Być może niektórzy czytając "Memuary... " zastanawiali się gdzie pracuję. Otóż nie mogę tego zdradzić. Nie mogę? Oczywiście, że mogę ale nie zrobię tego. Nie wprost. Żadnych adresów, numerów pokoju ani rozmiaru biurka. I już nic w tym wpisie nie powiem. Ale Terry Pratchett i owszem: Wszyscy znali bibliotekarza, tak samo dokładnie, acz niezbyt precyzyjnie, … Czytaj dalej 6 maja 2012 r., 6 minut po północy:
Kategoria: Memuary czarnej mary
4 maja 2012 r., przy dnia początku:
Burza - wciąż nie ma. Bydło - frampolskie, za ścianą lub z altany rży znowu. Spać - idę.
3 maja 2012 r., przed burzą?:
Burza zapowiada się już trzeci dzień i jakoś nie może się zmaterializować. Wprawdzie lubelska prasa relacjonuje wczorajszą "burzę nad Lublinem", ale trochę deszczu plus grzmoty z oddali to jeszcze nie burza. Ma jednak rzeczona pojawić się dziś po 17-ej, ale póki co nic się nie dzieje. Nawet Marek stracił nadzieję na jakieś grzmoty. No i … Czytaj dalej 3 maja 2012 r., przed burzą?:
30 kwietnia 2012 r., po zmianie zmiany:
Pytanie z sali: czy_panowie_musza_tak_napierdalac_dzien_swira_006 ze specjalną dedykacją dla Panów zza ściany. P. S. Ciekawe po co w tym kraju obowiązują przepisy BHP? Nie wiem po co to pytanie, skoro i tak odpowiedzi nie będzie...
30 kwietnia 2012 r., (niemalże) w samo południe:
Pisanie w obecnej sytuacji, że dzień jest bardzo ładny może piszącemu przysporzyć licznych wrogów. Bo co z tego, że rzeczywiście jest ładny, skoro za jego urodę przyszło nam płacić upałami. Najstarsi meteorolodzy powiadają, że w czwartek się ów gorąc zakończy i nawet deszcz ma padać. Póki co jest jednak gorąco, co w żaden sposób nie jest … Czytaj dalej 30 kwietnia 2012 r., (niemalże) w samo południe:
27 kwietnia 2012 r, tuż po południu:
Dzień jest całkiem ładny, wystarczy wyjrzeć przez okno:
26 kwietnia 2012 r., niemalże u dnia kresu:
Jak zapewne wiecie byłem dziś na pewnej imprezie. Już drugiej. Szedłem na nią z wielką ochotą: W Imprezie Drugiej uczestniczyło wielu gości. Jeszcze chyba bardziej niż ja zachwyconych całą sytuacją: Przepiękne przemówienie Króla Imprezy bardzo mnie zainteresowało: I nawet nie chciało mi się spać. Inni uczestnicy reagowali równie emocjonalnie: Król Imprezy był wręcz wniebowzięty: Trudno było nie … Czytaj dalej 26 kwietnia 2012 r., niemalże u dnia kresu:
26 kwietnia 2012 r., godzina – już zbyt późna:
Hurra! Własnie wyruszam na pewną imprezę, o udziale w której zawsze bardzo marzyłem: Raczej to nie będzie coś takiego:
25 kwietnia 2012 r. (Tak to Jeszcze Ten Dzień), niestety kończy się niedługo:
Niewiele napiszę, jako że kaktusy skutecznie zaplanowały mi dzisiejsze popołudnie. Może nie wygląda to najgorzej. Ale... powiem tylko OMG!: P.S. To jeszcze nie koniec...
25 kwietnia 2012 r. (Tak to Ten Dzień), rano ale nie tak całkiem:
Praca wre jak każdego dnia i - jak zawsze - jesteśmy bardzo zajęci: Źródło: http://garfield.org.pl





