Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Archive for the tag “Chodel”

Nie sądźcie, że nie będziecie sądzeni!

Niefortunny sędzia. Izba sądowa piotrogrodzka sądziła zaocznie byłego sędziego miejskiego w Wieliżu w guberni Witebskiej, Migulina, o cały szerg wykroczeń służbowych i prawnych, ferowanie wyroków niezgodnych z prawem i t.d. Akt oskarżenia przytoczył około 20 oryginalnych wyroków świadczących o zupełnej ignorancji prawniczej pana sędziego. Zapomniał on bowiem zupełnie o istnieniu manifestu jubileuszowego i deliwerenci mający prawo do amnestji odsiadywali areszt bez zamiany na karę pieniężną, a potem na prośbę skazanego rozmyślał się i zmieniał wyrok. Niekiedy zapominał wezwać na sąd oskarżonego. W pewnym wypadku skazani odbywali karę aresztu przed nabraniem przez wyrok mocy prawnej, pomimo złożenia skargi kasacyjnej, którą, jak sam się przedtem tłumaczył, znalazł sędzia przypadkowo w niezapieczętowanej kopercie, już po odbyciu kary przez skazanych. W jednym wyroku „uniewinnił oskarżonego i oskarżyciela”, w innym znów orzekł, że skazanie N. N. byłoby niesprawiedliwością, zaś uniewinninić go nie można, przeto więc sprawę należy umorzyć”. A oto jeszcze jeden wyrok sędziego wieliskiego Migulina w sprawie szopy zbudowanej na obcej ziemi: „Ponieważ szopa jest stara bardzo, nie należy więc jej rozbierać, sama, bowiem wkrótce się rozsypie: o ile wszakże do chwili rozpoczęcia obok budowy domu szopa się nie wywróci, to należy ją rozebrać”.

Wice-prokurator wyraził zdziwienie, że człowiek z tak słabą znajomością prawa został sędzią.

P. Migulin na sąd nie stawił się z powodu choroby i został skazany na usunięcie ze stanowiska swego.

CZAS_1494c_1915_nr88_0002

Z A G I N Ę Ł A   D Z I E W C Z Y N A , lat 20, wysoka, czerniawa, głucha, ale mówiąca i umiejąca czytać. Upraszam spółczytelników. aby w razie spotkania zechcieli napisać i dać jej do przeczytania, że rodzice ją poszukują i ubolewają nad jej losem. Rodziców zaś niech dobrzy ludzie zawiadomią pod adresem: „Stanisław Wnuk” w Ludwinowie gminie Chodlu, w gubernji Lubelskiej.

Ziemia Lubelska z 29.III.1915 r. (Nr 88)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1
Polub Gabinet na Facebooku!

Pan Prezydent pozwoli? Lublin miastem alkoholi?

CZAS_1491c_1914_nr70_0001

W Łodzi.

(…)

Niemcy wezwali na podstawie listy proskrypcyjnej kilku Polaków i żydów, częściowo z kół fabrykantów i inteligencyi i powiesili ich na balkonach ich własnych domów za to, że dawali pomoc Rosyanom.

(…)


(j) Fałszywa pogłoska. W dniu przedwczorajszym rozpuszczoną została pogłoska, iż główny skład monopolowy sprzedawać będzie wódkę. W dniu tym nazjeżdżało się mnóstwo włościan z różnych stron, lecz po całodziennem oczekiwaniu okazało się, iż była to fałszywa pogłoska.


(j) Pobicie. Stolarz folw. Czechów Adalbert Szeliga lat 59 został raniony w głowę przez niewiadomego sprawcę. Poszwankowanego przywieziono do szpitala Szarytek.


 

(j) Ofiara wojny. Mieszkaniec Ratoszyna, gm. Chodel, Józef Prawicki lat 13 znalazłszy szrapnel na polu przyniósł go do domu, który oberwał mu rękę i nogę. Nieszczęśliwego przywieziono do szpitala Szarytek, gdzie zmarł.

CZAS_1491c_1914_nr70_0004Głos Lubelski z 18 XII 1914 r. (Nr 70)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Ofiarom grozili kułakami

CZAS_1490c_1908_nr277_0004

Objazdy bandyckie. „Lub. Gub. Wied.” donoszą, że w ostatnich tygodniach dwuch bandytów: Bronisław Wardak i Stanisław Kamelski, przybywszy na stację Nałęczów z Lublina kazali się wieść bezpłatnie pierwszemu z brzegu włościaninowi do wsi Wojciechów. Tajemnicze ich groźby trwożyły tak wszystkich, że bandyci bez oporu rabowali dokoła. Spotkanym w drodze do Wojciechowa 2 włościanom kazali jechać ze sobą, a potym zażądali 3 rb. zapłaty za przewóz. W Wojciechowie nabrali produktów spożywczych w sklepiku, a na pożegnanie pogrozili kułakami. W drugim sklepiku opłacono się im półrublem. W sklepie monopolowym nic nie dostali. Potym udali się do Chmielnika, a skąd do Chodla, operując wszędzie w podobny sposób. Policja zdołała ująć ich dopiero jednego na Sławinku, a drugiego na Piaskach w Lublinie.

Ilustracje z Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie

Ilustracje z Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie

Kurjer z 2 XII 1908 r. (Nr 277)i-hate-facebook1

Tragiczna i prawdziwa historia miłosna

V_0359_1931_0326-00003-1

Zazdrość o narzeczoną

pchnęła go do zbrodni

Morderstwo na polu pod Lublinem

Swego czasu we wsi Wilczopole położonej o kilka kilometrów od Lublina pomiędzy Józefem Gustawem lat 23 a Józefą Gardałówną lat 19 zawiązał się stosunek miłosny. Przez pewien czas narzeczeni żyli ze sobą w przykładnej zgodzie i nic nie zapowiadało, że między nimi nastąpić mogą jakieś nieporozumienia.

Po jakimś czasie młoda dziewczyna zwróciła swą uwagę w stronę młodego parobczaka niejakiego Stanisława Kołodzieja.

Kołodziej począł jej towarzyszyć na zabawy i wycieczki. Ona coraz częściej opuszczała narzeczonego.

W tym też czasie, ludzie poczęli sobie pokpiwać z Gustawa, mówiąc mu, że go narzeczona „kantem” puściła oraz, że Kołodziej mu ją „odbija”. Młody chłopak wpadał z tego powodu w rozpacz. Odgrażał się, że Kołodzieja „usadzi” – prosił dziewczynę by się opamiętała. Wszystkie prośby pozostawały bez skutku.

W końcu dziewczyna oświadczyła Gustawowi, że będzie chodziła z Kołodziejem. Wówczas to Gustaw zapragnął krwi rywala.

Pewnej letniej nocy Gustaw postanowił zakończyć z Kołodziejem. Dowiedział się on, że Kołodziej jest na zabawie z Gardołówną w pobliskiej wsi Kąty.

Uzbroił się więc w potężną pałkę, a wziąwszy do pomocy swych kuzynów Jana Gustawa, Józefa Gustawa i Franciszka Krzywickiego ruszył na ich czele w kierunku wspomnianej wsi.

W drodze Gustaw ze swą gromadą napotkali wracającego Kołodzieja. Wszyscy więc rzucili się na niego i poczęli go bić pałkami.

Zmasakrowany, zalany krwią Kołodziej zwalił się na ziemię. Wówczas Gustaw zadał mu jeszcze kilka ciosów. Kołodziej w kilka chwil później zmarł.

O morderstwie zawiadomiono policję, która sprawcę aresztowała i osadziła w więzieniu na Zamku. W najbliższych dniach Gustaw i jego wspólnicy staną przed sądem Okręgowym w Lublinie.

V_0359_1931_0326-00004


 Awanturniczy Filipek. P. Stanisław Filipek, lat 27, zamieszkały przy ulicy Wojennej 5, po sutej libacji wpadł w wojowniczy nastrój. Toteż kiedy się począł awanturować na ulicy, dostał od jakiegoś przechodnia laską w głowę. W dalszym ciągu awantur, pan Filipak natknął się na posterunkowego, który mimo oporu z jego strony został odprowadzony na wytrzeźwienie do komisariatu.


 Osiemdziesięcioletnia staruszka pod kopytami spłoszonych koni. W dniu wczorajszym przechodnie Alei Racławickich byli świadkami omal nie tragicznego wypadku. Oto chodnikiem od strony koszar szła 80-letnia mieszkanka osady Chodel, niejaka Magdalena Furtak. Nagle na szosie spłoszyły się od przejeżdżającego auta – konie. Zwierzęta nieokiełznane jak wicher rzuciły się na chodnik, ciągnąc za sobą wóz. Staruszka nie zdążyła się usunąć, to też dostała się pod kopyta koni. Cudem tylko uniknęła śmierci. Doznała natomiast złamania jednego żebra oraz szeregu obrażeń głowy i całego ciała. Pomocy udzieliło jej Pogotowie Ratunkowe. Policja spisała protokuł.


V_0359_1931_0326-00003-2

Uważać na dzieci. Obecnie z nastaniem mrozów, kiedy mniejsze stawy i rzeczki pokryły się cienką taflą lodu, tłumy dzieci wybierają się na „ślizgawkę”. Otóż ze względu na bezpieczeństwo dzieci, rodzice nie powinni pozwolić na ślizganie się po rzekach i stawach, gdyż cienka warstwa lodu grozi w każdej chwili załamaniem się. Nie dalej, jak w niedzielę, miało miejsce kilka wypadków pęknięcia lodu, a dzieci tylko cudem wyratowano z głębin. Z uwagi na ten fakt, należy obecnie zwrócić baczniejszą uwagę na dzieci.


Posypywać chodniki piaskiem. Przy rynsztokach zwłaszcza na przejściach ulic utworzyły się duże rozlewy, które stwarzają dla przechodniów znaczne niebezpieczeństwo narażają ich na upadki bardzo bolesne i. t. d. Zwracamy uwagę na wyżej wspomnianą bolączkę i mamy nadzieję że zostanie ona usunięta przez przysypywanie piaskiem zamarzniętych przejść.

Ziemia Lubelska z 1 XII 1931 r. (Nr 326)i-hate-facebook1

Post Navigation