Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Archive for the tag “Olejna”

A na placu (Bychawskim) w dzień targowy, takie słyszy się rozmowy…

Płomienie sięgały trzeciego piętra, a słup czarnego, tłustego dymu wznosił się pod niebiosa. Pożar ogarnął błyskawicznie… coś tam z pewnością ogarnął, ale z pewnością nie w Lublinie 13 kwietnia roku 1916. Tego właśnie dnia w Lublinie nie zanotowano dużych pożarów i straż ogniowa musiała wyjechać jedynie na Olejną 5, gdzie zapaliło się drzewo, złożone przy piecu oraz na Grodzką 24, gdzie zapaliła się słoma i parkan drewniany. Oczywiście oba pożary zostały bardzo szybko ugaszone przez straż.

1

Charakteru dramatycznego nie miały też wydarzenia z ulicy Bychawskiej i z placu Bychawskim zwanego, opisywane tegoż właśnie dnia przez Ziemię Lubelską. A doszło tam, z polecenia magistratu, do przeniesienia targu. Ten istniejący dotychczas na ul. Bychawskiej (wiodącej do przejazdu) na Piaskach, przeniesiono na plac Bychawski (po prawej stronie ul. Foksal, przy rogatce). Zadowolenie magistratu z „dobrej zmiany” nie znalazło przełożenia na zadowolenie adresata tejże, czyli ludności zwykłej (jak zwykle zresztą). Tym razem niewdzięczność władzy okazali handlarze i przekupnie (gorszy sort?), twierdząc, że na nowem miejscu jest im ciasno. O Borze (to taki las), co za ludzie!

2

Nie wspominał nic o targowych placach Kofta Janusz, lecz wołał jedynie o ogrodów niezapominanie. Odpowiadając na to florystyczne wezwanie skreślmy słów kilka o projektowanym ogrodzie na lubelskich Bronowicach. Rzecz dotyczyła urządzenia ogródków dla dziatwy z ochronek oraz dla młodzieży studiującej w szkołach botanikę. A ponieważ zbytecznym byłoby szeroko omawiać oczywisty pożytek z założenia podobnych ogródków, zatem omawiać go nie będziemy. Wspomnimy jedynie, że na cel założenia takiego ogródka ofiarowano już plac za kościołem na Bronowicach do plantu kolejowego. Jednakowoż placu darowanie  dopiero sprawy całej początkiem było. Bo rzecz pierwsza, to że plac taki musi być ogrodzony. A to niestety w czasach obecnych pociąga za sobą znaczny wydatek. Sczęśliwie w każdych czasach znaleźć można ludzi życzliwych i skłonnych do pomocy: w kwietniu roku 1916 takim człowiekiem okazał się dyr. Halicki, który na ogrodzenie placu przeznaczył dochód z piątkowego przedstawienia „Rewizora”. W tej sytuacji pozostawało już jedynie mieć nadzieję, że na piątkowem przedstawieniu zgromadzi się dostateczna ilość widzów, sympatyzujących z tym projektem, by prace w zakładanym ogródku mogły być natychmiast rozpoczęte. Serce rośnie, nieprawdaż?!

3

4

Może i prawdaż… Ale życie ma różne strony, również i te mniej przyjemne… zwracamy uwagę na brudy i nieporządki panujące na podwórzu i klatkach schodowych domu Waksmana przy ul. Ruskiej 3. Listy lokatorów w tym domu niema, a brama przez całą noc stoi otworem.

5

Dyr. Halicki i pan Waksman… Dr. Jekyll i Mr. Hyde po lubelsku…

 

Ziemia Lubelska z 13.IV.1916 r. (Nr 181)

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

Człowieka!

1

Odmowa przerwy świątecznej.

RZYM (Wat). „Popolo Romano” donosi, że Papież jeszcze na początku marca zwrócił się za pośrednictwem króla belgijskiego i cesarza austrjackiego do stron wojujących z propozycją zawieszenia działań wojennych na dni świąt uroczystych, dodając, że przyjdzie to tem łatwiej, iż święta obu stylów przypadają równocześnie. Na propozycję tę nadeszła z obu stron odpowiedź odmowna. Odpowiedź w imieniu trójporozumienia zaznaczała, że mocarstwa współczują najzupełniej pobudkom, jakiemi kierował się Watykan, równocześnie jednak dodawała z żalem, że obecny rozwój działań wojennych na teatrze działań wojennych nie pozwala na żadne, zgory postanowione ich zawieszenie. Cesarz Franciszek Józef doniósł, że po porozumieniu się z niemiecką kwaterą główną, udzielić musi odpowiedzi odmownej.

2

Ziemia Lubelska z 7.IV.1915 r. (Nr 95)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

O soborze na Placu Litewskim ciąg dalszy historii, jako też o tradycji zwalczania przez władzę nielegalnych „praktyk” lekarskich, uprawianych przez ludzi niewykwalifikowanych i do tego nieuprawnionych (tytuł dzisiejszy w wersji mocno, mocno skróconej)

POCZ_U_U

„Bliżej skarbów.” (d) Kto bacznie śledzi szybko posuwające się obecnie roboty około rozbiórki soboru na placu Litewskim, ten z pewnością spostrzegł, że roboty te odbywają się obecnie już w podziemiach, polegają na rozbijaniu fundamentów, podmurówek i murowanych korytarzy podziemnych, a zatrudnieni przy rozbiórce żołnierze coraz bardziej zbliżają się do „zakopanych”, według krążących po mieście legend, „skarbów”. A zatem ci, którzy naprawdę mają nadzieje ujrzeć je, niechaj czekają cierpliwie jeszcze kilka tygodni, w tym bowiem czasie wszelkie podmurówki znikną i roboty zostaną całkowicie ukończone, prawda zaś wyjdzie na wierzch.


„Egipska plaga.” (d) Nieliczni przechodnie w porze wieczorowej i nocnej, koniecznością zmuszeni przejść Krakowskiem – Przedmieściem narażają się stale na zgorszenie, rozsiewane przez przeróżnego rodzaju sutenerów, prostytutki i alfonsów, a niejednokrotnie nawet opłacać się muszą haraczem w postaci papierosów czy gotówki, jeśli nie chcą usłyszeć grubjańskich naigrawań. Pomysł zatem, nie wiadomo czem umotywowany, przeniesienia z ulic bocznych na główną ulicznych „panienek” nie jest zbyt fortunnym.W celu ukrócenia choćby stałych pijackich awantur wszczynanych przy lada sposobności przez te podejrzane indywidua należałoby rozporządzenie poprzednie zmienić i zrzucić z centrum miasta, gdzie indziej, tę naprawdę „egipską plagę”.


Jak z rogu obfitości. (d) Nie wiadomo, czemu przypisać, dzień Trzech Króli w mieście naszem zaznaczył się niebywale wielką liczbą kradzieży, dokonanych przez nieznanych sprawców w różnych punktach i dzielnicach. Besi Landwer, zamieszkałej przy ulicy Olejnej 6 skradziono pościel wartości 70 złotych, Motlowi Szmelcerowi zam. przy ul. Krawieckiej 51 skradziono ze strychu owies w worku wartości 80 złotych, Moszkowi Rendlichowi zam. przy ul. Krawieckiej 51 skradziono ze strychu 2 sztuki skór wartości 50 złotych, Chaimowi Grensztajnowi zam. przy ul. Cyruliczej 12 skradziono 120 kilogramów soli wartości 30 złotych, Juljanowi Banachowi zam. przy ulicy Zamojskiej 27 skradziono chodnik wart. 15 złotych, Rojzli Turlicht zam. przy ulicy Ruskiej 8 skradziono z komórki za pomocą dobranego klucza 3 kury, koguta i koszulę damską wart. 30 złotych, Jadwidze Jakowieckiej zam. przy ulicy Nowo Bonifraterskiej skradziono za pomocą oderwania kłódki od drzwi dołu, znajdującego się w ogrodzie 3 korce kartofli wart. 12 złotych, Nowosielskiemu zam. na Kalinowszczyźnie skradziono z niezamkniętego chlewa świnię wartości 200 złotych, wreszcie na szkodę huty szklanej na Tatarach skradziono czworo drzwi i dwie deski wart. 70 złotych, oraz Franciszkowi Jurkowi zam. przy ul. Hrubieszowskiej 5, podczas chwilowej nieobecności skradziono z dorożki fartuch wartości 50 złotych. We wszystkich wypadkach policja wszczęła energiczne dochodzenie.


Potajemny handel w dni świąteczne. (d) Stokroć razy już zwracaliśmy uwagę powołanych czynników na nieposzanowanie przez kupców żydowskich katolickich świąt i prowadzenie przez nich potajemnego handlu w dni świąteczne. Pomimo jednak czujności służby bezpieczeństwa sprytni żydowie i nadal proceder ten uprawiają, biorąc się na wszelkie możliwe sposoby. Najbardziej zdaniem naszem winnemi w tym wypadku są żydowskie sklepy i składy, które mieszczą się na piętrach lub w podwórzach domów. Jak nam ostatnio zakomunikowano, w bezczelny sposób uprawiają potajemny handel w dni świąteczne t. zw. komisjonerzy, posiadający najprzerozmaitszą galanterję na sprzedaż w prywatnych mieszkaniach. Dla dobra ogólnego, warto, by władze gorliwiej jeszcze zajęły się podobnemi żydowskimi spelunkami, a z pewnością ukrócenie panujących na tem tle nadużyć przyjdzie z łatwością.


„Babki” pod czujną opieką władz. (o) Władze nasze usilnie zwalczają wszelkie nielegalne „praktyki” lekarskie, uprawiane przez ludzi niewykwalifikowanych  i do tego nieuprawnionych. M. in. cieszą się tą czujną opieką władz przygodne akuszerki, jedyne asystentki przy urodzeniach na wsi – jak je tam nazywają – „babki”. Jedna z takich babek (jak ją również nazywa protokuł policyjny) 27-letnia Wiktorja Gorajska z Niedrzwicy Dużej za niehigieniczne obchodzenie się przy operacji i wywołanie wskutek tego gorączki połogowej u tamtejszej mieszk. Feliksy Szczęsnej, pociągnięta została do odpowiedzialności administracyjno-karnej. Inna znów „babka”, Marjanna Czobot z Bełżyc za nielegalne uprawianie praktyki akuszeryjnej (i tutaj były wypadki gorączki połogowej) ukarana została w drodze administracyjnej grzywną w wysokości 25 zł


P o t r z e b n y   ogrodnik kawaler starszy, od kwietnia. Wiadomość: Niecała 12 – 5.

Głos Lubelski z 8 I 1925 r. (Nr 8)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Targi Lubelskie przed stu laty

POCZ_UUU

+ Zyskowny proceder. (p) Rozporządzenie magistratu, zakazujące furmankom włościańskim postoju na targu, wydane prawdopodobnie w celu usunięcia nieczystości, jakie się tworzą przy postoju koni, a więc w celu podniesienia stanu hygienicznego targu, skutku nie odniosło, gdyż śmiecie i brudy na targu jak były, tak i są obecnie. Za to wywołało ono śród właścicieli domów w okolicy targu zyskowny proceder udzielania prawa postoju furmankom na podwórzach swych domów za wynagrodzeniem 5 kop. od konia. W jednym domu przy ulicy Szewckiej w podwórzu mieści się około 500 koni z wozami, które cały prawie dzień przepełniają to podwórze, co przynosi gospodarzowi mniej więcej 20 rb dziennego dochodu bez kosztów, w innym znów domu w pobliżu mieści się 300 koni. Właściciele domów z dużemi podwórzami przy ul. Ś to Duskiej również biorą się do tego procederu, a niektórzy wycinają na ten cel nawet ogrody owocowe, gdyż dochód z postoju furmanek jest, rozumie się, znacznie wyższy niż z owoców.

1

+ Z przedmieścia Piaski. (p) Jedno z największych a niewątpliwie najbardziej zaludnione i najruchliwsze przedmieście lubelskie – Piaski pod wielu względami wygląda, jakby do miasta nie należało i znajdowało się od niego o kilka mil. Szczególnie jaskrawo bije to w oczy, gdy się przejść po tamtejszym targu, gdzie panują porządki, gwałtownie upominające się uporządkowania. Rzeźnicy np. tyranizują wprost swoją klijentelę. O taksie na mięso nic słyszeć nie chcą a przy sprzedaży mięsa każą należność płacić z góry przed odważeniem. Gdy się kto powoła na taksę, dodają mu połowę wagi nagami bydlęcemi, porąbanemi na kawałki, w ostatecznym razie wypraszaja kupujących z jatki i zamykają ją na cztery spusty. Na domiar złego w wypadkach takich nadużyć rzeźników jakoś nie można znaleźć stójkowego, a jeśli się znajdzie to prawie zawsze odmawia zejścia na miejsce, tłumacząc się, że mu nie wolno opuśić posterunku. Trudno również wnieść zażalenie na przekraczającego przepisy rzeźnika do instancji wyższej, jak stójkowy, gdyż na jatkach na Piaskach nie ma ani numerów ani imion i nazwisk rzeźników, o czem już dawniej wzmiankowaliśmy.

Wobec tego wszelkie nadużycia rzeźników z Piask i ich gburowate obchodzenie się z publicznością uchodzi bezkarnie, pomimo rożnych przepisów i taks. Czyżby jednak nie było żadnego sposobu na Wielmożnych Panów Rzeźników z Piask i czy publiczność tamtejsza już zawsze musi być w ich niewoli, nie mogąc się obyć bez mięsa?

Nafty i węgla na Piaskach brakuje w sklepach, ale za to kto ma stosunki i chce płacić co Żydkowie zażądają, to może dostać, gdyż artykuły te pochowali oni po komórkach i piwnicach, zkąd je pokryjomu zaufanym i znajomym sprzedają. Nie można się temu dziwić, bo przy jawnej sprzedaży np. nafty trzeba brać według taksy po 14 kop. za kwartę, a w tajemnicy sprzedając, bierze się 25, 30 a nawet 35 kop. za kwartę.

+ Statystyka. (p) W parafii Nawrócenia św. Pawła (przy kościele po-Bernardyńskim) w ub. 1914 r. zawarto związków małżeńskich 210, urodzin zanotowano 1405, skonów 1360. W tejże parafii dopełniono 25 aktów przejścia z prawosławia na katolicyzm.

Bez tytułu

Sto lat później… (www.pawel.lublin.pl – z ogłoszeń na niedzielę 28 grudnia 2014 r.)

Ziemia Lubelska z 4 I 1915 r. (Nr 4)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Post Navigation