Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Archive for the tag “Kozienalia”

Gutta cavat lapidem non vi, sed saepe cadendo!

Dziś sięgamy do prasy lubelskiej sprzed lat osiemdziesięciu i… bez zbędnego przedłużania przypominamy, że:

Primo.

Osiemdziesiąt lat temu w ubiegłą niedzielę ks. biskup Fulman dokonał konsekracji nowego kościoła pod wezwaniem św. Michała na Bronowicach. Według kalendarza na rok 1938 ubiegła niedziela wypadała w dzień 5 czerwca. A więc mamy jubileusz, z którego oczywiście się bardzo radujemy i wszystkim chętnym składamy najserdeczniejsze życzenia!

 

Secundo.

O ile pierwsze przypomnienie skierowaliśmy do ogółu wiernych i niewiernych, o tyle to drugie dedykujemy: Szanownemu Panu Prezydentowi, samorządowi studentów pewnego koziego uniwersytetu, piwowarom od św. Kazimierza, kulturalnym trollom z Mostu i wszystkim nocnym harcownikom. Bo póki tchu… nie ustaniemy w przypominaniu, że:

 

Tertium. Non datur!

To już nie pierwszy wpis, w którym nie użyto zwrotu: O Borze! (to taki las…) Przepraszamy!

„Głos Lubelski”  nr  155 z 8 VI 1938 r. i „Express Lubelski i Wołyński” nr 156 z 8 VI 1938 r.  

Ilustracje ze zbiorów Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

Z „Kuriera” wycięte…[3] Wczoraj i dziś

Prawdziwy Plac Litewski. Tak wyglądał przed zniszczeniem…

Wczoraj i dziś. Co można powiedzieć na ten temat, nie uciekając się do banalnych i oczywistych stwierdzeń, że wczoraj był poniedziałek, a dzisiaj jest wtorek? Lub inne, dowolne dni tygodnia… Dlatego też lepiej wygląda stwierdzenie, że mamy obecnie czerwiec, a niekiedy – z reguły raz w tygodniu – również niedzielę. I od pewnej, czerwcowej niedzieli rozpoczynamy dzisiejszą wędrówkę po Lublinie z roku 1957.

W dzisiejszych czasach zastanawiają się różne mądre głowy… Przepraszam! Nie potrafię kłamać: żadne tam mądre, już raczej łyse i nie z Lublina. Mniejsza o to. Napiszmy więc, że unoszą się w powietrzu różne koncepcje przywrócenia miastu jego głównej rzeki, czyli Bystrzycy.  Tymczasem, jak widzicie poniżej, Lublinianie potrafili korzystać ze swojego Nilu bez konieczności uciekania się do projektów, planów i innych pomysłów na przeistoczenie kolejnego skrawka miasta w pustynię wzorem  Żrewitalizowanego Placu Litewskiego… Było ciasno, było gorąco, nie było Zalewu, ale było:

No więc, jesteśmy nad wodą: słońce pali niemiłosiernie, upał daje się nam we znaki – jednym słowem człowiek wysycha na wiór i chętnie by się czegoś napił. Ot, chociażby mleka. Byle jednak nie sfałszowanego:

Ale mleko nie dla wszystkich, wszak „prawdziwy student” nie skala swego szlachetnego gardła byle cieczą, na dodatek białą i od krowy. Wszak lepsze i zdrowsze są napoje pochodzenia roślinnego. A potem zdziwienie, że na miasteczku akademickim dzikie wrzaski, strumienie wody i grad butelek.  Całe szczęście, ze dzisiejsi studenci już tacy nie są! Nie leją kubłami wody, a w miasteczku akademickim nie słychać dzikich wrzasków i gradu butelek. Miasteczko śpi spokojnie, w przeciwieństwie do reszty miasta….Za sprawą pewnej firmy o ładnej nazwie, rozlała się ta zaraza po całym naszym (coraz mniej) pięknym mieście. Nie wierzysz Czytelniku? Jeśli się nie lękasz, zajrzyj – od czasu do czasu – na zieloną Rusałkę.

Ale, że „przecież młodzież musi się wyszumieć i gdzieś w końcu dać wyraz swym najniższym instynktom, rezultat jest taki, że miasto Lublin zarasta brudem i śmieciem się zasypuje. Lecz nie młodzieży to wina, a zaniedbanie władz miasta, które już nie plakatują naszych ulic specjalnymi regulaminami sanitarno- porządkowymi, które musiały być wywieszone i ściśle przestrzegane w każdej nieruchomości.

Czyżby zupełny brak wiary w sprawczą moc Słowa? 

„Kurier Lubelski”  nr 72 z 19 VI 1957 r.

Ilustracje ze zbiorów własnych (foto) i Lubelskiej Biblioteki Wirtualnej (prasa)
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!
Copyright© Gabinet Osobliwości

 

O „kulturze” studenckiej…

TO WARTO PRZECZYTAĆ,

bo – o dziwo! – tego nie napisał „Gabinet„:

Feliniada, czyli Dni (bez)

Kultury Studenckiej

(artykuł na stronie lublin112.pl)

i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Historia pewnej reklamacji

Stworzono w aplikacji Bitstrips.

Stworzono w aplikacji Bitstrips.

i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

O skutecznym sposobie na zakłócanie ciszy nocnej

12


S z e ś c i o m i e s i ę c n y   chłopiec zdrowy, ładny, nie ochrzczony do oddania na własność inteligentnej osobie, z powodu złego stanu materjalnego. Zamojska 25, u p. Miłosie[rdzia].

Głos Lubelski z 12.V.1925 r. (Nr 130)

Ilustracje ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie

1394196876945

i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Kozienalia 2015 – 10.V.2015

Autorką ilustracji jest Florentyna Nastaj. Materiały prasowe akcji społecznej Warsztatów Kultury zatytułowanej „Jaka kultura? Ty decydujesz!” dla Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych Urzędu Miasta Lublin we współpracy z Komisją Przeciwdziałania i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

Autorką ilustracji jest Florentyna Nastaj. Materiały prasowe akcji społecznej Warsztatów Kultury zatytułowanej „Jaka kultura? Ty decydujesz!” dla Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych Urzędu Miasta Lublin we współpracy z Komisją Przeciwdziałania i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

1394196876945i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Kozienalia 2015 – 9.V.2015

Autorką ilustracji jest Florentyna Nastaj. Materiały prasowe akcji społecznej Warsztatów Kultury zatytułowanej „Jaka kultura? Ty decydujesz!” dla Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych Urzędu Miasta Lublin we współpracy z Komisją Przeciwdziałania i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

Autorką ilustracji jest Florentyna Nastaj. Materiały prasowe akcji społecznej Warsztatów Kultury zatytułowanej „Jaka kultura? Ty decydujesz!” dla Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych Urzędu Miasta Lublin we współpracy z Komisją Przeciwdziałania i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

1394196876945i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Kozienalia 2015 – 8.V.2015

Autorką ilustracji jest Florentyna Nastaj. Materiały prasowe akcji społecznej Warsztatów Kultury zatytułowanej „Jaka kultura? Ty decydujesz!” dla Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych Urzędu Miasta Lublin we współpracy z Komisją Przeciwdziałania i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

Autorką ilustracji jest Florentyna Nastaj. Materiały prasowe akcji społecznej „Jaka kultura? Ty decydujesz!” opracowanej przez Warsztaty Kultury dla Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych Urzędu Miasta Lublin we współpracy z Komisją Przeciwdziałania i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

1394196876945i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Pan Kluska po Kozienaliach

Przewodnik Katolicki 1936, nr 4. Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa.

Przewodnik Katolicki 1936, nr 4.
Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa.

i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Ze specjalną dedykacją dla Pana Prezydenta Krzysztofa Żuka

Łatwiej zapobiec hałasowi

niż ponosić jego skutki

W Zakładzie Higjeny U. J. w Krakowie przeprowadzono ciekawe badania nad hałasem ulicznym, przemysłowo-fabrycznym i mieszkaniowym oraz nad wpływem hałasu na zdrowie i pracę ludzką. Badania przeprowadzono w Krakowie przy pomocy specjalnego aparatu do mierzenia hałasu, który określa go objektywnie w jednostkach zwanych „fonami”.

Z badań hałasu ulicznego wynika, że zależy on w dużym stopniu od rodzaju bruku. Najcichszy jest asfalt, potem beton, pieńki, kostka. Z pojazdów najwięcej hałasu wytwarza wóz ciężarowy, potem tramwaj, samochód, oczywiście przy tej samej szybkości. Bardzo dokuczliwe są sygnały samochodowe, których głośność wynosi 70-95 fonów, potem dzwonki tramwajowe – 65 fonów. Swego rodzaju rekord osiąga hałas motocykli – 100 fonów. Większość tych hałasów możnaby uniknąć, gdyby publiczność i kierowcy zachowywali odpowiednie przepisy porządkowe.

Dużo głośniejszy i bardziej szkodliwy jest hałas w zakładach przemysłowych. Według twierdzenia lekarzy chorób uszu 10-20 procent schorzeń ucha wewnętrznego należy przypisać szkodliwemu działaniu hałasu przy pracy. Choroby te występują zwłaszcza tam, gdzie stały hałas przekracza 70 fonów. Największy hałas panuje przy kuciu kotłów – ponad 110 fonów, w fabrykach drutu i szyftów 90 – 95 fonów, w szlifierniach metali 75 – 85 fonów, w fabrykach włokienniczych 60 – 70 fonów i t. d.

Efektem pracy w hałasie jest postępująca z wiekiem i liczbą lat pracy głuchota. Schorzenie zwykle w początkowych okresach bywa niedostrzeżone. Skoro osłabienie słuchu przybierze na sile, wtedy nic już nie zdoła usunąć istniejących zmian. Dlatego też autor powyższych badań wysuwa słuszny postulat, że należy wprowadzić okresowe badanie lekarskie ludzi pracujących w hałasie, w celu zapobiegania głuchocie.

Hałas przy pracy niezawsze powoduje głuchotę, ale nawet w mniejszym nasileniu zawsze zmniejsza wydajność pracy jakościowo i ilościowo oraz przyczynia się do powstawania wypadków przy pracy. Dlatego też należy zwalczać w warsztatach pracy i usuwać jego źródła, niezależnie od jego natężenia i pochodzenia, w myśl powiedzenia higjenisty niemieckiego Weyraucha, że „łatwiej jest zapobiec hałasowi, niż ponosić jego skutki.”

1

Głos Lubelski z 15.IV.1935 r. (Nr 104)

Ilustracje z Biblioteki Cyfrowej WBP w Lublinie
i-hate-facebook1Polub Gabinet na Facebooku!

Post Navigation