Obserwując rosnący licznik opublikowanych wpisów zastanawiałem się ostatnimi czasy o czym będzie ten z numerem 100. Przyjąłem założenie, że nic na siłę: Robert Kubica minął cel o 1 – został oznaczony jako 99 wpis Gabinetu. Bardzo go cenię i podziwiam, ale nic na siłę… Niestety nie przyszło mi długo czekać na setkę. Z jednej strony jest się czym pochwalić – w końcu starczyło mi inwencji na 100 wpisów. Mam nadzieje że wystarczy na znacznie więcej. Czemu więc pisze niestety? – zapytacie. Tak się złożyło, że poświęcam poniższe wersy Osobie, której od dzisiaj nie ma już wśród żyjących. Otóż 6 czerwca, w wieku 91 lat, zmarł wielki i niezapomniany pisarz science fiction – Ray Bradbury. Nadużyciem z mojej strony byłoby stwierdzenie, że znałem jego twórczość od podszewki – z tego co sobie przypominam – przeczytałem jedynie Kroniki marsjańskie Farenheit 451. W dodatku było parę ładnych lat temu i niewiele już z tych książek pamiętam. Skłamałbym również twierdząc, ze science fiction to mój ulubiony nurt w fantastyce. To prawda, że w wieku licealnym zaczytywałem się w kosmicznej fantastyce – teraz jednak nastał czas na new weird i fantastykę posttolkienowską, kosmos zszedł na boczne tory. Nie skłamię jednak pisząc, że na mojej liście książek do przeczytania znajduje się Jakiś potwór tu nadchodzi. Ironia losu polega na tym, że gdy kupowałem tę książkę Ray był słynnym „wciąż jeszcze żyjącym pisarzem”, a gdy teraz będę ją czytał zaliczony zostanie w poczet nieżyjących już klasyków. Pisarz nie lubił gdy mówiono o nim że jest „pisarzem sci-fi”, stwierdził bowiem „Tak naprawdę napisałem tylko jedną książkę z gatunku sci-fi – „451 stopni Fahrenheita” – mawiał. – Cała reszta to szeroko pojęta fantastyka. Bo sci-fi, to rzeczy, które mogą się zdarzyć, a fantastyka to gdybanie o tym, co nigdy się nie zdarzy.”
Jeśli chodzi o mnie, to Ray Bradbury zawsze będzie kojarzył się mi ze złota erą literatury science fiction… Co nie zmienia faktu, że odszedł od nas Pisarz, człowiek nieprzeciętnego talentu, znakomity pisarz, obdarzony niczym nieskrępowaną wyobraźnią.
Czy wszyscy umierający ludzie czują się tak, jakby nigdy nie żyli?
Ray Bradbury, Ilustrowany człowiek i inne opowiadania.
