Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Archive for the tag “Neil Gaiman”

Gra o tron

Specyfika tradycyjnej gry ludowej polega na tym, że rządzą nią niepisane reguły. I tak naprawdę, to nikt do końca nie wie, jakie. Gracze zasadniczo powinni tych reguł przestrzegać, ale najpierw powinni je ustalić. Bo dla każdej gry są inne…

Mary i Herbert Knapp: One potato, two potato: the Secret Education of American Children, za: Neil Gaiman, Sandman: A Game Of You

 

„Zawsze powtarzam, że miasto nie jest miastem, jeśli nie ma w nim księgarni.”

DSCF0273

Płoną okna Browaru… Tutaj zachodzącym słońcem.

 

„Może nazywać się miastem, ale bez księgarni nikogo nie nabierze.” (Neil Gaiman, Amerykańscy bogowie).

A to znaczy, że Lublin zmierza w kierunku przestania bycia miastem. W miejscu księgarni na Zamojskiej straszy obskurny warzywniak z niemiłą obsługą. I choć kilka wysp miejskości jakoś się trzyma, to widoki na przyszłość są… no, nienajlepsze. Może więc lepiej pooglądać widoki z przeszłości: zapraszamy zatem do Fotoplastikonu na Widoki na Lublin (cz. 2). Takiej panoramy od Nowej Drogi już nie zobaczycie – no chyba, że się w końcu zawali koszmarny, ceglany grobowiec księży emerytów. Podobnie nie będziecie mieli możliwości oglądania Starego Miasta od al. Unii Lubelskiej, bez tej Unii Lubelskiej za plecami grzmiącej, setkami mknących aut… Część pierwsza Widoków na Lublin również do obejrzenia w Fotoplastikonie. Zapraszamy!

Jak zostałem postacią literacką

Wyciągnął się i położył otwartą książkę na piersi. Nagle uświadomił sobie, że głowa ciąży mu coraz bardziej. Uznał, że głupio byłoby usnąć na kanapie, skoro od sypialni dzieli go zaledwie kilka kroków. Z drugiej strony sypialnia i łóżko nie uciekną, a zresztą on przecież nie zaśnie, jedynie na chwilę przymknie oczy…

Neil Gaiman, Amerykańscy bogowie

…może dojdzie… gdzie trzeba…

lublin.gazeta.pl

lublin.gazeta.pl

A poza tym wolał atrakcję turystyczną, choćby w najgorszym stylu, nawet oszukaną czy żałosną, niż jakiekolwiek centrum handlowe.

Neil Gaiman, Amerykańscy bogowie

 

Nigdy więcej zawsze i wszędzie

“Hey,” said Shadow. „Huginn or Muninn, or whoever you are.”

The bird turned, head tipped, suspiciously, on one side, and it stared at him with bright eyes.

„Say ‚Nevermore,'” said Shadow.

„Fuck you,” said the raven.”

 

„- Hej! – zawołał Cień. – Huginn, Muninn, czy kim tam jesteś.

Ptak odwrócił głowę i przekrzywił, patrząc na niego podejrzliwie błyszczącymi oczami.

– Powiedz: „Nigdy już” – rzucił Cień.

– Spierdalaj – odparł kruk. Przez resztę drogi już się nie odezwał.”

Neil Gaiman, Amerykańscy bogowie

Dla niekumatych objaśnienie po kliknięciu.

 

 

Post Navigation