Jęczał atrament: „O, losie marny, wciąż jestem czarny…”

Ból w nosie każe Jacobowi domniemywać złamanie, ale to nie od krwi lepią mu się dłonie. Gdy sekretarz usiłuje podźwignąć się na nogi, dociera do niego, że jest lepki od atramentu. Atrament, rzeczułki płynące z rozbitego kałamarza i ich delty w kolorze indygo... Atrament, spijany przez spragnione drewno, skapujący w szpary... Atrament, myśli Jacob, płyn … Czytaj dalej Jęczał atrament: „O, losie marny, wciąż jestem czarny…”