Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Archive for the tag “Nowy Świat”

Reklamowy blok (bieliz)nowy!

1

3

2

4

5

6 7 8

Express Lubelski i Wołyński z 27.X.1935 r. (Nr 298)

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

Katoliku! Czy wiesz komu powierzasz swój korpus?

1

= Dobroczynny wpływ autobusów. (e) Wysokie ceny za kurs dorożkarski, mimo stałego ich normowania przez władze miejskie, nigdy po wojnie nie były dla Lublina nowością. Ogół prawie zżył się z tem w rzadkich przypadkach wzywając interwencji policjanta. Dzisiaj sytuacja nieco się zmieniła. Pasażer, odbywający kurs dorożką, zdziwiony jest uprzejmością dorożkarską i skrupulatnością z jaką mistrze bata gotowi są potrzebującym ich usługi uczynić zadość. Tę nieznaną Lublinowi po wojnie uprzejmość zawdzięczać należy… autobusom. One to właściwie spowodowały przestrzeganie taksy dorożkarskiej ze strony zachłannych niegdyś „dryndziarskich” przedsiębiorców. Tylko, że… jedna jeszcze „pięta Achillesowa zmusza pasażerów do opłacania wysokiego haraczu za przejazd do stacji kolejowej, to – bagaż. Ale i na to znalazłby się sposób, – czy nie pożądanem i korzystnem byłoby np. uruchomienie autobusu osobowo-towarowego?….


Exodus dorożkarzy.

Komunikacja w naszem mieście, przez wprowadzenie autobusów została, co łacno stwierdzić należy, ulepszona. Żałować tylko należy, że dane przedsiębiorstwo nie jest własnością firm chrześcijańskich, lecz że prowadzą je żydzi białostoccy. Jak nas informują obrót jednomiesięczny spółki autobusowej wynosił około 20 tysięcy złotych, co w krótkim, jak widać, terminie zamortyzowało koszt wozów samochodowych. Podatek uiszczany z dochodu danego przedsiębiorstwa na rzecz miasta wynosi zaledwie 7 1/2%. Czy nie za niska stawka? Niech się nad tym zastanowią ojcowie grodowi.

Od chwili wprowadzenia ruchu autobusowego dorożkarze stracili trzy czwarte klientów i jak się dowiadujemy brak zarobków zmusi pewną liczbę właścicieli zarówno jedno jak i dwukonek do opuszczenia naszego grodu. Celem exodusu mają być miasta kresowe w tej liczbie Równe i Łuck. Liczba zaś mających i dobrą i przymuszoną wolę do przeniesienia się na inne bieżnie dochodzi do czterdziestu. Wszyscy oni to Polacy, żydzi bowiem i ze względu na system wożenia i poparcie ludności jako tako wegetują. Żaden żyd bowiem, gdy mu wypadnie skorzystać z dorożki nie wsiądzie do wehikułu goja, a katolik natomiast nie stara się przestrzegać komu powierza losy przewiezienia swego korpusu z miejsca na miejsce i często sadowi się w dorożce mniejszościowej, odbierając w ten sposób zarobek rodakowi.

Czy i na ten fakt nie należałoby zwrócić uwagi społeczeństwo polskiego? Sądzimy że tak.

Lux


POCZ_UWKA

Pułapka kolejowa.

Na stacji kolei żelaznej w Lublinie, na chodniku peronowym między wagonami  znajduje się dużych rozmiarów żelazna pokrywa studzienki, czy też czegoś innego – wzniesiona o kilka cent. nad poziomem chodnika. Zważywszy że chodnik ten jest wąski, – nieoświetlony, ruch na nim, przy każdym przyjściu i odejściu pociągu bardzo ożywiony, a pasażerowie sp[i]esząc nie wiedzą o zastawionej na nich pułapce zaczepiają pokrywę nogą i przewracają się. Może te upadki pasażerów byłyby tylko zabawne czy humorystyczne dla funkcjonariuszów stacji kolejowej gdyby nie to, że pułapka znajduje się na wąskim peronie tuż obok wagonów, a przewracając się czasem wpadają pod wagon, na szyny.

Przed paru dniami byłem świadkiem, gdy jeden spieszący się pasażer, zaczepiwszy nogą o tę pokrywę, upadł na chodnik peronowy, szczęśliwie gdyż wzdłuż chodnika.

Pomagający mu podnieść się z ziemi tragarz kolejowy oświadczył mi, że pan szczęśliwie upadł, gdyż w przed dzień, jakiś podróżny, zaczepiwszy nogą o tę pokrywę , wpadł pod wagon, szczęściem, że pociąg nie był w ruchu więc wyciągnięto go bez szwanku, – wypadki takie zdarzają się tu prawie codziennie.

Czy by też jakie władze nadzorcze nie chciały zwrócić uwagi na tę pułapkę?

T.


2

Wiosna czy zima? (m) Wczorajszy dzień pełen nastroju wiosennego wywabił na ulicę miasta, zwłaszcza w godzinach południowych sporą ilość jaśniejszych kostjumów i kapeluszy. Ożywił się też nieco park a niektóre niedoświadczone mamusie urządziły dla swych malusińskich spacer wózeczkami. Coś ta zima tegoroczna kręci.

3

Głos Lubelski z 21 I 1925 r. (Nr 21)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Dzieje się! Zaczęły się ruchy. Ale dlaczego w Wigilię?

1 2


Z Lublina i gub. Lubelskiej.

Lubelski oddział Związku Równouprawnienia kobiet zaczyna powoli ruszać się.

(…)

Przed świętami. Czynności w biurach kolejowych ustają przed świętami. Dziś ekespedycje towarowe zawieszają pracę o godz. 12 w południe i będą nieczynne przez cały pierwszy dzień świąt, w drugi zaś dzień biura ekspedycji otwarte będą od południa, jak w zwykłą niedzielę. Inne wydziały zaprzestają pracy we czwartek w południe i będą nieczynne do poniedziałku.

Kurjer z 24 XII 1908 r. (Nr 295)

Materiały ilustracyjne z Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Dlaczego Hetman kradnie…?

1

Z łomami, siekierami, świdrami po kury i gęsi…

Nieudana wyprawa „w teren” lubelskiego włamywacza

W dniu 13 b.m. na ul. Nowy Świat w Lublinie, zostali zatrzymani Zbroński Stanisław, zam. Wrotkowska 8, oraz Michalski Michał, zam. na Rurach Jezuickich 32 wraz z wozem jednokonnym, na którym znajdowały się różne narzędzia złodziejskie, jak to: łom, siekiera, nożyce do cięcia żelaza, świder i t. p. oraz 5 worków próżnych, 1 półszrotek, 3 kury i 2 gęsi niewiadomego pochodzenia.

W toku dochodzenia zostało ustalonem, że Zbroński Stanisław w dniu 12 m.b. wyjechał do Żółkiewki z narzędziami złodziejskiemi w celu dokonania tam włamania sklepowego.Ponieważ z przyczyn od niego niezależnych nie mógł przestępstwa tego dokonać, powracając do Lublina, przez wieś Głuszczyznę, gm. Zemborzyce, dokonał tam kradzieży z włamaniem do obory, z której skradł 2 gęsi, oraz 5 kur, na szkodę Bielaka Piotra, zaś na szkodę Kubisia Piotra – półszorek. Zbroński znany jest Wydziałowi Śledczemu, jako dawniejszy koniokrad a obecnie włamywacz sklepowy.


Zagubienie znaczka służby śledczej. Jeden z funkcjonariuszów służby śledczej miejscowego Wydziału Śledczego zagubił swój znaczek służbowy Nr. 393.

Opis znaczka: metalowy, wielkości 5-cio złotówki, po bokach wawrzyn, po środku godło (orzełek) u góry napis „Policja śledcza”, u dołu liczba „393”.

Uczciwy znalazca zechce zwrócić znaczek do najbliższego Urzędu Policyjnego.


Kradzieże. Krak Lucjan, Al. Głowackiego 17 zameldował o kradzieży furtki wart. 20 zł. przez nieznanego sprawcę.

– Bakłakow Aleksander, Lubartowska 72, zameldował o kradzieży świni wart. 40 zł. przez nieznanego sprawcę za pomocą dobranego klucza.

– Kosior Wojciech zam. we wsi Jastków zameldował o kradzieży weksla na sumę 200 zł. przez Hetmana Aleksandra zam. tamże.

– Niemczycki Stefan Bychawska 18 zameldował  o kradzieży desek wart. 7 zł. przez Czechowicza Stanisława, zam. w tymże domu.

– Olszyna Józef zam. Szańcowa 7 zameldował o skradzeniu mu przez nieznanego sprawcę legitymacji Urzędu Pośrednictwa Pracy.

Ziemia Lubelska z 16 XII 1931 r. (Nr 341)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej KUL
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

O Vetterze, który młodzież kształcił, a nie rozpijał; o Perle… nic nie będzie, w zamian za to porawione ogłoszenie z dnia wczorajszego: tym razem Redakcja „Kurjera” nie zapomniała podać adresu firmy ogłaszającej się

CZAS_1490c_1908_nr286_0001

100,000 na szkołę. W tych dniach p. Vetter opiekun Lub. Szkoły Handlowej męskiej, ofiarował ze swych funduszów 100,000 rubli na rzecz wymienionej szkoły. Tak znaczna zapomoga przyczyni się do ostatecznego utrwalenia bytu prywatnej szkoły polskiej w Lublinie.

ogłarctbactillfosmoza linstrfosmoza rKurjer z 13 XII 1908 r. (Nr 286)

Ilustracje pochodzą z Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

W roku 1931 lublin112.pl donosił(by)…

Moskiewskie ślady. Mimo że moskale już przed 15-tu laty opuścili nasze miasto, jednak widnieją świeże i jakby specjalnie pielęgnowane ślady ich pobytu. Miejscem tem jest fabryka wyrobów żelaznych b-ci Frydman przy ulicy Żelaznej 20 na Kośminku. Na budynkach tej fabryki widnieją niezwykłych rozmiarów napisy w języku rosyjskim. Dziwnym jest ten fakt, ale jeszcze dziwniejszym jest stanowisko właściciela wspomnianych zabudowań, który tak troskliwie przez piętnaście lat otacza opieką te kacapskie „zabytki”. Mamy nadzieję, że tych kilka słów skłoni p.p. Frydmanów do usunięcia śladów pozostałych po zaborcach z murów ich fabryki.


Nieszczęśliwe wypadki. Lejba Zyser lat 72 przechodząc ulicą Ruską upadł nagle na ziemię. Wezwany lekarz Pogotowia stwierdził udar mózgu i po udzieleniu pierwszej pomocy Pogotowie przewiozło nieszczęśliwego starca do szpitala żydowskiego. Ten sam los spotkał Joska Gajstmana lat 20 – Staszica 4 który upadł ze schodów i tak nieszczęśliwie się potłukł, że musiano go przewieść do szpitala.


W Pogotowiu Ratunkowem. W ciągu dnia wczorajszego Pogotowie Ratunkowe udzieliło pomocy następującym osobom – Besi Goldmir lat 23 ul. Nadstawna 20 (rana szarpana lewej ręki).

– Natanowi Helbersztajnowi lat 37 Grodzka 1, (rana noża) Pobity w czasie awantury.


Zatruł się alkoholem. Stanisław Hyćko, lat20, lubił sobie wypić, lecz nigdy mu to nie wychodziło na dobre. Tak było i tym razem. W niewielkiej kompanji tak się „ululał” a następnie zrobił awanturę, rezultatem czego było zamknięcie go na komisrjacie. Ponieważ w pewnej chwili Hyćko stracił przytomność, przeto wezwano Pogotowie Ratunkowe, które przepłukało mu żołądek.


Pobity Dawid. Pan Dawid Rubinsztajn lat 22 zamieszkały przy ulicy Grodzkiej 1 miał w dniu wczorajszym niezwykle przykrą przygodę. Oto w godzinach południowych został napadnięty przez jakiegoś draba na ulicy, który zadał mu cios laską w głowe. Rannego Dawidka opatrzył lekarz Pogotowia Ratunkowego.


Bójka na Podzamczu. W dniu wczorajszym na ulicu Podzamcze, pomiędzy Natanem Zelmanem lat 18 – Podzamcze 14 a drugim osobnikiem nieznanego nazwiska powstała bójka w czasie której Zelman otrzymał kilka ciosów pałką po głowie i rękach. Awanturnik zbiegł. Zelmana odprowadzono na stację Pogotowia Ratunkowego, gdzie lekarz nałożył mu opatrunki.


Kradzież bali. Kibiś Władysław, Puławska 20, zameldował o kradzieży dwóch bali dębowych wart. 80 zł. przez nieznanego sprawcę.


Na Śliskiej kradną. Kołodziej Helena, Bychawska 70, zameldowała o kradzieży przez nieznanych sprawców wozu o wart. 100 zł z ulicy Śliskiej.


Pociągnięto do odpowiedzialności Pałkę Józefa, Nowy Świat Nr 7 za kradzież węgla na szkodę P. K. P. Lublin


Amator cudzej własności Sznajder Chaim, zam. Lubartowska 26 zameldował o przywłaszczeniu na jego szkodę maszynki do strzyżenia włosów, wart. 30 zł przez Gemurę Lejbę Bychawska Nr. 70.

Biblioteka Cyfrowa KUL

Biblioteka Cyfrowa KUL

Ziemia Lubelska z 2 XII 1931 r. (Nr 359)

i-hate-facebook1

Post Navigation