Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Archive for the tag “Pan Prezydent”

O Mieście, Które Stało (Się) Perłą

Ponad rok później…

O mój Borze! (to taki las): Szanowny Panie Pr…

.

.

.

.

.

 

[Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk na mocy „Ustawy z dnia 31 lipca 1981 r. o kontroli publikacji i widowisk” – Dz.U. 1981 nr 20 poz. 99].

 

 



 

 

 „Express Lubelski i Wołyński” nr 173 z 25 VI 1938 r. i „Głos Lubelski” nr 172 z 25 VI 1938 r.  

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

 

 

O „kulturze” studenckiej…

TO WARTO PRZECZYTAĆ,

bo – o dziwo! – tego nie napisał „Gabinet„:

Feliniada, czyli Dni (bez)

Kultury Studenckiej

(artykuł na stronie lublin112.pl)

i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

O skutecznym sposobie na zakłócanie ciszy nocnej

12


S z e ś c i o m i e s i ę c n y   chłopiec zdrowy, ładny, nie ochrzczony do oddania na własność inteligentnej osobie, z powodu złego stanu materjalnego. Zamojska 25, u p. Miłosie[rdzia].

Głos Lubelski z 12.V.1925 r. (Nr 130)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie

1394196876945

i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Kozienalia 2015 – 10.V.2015

Autorką ilustracji jest Florentyna Nastaj. Materiały prasowe akcji społecznej Warsztatów Kultury zatytułowanej „Jaka kultura? Ty decydujesz!” dla Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych Urzędu Miasta Lublin we współpracy z Komisją Przeciwdziałania i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

Autorką ilustracji jest Florentyna Nastaj. Materiały prasowe akcji społecznej Warsztatów Kultury zatytułowanej „Jaka kultura? Ty decydujesz!” dla Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych Urzędu Miasta Lublin we współpracy z Komisją Przeciwdziałania i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

1394196876945i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Kozienalia 2015 – 9.V.2015

Autorką ilustracji jest Florentyna Nastaj. Materiały prasowe akcji społecznej Warsztatów Kultury zatytułowanej „Jaka kultura? Ty decydujesz!” dla Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych Urzędu Miasta Lublin we współpracy z Komisją Przeciwdziałania i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

Autorką ilustracji jest Florentyna Nastaj. Materiały prasowe akcji społecznej Warsztatów Kultury zatytułowanej „Jaka kultura? Ty decydujesz!” dla Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych Urzędu Miasta Lublin we współpracy z Komisją Przeciwdziałania i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

1394196876945i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Kozienalia 2015 – 8.V.2015

Autorką ilustracji jest Florentyna Nastaj. Materiały prasowe akcji społecznej Warsztatów Kultury zatytułowanej „Jaka kultura? Ty decydujesz!” dla Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych Urzędu Miasta Lublin we współpracy z Komisją Przeciwdziałania i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

Autorką ilustracji jest Florentyna Nastaj. Materiały prasowe akcji społecznej „Jaka kultura? Ty decydujesz!” opracowanej przez Warsztaty Kultury dla Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych Urzędu Miasta Lublin we współpracy z Komisją Przeciwdziałania i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

1394196876945i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Żadnej zabawy 8 maja…

4312Głos Lubelski z 7.V.1925 r. (Nr 125)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Świat tu i ówdzie jest piękny, czyli Clarkson po lubelsku

Feljeton tygodniowy

Podobno optymizm i radosne usposobienie są atrybutami młodości. W takim razie moja młodość ukryła się gdzieś za siedmioma górami i rzekami, albo jestem osobnikiem odmiennym od innych, czyli krótko mówiąc, wyrodkiem. Ale, przyglądając się uważnie temu, co się dzieje na naszym polskim kośminku, na wielkiej przestrzeni od auli uniwersyteckiej do gabinetów i mównic, nie można opędzić się natrętnemu pesymizmowi.

Miał rację Żeromski, kiedy rzeczywistość polską porównywał do pastwiska świńskiego, na którym gdzieniegdzie kwitną nadobne margierytki ideałów. Od tego czasu niewiele się zmieniło. Jeno tych margierytek coraz mniej, jeno coraz bardziej panoszy się trzoda chlewna na jałowym i rzadko porosłym ugorze. Ludzie po prostu przestają myśleć stają się tybetańskimi młynkami, do których jakiś uroczysty bonza wkłada zadrukowane zwitki papieru i kręci korbą według własnych chęci i zamiarów. Coraz więcej jest uroczych młodzieńców, którzy zapychają głowy bezużyteczną papką żutą przedtem dokładnie przez żuchwy ich starszych kolegów.

Jak się to bractwo dorwie do mundurów, tog i ornatów, wtedy dopiero zacznie się używanie na całego.

Powiedział jakiś mędrzec „że ludzkość dzisiejsza wykazuje nie więcej świadomości od bekonów naładowanych na pociąg i wiezionych do Chicago”. Można więc pokiwać smutnie głową nad tem, co nas jeszcze oczekuje. Ogarnia nastrój, który Dostojewskij genjalnie określił jako „katastroficzieskoje mirooszczuszczenje” i który jest niepokojem przed nadchodzącą burzą.

W takich chwilach zazdroszczą Alain’owi Gerbault, który nigdy w życiu nie czytał polskich gazet, nie był na żadnym polskim filmie, wielkiej metropolji zwanej Lublinem nie widywał nawet w sennych marzeniach, ale pędzi beztroskie życie wśród wysp Pacyfiku, kołysany oddechem morza i tropikalnych niebios. Żeby też cudownym sposobem przenieść się na, jakąś Tahiti, czy inne Santa Fé. Przecież o cud nie powinno być trudno w Polsce, kraju, którego cała przeszłość historyczna składa się z nieprzerwanego pasma cudów. Czy to w czasie oblężenia Częstochowy, czy nad Wisłą nigdy nie umieliśmy zwyciężać sami, zawsze wkraczały siły nadziemskie i te dopiero spuszczały nam wiktorję.

Stary to sposób wygrywania wojen, stosowany już przez żydów, którzy zdobywali fortece przy pomocy trąb jerychońskich.

Cała przykrość polega na tem, że mury biblijnego Jeryha dawno znikły, a trąby pozostały – można je oglądać o każdej porze w muzeum położonem przy ul. Kołłątaja 2 m. 4.

Ale nie martw się czytelniku tem, co tu napisałem. Nie wszędzie jest tak źle, nie wszędzie jest tak ponuro. Zdarza się czasem spotkać ludzi, którzy już przestają chodzić na czworakach, którzy przecierają zamglone oczy wyzwalają się z dusznych oparów ciemnoty i ponad głowami wszystkich przesądów i szowinizmów wciśniętych w złotem szamerowane fraki dyplomatyczne podają ręce pomocy swym braciszkom z sąsiednich podwórek.

Nie wszędzie panuje mrok. Życie jest gdzieniegdzie dość niczego, świat tu i ówdzie jest piękny. Trafia się co pewien czas niezła książka, solidny film i przyzwoity teatr.

A jeśli nie macie na to pieniędzy, to wyjdźcie w grudniową noc na miasto, kiedy kamienny potwór śpi leniwie przykryty białym puchem śniegu, a na granatowem niebie iskrzą się mroźne igiełki gwiazd.

Może ujrzycie wtedy rzeczy ogromne, może wasze perspektywy uczuciowe sięgną wieczności i w obliczu milczących niebios zapomnieć o tej tysiącgłowej kanalji, która pod nazwą ludzkości rozpiera się na ziemi.

-jł-

V_0359_1931_0339-00003

Następny numer „Życia Młodzieży”.

Numer 9 dodatku „Życie Młodzieży” ukaże się po ferjach Bożego Narodzenia 11 stycznia 1932 r.

Ziemia Lubelska z 14 XII 1931 r. (Nr 339)

Ilustracja ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej KUL
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

O Vetterze, który młodzież kształcił, a nie rozpijał; o Perle… nic nie będzie, w zamian za to porawione ogłoszenie z dnia wczorajszego: tym razem Redakcja „Kurjera” nie zapomniała podać adresu firmy ogłaszającej się

CZAS_1490c_1908_nr286_0001

100,000 na szkołę. W tych dniach p. Vetter opiekun Lub. Szkoły Handlowej męskiej, ofiarował ze swych funduszów 100,000 rubli na rzecz wymienionej szkoły. Tak znaczna zapomoga przyczyni się do ostatecznego utrwalenia bytu prywatnej szkoły polskiej w Lublinie.

ogłarctbactillfosmoza linstrfosmoza rKurjer z 13 XII 1908 r. (Nr 286)

Ilustracje pochodzą z Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Dwaj malcy okradli gołębia… a ścieki zamarzają nie tylko na Bychawskiej, na której piją sprawcy kradzieży i włamań w Lublinie, ale nie wiadomo jak oni tego dokonali i znowu okradli Temkin i Dominko

Kilka słów

w sprawie wyglądu ulic

skanalizowanych i nieskanalizowanych

Na skutek energicznej działalności Dyrekcji Wodociągów i Kanalizacji wygląd pryncypalnych ulic w śródmieściu zmienił się, trzeba przyznać, cokolwiek na lepsze. Jeśli przejść się ul. Krak. Przedmieście w dzień mroźny, bezśnieżny, to dzięki skanalizowaniu i włączeniu ścieków do kanalizacji większości domów, już nie widać tak licznych, jak dawniej, stert lodów, które dozorcy układali z lodu, wyrąbanego z rynsztoków, któremi dawniej płynęły nieczystości zlewowe. Właściciele posesyj skanalizowanych nie potrzebują zatrudniać dozorców domów przy rąbaniu rynsztoków, przyczem wygląd ulicy przed takiemi posesjami zyskał na estetyce. Jednak nie wszyscy właściciele domów dbają o to i zwlekają z odprowadzeniem nieczystości do kanalizacji, przyczyniając się do złej opinji m. Lublina.

Mianowicie, idąc prawą stroną Krakowskiego-Przedmieścia w kierunku Ogrodu Saskiego, już poczynając od ul. Ewangielickiej, widzimy „starannie” przez dozorców ułożone sterty lodu, pochodzące z wody z domu A. Budnego Nr. 49 (przed cukiernią), z wody wylewanej z jatek przy ul. Krótkiej przed sodówkami „Bombonierka”, „Empire”, Kuropatwy i Lengi w domu Nr. 53, ze ścieków podwórzowych domu B-ci Pieniążków Nr. 55, ze zlewów z domu Idzikowskiego, Wajdenbauma i Hurdes Nr. 59 i. t. d.

Lewa strona Krakowskiego-Przedmieścia wygląda cokolwiek lepiej. Niemniej jednak koło domu ss-rów Stodolnickiego 28 i Sz. Bromberga Nr. 22 oraz przy ul. Pijarskiej widać pełno stert  lodu z nieczystościami, które pod działaniem słońca gniją, wydzielając „przyjemne zapachy”. W bocznych ulicach wygląd ich oraz stan sanitarny przedstawia się dużo gorzej. Jaskrawym tego przykładem jest ulica Okopowa, gdzie szeroko rozlewając się po jezdni, płyną ścieki z domu Karwana przy ul. Okopowej 4 oraz z ul. Orlej Nr Nr 4 i 6.

Podobnie przedstawia się ul. Kościuszki, gdzie przed redakcją „Głosu Lubelskiego tworzą się wstrętne sterty lodu, pomieszanego z nieczystościami. Ulica Szpitalna jest zanieczyszczona po stronie Nr Nr nieparzystych ściekami z domu Brodla, ul. Kościuszki 5, z gmachu Poczty Nr. 1 (dotąd nieskanalizowanego!) i z domów Nr. 4 i 6 przy ul. Kołłątaja.

Jeśli taki wygląd mają ulice w śródmieściu, cóż mówić o dzielnicy Lubartowskiej, Starego Miasta, Bychawskiej, 1-go Maja i innych.

Reasumując powyższe, widzimy, że choć wygląd estetyczny i stan sanitarny ulic się polepsza, jednak daleko im do ideału, do którego należy dążyć prezedewszystkiem przez przyłączanie się do kanalizacji.

Obserwator.


Biblioteka Cyfrowa KUL

Biblioteka Cyfrowa KUL


 Z TEATRU

„Dwaj malcy”

Decourella
reżyseria W. Wacławskiego
czyli skandalczna premjera
na scenie lubelskiej

Panie Reżyserze! Czego Pan chciał od nas?! Ogłoszono spektakl, sprzedano (na szczęście dla publiczności) kilka zaledwie biletów, napsuto morze światła elektrycznego i cóż Pan nam pokazał?

Toć w remizie strażackiej, często, amatorskie siły zdobywają się na stokrotnie wyższy poziom artystyczny.

Przecież Teatr lubelski nawet za najgorszych swoich czasów przedstawienia takiego nie dawał. Nie piszę nic o samym kiczu. Taką bujdę pokazywać w dobie dzisiejszej – to istny kryminał.

Ale reżyserja, na Boga!, gdzie szukać i dopatrywać się najsłabszego bodaj muśnięcia ręki reżyserskiej w tym kabotyńskim sztuczydle? Wprowadza Pan na scenę niemowlę w pieluchach i chce Pan, by publiczność wierzyła Panu na słowo, że malec gdy dorośnie pamięta o swych niemowlęcych wyczynach. Cóż pomyśleć o takiej reżyserji, albo były to kpiny z widzów, albo wzorował się Pan na własnej fenomenalnej naturze… Kawał z dzieckiem należy jednak do najmniejszych.

Aktorzy kręcili się po scenie zesztywniali, bez życia, bez zrozumienia nawet tak niewybrednej historji jak „dwuch malców”. Absolutny rozgardjasz, nieumiejętność ról, komedjancki patos (Frenklówna, Wacławski) i brak kultury, a wszystko razem rozpięte na 7 ogromniastych aktów – było karygodną torturą dla tych, którzy się zdobyli na najwyższy wysiłek woli i pozostali do końca.

* *

Stosunek nasz do Teatru lubelskiego, któremu niejednokrotnie dawaliśmy wyraz, polegał  i polega przede wszystkiem na zrozumieniu warunków, w jakich Teatr  ten, się znajduje.

Traktowaliśmy usterki w inscenizacjach i normalne niedociągnięcia w grze autorów jako nieuniknione zło w życiu teatru prowincjonalnego i należeliśmy zawsze do ostatnich, którzy je wytykali, rozumując życiowo, że scena lubelska nie może się przecież zdobyć na rywalizację z teatrami stołecznemi lub eksperymentalnemi Europy zachodniej. Wreszcie stanowisko nasze zawsze było takie, by Teatrowi nie utrudniać pracy i by na rzetelne wysiłki jego zwrócić uwagę publiczności, szczerze pragnąc, by publiczność nasza od teatru nie stroniła.

To co się jednak obecnie wyrabia na scenie lubelskiej nie może w żaden sposób liczyć na wyrozumiałość jej przyjaciół.

Co ma być – niechaj będzie dla nieudolnych eksperymentów p. Wacławskiego et consortes Teatr lubelski służyć dalej nie może!

Juljan Tur.


Przed ostatecznem zlikwidowaniem sprawców

ostatnich włamań i kradzieży w Lublinie

W związku z włamywaniami i kradzieżami, dokonywanemi w ostatnich czasach na terenie m. Lublina, została zarządzona obserwacja elementu przestępczego, oraz wywiady i patrole nocne, które przyczyniły się do zlikwidowania bandy, grasującej na terenie m. Lublina, powiatu lubelskiego i okolicznych powiatów. Banda ta składa się z Kasperskiego Józefa, Mazurka Jana, Spaczyńskiego Czesława oraz Podlaszewskiego Andrzeja i kochanki Mazurka Jana – Bus Marji. Ta ostania pracując  charakterze służącej u mieszkańca m. Lublina Federa Eljasza ułatwiała dokonywanie kradzieży na szkodę tegoż Federa. Dotychczas zdołano im odebrać 3 patefony i maszynę do szycia – pochodzące z kradzieży. Ta sama banda w składzie Kasperskiego, Mazurka i Spaczyńskiego w dniu 28 b.m. usiłowała dokonać wyrobów tytuniowych w budce należącej do Olszewskiego Jana, mieszczącej się przy ul. Al. Racławickie. Podczas rewizji u wspomnianych, znaleziono różne przedmioty pochodzące z kradzieży. Dalsze dochodzenia, w kierunku ujawnienia całkowitej przestępczej działalności tej szajki trwają.


Okradli Gołębia

Gołąb Paweł, zam. w Markuszowie, zameldował o kradzieży worka cukru, wart. 161 zł. na szosie między koszarami wojskowemi a Sławinkem, przez nieznanych sprawców, podczas przejazdu wozem.


Znowu kradzieże u pp. Temkina i Dominki. Temkin Gustawa, Radziwiłłowska 3 zameldowała o kradzieży balji wart. 15 zł. ze strychu domu przez nieznanego sprawcę.

– Dominko Władysław, zam. przy ul. Mikołaja Reja, zameldował o kradzieży 15 kur wart. 40 zł. przez nieznanych sprawców zapomocą oderwania skobla od komórki.


Jak oni tego dokonali? Kowalski Jan zam. we wsi Krzysimów gm. Mełgiew zameldował o kradzieży z targowicy na Kalinowszczyźnie, przez nieznanych sprawców wozu z para koni oraz z znajdującą się na wozie świnią ogólnej wart. 300 zł.


Na Bychawskiej piją… Pociągnięto do odpowiedzialności Wardową Kazimierę, właścicielkę sklepu przy ul. Bychawskiej Nr. 33 za uprawianie potajemnego wyszynku wódki, przyczem zakwestjonowano wódkę w 3 butelkach, pojemności 1 litr, pół litra i piątą część litra.

Ziemia Lubelska z 4 XII 1931 r. (Nr 329)

i-hate-facebook1

Polub Gabinet na Facebooku!

Post Navigation