Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Archive for the tag “maj”

Czy wiecie, że 100 lat temu, w dniu 31 maja…

Sprawca czy ofiara? (Sprawca: nie ma niewinnych na tym świecie – to coraz boleśniejsza świadomość…)

… w Lublinie spadł kwiat z balkonu? Odpowiedzialnym w tej sprawie był wiatr, który strącił z domu przy ulicy początkowskiej z trzeciego piętra kwiat „filodendron”, który wraz z wazonem spadł na chodnik. Kierunku wiatru nie ustalono lub nie podano ze względu na dobro śledztwa. Do tej pory tajemnicą pozostaje również to, dlaczego nazwę ulicy napisano małą literą. W tej sprawie zatrzymano już kilku korektorów, zecer w ostatniej chwili dał drapaka. Niejasnymi są też dalsze losy drapaka: nie wiemy np. kto go wziął i w jakim celu… Wiadomo jednak z całą, że wazon – przeraziwszy się ewentualnych konsekwencji swego lotu – „rozbił się w drobne kawałki”. Wyobrażacie to sobie? W odległości o pół kroku od dwojga małych dzieci! Obecnie czynimy starania o uzyskanie dostępu do sporządzonego przez Milicję odpowiedniego protokułu. Dość już mamy nieodpowiednich!

O Borze! (to nie taki las? to filodendron?)

 

„Głos Lubelski”  nr  150 z 3 VI 1918 r.

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

Kto się boi bocianów?

Ta pocztówka już u nas gościła – nie jest to wprawdzie rok 1958, ale są konie.

Szczerze mówiąc, nie wiem – ale w ostatnich tygodniach poczułem nieprzepartą ochotę, by publicznie zadać pytanie tej treści. Nie oczekuję jednak odpowiedzi, a nie będąc ciałem na Lubelszczyźnie, oczekiwać wszakże nie muszę. Lecz za duszę odpowiedzieć się nie pokuszę

Wracamy więc do majowego Lublina z roku 1958, by – w ślad za „Kurierem Lubelskim” – zarzucić Cię, Miły Czytelniku, garścią szczegółów z życia codziennego organizmu miejskiego i udowodnić, że w mieście tym nadal nie dzieje się nic nowego, bo wszystko  zdążyło się już w ubiegłych dekadach wydarzyć.

Na początek rzecz niewesoła: miasto pozbywało się koni, a postępowi redaktorzy postanowili wyrazić z tego faktu płynącą, nieukrywaną nawet, radość ogromną. Było się z czego cieszyć? Możemy przekonać się, że nie bardzo. Konie – w imię postępu – ustąpiły miejsca samochodom: dziś ci sami „postępowcy” toczą zaciekły bój z motoryzacją w miastach:

Tylko koni żal…

Jednak nie po raz pierwszy radość Redakcji okazała się mocno przedwczesna. Bo – tak jak widzimy poniżej –  może i pstrokate afisze miały zniknąć z murów, ale nikomu nie przyszło do głowy, że ich miejsce zajmą, nie mniej pstrokate napisy i rysunki, będące wyrazem, nie artystycznego smaku, lecz kultury braku…

Również sześćdziesiąt lat temu miasto terroryzowali motocykliści: i tutaj niewiele się zmieniło, nie ma więc nawet potrzeby dodawania jakichkolwiek komentarzy, poza konstatacją, że miejsce swojskiego Junaka zajęły Hondy i inne zagraniczne wynalazki…

Po prostu usta same składają się do okrzyku:

Ale nie ma co się śmiać, sprawa jest poważna: nie od dziś bowiem wiadomo, że litery wyjęte z kontekstu mają wątpliwą wartość ozdobną. Teraz słów kilka o przyszłości głównego placu miasta: lato się zbliża wielkimi kroki i – „obok budek z lodami” – sam już wiesz Czytelniku, co chcę powiedzieć: „historia lubi się powtarzać”.

I bajora (nie mylić z Michałem, znanym artystą) jak były, tak są – rozsiane po całym mieście, choć może niekoniecznie koło kina „Koziołek” (przy ulicy Lubartowskiej):

…a Miejskie Przedsiębiorstwo (już bez R w nazwie), jak zalewało, tak nadal zalewa (rety, coraz krótsze te zdania…):

Ale nie narzekajmy i cieszmy się tym, co mamy: napojami chłodzącymi bez ograniczeń. Bo nie wiadomo, jak długo jeszcze ten stan rzeczy się utrzyma:

Daj Borze (to taki las…) jak najdłużej.

I jeszcze jedno: dzisiaj też goszczą u nas „artystyczne zespoły koreańskie”. Kropka. O druga… O! Trzy kropki! I wykrzyknik też jest? Ej, to znak zapytania! I znowu wykrz…

„Kurier Lubelski”  nr  140 z 23 V 1958 r.

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

Z dziejów smrodu lubelskiego

Sto lat upłynęło jak jeden dzień, lecz w Lublinie czas jakby się w miejscu zatrzymał.  Wystarczy sięgnąć po Głos Lubelski z 26 maja 1917 r., otworzyć go na trzeciej stronie i zacząć czytać. I przeczytać, że oto w godzinach wieczornych jest strasznie zanieczyszczone powietrze na ulicy Szpitalnej (obecnie), podobnie na ulicy Szopena od rogu Krakowskiego Przedmieścia aż do uliczki bez wyjścia i na samym Krakowskim Przedmieściu, koło Saskiego Ogrodu i obok „Zacisza”.   

Artykuł nie daje nam odpowiedzi, czy ówczesne odnośne władze zajęły się skutecznym rozwiązaniem problemu, czy podobnie, jak odnośne władze A.D. 2017 uległy marazmowi i inercji. Odpowiedź na pytanie, czy zbadały przyczyny owych mocno podejrzanych zapachów i zło usunęły przyniosą być może kolejne numery „Gazety”

A zło na lubelskich ulicach rozpanoszyło się na dobre… Przy ulicy Ogrodowej, na przestrzeni ogrodów (od których Ogrodowa pozyskała swą nazwę) dochodzących do ul. Chmielnej powonieniu i innym zmysłom Lublinian zagrażał nieoczyszczony ściek i całe kupy gnijących śmieci, a całą ulicę zalewała woda ściekowa. W tej sytuacji przypuszczenie Gazety, że Ogrodową chodzą czasami milicyanci było niezwykle odważne i (raczej) nieuzasadnione…

Przy ulicy Powiatowej w domu Nr 2 pojawił się nowy zakład zanieczyszczania powietrza, w postaci jakiegoś motoru. parterowej budy drewnianej, w której się mieścił motor rozchodził się w godzinach wieczorowych gęsty, gryzący dym, który niczym iperyt zasnuwał całą przestrzeń ul. Powiatowej, Ogrodowej, skwer przed kościołem garnizonowym i na przylegającej części Krak. Przedm. Dym się nie rozwiewał, bo wokół stały wysokie kamienice.

Po stu latach, możemy jedynie stwierdzić, że dramatyczne wołanie Redakcji, że przecież istnieją jakieś przepisy! wciąż unosi się nad naszym miastem i podobnie, jak przed stu laty, jak dym rozwiewa się w nicości…

I tylko echo…

O Borze!

…las… las…

…las…

…as…

…s…

.

„Głos Lubelski”  nr 144 z 26 V 1917 r.

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

Słynni Lublinianie (1)

Na początek uwaga: to nie jest tekst o Panu, Szanowny Panie Prezydencie. Bo dziś nie o Krasnymstawie rzecz…

Okazuje się, że całkiem sporo ciekawostek lubelskich znaleźć można w codziennej prasie krakowskiej z dwudziestolecia międzywojennego. Inaugurujemy, tym samym, obecność na naszych łamach ILUSTROWANEGO KURYERA CODZIENNEGO! (BRAWA! OKLASKI! OGÓLNY APLAUZ!)

2

Dziś zapraszamy do lektury artykułu o zapomnianej już Lubliniance – Kawuni. Postulujemy jednocześnie upamiętnienie jej ptasiej osoby odpowiednim pomnikiem w centralnym miejscu Nowego Krakowskiego Przedmieścia!

1

Ilustrowany Kuryer Codzienny z 18.V.1936 r. (Nr 138)

Ilustracje ze zbiorów Małopolskiej Biblioteki Cyfrowej
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

Kur suma czyli dodawanie drobiu

8I nadszedł maj roku 1936. W mieście Lublinie (a nie mieście Lublin, jak się obecnie, po barbarzyńsku zwykło mówić) opadł już świąteczny kurz: obchody Święta Narodowego Trzeciego Maja były, jak co roku, niezwykle udane i jeszcze zupełnie nieskażone  zarazą zmiany dobrej (na tąż przyszło Lublinianom czekać lat jeszcze bez mała osiemdziesiąt).

9

Temat obchodów majowych uważa się więc niniejszym za zamknięty, do odchodów (nie tylko majowych) to nic nie da się obiecać… ale, ale… ad kury domowe alias drób pospolity wracamy. Dnia 5 maja „Express Lubelski i Wołyński” donosił o wielu wydarzeniach wielkiej dla Lublina doniosłości i znaczenia: oto Stefanowi Drasowi z ulicy Wirowej 4 skradziono cztery kury, wartości 10 złotych… Dras mieszkał pod numerem czwartym i skradziono mu… ile kur? Cztery! Przypadek? Nie sądzę… Ale to jeszcze nie koniec tej tajemniczej sprawy: Marii Dubacz, zamieszkałej przy ulicy Żelaznej 53, również ukradziono kury. Zgadnijcie ile. Pięćdziesiąt trzy? A figę! Siedem… Przypadek? Nie sądzę… Sprawy nie udało się wyjaśnić do dnia dzisiejszego i – prawdopodobnie – pozostanie ona jedną z tych nierozwiązanych zagadek historii, w jakie obfitują podręczniki. Lublin drobiowym Trójkątem Bermudzkim. Hmyzie, Dentkiewiczu i wy z Instytutu Prawdy Nieomylnej! Przed wami nowe zadanie…

1

2

            Nie wiem, czy w ogóle jest sens pisać o kradzieży sztaby żelaznej Szrajerowi z Kalinowszczyzny 45, dokonanej przez braci Kalinowskich (a może Vice Kalinowski z tych Kalinowskich – wszak złodziejski gen dominującym jest) z Sierakowszczyzny Nr. 5 (sztaba została odebrana) czy o kontuzji nogi, której doznał 10-letni Andrzej Wajncyld, wpadłszy pod przejeżdżające auto. Nie ma też sensu wspominać o desce, która w czasie kopania  studni spadła na głowę 53-letniemu Stanisławowi Kołtunowi (kopał Kołtun, nie deska) z Biłgorajskiej 25. Nieszczęście w czasie pracy. Nieszczęście?! Ale czyje? Kołtuna czy deski? A może jednak cyklisty?

3

4

5

            Bo  spadł z roweru i doznał wstrząsu mózgu? A z cyklistą było to tak: Aleksander Skrzypiec, młodzian dziewiętnastoletni, choć przy ulicy Dobrej zamieszkały, cyklistą zbyt dobrym nie był najwyraźniej. Po mieście jeździł jak wariat: któregoś razu pędził ulicą z nadmierną szybkością i wtedy przyszła kryska na matyska: złamała się przednia część roweru i o Olek zaliczył glebę. Po prostui upadł na szosę i uderzył o bruk głową z taką siłą, że doznał wstrząsu mózgu.

6

O Borze! (to taki las) chciałoby się rzec,  a skoro wywołano już las (bo wilków z lasu wywołać się już nie dało), to nie pozostaje już nic innego, cytując Krzysztofa Daukszewicza, wódka! tylko wódka!: Wacławowi Lewandowskiemu (Zgodna 3) skradziono z wystawy sklepowej wódkę wartości 18 złotych.

7

P.S. Jedenaście!

Express Lubelski i Wołyński z 6.V.1936 r. (Nr 125)

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

Łoj łoj łoj…!

1Głos Lubelski z 31.V.1935 r. (Nr 147)

Ilustracje: Wirtualna Biblioteka Lubelska
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Dziś w programie

1Głos Lubelski z 30.V.1925 r. (Nr 148)

Ilustracje: Lubelska Biblioteka Wirtualna
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

O wyborach

12

Ziemia Lubelska z 27.V.1915 r. (Nr 145)

Ilustracje: Lubelska Biblioteka Wirtualna
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Nad naszą wsią przeleciał meteoryt…

1

Ziemia Lubelska z 26.V.1915 r. (Nr 144)

Ilustracje: Lubelska Biblioteka Wirtualna
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Bratki gagatki niedobre

1

2

Głos Lubelski z 25.V.1925 r. (Nr 143)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Post Navigation