Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Archive for the tag “„Oaza””

A co, jeśli jutra nie będzie?


 

Jutro, dzisiaj… co za różnica…


 

…ważne, że…


…lecz…


No, kto…?

„Ziemia Lubelska”  nr 651  z 30 XII 1917 r. i „Kurier Lubelski” nr 261 i 262 z 30 XII 1957 r.

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

Dla potrzebujących… Rusałka

W dzisiejszym wydaniu „Kuriera” taka oto sytuacja: mamy Lublin, mamy rok 1917, mamy „Głos Lubelski, mamy wreszcie rzecz dzisiaj przez „prawdziwych” tak znienawidzoną – pomoc potrzebującym. Czego zaś nie mamy? O Borze! (to taki las…) – czy to takie istotne?

pocz_u_6344

Ale jest i Rusałka…

1

2

I dowód na to, że „żywe trupy ” nie są wcale wymysłem twórców serialu „The Walking Dead”:

3

Głos Lubelski  z 29.I.1917 r. (Nr 28)

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

Ballada tunelowa

1Tunel to, jak gdyby, taka noc na niby. Noc trwa chwilę krótką i wnet jest raniutko. Słowa te pojawiały się już w „Gabinecie”. Tym razem pretekstem do ich przywołania jest reklama ostatniego seansu w kinoteatrze „Oaza” – 21 lutego 1916 r. wystawiono (wyświetlono) „Tunel”. Trudno powiedzieć czy był to film czy performance innego rodzaju: nie żądajcie odpowiedzi, bo… o Borze – (to taki las!) – sorry: taki mamy gorszego sortu klimat, że nawet norki skryły się do norki. Warto odnotować, że reklama owego „Tunelu” krzyczała dużymi czcionkami zarówno ze szpalt „Głosu Lubelskiego”, jak i konkurencyjnej „Ziemi Lubelskiej”.
A co ponadto wydarzyło się w ówczesnym Lublinie? W mieście – jak pamiętamy – kolejny rok znajdującym się pod okupacją i cierpiącym na niedostatki spowodowane wojną, zwykli ludzie przeżywali dole i niedole dnia codziennego.

POCZ_U_33_0006Był luty – zima w pełni…

2I wtedy właśnie Ignacy Rola ukradł zelówki. No… nie tyle ukradł, co za rzeczoną kradzież skazany został przez Sąd Pokoju II Okręgu m. Lublina na 3 miesiące więzienia. Co się dziwić, wszak warunki były trudne i każdy starał się radzić sobie na własną rękę.

3O wiele cenniejszą od zelówek zdobycz stanowił węgiel: Na stacyi Lublin żandarmi schwytali na gorącym uczynku kradzieży węgla z wagonu Henryka D [nieczytelne]. H.D. po spisaniu odpowiedniego protokołu został osadzony w areszcie policyjnym.

456Być może Pan Henryk, uciął sobie pogawędkę z Heleną Gągot – mieszkanką Świdnika Dużego, odsiadującą 1 tydzień aresztu policyjnego za obrazę sołtysa oraz z Mordką Mandelem, skazanym na 15 dni aresztu za kupno kradzionych rzeczy. W areszcie przebywali w tych dniach również awanturnicy: Ortman Szloma awanturował się na ulicy, Ruchla Goldgrau i Bejla Runtman – w szpitalu św. Józefa. To akurat nie dziwi mnie wcale: ostatnimi czasy zdarzyło mi się kilkukrotnie odwiedzić, wraz z Żoną, placówki tak zwanej „służby zdrowia” i nie raz miałem chęć dać komuś w papę (i nie mam tu na myśli rolki z papą).

7Do aresztu zapuszkowano również dwóch specjalistów od kradzieży kieszonkowej: Zyserman Berek połakomił się na papierosy z kieszeni pana W. Kwatka Hersz już sięgał do kieszeni pana K.H.; jednak K.H. zachował czujność i oddał sprawcę w ręce władz policyjno-wojskowych dla ukarania.

8Tymczasem na ulicy Żmigród doszło do kolejnej spektakularnej kradzieży: oto Wacławowi Orłowskiemu, nieznani sprawcy zwędzili, być może z myślą o wędzeniu, 60 funtów słoniny (ok. 24 kilogramów) wartości 200 koron!

9Dajmy już jednak pokój kradzieżom, zauważając jedynie, że – tym razem – nie dokonano żadnego bezprawnego zaboru bielizny i przechodząc do zagadnień porządku i braku tegoż. Głos w tej sprawie dała redakcja „Głosu” (Lubelskiego): proszeni jesteśmy o zwrócenie uwagi, że w domu Nr 84, przy ul. Bychawskiej urządzono na podwórku formalny śmietnik, z którego wyziewy zarażają powietrze. Zarażanie powietrza to nie tylko przenośnia: w domu tym notowano już parę wypadków zachorowań na tyfus plamisty.

1„Ziemia Lubelska” podaje dodatkowe szczegóły tej śmierdzącej sprawy: Józef Polenicki, właściciel domu przy ul. Bychawskiej 84, w którym było już kilka wypadków zasłabnięć na choroby za[raźliwe], został pociągnięty do odpowiedzialności sądowej za brudne utrzymywanie swego domu. Trudno dziwić się surowości wymiaru sprawiedliwości w przytoczonej sprawie: złe warunki sanitarne w ogarniętym wojną kraju sprzyjały szerzeniu się wielu groźnych epidemii.

2Na Kośminku, tymczasem, doszło do omal nie katastrofy: cudem tylko ogień nie strawił krewnych Mieczysławy Delakowej, przybyłych do niej z Galicji. Delakowa, napaliwszy w piecu, wyszła do miasta, zostawiając w domu śpiącą rodzinę: od rozpalonego pieca zajęła się stojąca obok szafa z ubraniem, czego nie zauważyli śpiący goście. Na szczęście jednak, współmieszkańcy: ujrzeli płomienie i dym i zdążyli na czas wynieść z płonącego mieszkania uśpionych i nieprzytomnych z zaczadzenia [gości] oraz ugasić ogień.

3Sto lat temu w Lublinie… podobnie jak na rosyjskiej widowni wojny: nic ważnego nie zaszło i niema żadnych ważniejszych wiadomości.

4

Głos Lubelski z 20.II.1936 r. (Nr 49) i Ziemia Lubelska z 20.II.1916 r. (Nr82)

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej i Narodowego Archiwum Cyfrowego
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

Żona, śpiew i nafta

1

1-F-2901-1-931x

1-F-2901-2-931xŻona (1915), reż. Jan Pawłowski, w rolach głównych: Pola Negri, Wojciech Brydziński i inni

5

2

3

4

6

7

Głos Lubelski z 17.XII.1915 r. (Nr 346)

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

O roli i znczeniu męża, jako też o oszustwie na „tajną policję”

12

3 4

Ziemia Lubelska z 6.X.1915 r. (Nr 326)

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

„Gabinet”: U nas bez zakazu wypieku ciast świątecznych i chleba!

W Niemczech.

SZTOKHOLM 28/3 (AP.) W Niemczech ogłoszono zakaz wypiekania na święta Wielkanocne, nietylko w piekarniach, ale i w domach prywatnych, ciasta z mąki pszennej na drożdżach. Pogwałcenie tego zakazu karane będzie więzieniem do pół roku.

Dzienniki berlińskie radzą ludności, aby zamiast przyozdabiania balkonów kwiatami, sadziła tam ogórki, sałatę i inne jarzyny.

1Kronika.

+ „Oaza”. Dziś i jutro w „Oazie” demonstrowany będzie następujący program: „Gra namietności” (dramat w 4 cz.), „Z Ajacio do Bonifacio” (natura), „Niepomyślny stan” (komedja).

We czwartek, piątek i sobotę Wilelkiego Tygodnia wszelkie widowiska będą zawieszone.

Pierwsze przedstawienie po tej przerwie odbędzie się w niedzielę 4 kwietnia. Program na ten dzień oraz na poniedziałek 5 kwietnia zapowiada: „Willa róż” (dramat w 3 cz.), „Nicea” (z natury), „Toto i sztandar” (komiczny), „Bez mamy ani kroku” (komedja).

Ziemia Lubelska z 30.III.1915 r. (Nr 89)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

O wściekłym kocie: to może być każdy z nas…

12

Listy do Redakcyi.

Szanowny Panie Redaktorze!

Upraszam uprzejmie o łaskawe umieszczenie w pańskiem piśmie niniejszego listu:

Jako stały czytelnik czasopisma „Ziemia Lubelska”, nie mogąc już ścierpieć ciągłych sporów w drodze listów otwartych, i ja ośmielam  się również skreślić słów parę, które powinny położyć już kres ciągłemu kręceniu się wkoło jednej i tej samej osi.

Miałem sposobność już kilkakrotnie czytać w „Ziemi Lubelskiej ” listy otwarte, które prowadzą jakoby spór o to, kto był inicyatorem urządzenia „święta kinematograficznego”, co według mego zdania jest dla ogółu „zupełnie obojętnem”. Obu Bóg dał, takich inicyatorów było jak najwięcej, lecz oby obyło się bez reklamowania siebie, a poniżania innych, co miało miejsce w obecnym wypadku.

W mojem pojęciu każdy z tych panów dający dochód na cel dobroczynny, ma równe zasługi i nie powinno tu być mowy o tem, czy to ten, czy ów był inicyatorem , ponieważ w takim wypadku dobry uczynek traci na wartości. Według mego zdania Sz. Redakcya „Ziemi Lubelskiej” mogłaby poświęcić owe szpalty raczej na jakieś pożyteczniejsze nowiny, których w obecnych czasach nie brak, a którychto czytelnicy więcej są żadni, aniżeli wiadomości o „Oazie”.

Każdemu musi się sprzykrzyć, kiedy, biorą pismo do ręki, na każdym kroku widzi artykuły o „Oazie”, jakby to miało być dla czytelników najbardziej interesującem. Np. w Nr 41 z dnia 10 lutego r. b. znajdują się aż 4 takie artykuły, w Nr wczorajszym czytamy znowu o tej sprawie.

Czytelnik „Ziemi Lubelskiej” J. K. M.


Kronika.

Z LUBELSKIEGO I PODLASIA

(r) Postanowienie obowiązujące. Naczelnik Dźwińskiego okręgu wojennego podaje do wiadomości, iż winni skupowania miedzi oraz wszelkiego rodzaju wyrobów miedzianych w tymże okręgu, będą karani w drodze administracyjnej grzywną w sumie do 3000 rb. lub więzieniem do 3 miesięcy.

– Główny naczelnik mińskiego okręgu wojennego podaje do wiadomości ogólnej, iż winni ograbiania zabitych lub rannych żołnierzy na polu walki będą karani śmiercią przez powieszenie.


Uporządkowanie mogił. P. gubernator lubelski zorganizował oddział robotników pod kierunkiem urzędników policyi celem uporządkowania mogił bratnich poległych w bitwie żołnierzy.

Pojedyńcze mogiły, które można zachować w całości, będą doprowadzone do porządku.


(r) Odebranie. Straż ziemska odebrała od mieszkańca wsi Dominów, gm. Mełgiew. Mateusza Kowalskiego wóz drabiniasty, należący do innego właściciela, a przywieziony przez K. z placu boju.


Z MIASTA.

(r) Wściekły kot. Na ulicy Pijarskiej strażnik zabił wściekłego kota, który się tam ukazał budząc popłoch wśród miejscowych mieszkańców.


(r) Wypadek. W szpitalu po-Bonifraterskim zmarł przywieziony na kuracyę szczepiacz wagonów z miejscowej stacyi, który uległ wypadkowi zgniecenia buforami.


(r) Aresztowanie. Miejscowy wydział policyi śledczej zatrzymał niejakiego Wacława Frąka [?] oskarżonego o należenie do band złodziei uprawiających od dłuższego czasu kradzieże na stacyi Lublin.


(r) Znów kradzież na stacyi. Mamy do zanotowania świeży znów fakt kradzieży na naszej stacyi, gdzie widocznie grasuje kilku rzezimieszków. Tym razem skradziono z pociągu sanitarnego oficerowi buty wartości 32 rb.


Lusitania19

Cynizm Niemców.

BUKARESZT 19.11 (wi.) „Vossiche Zeitung” oświadcza: „Jest nam obojętnem, że podczas blokady wybrzeży angielskich mogą ucierpieć niewinni. Jedyną radą, jaką możemy im dać, to – niech siedzą w domu”. Równocześnie prasa niemiecka wyraża zdziwienie, że „Lusitania” wyruszyła z portu pod flagą angielską i widzi w tem lekceważenie niemieckich pogróżek.

7 maja 1915 r. Niemcy ukarali lekceważącą...

7 maja 1915 r. Niemcy ukarali lekceważącą pogróżki „Lusitanię”. 1198 osób (w tym 100 dzieci) nie chciało „siedzieć w domu”…

Głos Lubelski z 19 II 1915 r. (Nr 51)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie, strony http://www.simplonpc.co.uk/Cun_Lusitania.html i z Wikipedii.
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Drobny ogień, drobne ogłoszenia, nieszkodliwy wulkan i najnowsza lista firm chrześcijańskich (że o posadzie towarzyszki nie wspomnimy…)

1

+ Drobny ogień.  W suszarni fabryki cykorji Ch. Freitaga i Bohma [?] na przedm. Kośminek zajął się wczoraj luft drewniany, od którego ogień zaczął się szerzyć na poddaszu. Przybyła zaalarmowana o godz. 3 po poł. straż ogniowa wyrąbała kawał dachu i do godz. 5 stłumiła ogień w zarodku. Straty niewielkie.


+ Program „Oazy” na niedzielę i poniedziałek składa się z obrazów: „Półdjable” (b. wesoła farsa w 4 cz.), „Córka Albjonu” (komedja ze znakomitą Zuzanną Granoe [?] w roli tytułowej) i „Zbiór orzechów kokosowych” (widoki z natury).

Dla dzieci prócz tego w każdą sobotę i niedzielę 1 seans od godz. 1 do 2 z programem specjalnym bez dramatów, na który wstęp dla dzieci  i towarzyszących im starszych wynosi  5, 10 lub 15 kop.


+ Teatr „Panteon” na dziś i jutro wznawia doskonałą satyrę na stosunki prusko-polskie pt. „H.K.T” pióra Art. Gliszczyńskiego z muzyką zebraną przez W. Dolskiego.


P a n n a   z rodziny ziemiańsko szlacheckiej, wykształcona, muzykalna, przyjmie posadę towarzyszki, lektorki lub samodzielny zarząd domem. Biuro W-nej Koporskiej Lublin.

Ziemia Lubelska z 13 II 1915 r. (Nr 44)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Dać rzeczy właściwą perspektywę…

+ Dobry skutek dobrej inicjatywy. W Nr 38 „Głosu Lubelskiego” z dnia 7 b. m. znajdujemy notatkę p.t. „Chwalebna innowacja”, z której dowiadujemy się, że p. Kubicki, właściciel bioskopu „Louvre”, po porozumieniu się z p. Dąbrowskim (z bioskopu „Bristol”) i p. Makowskim (z bioskopu „Panteon”), podjęli inicjatywę p. Kaznowskiego, właściciela bioskopu „Oaza”, który w liście otwartym do właścicieli bioskopów w Lublinie, drukowanym w „Ziemi Lubelskiej” dnia 30 stycznia b. r., zaś w „Głosie Lubelskim” 31 stycznia b. r., proponował urządzenie w Lublinie „święta kinematografów” na rzecz cierpiących i poszkodowanych z powodu wojny z powodu wojny do uznania Komitetu Obywatelskiego. Wymienieni panowie Kubicki, Dąbrowski i Makowski, podjąwszy zgodnie inicjatywę p. Kaznowskiego, rozeszli się z nim w celu – p. Kazanowski proponował dochód z dnia „święta kinematograficznego” przeznaczyć do uznania K. O. dla poszkodowanych i cierpiących, tamci panowie zaś wolą ten dochód przeznaczyć na zasilenie funduszów Tow. Przyjaciół Uczącej się Młodzieży. Nie można przeciwko temu nic powiedzieć – i jeden, i drugi cel zasługują na poparcie, i należy przyklasnąć inicjatywie p. Kazanowskiego, dzięki której dwa dobre cele otrzymają poważne, jak się spodziewać należy, zasiłki,


+ Program „Oazy” na dziś, czwartek i piątek zapowiada romans w 4-ch częściach w wykonaniu Betty Nanson p. t. „Życie – blaga, miłość, ułuda”, następnie widoki z natury rzeki japońskiej O[?]v i 2 komiczne „Mój zegarek się spóźnia” i „Przygody malarza”.


+ Smaczna i zdrowa herbata. (o) W wielu herbaciarniach, które teraz powstały po dawnych piwiarniach, sprzedają napój gorący pod nazwą herbaty. Używa się do sporządzenia tego napoju najtańszy gatunek herbaty, przy której zaparzeniu dodaje się do czajnika łyżeczkę karmelu, przez co „esencja” nabiera „koloru”.  Można z całą pewnością twierdzić, że używana w takich herbaciarniach „herbata” w rzeczywistości nie ma nic wspólnego z liściem herbacianym chińskim lu cejlońskim nawet pośledniego gatunku. A kosztuje szklanka takiej herbaty 2 – 3 kop.


FOT_ooo

+ Wykrycie tajnej gorzelni. (p.) Rewirowy 8 rewiru, obchodząc wczesnym rankiem swój rewir, około domu Nr 50 przy ul. Szerokiej poczuł zapach spirytusu, czem zainteresowany wezwawszy do pomocy stójkowego, wszedł do owego domu i dokonał rewizji w mieszkaniu Goldmana Bera, z którego to mieszkania rozchodził się zapach spirytusu. Znaleziono tam jeszcze ciepły aparat do pędzenia spirytusu, zapas surowych produktów oraz kilka butelek gotowego już spirytusu. Wszystko to zostało przez wezwaną władzę akcyzową opieczętowane. Spisano też odpowiedni protokuł dla pociągnięcia tajnego gorzelnika do odpowiedzialności sądowej.

Ziemia Lubelska z 10 II 1915 r. (Nr 41)

Zdjęcie ul. Szerokiej autorstwa Stefana Kiełszni pochodzi ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Szwabska Moralność. I nie tylko…

1

Z LUBELSKIEGO I PODLASIA

(r) Stragany na stacyach. Na skutek odnośnych poleceń wysłanych swego czasu przez odpowiednie władze po liniach dróg żel. Nadwiślańskich, poszczególne stacye prowadzą budowę krytych straganów. Stragany te znajdują się w pobliżu budynków stacyjnych. Okoliczni mieszkańcy zapłaciwszy pewną kwotę tytułem dzierżawy mogą prowadzić sprzedaż produktów spożywczych przejeżdżającemu wojsku, po cenach nie wyższych niż przewiduje odpowiednia taksa.

Winni wykroczenia w tym względzie będą pociągani w drodze administracyjnej do surowej odpowiedzialności. Stragany takie znajdują się i na naszej stacyi w Lublinie.


POCZ1

Saneczki. Sport saneczkowy w Ogrodzie Saskim ogromnie się rozwinął przy przeważającym udziale uczącej się młodzieży. Szybki rozwój tej zdrowej i przyjemnej rozrywki powinien zwrócić uwagę kierowników miejscowych szkół na konieczność zaspokojenia potrzeb naszej młodzieży w myśl zasady „mens sana in corpore sano”. Inicyatorowi i organizatorowi sportu saneczkowego p. Julianowi Korsakowi należą się wyrazy szczerego uznania za dostarczenie licznym zastępom młodzieży ze wszech miar godnej poparcia rozrywki.


(r) Kary administracyjne. Mieszkańca Lublina Józefa Komorowskiego za przechowywanie u siebie w mieszkaniu wina skazano w drodze administracyjnej na grzywnę w sumie 25 rubli lub areszt tygodniowy.

– Za jazdę po mieście po lewej stronie ulicy skazano niejakiego Stanisława Janyka na zapłacenie 10 rb. lub tydzień aresztu.


WOJNA.

List ochotnika.

Ciekawy list z linii bojowej nadsyła paryskiej „Polonii” jeden z ochotników polskich, walczących w armii francuskiej:

„Tak przywykliśmy – pisze – do życia w okopach, że czujemy się tam, jak w domu. Strzelanina i ataki na bagnety są dla nas raczej rozrywką w życiu spokojnem i cichem. Niektórzy z nas nawet rozbierają się na noc, jakgdyby mieli położyć się do łóżek. Śród Niemców naprzeciwko nas, znajduje się wielu Polaków x Poznańskiego, a nawet z Galicyi. Ci z nich, którzy zdołali się wymknąć z szańców nieprzyjacielskich, zapewniają, że tuż w pobliżu jest chyba 50,000 Polaków, sród Niemców, wyciągniętych linią przed pozycyami francuskiemi. Kochani jednak rodacy nasi wiedzą, że mają naprzeciwko siebie ochotników polskich i korzystają z każdej sposobności, aby się oddać w niewolę. W nocy na 23 grudnia, gdy kilku z nas stało na straży na pozycyach czołowych, ujrzeliśmy cień, czołgający się ku nam. Jeden z naszych zmierzył do niego lecz chybił. Wówczas cień skoczył na równe nogi i, wymachując chustkę, zaczął biedz ku nam, wołając: „Polak, polak!” Następnie zwróciwszy się ku poblizkiemu laskowi, dał znak i jeszcze sześć cieniów podniosło się z ziemi i połączyło się z nami. Wesoło wychyliliśmy kieliszki z naszymi siedmiu jeńcami rodakami. W dzień po śmierci naszego chorążego (Szuyskiego) Polacy z armii niemieckiej dowiedzieli się, że ich rodacy walczą w szeregach francuskich. Znajdowaliśmy się wówczas w odległości zaledwie 80 metrów od szańców nieprzyjacielskich. Ujrzawszy sztandar polski, poznali go natychmiast i zapłakali, wydając okrzyki w języku polskim. Było ich jednak zaledwie kilkudziesięciu, osaczonych wśród Prusaków, nie mogli się więc ruszyć. Nazajutrz Niemcy usunęli ich pośpiesznie z przed naszych pozycyi i odesłali gdzieindziej. Polacy ci jednak roznieśli wieść, iż rodacy ich walczą za Francyę, a wieść ta rozeszła się szybko śród naszych biednych poznańczyków”.

Głos Lubelski z 3 II 1915 r. (Nr 34)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Post Navigation