Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Archive for the tag “1918”

Zapomniana rocznica

Rok 2018 jest dla nas wszystkich rokiem niewątpliwie wyjątkowym: świętujemy bowiem SETNĄ ROCZNICĘ! Setną rocznicę? Ale czego? Jak to czego! Odzyskania bielizny!

Lubelski marzec przed stu laty zapisał się w historii dosyć ponurymi zgłoskami: nie dość, że pogoda była… (po prostu była!), to jakby tego było mało, na miasto padł  blady strach, a wraz z nim złowrogi i przerażający cień trwogi, przerażenia i Bór (to taki las…) jeden wie, czego tam jeszcze pa… (nie, no paść już nie mógł, bo wtedy będziemy mieli w tekście haniebne powtórzenie, a tego nie możemy się dopuścić): niech więc będzie, że groza spłynąła na miasto falą, lepką i gęstą niczym mgła śmierdząca, smogiem dziś zwana. Jednym słowem, Lublin ogarniała fala bieliźnianego terroru. A wszystko to za sprawą szajki złodziei, specjalizującej się w kradzieży bielizny ze strychów (w tych czasach – drogie dziatki – ludzie suszyli bieliznę na strychach, bo… mieli strychy). Wprawdzie zdarzało się już wcześniej, że pojedyncze sztuki garderoby ginęły skradzione przez jakieś indywidua, ale były to niewinne i incydentalne przypadki upadku słabej z definicji, natury człowieczej. Teraz jednak proceder zaboru garderoby urósł do niebotycznych wręcz rozmiarów.

To nie są (i wtedy też nie były) żarty: sto lat temu nikomu w Lublinie nie było do śmiechu, bo – jak czytamy w „Głosie Lubelskim” – w marcu roku 1918  kradzieże bielizny stały się tak częste, że przerażeni perspektywą jej utraty Lublinianie, zupełnie zaniechali korzystania ze strychów. Nie było zapewne w Lublinie żadnej rodziny, która nie przeżywałaby bolesnej straty, najbliższej swemu ciału, części garderoby. Wyobraźcie sobie te sznury rozwieszone w mieszkaniach, dekoracyjnie zdobiące nawet salony i (o zgrozo!) gabinety… Nawet naszego Gabinetu nie ominęło to traumatyczne doświadczenie. Być może współczesny Czytelnik wzruszy lekceważąco ramionami, pytając: gdzie tu dramat, gdzie – ach! – tragedia: wszak we współczesnym mieszkalnictwie galotki suszące się w salonie, łazience lub kuchni są na porządku dziennym (lub nocnym; a jak w mieszkaniu zimno, to i całodobowym). Ale sto lat temu ludzie żyli w sposób cywilizowany i sznur z bielizną w mieszkaniu był rzeczą ekstrawagancką i nieprzyjemną.

Nic więc dziwnego, że policja wszczęła energiczne śledztwo, chcąc szybko przyskrzynić zbrodniarzy: oczami wyobraźni widzimy jak zirytowany komisarz milicji, wychylając się spod dyndających nad jego biurkiem kalesonów, rzuca gardłowe: „Znajdźcie tych drani!”.

Niestety, mimo najszczerszych chęci, stróże porządku byli bezradni wobec ogromu zła i bez powodzenia tropili geniuszy bieliźnianego zła, którzy przez długi czas pozostawali nieuchwytni, a skradziona przez nich konfekcja przepadała bez śladu, jakby rozpływając się w powietrzu (czy można rozpływać się w powietrzu? W powietrzu raczej się zwykło rozwiewać, rozpływanie zostawiając wodzie – lub też innej cieczy). Sytuacja była patowa: mieszkańcom Lublina perspektywa nagłej nagości stanęła przed oczami. Lub też perspektywa bielizny brudnej i nieświeżej, bo niepranej: bo jak tu prać, kiedy uprane w mig kradną! No więc pat (i pataszon) po prostu…

Jednak któregoś marcowego poranka sytuacja niespodziewanie (rzec by można (ale czy trzeba?) gwałtownie) uległa diametralnej zmianie: geniuszom desu-zbrodni (alias dessous występku) powinęła się noga (vel nogi – wszak geniuszy było więcej niż jeden). Oto dzielni funkcjonariusze Milicyi M. (Municyplanej zapewne, choć może i Miejskiej) z pierwszego Komisaryatu, zdybali bieliźniarzy na gorącym uczynku. Niespodziewających się niczego (oprócz oczywiście nowej porcji świeżo upranej bielizny) opryszków schwytano na strychu domu przy ulicy Foksal numer jeden. Było ich trzech, lecz… no pech…

Wzięci na spytki zaczęli dość szybko sypać: wtedy też na jaw wyszła szokująca prawda, że dopuścili się oni trzydziestu kradzieży bielizny w Lublinie! Rozeznanie w tym, co można ukraść  mieli zaś od niektórych praczek, które – być może za udział w reformach (lub innej garderobie) – były z nimi w zmowie. Dzisiaj, na szczęście, prawdziwych praczek już nie ma, ale – na Waszym miejscu – nie cieszyłbym się zbyt szybko: wszak nastaje właśnie era inteligentnych urządzeń AGD, obdarzonych coraz to większymi umiejętnościami. Kto Wam da gwarancję, że za jakiś czas Wasza inteligentna pralka z dostępem do Internetu, nie nawiąże przez Sieć kontaktu z mafią bieliźnianą? Pamiętajcie, ostrzegaliśmy!

Lublinianie mogli odetchnąć z ulgą…

Ale niektóre pytania do dzisiaj nie znalazły odpowiedzi:

  1. czy złodziei było tylko trzech, czy też mieli wspólników, którym udało się uniknąć karzącego ramienia sprawiedliwości?
  2. na co skazano pojmanych: czy nie – na przykład – na pracę przymusową w zakładzie pralniczym, gdzie mogli nadal dać upust swym chorym skłonnościom?
  3. czy skradziona bielizna wróciła do prawowitych właścicieli? (bo jeśli nie, to po co Święto Odzyskania?)
  4. kto to przeczyta(ł)? (bo skoro doszedł do tego miejsca, to jest szansa, że jednak przeczytał).

„Głos Lubelski”  nr  70 z 13 III 1918 r.

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

Zginął na posterunku…

Pogrzeb ś. p. Józefa Kozłowskiego. Dnia 25 b. m. zginął na posterunku w czasie wykonywania służby podporucznik Józef Kozłowski. Pogrzeb jego odbędzie się w dniu 28 b. m. t. j. dzisiaj, o godz. 3 p.p. zprzed szpitala wojskowego przy ul. Szpitalnej na cmentarz wojskowy.

Głos Lubelski z 28 XI 1918 r. (Nr 327)i-hate-facebook1

Fala siarczystych mrozów paraliżuje miasto!

Mrozy. Od tygodnia trwają mrozy, które nad ranem dochodzą do piętnastu stopni. Rzeka Bystrzyca do połowy jest pokryta powłoką lodową. Rozpoczęcie się tak silnych mrozów już w listopadzie napełnia trwogą ludność miasta, co to będzie w zimie tembardziej, że miasto nie posiada dostatecznych zapasów, ani węgla, ani też nawet drzewa. Tymczasem dowiadujemy się, że z powodów braku środków żywności kopalnie węgla w Zagłębiu Dąbrowieckiem staną. Do czego taka gospodarka nas doprowadzi.

Głos Lubelski z 27 XI 1918 r. (Nr 326)

i-hate-facebook1

Zabójstwo w centrum Lublina – Lublinianie wstrząśnięci!

!SENSACJA! Teatr „CORSO” Teatr !SENSACJA!

Od Wtorku 26 do Piątku 29 listopada włącznie
Wybitny dramat w 5 ciu
aktach osnuty na tle ma
gnaterji węgierskiej z
ELLEN RICHTER
 w roli głównej.

SZLAKIEM MIŁOŚCI

I CIERPIENIA

Początek o godz. 5 po poł.
Kasa czynna od godz. 4 i pół po poł.
Sala ogrzana.

Zabójstwo porucznika

żandarmeryi Kozłowskiego.

W nocy z 24 na 25 listopada b.r. o godz. 2 minut 30. niewykryci do tej pory sprawcy dokonali zamachu na ul. 3-go Maja na powracającego do domu porucznika żandarmeryi polowej, Kozłowskiego, przydzielonego z żandarmeryi wojsk austro-węgierskich. Sprawcy zamachu zadali ofierze napadu trzy rany kulami z rewolwerów, a jedną z karabinu. Por. Kozłowski padł trupem na miejscu. Na miejsce zajścia pośpieszyły patrole Straży Bezpieczeństwa Publicznego oraz Milicyi Miejskiej. Sprawcy zamachu zdołali jednak zbiedz bezkarnie. Dochodzenie w toku. Wypadek zabójstwa wzbudził w mieście niepokój wśród mieszkańców, którzy nie mogą dopatrzeć przyczyny tegoż.


Z  p o w o d u  wojskowości sklep do odstąpienia. Górna 9.

S k r o m n i e  umeblowany pokój dla kobiety do wynajęcia od zaraz. Konopnicka 9 m. 11.

W  n i e d z i e l ę  wieczór w przejściu z ulicy Królewskiej 15 na Krakowskie Przedm. 58 zgubiono szpilkę do krawata z perłą. Uczciwy znalazca zechce odnieść za sowitą nagrodą. Krak. 58 m. 2.

N a  r o c z n i c ę  L i s t o p a d o w ą  poleca: Sztandary, sztandarki, emblematy i ozdoby narodowe St. Wep. „Roboty ręczne”. Namiestnikowska 4. (Gmach Muzeum)

Głos Lubelski z 26 XI 1918 r. (Nr 325)

i-hate-facebook1

Zorganizowana przestępczość garderobiana w nie do końca gramatycznie zorganizowanej wiadomości

Schwytanie trzech zbiegów więziennych. W dniu 21 listopada b. r. agentom wydziału śledczego M. M. udało się schwytać Aleksandra Migałę, Stefana Kunca i Pawła Maternickiego, zbiegów więziennych, którzy dopuścili się trzech wielkich kradzieży i garderoby w Teatrze Wielkim, garderoby z komory dezynfekcyjnej ze szpitala św. Jana Bożego oraz o obrabowanie, mieszkania na Bronowicach. Schwytanych przestępców osadzono z powrotem pod kluczem w więzieniu na Zamku.

Głos Lubelski z 25 XI 1918 r. (Nr 324)

i-hate-facebook1

Agient potrzebny…

…do fabryki pasty

„ECHO”

– – – – Zamojska Nr. 16 – – – –

IDZIEMY!…

(Tylko ten idzie – kto mija swoje wady).

Kto pragnie zobaczyć, albo kto je poczuł może mieć okazaną pomoc! (Analiza susbstratów numenalnych. Budzenie z apatji. Ogniskowanie woli. Rozpraszanie smutku. Seansy 10-2. Zamojska 12 m. 8, 1-sza sień II-gie piętro.

A. Drażewski.

Głos Lubelski z 22 XI 1918 r. (Nr 321)

i-hate-facebook1

Inteligentny leśnik, może być i kobieta

NAJLEPSZE DROŻDŻE

===co dzień świeże===

Lubelskiej fabryki drożdży, spirytusu i słodu

S. W r z o d a k a  i  W. B a r c i s z e w s k i e g o

Sklep fabryczny w miejscu, ulica Ś-to Duska w mleczarni „Zdrowia”

Cena 14 koron funt. ——————————————— Cena 14 koron funt.


Oświadczenie.

Delegacji z Lublina, która w osobach Panów: Ks. Kazimierza Gostyńskiego – dyrektora 8 kl. szkoły realnej im. Hetmana Zamoyskiego, Alojzego Kuczyńskiego – prezesa Rady Opiekuńczej Szkoły Handlowej oraz Józefa Trzcińskiego ucznia kl. 8 szkoły filologicznej im. Stanisława Staszica, zjawiła się u mnie w sprawie wstępowania ochotników do W. P. wyższych klas szkół średnich; udzieliłem następującej odpowiedzi:

a) zadania, jakie leżą przed organizującą się państwowością Polski, wymagać muszą wielkiej ilości uzdolnionych  do ciężkich zadań i wykształconych pracowników. Młodzież szkół średnich winna wobec tego w szkole zostać i kończyć nauki, wiedząc, że w ten sposób spełnia również swój obowiązek patrjotyczny.

b) uczniom szkół średnich, którzy należeli do formacji wojskowych lub P. O. W. i dotąd nie zgłosili się do W.P., pozostawia się swobodny wybór pozostania w szkole lub powrócenia do szeregów.

Podpisano: JÓZEF PIŁSUDSKI

Warszawa, dn. 18/XI 1918 r.

Wypadek przez nieostrożność. W dniu 19 listopada b. r. o godzinie w pół do dziesiątej wieczorem Pogotowie Ratunkowe zostało wezwane na ulicę Lubartowską Nr 12 do L. F., która w czasie dolewania nafty do palącej się lampy, wskutek wybuchu, uległa poparzeniu nóg i ręki. Ofiarę wypadku przewieziono na kuracyę do szpitala św. Wincentego á Paulo.


Potrzebny spólnik do interesu dobrze prosperującego z kapitałem od 10 tysięcy rubli, może być i kobieta nie zależna do lat 35. Oferty składać w adm. „Głosu” pod B.


Inteligentny leśnik, pierwszorzędna osoba ze szkołą leśną i egzaminem, długoletnią praktyką w największych majątkach poszukuje stałej posady nadleśnego albo rządcy lasów, lub dobre miejsce leśniczego w większym majątku. Łaskawe Oferty proszę składać pod „Czeska narodowość” do administracyi „Głosu”.

Głos Lubelski z 21 XI 1918 r. (Nr 320)

i-hate-facebook1

Dwie białe świnie i trzy panny piszące

Nagrody 100 koron!. Zginęły dwie białe świnie. Uprasza się łaskawego znalazcę o zwrot lub wskazanie gdzie się takowe znajdują. Cukrownia Józef Waniński.


Członek „czarnej giełdy” przed sądem. W dniu 19 listopada b. r. Sąd pokoju III okręgu m. Lublina skazał Moszka Gluksmana, mieszkańca m. Radomia na 45 kor. kary, z zamianą na 4 odniowy areszt za tamowanie ruchu pieszego przez wystawanie wraz ze swymi towarzyszami na chodniku przy ul. Początkowskiej przed kawiarnią lubelską, gdzie mieści się tz. w. „Czarna Giełda”.


Trzy panny piszące biegle na maszynie, znające wszelkie prace biurowe poszukują posady. Oferty pod „Krakowianki” w Adm. „Głosu”.

Głos Lubelski z 20 XI 1918 r. (Nr 319)i-hate-facebook1

Prawda o „krzywdzie” jeńców rosyjskich w Polsce

Barbarzyństwo pruskie.

Korespondent „Ill. Kur. Krakow.” donosi:

Władze pruskie wypuszczają do ziem polskich olbrzymią ilość jeńców rosyjskich w stanie wręcz okropnym. W Katowicach zabierają im władze pruskie ostatni kęs chleba, obdzierają z ubrań i butów. Sosnowiec i całe Zagłębie Dąbrowskie zalane są już teraz przez rzesze zgłodniałych jeńców. Zachodzą uzasadnione obawy, iż nieszczęśliwi ci rozleją się po całej Polsce, rabując i grabiąc, chcoćby tylko dla utrzymania życia.

Pisma warszawskie uderzają z tego powodu na alarm i wzywają rząd polski, aby zaprotestował przeciw barbarzyństwu, praktykowanemu na jeńcach. Rząd polski powinien równocześnie zwrócić uwagę rządów koalicyi na to nieludzkie postępowanie Prusaków.

Głos Lubelski z 20 XI 1918 r. (Nr 319)

i-hate-facebook1

Wróżka powróciła…

…zamieszkała ulica Namiestnikowska Nr. 20 m. 9, parter.


Masowe rewizye. W dniu 15 listopada r. b. od godz. 5-ej rano Milicya Miejska, członkowie Straży Bezpieczeństwa Publicznego, oraz członkowie Milicyi Ludowej, przeprowadzili na przedmieściach Bronowice, Dziesiąta i Kośminek masowe rewizye w domach prywatnych. Rewizye wypadły naogół pomyślnie. W niektórych domach znaleziono karabiny, amunicję oraz wiele zrabowanych z magazynów wojskowych rzeczy, jak ubrania, bieliznę i obuwie. Osoby, u których znaleziono wojskowe przedmioty zostały pociągnięte do odpowiedzialności, za przywłaszczenie państwowej własności. Przy tej sposobności agentom Wydziału Śledczego M. M. udało się schwytać kilku od dawna poszukiwanych przestępców, zbiegłych z więzienia, oraz kilku innych podejrzanych osobników.


Marmeladę

jabłkową skoncentrowaną

Miód sztuczny

poleca Fabryka Przetworów Owocowych

Lubelskiego Biura Handlowego

Sprzedaż hurtowa w Biurze,

Krak.- Przedmieście Nr 62,

sprzedaż detaliczna w składzie towarów kolonialnych

Z. ROMANOWSKIEGO

Krakowskie Przedmieście róg Kościuszki

Strzały w nocy na ulicach miasta. Mieszkańcy niektórych dzielnic miasta np. Piask i Kalinowszczyzny są zaniepokojeni ciągłemi strzałami w nocy. Jak zostało stwierdzone, strzały te pochodzą od patrolujących w porze nocnej żołnierzy polskich, którzy z niewiadomej przyczyny strzelają w górę. Dobrze by się stało, aby władze wojskowe, Str. B. P. i M. M. dały surowy nakaz szeregowcom, aby zaprzestali bezcelowej strzelaniny.


Wieśniacy nie chcą sprzedawać artykułów spożywczych żydom. Na targach miejskich można od pewnego czasu zauważyć między włościaństwem charakterystyczny objaw. Oto nie chcą oni sprzedawać swoich artykułów spożywczych żydom, odpędzają ich od furmanek – zbywając towar swój jedynie chrześcijanom.


Chłopiec

umiejący czytać i pisać

potrzebny

do Administracyi „Głosu

Lubelskiego”

„Głos Lubelski” z 16 XI 1918 r. (Nr 315)

i-hate-facebook1

Post Navigation