BiblioNETka…

...to kolejne miejsce, do którego - jak najbardziej bezczelnie - wdarł się nasz Gabinet. Po wdarciu się, opublikował na łamach rzeczonej Biblionetki recenzję Drooda Dana Simmonsa. Jest to niemalże ten sam tekst co w Gabinecie: jedyną różnicę stanowią przypisy, zwłaszcza zaś jeden z nich...  Sami możecie sprawdzić.

Niepojęte. Czyli recenzja. Książki.

                  Dawno już nie czytałem… nie, nie – to nie to, co myślicie – czytałem bowiem jeszcze przed kilkunastu minutami, dzięki czemu stwierdzić mogę (a nawet muszę), że dawno już nie czytałem takiego a r c y d z i e ł a. Oto skończyłem właśnie lekturę powieści, którą nie bez kozery Stephen King … Czytaj dalej Niepojęte. Czyli recenzja. Książki.