

…tylko żeby ta Mary Pickford (…) była choć mniej trochę brzydka…

Weteranów z r. 1863

jest niespełna 150.

W związku z 72-gą rocznicą wybuchu powstania styczniowego oddawano w całej Polsce hołd staruszkom – weteranom tych bohaterskich zmagań.

Uczestnicy tego powstania są już bardzo nieliczni. Nawet najmłodsi wówczas, bo 18-letni bohaterzy roku 1863, są dzisiaj sędziwymi starcami . Dolna granica wieku dzisiejszych weteranów 1863 roku to 89 lat, najstarsi wśród nich przekroczyli już lat sto. Jeszcze przed 5 laty było ich ponad 2000, obecnie każdy niemal dzień stwarza  wyrwę w przerzedzonych szeregach. W całej Polsce jest ich nie pełna 150.

Weteranami zajmuje się zespół specjalnie oddany ich sprawie: „Towarzystwo Przyjaciół Weteranów”. Ponadto we wszystkich większych miastach , a więc w Warszawie, Lwowie, Krakowie itd. istnieją koła „Towarzystwa Przyjaciół Weteranów”, których celem jest skupienie stosunków weteranów, zamieszkałych na danym terenie, w jedną wspólną rodzinę i utrzymywanie z nimi kontaktu osobistego lub korespondencyjnego.


Niezwykły konwertyta

Żyd-komunista przyjmuje katolicyzm aby uzyskać
schronienie w klasztorze

LUBLIN 24.1 Do klasztoru OO. Karmelitów w Lublinie zgłosił się młodzieniec wyznania mojżeszowego i podaje się za słuchacza wyższej uczelni w Warszawie. Złożył oświadczenie, że pragnie przyjąć chrzest święty i chciałby się poświęcić misji nawraca żydów na katolicyzm, że czuje powołanie do życia klasztornego.

OO. Karmelici przekonawszy się, że kandydat posiada już zupełne znajomości zasad wiary katolickiej, co świadczyć mogło o rzeczywistych i szczerych jego zamiarach zmiany wiary z przekonania, uważali za możliwe nie odkładać ceremonji chrztu i zaproszono na rodziców chrzestnych panią O. i pana R. przyjęli kandydata na łono Kościoła Katolickiego.

Neofita wszedł w ścisłe stosunki z klasztorem, gdzie nawet zamieszkał. U swoich rodziców chrzestnych bywał częstym gościem, a poza tem prowadził życie ruchliwe, zawierając w mieście wiele znajomości.

Pewnego razu, podczas bytności neofity w klasztorze, zgłosił się agent tajnej policji, zapytując o jego osobę. Zobaczywszy agenta, neofita… wyskoczył oknem i znikł w pogoni. Okazało się że zbieg jest dawno poszukiwanym przez policję działaczem komunistycznym, i że komedję chrztu podobno aranżował już parokrotnie w różnych miejscowościach. Tym razem chodziło mu prawdopodobnie o uzyskanie w klasztorze bezpiecznego schronienia.


Odpust w kościele św. Pawła. Dzisiaj 25 b. m. przypada odpust w kościele po Bernardyńskim z okazji święta Nawrócenia św. Pawła Apostoła. Uroczystą sumę o godz. 11-tej odprawi ks. kan. Stodulski z Luterskich Piask, kazanie wygłosi ks. prof. dr. Władysław Goral. Wieczorem o 6 tej będą odprawione uroczyste nieszpory z kazaniem Ojca Ireneusza, Karmelity bosego na temat „zjednoczenie kościołów – postulatem nauki Chrystusowej.


Nowe nazwy ulic. Wojewoda zatwierdził decyzję prez. Piechoty co do nadania nowych nazw niektórych nowych ulic m. Lublina.

Zatwierdzona więc została zmiana nazwy ul. Powiatowej na ul. Bronisława Pierackiego, oraz nazwy następujących ulic:

1) na gruntach Rury Jezuickie (gr. Michałowskiej) ul. Zachodnia, Słoneczna, Żniwna, Letnia i Siewna.

2) na gruntach Rydygier Bielajew przy ul. Narutowicza ul. Ochotnicza i Antoniego Szczerbowskiego.

3) na gruntach Rotrubina: ul. Czwartaków, Piotra Wysockiego i M. Langiewicza.

4) na gruntach wojskowych i miejskich przy ul. Racławickiej: ul. Płk. Lisa Kuli i Sławinkowska.

5) na gruntach Lemszczyzny: Plac Jana Kleniewskiego, ul. Sapiehy i ul. Szwedzka.

6) na gruntach Ponigwody: ul. Wielka, Plac  Ponigwoda, ul. Ziemiańska i ul. Dworska.


Mary_Pickford_cph.3c17995u

…mniej trochę brzydka?!

Z ekranu.

Kino Stylowy: „Cienie wielkiego miasta” i „Kiki”.

Obecny program kina Stylowego dostarcza wiele wrażeń tym, którzy lubią sensację, oraz tym, którzy lubią humor. Sensacji pod dostatkiem zawiera bowiem film „Cienie wielkiego miasta”. Mimo sensacyjnej fabuły, film nie jest zanadto banalny, zmontowany jest zręcznie, akcja jego wiąże się w dobrą i interesująca całość. Niemałą atrakcję stanowią momenty narciarskie w terenie wysokogórskim.Wybitnych „gwiazdorów” w filmie nie ma, ale wszyscy aktorzy są razem wziąwszy nienajgorsi.

„Kiki” to film niewątpliwie zabawny, tylko żeby ta Mary Pickford, tak przereklamowana, była choć mniej trochę brzydka i grała lepiej. Ratuje sytuację wiele momentów szczerego humoru, wprawdzie humoru amerykańskiego, więc hałaśliwego nieco, ale nie przeszkadza to jednak, że na widowni zapanowuje nastrój bez troski, a publiczność reaguje co chwila głośnym śmiechem.

Program akurat na dzisiejsze ciężkie czasy.

Głos Lubelski z 25 I 1935 r. (Nr 25)

i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

„Wielki Lublin”. Projekty co do poszczególnych dzielnic. CZĘŚĆ I

2

S t a r e   M i a s t o.   Nowowznoszone budowle w tej dzielnicy winny być dosotosowane do ogólnego tła pod względem wysokości, rozmieszczenia i stylu (urządzenie wewnętrzne może być jaknajbardziej nowoczesne). Pamiątki kulturalne, historyczne, architektoniczne winny być otoczone należytą opieką i wyłączone z użytkowania prywatnego. Pozatem większych zmian, poza urządzeniami sanitarnemi, poczynić się tam nie da. Oczywiście czystość i porządek będą jednako, jak w całem mieście, przestrzegane.


2 fot

P l a c   L i t e w s k i.   Najprawdopodobniej zostanie skwerem o niskiem strzyżonem, harmonijnie rozmieszczonem, estetyczniejszem, niż dziś, zadrzewieniu. Część jego stałaby się „placem narodowym” przeznaczonym na defilady i zgromadzenia publiczności w czasie uroczystości narodowych. Tam również stanąłby jakiś monumentalny pomnik, np. pomnik „Konstytucji 17 marca”, lub coś w tym rodzaju. W związku z tem poczynione byłyby pewne zmiany w graniczących z placem po obu stronach blokach budowli, w zależności również od mających tam powstać nowych gmachów.


3

T a r g   z a   M a g i s t r a t e m   również częściowo zamienionyby został na skwer (przed kościołem OO. Karmelitów), częściowo zaś zabudowany przez hale targowe. Sprzedaż mięsa będzie stamtąd usunięta do hal osobnych, wybudowanych gdzieindziej. Targ się nieco „zeuropeizuje”.

Głos Lubelski z 10 I 1925 r. (Nr 10)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie

Część II, Część III

i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Post Navigation