Mały powrót w wielkim stylu: o pewnym mieście, wapnie i motylu…

Lublin 5 grudnia 1802 r. Dla przyjeżdżających od wschodnich wzgórz hrubieszowskich, Lublin, zakreślający na widokręgu długi linią wieżycami swych kościołów, potężnemi murami swych gmachów, miły i imponujący przedstawia widok. Czujemy przed sobą gród szczycący się nie tylko wiekowym dorobkiem, lecz i obecną zamożnością. Ta uwaga stwierdza się skoro bliżej przypatrzymy się Lublinowi, który wystrojony i … Czytaj dalej Mały powrót w wielkim stylu: o pewnym mieście, wapnie i motylu…

Na wschodzie bez zmian

Kiedyśmy w wędrówce naszej kronikarskiej zaczepili o Lublin, musimy wspomnieć parę słów o niegodziwym w tem mieście bruku, który może wprawdzie służyć za przedmiot archeologicznych badań, ale w żadnym razie do codziennego praktycznego użytku nie jest przydatnym. Pod tym względem Lublin naśladuje Warszawę, a nawet przeszedł ją w doskonałości. Gdyby na wystawie londyńskiej rozdawano nagrody … Czytaj dalej Na wschodzie bez zmian